W Liszkowie, a wkrótce być może w Barcinie
Biogazownia - czysta sprawa
Powstanie biogazowni pod Barcinem będzie korzystne dla rolników, którzy zyskają rynek zbytu dla niektórych swoich produktów. Do gminy zaś z podatków trafiać będzie około 400-500 tys. zł rocznie.
Paweł Jagustyn, prezes zarządu firmy „Agrogaz”, wyjaśniał, że biogazownia nie zagraża środowisku, ale je chroni: - Przykładem może być komin, który stoi przy starej gorzelni. Za rok powstanie tu nowa gorzelnia, ale bez komina. Całe ciepło potrzebne do procesu technologicznego będzie pochodziło z tej biogazowni. Nie będzie już emisji CO2 w Liszkowie. - Realizacja biogazowni trwała pięć lat. Było to pięć lat marszu pod górę - mówił podczas uroczystego otwarcia biogazowni w Liszkowie Paweł Jagustyn, prezes zarządu Agrogazu. - Dla nas biogazownia w Liszkowie jest obiektem referencyjnym. To pierwszy obiekt, który wybudowaliśmy. Teraz można już rozwiać wszelkie wątpliwości, z którymi spotykaliśmy się i spotykamy przy opracowywaniu kolejnych projektów. Teraz, odpowiadając na pytania, łatwiej nam uzasadnić, czy ta biogazownia śmierdzi, czy hałasuje, czy przeszkadza w codziennym życiu lokalnej społeczności.
Zarząd Agrogazu myśli o tym, żeby podobny zakład zainstalować na terenie Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w gminie Barcin. PSSE uzależnia zgodę na lokalizację tej inwestycji od pozytywnej decyzji władz samorządowych, więc burmistrz Barcina Michał Pęziak wystąpił do Rady Miejskiej z prośbą o opinię radnych w tej sprawie. Zanim radni wyrazili opinię na temat liszkowskiej biogazowni, wybrali się tam z wizytą. Wrażenia są pozytywne, więc i opinia radnych także jest pozytywna.
- Poznaliśmy proces produkcji energii w biogazowni. Komisja w możliwości wybudowania biogazowni na terenie gminy Barcin nie dostrzega żadnych niebezpieczeństw dla środowiska - powiedziała Jadwiga Mateńko, przewodnicząca komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska.
FERMENTACJA BEZTLENOWA
Cały proces produkcyjny polega na dostarczeniu substratów pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego w postaci płynu lub masy suchej do fermentatorów, gdzie w oparciu o bakterie beztlenowe następuje proces fermentacji beztlenowej. Dzięki temu nie ma emisji odoru do atmosfery. W przypadku biogazowni w Liszkowie proces fermentacji prowadzony jest w niskich temperaturach - od 38 do 41 stopni - i trwa około sześciu tygodni.
W procesie fermentacji uzyskuje się biogaz. Istnieją dwie technologie zagospodarowania biogazu. Można go oczyścić do zawartości metanu i przesłać do systemu jako biometan, czyli tak zwany gaz zielony lub spalić biogaz w silnikach gazowych sprzężonych z generatorami, a następnie wyprodukować energię elektryczną i ciepło.
Innym produktem procesu fermentacji jest odpad pofermentacyjny, który jest mineralną substancją nawozową o bardzo dobrych właściwościach przyswajania przez rośliny.
Jeśli w gminie Barcin powstanie biogazownia, to będzie ona podobna do tej w Liszkowie W SĄSIEDZTWIE BIOGAZOWNI
Sołtys Liszkowa Mirosław Markiewka - Ja sam jestem zaskoczony, że tam tak ładnie - powiedział Mirosław Markiewka. - Na początku były obawy, nie powiem, ale teraz już mieszkańcy reagują spokojnie, widzą, jak to działa i muszę przyznać, że żadnych uciążliwości nie ma. Najlepiej przyjechać i zobaczyć. Jest porządek, nie ma żadnych hałasów, dymów, chociaż są generatory. Jakiś zapach jest przy rozładunku, w czasie wlewania do zbiorników, ale jak się zbiorniki zamknie, to nic nie czuć. To nie jest uciążliwe. Drogi też są w porządku, nic się nie wylewa, nie wysypuje. Bałem się, jak to będzie wyglądać, bo to w samym centru wsi zostało zrobione, ale nie mamy na co narzekać. Jest porządek.
Przyznaje, że zarówno on, jak i mieszkańcy nie byli pozbawieni obaw, kiedy pojawił się pomysł postawienia w środku wsi biogazowni, teraz jednak nie ma powodów, żeby się skarżyć.
Paweł Jagustyn także uspokaja tych, którzy martwią się, że sąsiedztwo biogazowni może stanowić problem. Podkreśla, że zapach w biogazowni nie różni się od zapachu w przeciętnym gospodarstwie rolnym, gdzie nie hoduje się świń czy krów. W biogazowni dba się także o właściwy transport. Części płynne przewożone są w cysternach, natomiast części stałe w samochodach z zamkniętymi plandekami. Odpady roślinne, które mogą stanowić substrat, odbierane są na bieżąco z produkcji, kiedy jeszcze nie zachodzi proces fermentacji.
- Z naszych doświadczeń wynika, że transportem substratów do biogazowni zajmują się lokalne firmy transportowe, gdyż nasze działanie oparte jest przede wszystkim na obszarze gminy - poinformował Paweł Jagustyn. - Jest to jeden z elementów tworzenia miejsc pracy, szczególnie, że firmy, są to przede wszystkim przedsiębiorstwa jednoosobowe lub takie, gdzie właściciel również pracuje jako kierowca. Możliwe, że część surowców będą dowozili rolnicy, szczególnie jeśli będzie to powiązane z odbiorem substancji pofermentacyjnej jako substancji nawozowej.
ZBYT DLA PRODUKTÓW ROLNYCH
Paleta surowców, z których produkowany będzie gaz i energia, jest szeroka. Stwarza to szansę dla rolników, którzy będą mogli znaleźć rynek zbytu dla niektórych swoich produktów. Na sesji radni analizowali surowce, które biogazownia mogłaby przerabiać oraz ich dostępność na naszym terenie. Są to odpady w szerokim rozumieniu oraz substraty roślinne. Mogłaby to być gnojowica czy gnoje, ale także wysłodki, kiszonki z kukurydzy oraz odpady poubojowe. I choć z nadwyżką gnojowicy rolnicy z naszego terenu nie mają problemów, to uprawa i sprzedaż kukurydzy mogłaby stanowić alternatywę dla zbóż, które nie zyskują oszałamiających cen w punktach skupu.
- My w rozmowach z przedstawicielami firmy sugerowaliśmy, że u nas gnojowicy w takiej ilości, jakiej oni by potrzebowali, nie ma - powiedziała Jadwiga Mateńko. - Są gospodarstwa nastawione na produkcję zwierzęcą, które mają więcej gnojowicy niż hektarów, ale u nas takiej sytuacji nie ma. Jeśli zanim zakład powstanie, będą jasne przepisy prawne dotyczące produkcji gazu zielonego, wówczas firma będzie mogła w to wejść i będzie ją stać na kupno kiszonki z kukurydzy. I to jest do zrobienia. A dla rolników to także może być atrakcyjne, jeśli będą mieli możliwość kontraktować i sprzedawać kukurydzę, podczas kiedy na przykład za tonę żyta dostają 200 zł. Jest jednak jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić.
- Są dwa kryteria doboru wsadu, jeden to stabilny proces biochemiczny, a drugi to zagospodarowanie odpadów rolno-spożywczych, które są najbardziej uciążliwe w aspekcie ochrony środowiska, czyli emitują CO2, amoniak i siarkowodów - poinformował Paweł Jagustyn. - Dopiero po analizie będziemy mogli określić rodzaj wsadów. Procedury uzyskania decyzji środowiskowej dla biogazowni wymagają zrobienia operatu wpływu biogazowni na środowisko i w nim będą zawarte wszelkie informacje mówiące o tym, jakie wsady, w jakich ilościach i na jakich warunkach mogą być dostarczane do biogazowni. Oczywiście gnojowica, wywar pogorzelniany czy serwatka mogą wzajemnie się zastępować lub być przetwarzane wspólnie.
Na ostatniej sesji w Barcinie radni poinformowali, że na razie deklaracje są takie, że biogazownia będzie nastawiona przede wszystkim na produkcję gazu, a nie energii. Wiadomo, że postać płynna odpadów poprodukcyjnych będzie wylewana do zbiornika odkrytego. Nie będzie to jednak powodowało żadnych uciążliwości, ponieważ jest to bezwonny płyn, nieszkodliwy dla sąsiedztwa i środowiska. Również bezwonny powinien być nawóz organiczny, czyli część stała tych odpadów, ale radni zapowiedzieli, że podejmą się jeszcze sprawdzenia, czy tak jest rzeczywiście.
Nieprzyjemny zapach mógłby być uciążliwy w momencie przeładunku czy wlewu surowców do specjalnego pojemnika, jeśli byłyby to surowce typu gnojowica. Radna Jadwiga Mateńko podkreśliła jednak, że będzie to mniej dokuczliwe, niż rozlanie gnojowicy przez każdego rolnika na jakimś terenie, z którego zapach przez wiatr dalej jest niesiony czasem kilka kilometrów.
Zapał radnych podczas sesji chłodził burmistrz Michał Pęziak.- Ten zakład może powstać najwcześniej w przeciągu jakichś trzech lat - mówił burmistrz Barcina. - To wiąże się z procesem uzyskania wszystkich pozwoleń. To też kwestia samego podjęcia decyzji, ponieważ nie wiadomo, czy on w ogóle powstanie. Jest to proces na pewno długotrwały, na pewno dłuższy niż zakładanie hodowli szynszyli. Poza tym to nie jest fabryka perfum, tam jednak zapachy są. A my musimy być do końca szczerzy, gnojowica nie pachnie. Jak się ją tankuje z cysterny do zbiornika podziemnego, to gdzieś ten zapach się unosi, choć na pewno jest to mniej uciążliwe niż rozlanie tej gnojowicy na pole.
KORZYŚCI AGROGAZU, ZYSKI GMINY
Paweł Jagustyn potwierdził, że jeśli procedury administracyjne będą przebiegać bez większych zahamowań, to proces przygotowania inwestycji do realizacji może trwać około 14 miesięcy, a sama realizacja wraz z rozruchem technologicznym około 11 miesięcy. Koszt inwestycji zależy od wielkości biogazowni i jej przeznaczenia. Statystycznie koszt biogazowni o mocy 1 MW to od 3,2 do 3,8 miliona euro. Biogazownia w Liszkowie ma moc elektryczną równą 2,1 MW, a moc cieplną równą 2,2 MW i pracuje wyłącznie na odpadach roślinnych.
- Inwestycje w energetyce są kapitałochłonne o długiej stopie zwrotu, ale też o długim okresie eksploatacji, w naszym przypadku nie mniej niż 20 lat - stwierdził Paweł Jagustyn.
Według zapowiedzi przedstawicieli firmy Agrogaz, biogazownia w Barcinie będzie instalacją całkowicie zautomatyzowaną. Praca ludzi ograniczy się w niej do działań kontrolnych i obsługi załadunku substratów. Zatrudnienie w niej znajdzie 4 lub 5 osób. Natomiast do gminy trafiać będą opłaty z tytułu podatków od nieruchomości, od dochodu oraz wszelkie opłaty administracyjne, a według szacunków zarządu firmy będzie to około 400-500 tys. zł rocznie.
Na przełomie września i października członkowie komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska zamierzają ponownie wybrać się do biogazowni w Liszkowie, kiedy zostanie tam już uruchomiony spływ odpadów poprodukcyjnych. Wtedy będzie można zobaczyć, czy odpady wydzielają jakikolwiek zapach.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 919 (38/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze