- To jedyne odznaczenie, które można otrzymać wyłącznie we dwoje i tylko raz w życiu. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej przyznaje je jako wyraz najwyższego uznania dla trwałości więzów małżeńskich, honorując w ten sposób Państwa lojalność, cierpliwość i dojrzałość - podkreśliła kierownik żnińskiego Urzędu Stanu Cywilnego Urszula Kiernozek.
O godzinie 14.00 w sali obrad żnińskiego samorządu burmistrz Żnina Łukasz Kwiatkowski Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie uhonorował małżeństwa, które związały się ślubem w 1975 roku: Gabrielę i Grzegorza Erdmannów, Gabrielę i Stefana Linettaj, Annę i Jana Łysych, Barbarę i Zbigniewa Masztalerzów, Teresę i Stanisława Michalskich, Bogumiłę i Andrzeja Napierałów, Marię i Jerzego Pilarskich, Elżbietę i Bogdana Polaszewskich, Marię i Adama Wabichów oraz Irenę i Jana Woźniaków.

Burmistrz zaznaczył: - Od ustanowienia medalu w 1960 roku otrzymało go nieco ponad milion dwieście tysięcy osób. To nie jest wcale tak dużo. To nie jest wcale tak dużo. W czasach trudnych dla instytucji małżeństwa, państwo jesteście przykładem, że można, wspólnie razem przeżyć te magiczne pół wieku i więcej.
Złote gody są okazją do refleksji nad trwałością małżeństwa, szczególnie w czasach, gdy coraz mniej par decyduje się na ślub. Statystyki pokazują, że również w powiecie żnińskim instytucja małżeństwa przechodzi znaczące przemiany. W 2025 roku mieszkańcy powiatu żnińskiego zawarli 223 małżeństwa, o siedem mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie sądy orzekły 129 rozwodów, o dwanaście więcej niż w 2024 roku. Jeszcze wyraźniej zmiany widać w dłuższej perspektywie. W 2008 roku na każdy tysiąc mieszkańców powiatu przypadało osiem zawieranych małżeństw, podczas gdy w 2025 roku już tylko 3,3.
Dlatego po raz kolejny zadawaliśmy jubilatom – jako specjalistom od przetrwania razem pół wieku – pytania, co zrobić, aby wspólnie dożyć tego jubileuszu. W rozmowach przy kawie i jubileuszowym torcie najczęściej w rozmowach pojawiało się słowo "szacunek". Oprócz tego padło wiele szczegółowych rad:
- Trzeba umieć sobie wybaczać. A w trudnej sytuacji każdy powinien się cofnąć o pół kroku. Jak każdy będzie parł do przodu nie patrząc na drugiego, to nigdzie razem nie zajdą. Dojdą każdy gdzie indziej.
- Trzeba zrozumieć potrzeby współmałżonka. Pójść na kompromis. Czasem warto coś przemilczeć, a czasem nie dosłyszeć. Ale na bazie zaufania. Musi być zaufanie do drugiej osoby. Ufać sobie. Mieć zaufanie.
- Praca, praca i jeszcze raz praca.
- Czytać książki, dyskutować o książkach. Spotykać się z przyjaciółmi, mieć przyjaciół.
- Najważniejsze – nie bać się sporów. Nie bać się. Spierać się, spierać, a potem się zgodzić. Wypracować wspólne stanowisko.
- Jak się pojawi kłopot – nie myśleć zaraz o rozwodzie, tylko o tym, jak ten kłopot wspólnie przezwyciężyć. Rozmawiać na ten temat. Pracować nad sobą.
- Rozumieć się. Wspólnie podejmować decyzje. Mąż ma myć gary, nie wszystko na głowie żony. Gary myć, łóżko ścielić, prać, sprzątać. Pomagać.
- W dzień się kłócić, wieczorem godzić. Nie czekać, nie robić cichych dni. Jaki sens? Przecież chcemy być razem.
- Pierwsze: w ogóle pomyśleć o ślubie!
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze