Pierwsza ofiara mrozu
Zgubił go alkoholizm
Wiesław K. jest pierwszą ofiarą mrozu w powiecie żnińskim. Jego ciało znaleziono w sobotę po południu w lesie w Chomiąży Szlacheckiej.
Aleksander Kledzik dobrze znał Wiesława K. W ostatnim dniu, kiedy widział go żywego, wspomógł go gotówką. Wiesław K. miał 54 lata. Doskonale znany był mieszkańcom Chomiąży Szlacheckiej. Latem lubił spędzać czas przed sklepem. Każdego napotkanego turystę zagadywał, a następnie prosił o kilka złotych na chleb lub piwo. Nigdzie nie pracował, dorywczo tylko w okolicznych gospodarstwach. Choć - jak mówią mieszkańcy - wójt przyznał mu mieszkanie po dawnej szkole w Drewnie, całe dnie spędzał w Chomiąży Szlacheckiej. Latem nie było problemu, ale zimą trzeba było zapewnić mu schronienie. Nocował więc raz u jednych, raz u innych mieszkańców. Nie stronił od alkoholu.
- To był poczciwy facet, ale pił bardzo dużo. Jak mu dawałam coś za darmo, to w zamian za to mi sprzątał - mówi jedna z naszych rozmówczyń.
Ostatni raz we wsi był widziany 30 grudnia. W tym dniu wieczorem pojawił się w jednym z gospodarstw. Ale zaczął się dziwnie zachowywać. Najpierw opowiadał gospodarzowi, że widzi samoloty i pojedzie do Szwecji. Po jakimś czasie gospodarz poszedł zajrzeć do budynku, w którym przebywał Wiesław K. i zobaczył go całkowicie rozebranego z kijem w ręku. Celował tym kijem w gospodarza, bawiąc się, jak mali chłopcy, w strzelanie. Właściciel gospodarstwa zaniepokoił się i zadzwonił na policję. Funkcjonariusze zdecydowali, by mężczyznę zawieźć do szpitala. Tam Wiesław K. otrzymał zastrzyk i został odwieziony do Chomiąży.
Tutaj mieszkaniec Chomiąży znalazł spodnie, buty i kurtkę Wiesława K. Był to ostatni ślad, jaki pozostawił po sobie. - Załatwialiśmy to w formie interwencji. Podjęliśmy decyzję o przewiezieniu go do szpitala - wyjaśnia komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie.
Po 23:00 właściciel gospodarstwa poszedł zobaczyć jak się czuje, ale w pomieszczeniu, w którym przebywał, go nie było. Gospodarz wsiadł do samochodu i pojechał go szukać we wsi. Na śmietniku przy cmentarzu znalazł spodnie, buty i kurtkę Wiesława K. Zdawał sobie sprawę, że bez ciepłego ubrania może nie przeżyć, jednak właściciela ubrania nie udało mu się odnaleźć. O zaginięciu powiadomiono policję. Poszukiwania mężczyzny nie przyniosły skutku. Dopiero 2 stycznia po południu ciało w chomiąskim lesie przypadkowo odnalazła mieszkająca w Drewnie kobieta.
- Leżał boso i w kalesonach. Myślę, że do tego nieszczęścia przyczynił się alkohol. On nadużywał alkoholu. Pociągał denaturat całe lata. Mimo to większych problemów z nim nie było. Był dość inteligentny, kiedy był trzeźwy - mówi jedna z mieszkanek wsi.
Aleksander Kledzik również znał zmarłego. Wiesław K. pracował w jego gospodarstwie. W dniu, w którym po raz ostatni widziano go żywego, Aleksander Kledzik poratował go pieniędzmi.
- Raz był tu, raz tam. Zawsze coś uzbierał. Często widziany był pod sklepem. Był to chłop niegłupi. Kiedyś grał w orkiestrze. Jednak pijaństwo go zgubiło. Dostał na głowę od picia. Ja go sam kiedyś zawiozłem do dziekanki, bo wydawało mu się, że go kleszcze obeszły i zrobiłby sobie krzywdę. Zawiozłem go wtedy do lekarza, a lekarz kazał przewieźć go do Gniezna. Tak też zrobiłem. Jak stamtąd wyszedł, to wyglądał jak nowo narodzony, ale tylko do czasu, kiedy znów nie zaczął pić - opowiada Aleksander Kledzik.
Komisarz Krzysztof Jaźwiński tłumaczy, że Wiesław K. zmarł z powodu wyziębienia organizmu. Wykluczono, by udział w jego śmierci miały osoby trzecie. Dlatego policja nie będzie prowadzić w tej sprawie postępowania wyjaśniającego. Decyzją prokuratora nie będzie wykonywana sekcja zwłok. Ciało wydano rodzinie zmarłego.
Krzysztof Jaźwiński przyznał, że ciało Wiesława K. zostało znalezione bez kompletnego ubrania. Mężczyzna z powodu swoich skłonności do nadużywania alkoholu był dobrze znany policji.
Wiesław K. to pierwsza śmiertelna ofiara mrozu w powiecie żnińskim.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 934 (1/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze