Odszkodowanie, susza, wniosek, ARiMR, zmiany, Urząd Miejski
Zmiana reguł w trakcie gry
Zamieszanie w urzędach i cofanie wypełnionych wniosków z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz zmiany reguł gry w czasie szacowania strat - to najważniejsze z uwag, jakie mieli rolnicy w związku z przyjmowaniem wniosków o odszkodowania spowodowane suszą.
Jeden z rolników z terenu gminy Łabiszyn poinformował nas, że w Urzędzie Miejskim w pokoju numer dziewięć sytuacja przypominała przysłowiowy czeski film. Jego zdaniem rolnicy nie uzyskali od urzędników jasnych informacji co do tego, jak mają być wypełnione wnioski o wypłatę odszkodowań związanych z suszą.
- Wzburzeniu rolników nie ma co się dziwić, gdy po festiwalu obietnic dowiedzieli się, że mało komu udało załapać się na minimum 30% strat, a bez tego nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc. Mnie poinformowano, że jako mleczarz, nie mam co liczyć na pomoc, bo się nie łapię na te magiczne 30%, podobnie jak większość hodowców opasów czy trzody, gdy tymczasem podobno wystarczyłoby odliczyć wydatki na zakup pasz, co w sąsiednich gminach czyniono - informuje rolnik z gminy Łabiszyn. - Podobna sytuacja z brakiem informacji, jakie uprawy można uwzględniać w protokołach, cofanie z ARiMR wniosków np. producentów buraków cukrowych, bo wojewoda nie pozwolił na szacowanie strat w burakach, choć komisje wcześniej te straty uznały. Kto miał rzepak lub kukurydzę na ziarno też podobno suszy nie miał, choć widok na polach mówi sam za siebie. Ustalenia odgórne, urzędnicy powołują się na raporty IUNG i wojewodę, tylko pytanie, dlaczego wszystko na ostatnią chwilę? Dlaczego od początku lipca nie poinformowano rolników, żeby powierzchnie upraw wpisywać dokładnie, co do drugiego miejsca po przecinku, tylko informowano, że wnioski będą jeszcze przepracowywane, więc większość wpisywała na oko, a teraz Agencja takie protokoły cofała. Trochę mi szkoda urzędników z pokoju nr 9, bo zostali pozostawieni sami sobie.
Burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek powiedział, że to niedoinformowanie wynika z faktu, że w różnych momentach były różne wytyczne co do wypłacania rolnikom odszkodowań. Zasady zmieniały się jeszcze w trakcie szacowania strat. - Przy zmianie zasad gros gospodarstw się nie załapało na pomoc - powiedział burmistrz. - Problem pojawił się w chwili, kiedy zaczęto mówić o wsparciu bezpośrednio do hektara. W naszej gminie o przyznanie pomocy starało się około dwustu gospodarstw, a po zmianie zasad do pomocy kwalifikowało się około stu. To zmiana w podejściu do pomocy przez władze rządowe zaowocowała zamieszaniem, a niestety każda taka decyzja jest przez naszych interesantów odbierana wprost.
Nikt nie zna szczegółów wytycznych, jakie otrzymujemy i odbija się to później bezpośrednio na nas, a referat pracował dwanaście godzin, panie zostawały po godzinach, by temu zadaniu podołać.
Sprostanie temu zadaniu wymagało cierpliwości i ze strony rolników, i urzędników. Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa w szubińskim ratuszu Iwona Kubiak powiedziała, że zmiana zasad związanych z udzieleniem pomocy rolnikom w trakcie szacowania strat przez komisje, rzeczywiście mogła utrudniać zadanie.
Dodatkowo w każdej gminie komisje wliczały do strat różne uprawy na różnych glebach.
- Najpierw mieliśmy szacować na najsłabszych glebach, potem na lepszych, ale tylko kukurydzę, rzepaku nie, ale w innych gminach tak, z kolei u nas buraki wliczaliśmy, ale w innych gminach buraków nie wliczano. Te różnice wynikały z wytycznych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w Puławach - mówi nam Iwona Kubiak.
Naczelnik zapytana o kwestię wpływu kosztów poniesionych na pasze na wysokość strat wyjaśniła, że we wniosku należało wpisać wysokość kosztów, jakie rolnik przeznaczył na pasze, ale nie miało to wpływu na szacowanie strat.
Natomiast rolnicy w gminie Szubin również nie podawali dokładnych powierzchni zasiewów, co skutkowało cofaniem wniosków z ARiMR.
Problem, zdaniem Adama Filipiaka, bierze się stąd, że w wyniku coraz dotkliwszych z biegiem czasu skutków suszy pod koniec sierpnia Rada Ministrów podjęła decyzję o uruchomieniu pomocy celowej dla producentów, którzy ponieśli straty. Zdecydowano, że wnioski będą rozpatrywały Biura Powiatowe ARiMR, do których wiosną rolnicy złożyli dokładne dane o swoich zasiewach w ramach wniosków obszarowych, a termin składania miał rozpocząć się 11 września i zakończyć 30 września.
Wobec powyższego zostały w trakcie przyjmowania stwierdzone wszystkie niedokładności w deklaracjach rolników składanych do komisji szacujących straty przy urzędach gmin.
Przypomnijmy, że na przełomie lipca i sierpnia nie we wszystkich gminach wojewoda Ewa Mes powołała komisje do szacowania strat. Potem jednak podjęła decyzję o tym, by komisje powstały we wszystkich gminach. Rolnicy mieli składać wnioski do gmin ws. uznania, że ich gospodarstwa dotknęła klęska suszy. Później do rolników jechały gminne komisje, które szacowały straty.
Po wizycie komisji powstawał protokół, który rolnicy mogli wykorzystać m.in. do ubiegania się o preferencyjne kredyty, odroczenie spłaty rat podatku, czynszu dzierżawnego itp. Dopiero później okazało się, że rolnicy, których straty w gospodarstwie stanowią 30% średniorocznej produkcji rolnej liczonej z pięciu ostatnich lat (z tym, że dwa skrajne lata są odrzucane), będą mieć wypłacane odszkodowania.
Do 30 września rolnicy mogli składać wnioski do biur powiatowych ARiMR wraz z protokołami i kopiami polis ubezpieczeniowych, które są teraz weryfikowane. Po weryfikacji nastąpi wypłata odszkodowań. Prawdopodobnie od 10 października rolnicy zaczną otrzymywać decyzje.
Na razie wygląda to tak, że jeśli uprawy były ubezpieczone w minimum 50%, to odszkodowanie będzie wynosić 400 zł do hektara, a jeśli nie były ubezpieczone, to 200 zł do ha. Jeśli limit krajowy (450 mln zł) zostanie przekroczony, to wysokość odszkodowań może się zmniejszyć.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1234 (40/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze