Reklama

Asenizacyjny kryzys w szubińskiej gminie zażegnany.

Prezes miejskiej spółki Piotr Milik doszedł do porozumienia ze skarżącymi się na współpracę przewoźnikami.

Przewoźnicy dowożący ścieki do szubińskiej oczyszczalni Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji złożyli skargę na ręce prezesa firmy. Poinformowali o tym burmistrza i radę miejską.

PROBLEMY

Pismo dotyczy linii przyjmowania dowożonych ścieków, a konkretnie zakupionego urządzenia, które ją obsługuje. „W naszej ocenie urządzenie ma zbyt małą przepustowość i prawdopodobnie zostało dobrane pod potrzeby mniejszej gminy […]. Nie posiada formalnego odbioru technicznego. Nie mamy pewności, czy prawidłowo naliczane są ilości dowożonych ścieków oraz ich parametry. Zarówno pomiary jak i rozliczenia finansowe mogą być przez to narażone na błędy lub nadużycia, co dotyczy bezpośrednio naszej działalności i kosztów” to fragment pisma podpisanego przez siedmiu przedsiębiorców. Personalia są znane redakcji. Ich zdaniem po instalacji zakupionego urządzenia obniżyła się o połowę przepustowość, jest więcej awarii np. zapychają się rury. Nie jest kontrolowany przepływ ścieków w fazie wstępnego oczyszczania. Czas zrzutu dla przewoźnika wydłużył się z pół do dwóch godzin. Skutkiem czego zauważa się dezorganizację pracy i wyższe nakłady finansowe przewoźników. Kierowcy nie mają odpowiednich warunków socjalnych w trakcie czekania na zrzut tzn. nie ma wyznaczonego miejsca na ten cel. Trudny jest dostęp do toalety. „Sposób traktowania przewoźników i kierowców budzi poważne zastrzeżenia. Przy próbach zgłaszania problemów mieliśmy groźby odebrania koncesji, co uważamy za niedopuszczalne” brzmią kolejne słowa skargi. Autorzy pisma chcą poprawy sytuacji i podjęcia zdecydowanych działań naprawczych.

Reklama

Na temat skargi dyskutowali radni podczas obrad Komisji Skarg, Wniosków i petycji. Wzięli w niej udział prezes zarządu komunalnej spółki Piotr Milik oraz kierownik Beata Woźniak. Przewodniczący rady podczas styczniowej sesji przekazał informację, że sprawa jest załatwiona.

WYJAŚNIENIA

Poprosiliśmy o szczegółowy komentarz prezesa zarządu miejskiej spółki. - W zakresie obaw o rzetelność rozliczeń informuję, że pomiar ilości zrzucanych ścieków odbywa się za pomocą przepływomierza elektroenergetycznego i rejestrowany jest w systemie, w zakresie ilości ścieków i przypisywany do konkretnego przewoźnika poprzez używaną przez niego kartę dostępu. Po zakończeniu zrzutu generowany jest wydruk zawierający informację o ilości zrzuconych ścieków, który zabiera przewoźnik. Raz w miesiącu przewoźnik otrzymuje fakturę. Wykorzystując otrzymane wydruki można sprawdzić, czy zgadza się ilość ścieków przedstawiona w fakturze. Pragnę podkreślić, że żaden z przewoźników nie zgłosił reklamacji w zakresie rozliczeń. Urządzenia i instalacje stacji zlewnej są szczelne i wykonano dla nich niezbędne próby szczelności, dlatego oskarżenia kierowane pod adresem przedsiębiorstwa o nierzetelność rozliczeń uważamy za bezpodstawne – tłumaczy Milik.

Reklama

Na terenie oczyszczalni ścieków realizowana jest inwestycja w uzgodnieniu ze Związkiem Gmin Kcynia Nakło Szubin. Chodzi o umowę nr 7/2024 z 12.09.2024 r tzn. o budowę zbiornika retencyjnego ścieków dowożonych, montowanie biofiltru, pompownię ścieków, montaż nowej stacji zlewnej, budowę sieci orurowania i sterowniczej. Instalacja jest zamontowana i działa w trybie testowania. W trakcie jest proces uzyskania pozwolenia na użytkowanie zbiornika. Zakończenie robót zgodnie z umową przewiduje się na 12 grudnia bieżącego roku.

Prośba o przekazane szczegółowych danych dotyczących stacji nie dotarła do prezesa stąd brak odpowiedzi. Skarżący wysłuchali szczegółowego opisu procesu montażu i parametrów urządzenia. Posiada ono dokument legalizacyjny wystawiony przez firmę Enko. Dłuższy przepływ ścieków to skutek zamontowania innego filtra, który zatrzyma duże zanieczyszczenia i uchroni przed większą liczbą awarii na przyszłość. Jest oczywiście więcej powodów przesuniętego w czasie oczekiwania na zrzut i te również omówił prezes, który pokazał pełną dokumentację i odpowiedział na każde pytanie.

Reklama

Szubińskie przedsiębiorstwo nie ma obowiązku udostępniania pomieszczeń socjalnych dla przewoźników chociaż w budynku stacji zlewnej udostępniło, jako objaw dobrej woli i chęci współpracy. W kwestii udzielania bardziej szczegółowych, strategicznych informacji autorzy skargi muszą zwrócić się do rady nadzorczej. Ta posiada odpowiednie uprawnienia.

KOMENTARZE

Artur Krajewski widzi nieco inaczej całkowite rozwiązanie problemu. - Nie można oskarżać nikogo bezpodstawnie. Osoby, które podpisały pismo musiały zdawać sobie sprawę, co podpisywały. Oskarżały prezesa MPWiK i jego pracowników o coś czego nie zrobili. Jeżeli czytam, że jest brak formalnego odbioru technicznego, są wątpliwości co do rozliczeń, że urządzenie nie posiada formalnego odbioru, że czasami przewoźnicy polecani są do wylewania nieczystości płynnych do kratek ściekowych na ulicy przed oczyszczalnią z pominięciem nowego stanowiska zrzutu przy jednoczesnym naliczaniu opłaty jak za pełny zrzut to włos na głowie się jeży. To są bardzo poważne oskarżenia. Wyjaśnijmy sprawę do końca i niech panowie napiszą przeprosiny – sugeruje radny.

Reklama

Burmistrz Mariusz Piotrkowski jest zwolennikiem interwencji w ostateczności i to poprzez radę nadzorczą. - Pismo, o którym mowa było skierowane do Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Sprawa została wyjaśniona i strony się dogadały. Jeżeli w jakikolwiek sposób urażony został prezes i firma, a granica jest przekroczona to zostawmy problem im do załatwienia. To kłopot przewoźników i KPWiK. Jako, że jesteśmy właścicielami spółki w 97 procentach zajmiemy się problemem jeżeli temat powróci - mówi włodarz.

- Nie mamy niczego do ukrycia. Dla nas sprawa jest zamknięta. Odpisaliśmy merytorycznie, ponieważ każdy może mieć pytania, czy wątpliwości słuszne lub jak w tym przypadku nie. Dla nas sprawa jest wyjaśniona i zakończona. Nigdy nie mamy pretensji jeśli ktoś pyta, także pomimo nieprawdziwych informacji w treści pisma nie widzimy powodów do żądania przeprosin, czy podjęcia kroków prawnych – mówi Milik.

Reklama

Na dzień dzisiejszy nie ma zatem potrzeby czyjejkolwiek interwencji, ponieważ prezes uważa sprawę za załatwioną, a identyczne zdanie mają autorzy skargi. – Od chwili spotkania z prezesem wszystko się zmieniło o 180 stopni. Rozumiemy, że nowe maszyny mają swoje wymagania i co trzeba zostało wymienione. Serwisowanie również jest niezbędne. Warunki socjalne także są bez zastrzeżeń. W pomieszczeniu jest ciepło i można wypić kawę. Uważamy sprawę za zamkniętą – poinformował nas Wojciech Bietracki, który jako jeden z siedmiu przedsiębiorców podpisał pismo do prezesa Milika i rady miejskiej.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/02/2026 11:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości