W ostatnich 2 latach zupełnie odmienił się krajobraz północno-zachodniej części gminy Żnin. Postawiono tam liczne wiatraki, a inwestorzy chcą, aby w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dla tamtych obszarów wpisać jeszcze lokalizacje 11 kolejnych turbin. Tymczasem blisko 200 osób z Brzyskorzystwi, Sobiejuch, Jaroszewa czy Brzyskorzystewka ma już dość tych wiatraków, które są i proszą burmistrza, by nie stawiać w ich wsiach kolejnych.
W ostatnich latach w północno-zachodniej części gminy Żnin powstało wiele nowych elektrowni wiatrowych. Turbiny te były stawiane jeszcze na podstawie pozwoleń uzyskanych w rezultacie wydanych 12 lat temu decyzji o warunkach zabudowy. Teraz jednak na zlecenie gminy Żnin przygotowywany jest projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszarów w obrębie Brzyskorzystwi, Jaroszewa, Brzyskorzystewka, Sobiejuch, a także Dochanowa. Plan opracowywany jest dla ponad 2.500 hektarów. Oczywiście uwzględnia tereny z zabudową mieszkaniową, rolnicze, leśne, ale też inwestycje związane z odnawialnymi źródłami energii.
Burmistrz Żnina Łukasz Kwiatkowski i kierownik wydziału gospodarki przestrzennej i nieruchomości w ratuszu Bogumił Wesołowski zorganizowali we wtorkowe popołudnie 19 listopada spotkanie informacyjne w auli Urzędu Miejskiego. Na spotkanie zostali zaproszeni także burmistrzowie Kcyni i Szubina, ponieważ planowane wiatraki będą wchodziły w obszary farm wiatrowych zlokalizowanych na terytoriach nie jednej gminy, lecz na pograniczach: żnińsko-szubińskim i żnińsko-kcyńskim. Włodarze tamtych gmin nie dotarli na spotkanie w Żninie, ale pojawili się oprócz przedstawicieli Sobiejuch, Brzyskorzystwi czy Jaroszewa, także mieszkańcy gminy Szubin.
Założenia planu przedstawiła Joanna Grocholewska. Mieszczą się one w założeniach studium zagospodarowania przestrzennego. Uwzględniają wnioski, które złożyły firmy inwestujące w farmy wiatrowe i fotowoltaikę. W obszarze Dochanowa mają powstać 2 nowe elektrownie wiatrowe, a w obszarze Brzyskorzystwi, Sobiejuch, Jaroszewa - 9 nowych wiatraków. Spośród tych 11 nowych turbin sześć ma mieć wysokość do 220 m, a maksymalną śr. wirnika 190 m; 1 wiatrak wysokość do 220 m, a max śr. wirnika 175 m. Natomiast 4 elektrownie mają być wysokie do 250 m z maksymalną śr. wirnika 205 m.
Opracowywany plan miejscowy zakłada też powstanie 18 farm fotowoltaicznych o łącznej powierzchni 118,95 hektara. Na terenie Brzysko-Rolu ma powstać biogazownia o mocy elektrycznej do 500 kW. Dla tego przedsięwzięcia została wydana decyzja o warunkach zabudowy z 20 września 2022 r.
Planowane nowe elektrownie szczególnie niepokoją sporą liczbę mieszkańców Sobiejuch, Brzyskorzystwi, Brzyskorzystewka i Jaroszewa. Ich przedstawiciele przyjechali na wtorkowe spotkanie do Urzędu Miejskiego w Żninie. Jeden z nich w imieniu blisko 200 osób, które się pod tym podpisały, wręczył burmistrzowi Łukaszowi Kwiatkowskiemu pismo. Przedstawione zostały w nim argumenty i obawy mieszkańców w związku z planowanym wzrostem liczby wiatraków.
Właśnie ta ilość ma według mieszkańców znaczenie, bo czym innym jest oddziaływanie pojedynczych turbin wiatrowych, a czym innym skoncentrowane w postaci kilkunastu, czy kilkudziesięciu wiatraków w kilku wsiach. Mieszkańcy podnoszą, że taka ilość wiatraków, z jaką mamy już do czynienia w ich obszarze, generuje hałas na niskich częstotliwościach, bóle głowy, dyskomfort, problemy ze snem, poczucie napięcia. Infradźwięki wpływają na ich układy nerwowe. Mieszkańcy wspomnianych wsi odczuwają te objawy, jak czytamy w przedstawionym burmistrzowi piśmie. Podnoszą w nim, że nieustanny efekt migotania cienia i światła powoduje napady migrenowe i rozdrażnienie.
Mieszkańcy podkreślają ponadto, że cała okolica utraciła walory estetyczne, bo wiatraki psują krajobraz, wartości nieruchomości realnie uległy obniżeniu, są zakłócenia sygnałów telefonii komórkowej i telewizji. Zły wpływ mają też odczuwać zwierzęta gospodarskie. Dotyczy to również ich rozrodu. Cień rzucany przez łopaty wiatraków denerwuje zwierzęta, przyczynia się do spadku ich produktywności. Także uprawy roślin są według mieszkańców zakłócone. Lokalizowanie wiatraków wpływa na ograniczenie obszaru zasiewów i upraw. Mieszkańcy wspomnianych sołectw składają więc w tym piśmie swój sprzeciw wobec stawianiu kolejnych wiatraków.
Przedstawiciele firm wiatrakowych weszli w polemikę z tezami postawionymi przez przeciwników turbin. Twierdzili, że nie istnieją wiarygodne badania naukowe, które wskazywałyby na szkodliwość działania aktualnych wiatraków na zdrowie. Podkreślali, że technologia działania turbin zmienia się bardzo szybko. Wiatraki współczesnej generacji są wyższe i mają większe turbiny, ale też kręcą się przez to wolniej. Obecnie - co zresztą przedstawiła szczegółowo autorka projektu planu miejscowego Joanna Grocholewska - przepisy ustawowe wskazują, iż wiatraki mogą być postawione w odległości absolutnie minimalnej 700 m od budynku mieszkalnego, przy czym te odległość mierzy się od maksymalnego zasięgu śmigieł, a nie wieży wiatraka. Joanna Grocholewska dodała też, że przyszła ustawa ma zmniejszyć tę odległość absolutnie minimalną do 500 m.
Grzegorz Łukasiewicz, przedstawiciel jednej z firm wiatrakowych mówił, że obecnie wskazane w projekcie planu miejscowego lokalizacje nowych wiatraków wykluczają już w przyszłości, w oparciu o przepisy lokalizowanie kolejnych turbin wiatrowych. Ponadto planowane wiatraki są tak zlokalizowane, by współpracowały, biorąc warunki przyłączenia, z planowanymi farmami fotowoltaicznymi. Wtedy, gdy wieje wiatr, często niebo jest zachmurzone. Z kolei bywają też słoneczne dni, gdy nie ma wiatru. W takich sytuacjach można korzystać z dwóch odnawialnych źródeł energii zamiennie.
Gertruda Janowiak, sołtyska Brzyskorzystwi wysunęła argument o problemach z zasięgiem telefonów w związku z wiatrakami. Jak podawała na przykładzie - rolnicy mają różnych dostawców do swoich gospodarstw, czasami z innych rejonów kraju. Jeśli ktoś nieobyty w tym terenie chce trafić z dostawą paszy, czy środków produkcji, to posiłkuje się łącznością telefoniczną z gospodarzami, by uzyskać wskazówki. Tymczasem nie można się do tych gospodarzy nieraz po prostu dodzwonić. Grzegorz Łukasiewicz odpowiadał, że to nie jest wina wiatraków, ale zapewne zbyt wątłej sieci masztów telefonii. Zapotrzebowanie na takie maszty powinno być zgłaszane do operatorów sieci telefonicznych.
Przeciwnicy wiatraków podkreślali, że w północno-zachodniej części gminy Żnin, na obszarze kilku wsi są lokalizowane liczne wiatraki, a w innych wsiach ich nie ma. Uciążliwość związaną z działaniami turbin odczuwa więc tylko ludność z jednego obszaru, a teraz jeszcze planowane jest postawienie kolejnych wiatraków w tych samych wsiach. Dlaczego więc korzyści z wiatraków mają mieć firmy i właściciele terenu, na którym postawiono turbiny a uciążliwość odczuwają wszyscy wokół. W odpowiedzi na te argumenty przedstawiciele firm wiatrowych powiedzieli, że według planowanej ustawy będzie można pisać do burmistrza gminy wniosek o preferencyjne stawki na 10% energii zużywanej z sieci, do której podłączone są wiatraki. Wnioski te mają być składane do burmistrza, ale preferencyjne stawki będą ustalone przez dostawców energii. Mieszkańcy więc mają mieć taką korzyść z tych wiatraków, że nawet w przypadku wzrostu stawek za energię elektryczną, ich rachunki za prąd nie będą rosły lub nie tak szybko, jak pozostałych abonentów.
Z materiałów, które przygotował Urząd Miejski wiemy, że w gminie Żnin obecnie jest 36 wiatraków, ale 4 z nich nadal nie zostały oddane do użytkowania. Oprócz osób fizycznych na terenie gminy Żnin grunty pod wiatraki wydzierżawiają także 2 podmioty prawne, a mianowicie parafia św. Mikołaja w Cerekwicy oraz Uścikowo - Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe sp. z o.o. Wszystkie budynki i budowle, które zostają oddane do użytkowania w danym roku, zostają do końca tegoż roku zwolnione z podatku i wymierzany jest dopiero od 1 stycznia roku kolejnego. Właściciele wiatraków odprowadzają za nie do gminy podatek od budowli, który wynosi 2%. Właściciele gruntów ornych otrzymują od właścicieli wiatraków wynagrodzenie z tytułu dzierżawy gruntów, jak również mają "zwracaną" (Urząd Miejski nie ma wiedzy on konkretnych umowach i o tym, jak to się odbywa - czy jest to refundacja, czy spłata), tą część podatku, która została naliczona wobec gruntu, na którym znajduje się elektrownia wiatrowa. W tym miejscu dodajmy, że przedstawiciel firmy wiatrakowej podkreśla, iż elektrownie takie są lokalizowane na gruntach niższych klas rolnych.
Wpływy do budżetu gminy Żnin z tytułu podatków od nieruchomości za elektrownie wiatrowe w ostatnich latach znacząco rosną. Łącznie osoby prawne jako właściciele wiatraków z tytułu podatku od budowli oraz osoby fizyczne i prawne jako właściciele gruntów pod elektrowniami wiatrowymi wpłacili w 2020 r. 342.012 zł. W 2021 r. to było już 511.792.88 zł; w 2022 r. - 625.198 zł.; w 2023 - 626.164,25 zł. Właśnie w tamtym roku były oddane farmy wiatrowe budowane na zachodnich rubieżach gminy. Tyle tylko, że podatek za nie został wymierzony dopiero w 2024 r. i od razu widać to we wpływach do kasy ratusza. Mianowicie podatki za wiatraki i grunty pod nimi wymierzone w 2024 r. to 2.482.424,35 zł.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze