Reklama

Do 30% koron zleci w dół

Jeszcze przed Bożym Narodzeniem rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja przycinania gałęzi drzew między blokami na osiedlu spółdzielczym w Żninie. Są to zabiegi pielęgnacyjne, na które nie trzeba zezwolenia. Mimo to nie wszystkim mieszkańcom ścinanie zdrowych konarów się podoba. Spółdzielnia twierdzi, że to konieczne.

Piotr Murawski, kierownik Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie zadzwonił do nas już 17 grudnia i oznajmił, że to telefon uprzedzający. Kierownik bowiem miał na uwadze, że zabiegi pielęgnacyjne drzew na osiedlu bloków zawsze wywoływały kontrowersje wśród mieszkańców. Piotr Murawski przypuszczał, że i tym razem będą do gazety dzwonili mieszkańcy z krytycznymi uwagami. Chciał więc nas tylko uprzedzić, byśmy od razu przedstawiali krytykom argumentację administracji osiedla dla podjętych działań.

Na osiedlu bowiem mieszkają i zwolennicy i przeciwnicy wysokich drzew. Spółdzielnia wykonuje zabiegi pielęgnacyjne, jak tłumaczył kierownik, co kilka lat. Ostatnie były w 2017 r., po nawałnicy. W kolejnych latach korony drzew się rozrosły i władze spółdzielni zdecydowały o przycięciu drzew. Została wynajęta firma specjalistyczna z wysięgnikiem. Przycinanie będzie trwało w kolejnych dniach przed świętami i kontynuowane jeszcze po Bożym Narodzeniu.

Reklama

22 grudnia na osiedlu przy ul. Kopernika spotkaliśmy Jerzego Ławniczaka, mieszkającego w bloku nr 2 od 1975 r. Przyglądał się on działaniom pracowników ucinających gałęzie. Oglądał to, co ścięte już zostało i leżało na trawnikach między blokami. Krytykował te działania. Dziwił się, że to się odbywa bez konsultacji z mieszkańcami. Uważał, że spółdzielnia nie powinna przycinać zdrowych drzew. Co najwyżej można jego zdaniem pochylić się nad redukcją zadrzewienia, jeśli jakieś okazy lata temu zbyt pochopnie zostały posadzone tuż przy ścianie bloku. Jeśli jednak drzewa rosną na środku przestrzeni międzyblokowych, to według niego przycinanie nie jest konieczne. Poza tym twierdzi, że obecna przycinka jest zbyt daleko idąca i gałęzie nie odrosną.

Do naszej rozmowy z Jerzym Ławniczakiem dołączył po chwili wracający ze spaceru z psem Ireneusz Starczewski, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie. On z kolei zaczął głosić zupełnie inne poglądy na temat realizowanych zabiegów pielęgnacyjnych. Jego zdaniem przycinki są potrzebne dla bezpieczeństwa ludzi i mienia. Poza tym zbyt rozrośnięte drzewa według Ireneusza Starczewskiego mają wpływ na ściany bloków. Jeśli nie ma wystarczającego dostępu promieni słonecznych, to ściany wilgotnieją. Nie zgodził się absolutnie z tym, że przycinane teraz gałęzie już nie odrosną. Przypomniał, że po nawałnicy też takie zabiegi pielęgnacyjne były i drzewa przetrwały.

Reklama

Według przepisów, jeśli zabiegi pielęgnacyjne w obrębie korony drzew nie prowadzą do usunięcia więcej, niż 30% gałęzi, to zezwoleń odpowiedniego organu na takie działania nie trzeba. Tą drogą też poszła teraz spółdzielnia.

Film w zakładce Filmy

Karol Gapiński, 22 XII 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości