Reklama

Ciemne chmury nad cukrownią

Marek Wojciechowski: - Ciągnie się to wszystko jak flaki z olejem
   Ciemne chmury nad cukrownią
     W przyszłym tygodniu mają zapaść rozstrzygnięcia dotyczące sprzedaży żnińskiej cukrowni firmie Biocom. Krajowa Spółka Cukrowa postawiła takie warunki potencjalnemu inwestorowi, których on nie może przyjąć. Brak porozumienia obu podmiotów w tej sprawie oznaczać będzie koniec marzeń o produkcji biopaliw w Żninie.

    O kupno cukrowni w Żninie zabiega firma oparta na kapitale polsko-australijskim. Najpierw występowała pod nazwą Auspol. Później na bazie Auspolu powołana do życia została firma Biocom, która wystąpiła z chęcią nabycia Cukrowni Żnin. W Żninie miała zostać uruchomiona produkcja biopaliw na bazie buraka cukrowego. Pierwsze kontakty firmy Biocom z Krajową Spółką Cukrową to początek 2007 roku. W tej chwili mija rok i na razie wszystko wskazuje na to, że do sprzedaży cukrowni prywatnemu inwestorowi nie dojdzie. Cały czas trwają rozmowy między stronami. Wcześniej został podzielony grunt i została dokonana wycena cukrowni. KSC ogłosiła cenę wywoławczą, co spowodowało impas.

W przyszłym tygodniu okaże się, czy cukrownia w Żninie znajdzie nowego nabywcę      
    fot. Remigiusz Konieczka

    - Ciągnie się to wszystko, jak flaki z olejem - skomentował sytuację Marek Wojciechowski, szef Związku Zawodowego Cukrowników Cukrowni Żnin.
    Zdaniem szefa związku zawodowego, KSC wyraźnie dąży do tego, aby zniechęcić inwestora. Zresztą przeszkody pojawiały się od początku rozmów z potencjalnymi inwestorami, o czym informowaliśmy na łamach Pałuk. Wyjaśnienia KSC, jakie do nas docierały, mówiły, że cukrownia jest to kapitał należącym do skarbu państwa i w związku z tym władze spółki podejmując decyzję o zbyciu oddziału zawsze będą ostrożne. Najpierw rozmowy dotyczące zbycia cukrowni były niemożliwe z powodu braku ustawy o biopaliwach, a później przepisów wykonawczych. Następnie zastanawiano się, czy produkcja biopaliw na bazie buraka cukrowego nie będzie odebrana przez Unię Europejska jako przekroczenie danego Polsce limitu na produkcję tego surowca.
    Na przełomie lata i jesieni ubiegłego roku w cukrowni trwały rozmowy przedstawicieli Biocomu z załogą dotyczące pakietu socjalnego. Pracownicy parafowali porozumienie z przyszłym nabywcą. KSC przystąpiła jednocześnie do wyceny zakładu i uregulowania spraw gruntowych. Przez cały czas trwał wywóz maszyn i urządzeń ze żnińskiej cukrowni, a także zwolnienia pracowników. Z 99 osób zatrudnionych na początku 2007 r. teraz pozostało w zakładzie 41 pracowników.
    Pod koniec roku KSC oficjalnie ogłosiła, że Cukrownia Żnin jest gotowa do sprzedaży. Rzecznik prasowy spółki Łukasz Wróblewski mówił wtedy, że być może przetarg zostanie ogłoszony jeszcze w 2007 roku, jednak to nie nastąpiło. Co się stało? Udało nam się skontaktować z prezesem firmy Biocom Maciejem Damazerem, który powiedział wprost, że cierpliwość firmy Biocom do rozmów z KSC się kończy.
    Przyczyną impasu w rozmowach była cena, za jaką Krajowa Spółka Cukrowa chce sprzedać żniński zakład. Dowiedzieliśmy się, że wycena oscylowała wokół 10 mln zł. Dokładnej sumy wyceny nie znamy, ale KSC o ok. 50% podniosła cenę sprzedaży. Można zatem przypuszczać, że żąda od inwestora około 15 mln zł.
    - Przypuszczam, że KSC podniosła cenę o sumę, na jaką zostały wypłacone odprawy - informuje Marek Wojciechowski.
    Średnia wysokość jednej odprawy wynosiła ok. 70.000 zł brutto, z zakładu odeszło 58 pracowników, więc suma odpraw mogła wynieść powyżej 4 mln zł. Są to tylko liczby szacunkowe. Oficjalnie wycena cukrowni i żądana suma od inwestora stanowią tajemnicę handlową spółki.
    Jak nam powiedział prezes Maciej Damazer, po przedstawieniu propozycji ceny firma Biocom przystąpiła do negocjacji z KSC. Spółka zgodziła się obniżyć cenę żnińskiej cukrowni, ale pod warunkiem, że Biocom nabędzie ją bez linii technologicznej. To rozwiązanie z kolei nie zadowala potencjalnego nabywcy żnińskiego zakładu, który nie jest zainteresowany kupnem pustych murów i rozległego terenu.
    - Do produkcji bioetanolu potrzebna jest nam jedna trzecia linii produkcyjnej do wyprodukowania syropu z buraka cukrowego. Linia służąca do produkcji cukru nie jest nam potrzebna. Nie chcemy kupować pustych murów i placu - mówił Maciej Damazer.
    Prezes Biocomu dodał, że nie rozumie decyzji KSC, a także opieszałości i sposobu prowadzenia negocjacji. - W KSC mówią, że nie mają gwarancji tego, że nie podejmiemy produkcji konkurencyjnego cukru. My chcemy w umowie zapisać, że tej produkcji nie podejmiemy. Tym bardziej, że rynek cukru nie jest dla nas atrakcyjny. Nie rozumiem toku myślenia w KSC. Już na samym początku mówiliśmy im, że jeśli mają inne plany co do Żnina, to powinni otwarcie powiedzieć. Wtedy nie przystępowalibyśmy do rozmów - mówił prezes Biocomu.
    O rozgoryczeniu wspomina również Marek Wojciechowski.
    - Jeżeli faktycznie dojdzie do fiaska rozmów i „Biocom” odstąpi od kupna, to jako pracownicy będziemy się czuli oszukani przez KSC. Przez cały rok mówiono nam, że zakład będzie sprzedany. Robiono podział, wycenę i specyfikacje urządzeń. KSC wiedziała, jakie maszyny chce „Biocom” - powiedział Marek Wojciechowski. - Inwestor zadeklarował kupno, przejecie majątku i ludzi. Ta cała sytuacja bardzo mocno mnie niepokoi. Pracownicy odchodzili w spokoju. Jako przedstawiciele związku także uspokajaliśmy ludzi. Teraz ktoś może powiedzieć, że oszukaliśmy ludzi. Nadal obowiązuje umowa, jaką podpisaliśmy z KSC, a tam zobowiązali się do uruchomienia produkcji alternatywnej. Inwestor chce pomóc w realizacji umowy, a oni stawiają przeszkody. Będziemy starali się doprowadzić do spotkania z prezesem i zarządem, bo dyrektorzy departamentów mówią coś innego niż zarząd. Stanie się bardzo źle, jeśli rozmowy zostaną zerwane.
    Jak się dowiedzieliśmy, w przyszłym tygodniu ma dojść do kolejnego spotkania przedstawicieli KSC i Biocomu. Spółka ma przedstawić inwestorowi kolejną propozycję dotyczącą sprzedaży. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, to rozmowy mogą zostać zerwane i do sprzedaży cukrowni nie dojdzie.
    Sprawą zainteresowaliśmy posła Eugeniusza Kłopotka z PSL, który zadeklarował, że spróbuje dowiedzieć się czegoś więcej w sprawie rozmów dotyczących sprzedaży.
    - Nikt mi wcześniej nie sygnalizował sprawy sprzedaży cukrowni w Żninie, ale wykonam telefon i dowiem się, o co chodzi - mówił poseł.
    Na razie nie jest znane stanowisko KSC w tej sprawie. Rzecznik prasowy Łukasz Wróblewski stwierdził, że na pytania dotyczące sprzedaży odpowie do końca tygodnia ze względu na problemy związane z restrukturyzacją i cięciami unijnymi.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 830 (2/2008)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości