Reklama

Do burmistrza na skargę

Janowieckie przedszkolaki po powrocie ze śniadania fot. Sylwia Wysocka

Janowiec, przedszkole, skarga, rytmika, burmistrz
    Do burmistrza na skargę

     Dwie mamy przedszkolaków udały się do burmistrza z wnioskiem o interwencję w przedszkolu. Inni rodzice, do których dotarliśmy, zastrzeżeń nie mają, cieszą się, że są dyżury, a dzieci mają zapewnioną opiekę.

     Przedszkole Samorządowe w Janowcu pierwszy raz po kilkuletniej przerwie uruchomiło sierpniowy dyżur dla dzieci. Wcześniej z uwagi na zbyt małą liczbę dzieci zgłaszanych do przedszkola w przerwie wakacyjnej przedszkole było nieczynne przez dwa miesiące wakacji.
     Jedna z mam przyznaje, że cieszy się z wprowadzonych dyżurów jednak ma zastrzeżenia co do warunków, w jakich dzieci tam przebywają. - Około 10 dzieci umieszczono w jednej sali, w sali do rytmiki, nie do zadań dydaktycznych. Zabawki są nakryte jakąś szmatą, jak dziecko chce, to samo musi sobie te zabawki wyciągać. Dlaczego dzieci traktowane są jak zło konieczne w tym czasie? - pyta jedna z mam, która wspólnie z drugą matką postanowiła problem zgłosić organowi prowadzącemu przedszkole i udały się do burmistrza. - Z dyrektor przedszkola nie mogłyśmy się spotkać, bo od pracownika otrzymaliśmy informację, że do 19 jest na urlopie. Burmistrz wysłuchał naszych uwag i zapewnił, że skontroluje sytuację osobiście, będzie też rozmawiał z dyrektor przedszkola - mówi jedna z mam.
     Burmistrz Maciej Sobczak potwierdził, że przybyły do niego dwie mamy z uwagami w kwestii funkcjonowania przedszkola, dokonał kontroli w przedszkolu i przyznaje, że na przyszłość prace związane z odnawianiem i sprzątaniem przedszkola planowane będą tak, by sprawiały jak najmniej uciążliwości dla dzieci, jednak zdaje sobie sprawę, że jest to okres urlopów, okres przerwy w nauce i czas niezbędnych prac.
     Mamy, które odwiedziły burmistrza, miały też zastrzeżenia odnośnie stawki żywieniowej w sytuacji, kiedy dzieci otrzymują tylko drugie dania, zaledwie dwa razy była zupa, a dzieci właśnie wolą zupę.
Dyrektor przedszkola Alinę Kucharską zastaliśmy w przedszkolu 14 sierpnia i zapewniła ona, że z uwagi na prowadzoną termoizolację budynku, remonty i dyżur, pojawia się w przedszkolu mimo urlopu wypoczynkowego. Dyrektor powiedziała, że na dyżur zgłoszono 11 dzieci. Koszt dzienny wyżywienia to 4,60 zł przy 3 posiłkach, a 2,30 zł przy dwóch. Opłata za godziny ponad podstawę programową zgodnie z Uchwałą Rady Miejskiej wynoszą 1,20 zł za godzinę.
     W kwestii wyżywienia zapewniła, że pierwsze śniadanie podawane jest o 8.30, drugie o 11.00, a obiad o 1300. - Według zestawienia, jakie mam na biurku, trzy razy obiad składał się z dwóch dań, a pięć razy z drugiego dania. Nigdy dzieciom nie podaliśmy samej zupy. Rodzice mają prawo zapoznać się z dokładnym sprawozdaniem żywieniowym z danego dnia w biurze referenta placówki - mówi dyrektor i dodaje, że placówka dba o jakość i ilość żywieniową, choć przyznaje, że wykarmienie tak małej grupy wychodzi drożej niż całego przedszkola, gdyż teraz kupowane są mniejsze słoiczki, pojemniczki, a to podraża zakupy.
     - Dzieci otrzymują posiłki w ramach stawki żywieniowej opłacanej przez rodziców. Osoby, które mają zastrzeżenie co do ilości i jakości wydawanych posiłków, powinny przede wszystkim wywiązać się z opłaty za te posiłki - mówi Alina Kucharska.
     Co do stanu placówki i faktu bawienia się całej 10-osobowej grupy w jednym pomieszczeniu, dyrektor tłumaczy, że jest to dobre rozwiązanie zarówno logistyczne, jak i integracyjne. - Jest czas urlopowy, wychowawczynie prowadzą sobie prace w salach, drobne remonty, przemeblowania, adaptacje, prowadzone są generalne porządki, myte są wszystkie zabawki, okna, drzwi, lampy, grzejniki, ściągane lampy, myte całe lamperie, czyszczone podłogi, prane koce, ręczniki, odstawiane szafki, wszędzie na 1 września musi być idealny porządek, o który dbamy bardzo w naszej placówce, czego dowodem jest brak zastrzeżeń pokontrolnych „sanepidu” - mówi Alina Kucharska. Dodaje, że konserwator maluje dwie sale, a takie gruntowne sprzątanie możliwe jest tylko w okresie ferii zimowych i letnich wakacji.
     Dyrektor zapytana o nakrywanie zabawek przyznała, że są one przykrywane, gdyż wszystkie zostały dokładnie wymyte, w placówce prowadzony jest remont, na zewnątrz trwa termoizolacja budynku, dlatego z uwagi na to, by zabawki się nie kurzyły, są przykryte. Zaprzeczyła jednak temu, że nie są one udostępniane dzieciom do zabawy, czy, że w tym zakresie nie pomagają maluchom opiekunki.
     Mama, która zgłosiła nam problem mówi, że podobnego zdania są też inni rodzice. Ze strony rodziców siedmiorga innych dzieci spośród 10-osobowej grupy otrzymaliśmy zapewnienie, że są zadowoleni z sierpniowego dyżuru, gdyż rozwiązał on problem opieki nad dzieckiem w sytuacji, gdy rodzice pracują. - Dziwię się tym mamom, które próbują wprowadzić jakiś zamęt, doszukują się problemów tam gdzie ich nie ma, próbują się do tego przekonać też inne mamy, być może jest w tym inny podtekst tego działania - powiedziała jedna z mam.

Sylwia Wysocka

Reklama

Pałuki nr 1123 (34/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości