Reklama

Drzwi otwierane pod kątem 70 stopni, grzejnik w posadzce

Jurand Świerc nie krył oburzenia, jakie wywołał w nim zakres prac remontowych w świetlicy wiejskiej przewidzianych w projekcie

      fot. Sylwia Wysocka

Górki Zagajne, świetlica, burmistrz, Piotr Hemmerling, remont, przebudowa, błędy
     Drzwi otwierane pod kątem 70 stopni, grzejnik w posadzce
     - Miało być tak pięknie, a okazuje się, że będzie gorzej niż przed remontem - mówią zbulwersowani mieszkańcy Górek Zagajnych. Trwa remont świetlicy wiejskiej, jednak mieszkańcy sołectwa nie godzą się z jego zakresem. Uważają, że projekt zawiera zbyt wiele istotnych, rażących błędów, które spowodują konieczność zwrotu unijnej dotacji.

     Zapoczątkowana jeszcze za rządów burmistrza Piotra Hemmerlinga przebudowa i remont świetlicy wiejskiej w Górkach Zagajnych budzi duże emocje wśród mieszkańców tego sołectwa. Mieszkańcy czują się pominięci i uważają, że nikt nie liczy się z ich zdaniem na temat zakresu prac remontowych, który najpierw kazano im przygotować, a później nikt już na ten temat z nimi nie rozmawiał, a w rezultacie okazało się, że wiele kwestii zostało pominiętych. Mieszkańcy na sesji Rady Miejskiej w Kcyni mówili otwarcie, że remont jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto, a co ważniejsze - skutkować może zwrotem dotacji unijnej. Za winnych tego bałaganu uważają projektanta Marcina Zwierzykowskiego i Krystynę Owczarzak, kierownik referatu inwestycji i gospodarki przestrzennej kcyńskiego ratusza.

Tomasz Świerc pytał burmistrza, czy urzędnicy odpowiedzialni za nieprawidłowości grożące utratą dotacji na remont świetlicy zostaną z tego rozliczeni

Reklama

     fot. Sylwia Wysocka

     Przypomnijmy, że ówczesny burmistrz Piotr Hemmerling 6 października podpisał umowę o przyznanie pomocy w ramach działania 411 Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju w ramach PROW na lata 2007-2013. Operacja pod nazwą Przebudowa i remont świetlicy wiejskiej w Górkach Zagajnych otrzymała dofinansowanie ze środków UE do 80% poniesionych kosztów kwalifikowanych operacji. To zadanie wykonuje wyłoniona w drodze przetargu firma Radinstalbud Kazimierz Radecki z Kcyni. Zgodnie z umową termin wykonania zadania mija 17 lutego 2015 r. Wartość usługi to 317.000,77 zł.
     Na czwartkową, popołudniową sesję Rady Miejskiej w Kcyni przybyli mieszkańcy Górek Zagajnych domagając się szybkiej interwencji ze strony nowego burmistrza. Jako pierwszy temat poruszył Jurand Świerc, który zaznaczył, że jako społecznik chce się odnieść do remontu świetlicy i dużych pieniędzy, jakie na ten cel przeznaczył poprzedni burmistrz Piotr Hemmerling. - Jest to budynek gminny, ale ja mówię, że gromadzki, nasze dobro, nasza mała ojczyzna, moja wioska Górki Zagajne - mówił Jurand Świerc. Podkreślił, że nie wierzy w to, że projektant czy kierownik referatu inwestycji przyjechali z Egiptu i nie wiedzą, jak zaprojektować remont świetlicy w ich wsi. - Uwagi są rażące, nie chcę wyciągać wniosków, ale jak trzy istotne osoby znają się po imieniu, to czymś tu pachnie i mam prośbę do burmistrza, by powołał nowego projektanta, który by to na nowo zaprojektował, komisję, bo nawet na zewnątrz przy podłożu nie ma listwy startowej i myszy zjedzą elewacje, nie ma ocieplenia nad sufitem wełną mineralną - wymieniał Jurand Świec.  
     W imieniu mieszkańców w sprawie prowadzonej inwestycji w Górkach Zagajnych głos zabrał Tomasz Świerc. Pytał, czy jako mieszkańcy mogą domagać się wprowadzenia na tę budowę inspektora nadzoru budowlanego z zewnątrz, czy wobec osób z Urzędu kierujących tą inwestycją wyciągnięte będą konsekwencje za takie zaniedbania i karygodne naruszenia, które na chwilę obecną w 90% zagrażają przyznanemu dofinansowaniu.
     Burmistrz Marek Szaruga poinformował, że on taką sytuację zastał obejmując urząd burmistrza i ją bada, jest po rozmowie z sołtysem Górek Zagajnych Tomaszem Osialem, odbędzie się też ich spotkanie w remontowanej świetlicy. - Jeżeli zostały tam popełnione błędy, to na pewno konsekwencje zostaną z tego wyciągnięte. Jeśli będzie konieczne, to powołany zostanie zespół, który opracuje, czy projekt został wykonany prawidłowo czy też nie. Takie czynności i takie kroki zostaną podjęte - zapewnił Marek Szaruga. Burmistrz dodał, że nie jest fachowcem w dziedzinie budownictwa, dlatego podpierać się będzie wiedzą fachowców.
     Mieszkańcy są oburzeni. Zrobili zapotrzebowanie, bo przed projektem spotkała się Rada Sołecka i wypisała wszystko, co by chcieli zmienić, bo tak kazała im zrobić kierownik referatu inwestycji. Rada przygotowała wniosek, sołtys dostarczył go do Urzędu, dwa tygodnie później dostał telefon, że następnego dnia jest przekazanie świetlicy wykonawcy remontu. - Nie mieliśmy wglądu do projektu, bo gdybyśmy taki mieli, to te poprawki byśmy nanieśli od razu, zanim poszedł jeszcze do Urzędu Marszałkowskiego. Tutaj nas zupełnie pominięto. Mieszkańcy nie godzą się z takim przebiegiem remontu i brakiem odpowiedzialności - powiedział sołtys, który jednak nadal wierzy, że uda się problem rozwiązać.
     Od sołtysa Tomasza Osiala dowiedzieliśmy się o nowym obniżonym suficie, w którym nie zostały uwzględnione nowe lampy, tylko pozostawione stare jarzeniowe, o drzwiach wejściowych, które po założeniu termoizolacji otwierają się tylko pod kątem 70 stopni. Stare parapety uniemożliwiają otwarcie okien, ale nowe parapety nie zostały w projekcie uwzględnione. Na elewacji styropian bezpośrednio opierany jest na ziemi, nie ma folii, siatki zabezpieczającej, listwy startowej, wilgoć będzie z podłoża wchodzić na ściany, bo nie ma żadnej izolacji. Z przodu styropian oparty jest bezpośrednio na kostce betonowej, przy mrozie kostka się uniesie, elewacja zacznie pękać i będą reklamacje.
     - Chcieliśmy też, by rury c.o. przy tym remoncie zostały wpuszczone do ściany, to projektant powiedział, że tego nie wypisaliśmy, ale w tym miejscu, gdzie idą rury i jest grzejnik mają przyjść drzwi dla osób niepełnosprawnych, bo świetlica ma przeznaczenie na ponad 50 osób i muszą być dwie pary drzwi. Dlatego zaprosiłem burmistrza na miejsce - podkreślił sołtys. Rury c.o., zwłaszcza w kuchni, są stare, skorodowane, ale nie została uwzględniona ich wymiana.
     Sołtys wyliczył dalej, że projektant zaprojektował podniesienie posadzki w kuchni, co spowoduje wbetonowanie w nią na kilka centymetrów grzejnika i takich niedociągnięć jest wiele, co projektantowi na spotkaniu pokazywali członkowie Rady Sołeckiej, gdzie obecna była też Krystyna Owczarzak i nie kryła rozczarowania. Mieszkańcy powiedzieli, że liczniki energii elektrycznej miały być wyniesione na zewnątrz, a tymczasem wszystko zostaje bez zmian, włączniki są stare i zżółknięte, nie ma też wymiany instalacji elektrycznej. Powiedzieli, że w projekcie nie ma łazienki, ale projektant przyznał się, że o niej zapomniał, a łazienka tam była.
     - Jeśli nie będzie zmian w projekcie, dotacja zostanie zabrana, bo ktoś wytknie takie rażące błędy. Jeśli naniesione zostaną w projekcie zmiany, których nie zaakceptuje wcześniej Urząd Marszałkowski, to też dotacja zostanie zabrana. Dlatego potrzebne jest szybkie działanie, bo wykonawca skończy dach i wejdzie z pracami do środka i jak będzie robił według projektu, to za chwilę będzie to demontował - tłumaczy Tomasz Świerc. Mieszkaniec zapewnia, że według prawa budowlanego nie może być uskoków w budynkach użytku publicznej, jaki ma być pomiędzy kuchnią a salą. - Kuchnię zamienił na pomieszczenie kateringowe, gdzie nie będzie można gotować, gdzie nie może przebywać powyżej pięciu osób, a przecież przy świetlicy na 100 osób i słynnych miejscowych talentach kulinarnych kuchnia jest konieczna. Naszym priorytetem przy tym remoncie było ocieplenie dachu i wyremontowanie tej kuchni, żeby panie miały godne warunki do korzystania - mówi sołtys.
     Na projekt, przygotowanie dokumentacji i kosztorysu przebudowy świetlicy wieś wydała z funduszu sołeckiego 5.000 zł, wcześniej 17.000 zł na remont łazienki. Mieszkańcy nie widzieli jednak ostatecznego projektu, nie mieli na niego wpływu, nie mieli nawet szans się do niego ustosunkować. Boją się, że czasu mają zbyt mało na ponowny projekt z poprawkami, jego akceptację w Urzędzie Marszałkowskim i wykonanie, a termin upływa 17 lutego.
     Projektant Marcin Zwierzykowski przyznaje, że są pewne kolizje w projekcie, jak instalacja c.o. w miejscu drzwi czy grzejnik w kuchni. - Nie ukrywam tego, są to jednak niedopatrzenia, które ujęte zostaną w protokole konieczności do wykonania w trakcie prac. Przed projektem nie było rozmów z mieszkańcami, zakres projektu otrzymałem od Krystyny Owczarzak, a w nim nie było uwzględnione tego wszystkiego, czego dziś życzą sobie mieszkańcy. Dlatego część tych uwag mieszkańców kierowanych do projektu jest bezzasadna, bo najzwyczajniej nie było ich zawartych w zamówieniu - tłumaczy Marcin Zwierzykowski, który zapewnił, że po spotkaniu z burmistrzem ustosunkuje się szczegółowo do stawianych zarzutów.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1193 (52/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości