Mieszkańcy Sarbinowa: - Postawmy sprawę na ostrzu noża
Zatoczka zamiast parkingu
Mieszkańcy Sarbinowa obawiają się, że po planowanej przebudowie drogi wojewódzkiej, we wsi nie będzie przystanku autobusowego dla wsiadających w kierunku Żnina. Dlatego proponują przebudowę parkingu użytkowanego przez firmę Agro-Goc na zatokę autobusową. Grzegorz Goc nie zgadza się na takie rozwiązanie.
Adam Kowalewski, sołtys Sarbinowa uważa, że sprawa lokalizacji przystanku jest najtrudniejszą, jaką się dotychczas zajmował Przez Sarbinowo przejeżdżają autobusy jadące ze Żnina do Damasławka i Wągrowca oraz z Wągrowca i Damasławka do Żnina i Bydgoszczy. We wsi jest zatoka i wiata przystankowa dla osób wsiadających w kierunku Damasławka. Po drugiej stronie nie ma wytyczonej zatoki. Autobusy zatrzymują się na drodze. Z komunikacji autobusowej korzystają głównie dzieci i młodzież dojeżdżający do żnińskich szkół. Ich rodzice podkreślają, że niebezpieczeństwo dla nich stanowi przechodzenie na drugą stronę przez ruchliwą drogę wojewódzką, kiedy nadjeżdża autobus od strony Damasławka.
W przyszłym roku ma być remontowana droga wojewódzka nr 251. Projekt nie przewiduje przystanku dla osób jadących w kierunku Żnina. Dla wysiadających pozostanie w tym samym miejscu. Mieszkańcy proponują, by przystanek dla wsiadających powstał w miejscu, na którym obecnie jest parking użytkowany przez firmę Agro-Goc.
W połowie czerwca Rada Sołecka w Sarbinowie zwróciła się do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy z prośbą o zagospodarowanie działki, na której Grzegorz Goc wybudował parking. Nieruchomość ta znajduje się w pasie drogowym drogi wojewódzkiej nr 251.
Nie wiemy, czy zawinił pomysł, czy jego realizator, ale plany nasze wyrażone na licznych zebraniach i w pismach były inne. Chcieliśmy, aby w tym miejscu, gdyż jest to centralna część wsi, powstał pas zieleni oddzielający przechodzących tam mieszkańców, szczególnie dzieci, od zagrożeń, tj. postępującego ruchu pojazdów na drodze wojewódzkiej, a później także do stacji paliw. Podjęta decyzja zmaksymalizowała zagrożenie. Powstał plac utwardzony, gdzie odbywa się ruch pojazdów, także ciężarowych, bez określonych zasad. Plac ten powstał w bezpośrednim sąsiedztwie przystanku, wiaty PKS oraz przed domem sąsiadów stacji paliw, z tego co nam wiadomo, bez ich wiedzy i zgody.
Mieszkańcy zadawali pytanie, co to jest i dlaczego nie zostali poinformowani o budowie tego placu. Jeszcze więcej kontrowersji budził fakt montażu przy nim lamp oświetleniowych. Mieszkańcy w tym czasie wnioskowali o lampy w innym miejscu - czytamy w piśmie Rady Sołeckiej Sarbinowa. Mieszkańcy Sarbinowa nie wiedzą, czy parking jest terenem prywatnym, czy publicznym, jakie są prawa osób korzystających z tego placu, także sąsiadów i kto odpowiada na nim za ład i porządek. Dlatego zwrócili się do Zarządu Dróg Wojewódzkich z prośbą o interwencję i takie uregulowanie sprawy, aby korzystanie z parkingu nie było źródłem konfliktów i zagrożeń.
6 sierpnia z Radą Sołecką w Sarbinowie spotkali się przedstawiciele Zarządu Dróg Wojewódzkich. Wyjaśniono, że na mocy porozumienia zawartego z ZDW, od 2008 roku część nieruchomości leżącej w pasie drogowym, na której powstał parking, będzie użytkowana 10 lat przez firmę Agro-Goc. Przeanalizowano również dwie kompromisowe propozycje. Pierwsza polega na likwidacji istniejącego parkingu użytkowanego przez firmę Agro-Goc i zlokalizowaniu w jego miejscu zatoki autobusowej. Druga koncepcja związana jest z planowaną przebudową drogi wojewódzkiej. W tym celu Zarząd Dróg Wojewódzkich zleci aktualizację dokumentacji projektowej odcinka drogi w Sarbinowie, by powstały warianty bezpiecznych rozwiązań na zlokalizowanie zatok autobusowych w obydwu kierunkach.
Propozycje projektanta po ich przygotowaniu zostaną przedstawione do zaopiniowania radzie sołeckiej. Realizacja którejś z propozycji zdaniem dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich Mirosława Kielnika, będzie możliwa jedynie po spełnieniu m.in. następujących warunków: rozwiązania umowy użyczenia z firmą Agro-Goc, złożenia oświadczeń przez bezpośrednich sąsiadów działki, na której znajduje się parking, że nie wniosą sprzeciwu na zlokalizowanie zatoki autobusowej w bezpośrednim sąsiedztwie ich nieruchomości i oświadczenia firmy Agro-Goc oraz Barbary i Jarosława Ińskich o niestawianiu przeszkód dla korzystania z powierzchni ich zjazdów przez autobusy wjeżdżające do zatoki. Po otrzymaniu opinii mieszkańców wsi dotyczącej propozycji i oświadczeń od zainteresowanych, ZDW podejmie dalsze kroki w celu ich realizacji.
W ubiegłą środę w świetlicy wiejskiej sołtys Adam Kowalewski spotkał się z mieszkańcami Sarbinowa w celu omówienie propozycji lokalizacji przystanku autobusowego. Na zebraniu zabrakło burmistrza Leszka Jakubowskiego, przedstawicieli ZDW i Grzegorza Goca. Sołtys ubolewał, że pomimo zaproszenia nie przybył ani burmistrz, ani przedstawiciel Urzędu Miejskiego. Przedstawiciele ZDW uprzedzili sołtysa, że nie mogą przyjechać ze względu na późną porę zebrania. Rozpoczęło się ono o 19:00. Sam sołtys przyznał, że obawiał się zorganizować zebranie.
- Głównym punktem jest konflikt w sprawie zagospodarowania tej utwardzonej działki. Bałem się potwornie tego zebrania. Jest ono najtrudniejsze dla mnie do załatwienia. Największym winowajcą jest Zarząd Dróg Wojewódzkich. Projektu budowy parkingu nikt nigdy z nami nie konsultował. Oni twierdzili na radzie sołeckiej, że o wszystkim wiedział nasz Urząd Miejski. Jak o ważnych sprawach dla naszego sołectwa można mówić, nie informując nas o tym? To nie jest atak na pana Goca. Chodzi o to, byśmy po przebudowie drogi nie zostali bez przystanku autobusowego i chodnika - powiedział Adam Kowalewski.
- To ostatni dzwonek, by tematem przystanku się zająć, bo w końcu wieś zostanie bez przystanku. Bo w tej zwartej zabudowie nie ma miejsca na przystanki - mówili mieszkańcy.
Mieszkańcy uważają, że bez wsparcia Urzędu Miejskiego w Żninie w sprawie przystanku nie są w stanie nic zrobić. Proponują ponadto, by wszyscy mieszkańcy złożyli podpis pod petycją, żeby przystanek powstał.
- Postawmy sprawę na ostrzu noża, bo burmistrz przyjedzie przed wyborami i pomruczy, że zrobi nam przystanek, a po wyborach się na nas wypnie - uważają mieszkańcy.
Podczas zebrania wypracowano wniosek o budowę przystanku autobusowego na działce należącej do Zarządu Dróg Wojewódzkich, użytkowanej przez firmę Agro-Goc.
Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział, że uprzedzał Adama Kowalewskiego, że nie przyjedzie na zebranie, ponieważ nic w tej sprawie nie wie. Jego zdaniem wieś powinna się porozumieć z Zarządem Dróg Wojewódzkich.
Grzegorz Goc wyjaśnia, że obowiązuje go umowa zawarta z Zarządem Dróg Wojewódzkich. Podkreśla, że została podpisana na 10 lat i dlatego nie przewiduje w tej kwestii żadnych zmian. Zarząd Dróg Wojewódzkich może rozwiązać umowę, ale wówczas - jak mówi Grzegorz Goc - musiałby wypłacić mu kolosalną rekompensatę za wkład włożony w zagospodarowanie terenu.
Szef firmy Agro-Goc zwraca uwagę, że kiedy budował parking w centrum Sarbinowa nie było żadnego sprzeciwu. Działka została wydzierżawiona przez ZDW bez żadnych problemów. Parking powstał po to, by mogli się na nim zatrzymywać klienci firmy. Służy on również mieszkańcom i innym kierowcom przejeżdżającym przez Sarbinowo, którzy chcą się zatrzymać, by odpocząć podczas podróży. I dodaje: - Ktoś tu żeby być na topie o coś walczy. Najwięcej problemów ma nasz sołtys. On nie wie do kogo należy parking. To świadczy tylko o jego prymitywizmie.
Grzegorz Goc mówi, że nie widział obwieszczenia o zebraniu. Dlatego nie brał w nim udziału. Ma też swoje zdanie na temat zebrań sołeckich. - Nie mam przyjemności zniżać się do tego poziomu - tłumaczy. Obecne rozwiązanie zagospodarowania terenu ZDW, na którym znajduje się parking, uważa za bardzo dobre. Podkreśla, że parking służy ludziom. A jak ocenia budowę zatoki autobusowej w miejscu parkingu?
- To najbardziej głupi pomysł jaki może być. To ZDW powinien wytyczyć miejsce pod przystanki. Ja nie widzę tutaj żadnego problemu. Parking swoje wymogi musi spełniać. Bronimy się tak jak każdy przedsiębiorca, żeby można było do niego dojechać.
Mirosław Kielnik, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich powiedział, że sprawa lokalizacji przystanku na działce, na której obecnie znajduje się parking, jest skomplikowana, ponieważ wymaga zawarcia kompromisu przez samych mieszkańców Sarbinowa. Mirosław Kielnik zwraca uwagę, że jest bardzo zaangażowany w sprawę. Zapewnia, że będzie próbował dostosować istniejący stan do propozycji mieszkańców, które ich zdaniem byłyby najkorzystniejsze. Ale zastrzega: - Nie ma tutaj złotego środka i ktoś może z tych rozwiązań być niezadowolony.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 968 (35/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze