Reklama

Park krajobrazowy budzi sprzeciw - za dużo zakazów i nic w zamian

- Pomysł nie wiąże się z żadnym przełożeniem na korzyści dla kcyńskiej gminy. Wręcz odwrotnie, dla rolnika byłoby to nałożeniem kolejnego łańcucha i chomąta na szyję - tłumaczy radny Tomasz Bagnerowski. - Z tych wszystkich gmin, do których zwróciła się Ewa Krasicka-Korczyńska, żadna nie jest przychylna projektowi. Wyjątek stanowią Białe Błota. Tam jest większa liczba napływowej ludności, która chce się budować, niż miejsca pod rozbudowę - mówi burmistrz Kcyni Mateusz Stachowiak.

Do włodarzy powiatu nakielskiego dotarły informacje przekazane przez Ewę Krasicką-Korczyńską w sprawie koncepcji utworzenia parków krajobrazowych. Ta osoba zasiadająca w radzie Zespołu Nadwiślańskich Parków Krajobrazowych gościła w gminie Kcynia i zaproponowała wyłączenie mniej więcej 4.000 hektarów pod taki cel. Przedstawiła również odpowiednie mapki wyznaczające tereny wzdłuż doliny noteckiej, miejscowości Kowalewko, części Sipior oraz Sławicy.
KCYNIA JEST PRZECIW
Burmistrz Kcyni Mateusz Stachowiak przeprowadził z Ewą Krasicką-Korczyńską rozmowę. Przedstawił temat i odniósł się do niego podczas posiedzenia komisji wspólnych miejsko-gminnej rady. - Pomysł blokuje w pewnym stopniu możliwość użytkowania proponowanego pod park terenu. Dlaczego? Otóż, istnieje lista zakazów obowiązujących w krajobrazowych parkach. Między innymi nie ma zgody na odstrzał zwierzyny czy racjonalnego regulowania gospodarki wodnej. Nie można likwidować zadrzewienia przydrożnych, polnych czy nadwodnych dróg jeżeli nie wpływają na pogorszenie bezpieczeństwa w tych obszarach. Zatem jeżeli będą jakieś zakrzaczenia na rowach, to także będzie wymagana zgoda, aby rolnik mógł je wyciąć na własnym terenie - mówi włodarz.
Kolejny minus to utrudnione pozyskiwanie do celów gospodarczych między innymi skał, torfu, innych kopalin bądź bursztynu. Na terenie Kowalewka i Sipior znajdują się kopalnie odkrywkowe żwiru i piasku. Park krajobrazowy na tych terenach spowodowałby z automatu zakaz ich wydobycia. Bez zgody dyrekcji parku nie będzie można wykonywać również prac związanych z podniesieniem terenu czy kopaniem nowych stawów. To spowoduje ograniczenie dla właścicieli ziemi ich praw do swobodnego dysponowania mieniem, a dla rolników np. możliwości wykopania stawu kiedy woda zalewa jego pola. Rolnik na wydzierżawionej ziemi będzie ograniczony w stosowaniu nawozów. Nie będzie zgody na budowę nowoczesnych obór bezściółkowych na rusztach. Zatem oprócz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dochodzi kolejny organ mający wpływ na poczynania w tej branży. W strefie parku krajobrazowego wprowadza się także zakaz powstawania nowych obiektów budowlanych, które przecież na kiepskiej jakości ziemi często są budowane. Oczywiście podane przykłady są tylko kroplą w morzu zakazów obowiązujących na terenie krajobrazowego parku.
- Z tych wszystkich gmin, do których zwróciła się Ewa Krasicka-Korczyńska żadna nie jest przychylna projektowi. Wyjątek stanowią Białe Błota. Tam jest większa liczba napływowej ludności, która chce się budować niż miejsca pod rozbudowę. To nie jest wielka gmina i chce chronić swoje ostatnie zielone tereny. Myślę, że nie możemy wprowadzać takiego ograniczenia prawa własności przez dodatkową instytucję. Nam zależy, aby na terenie gminy osiedlali się nowi ludzie, przypływ mieszkańców był widoczny. Stosunki wodne i ochrona środowiska i tak są pod kontrolą - sugeruje Mateusz Stachowiak. Rzeczywiście, na terenie gminy istnieje obszar Natura 2000, czy też torfowe łąki. Rolnicy koszą tam systematycznie trawę, a tzn., że dbają o swoją własność.
W lutym na szczeblu powiatu odbyło się spotkanie w temacie parków krajobrazowych. Wziął w nim udział między innymi radny Tomasz Bagnerowski. - Słuchając wypowiedzi pani doktor [Ewy Krasickiej-Korczyńskiej - przyp. red.] to pomysł nie wiąże się z żadnym przełożeniem na korzyści dla kcyńskiej gminy. Wręcz odwrotnie, dla rolnika byłoby to nałożeniem kolejnego łańcucha i chomąta na szyję. Mało tego, inne gminy wypadają z tej konfiguracji. Przyjęcie propozycji niczego dobrego dla nas nie przyniesie - ocenia argumenty Ewy Krasickiej-Korczyńskiej rajca. Wśród głosów sugerujących sprzeciw wobec tworzenia parku jest między innymi ten przekazany przez radną i sołtysa Kowalewka Alicję Woźniak.
- Do sprzeciwu skłania istnienie na terenie gminy obszaru „Natura 2000”, który już chroni środowisko. Poza tym zakaz odkrzaczania dróg spowoduje ich znikanie z gminnej mapy. Takie sytuacje już dają się u nas zaobserwować, a rolnicy na pola muszą przecież dojeżdżać. Chcemy krzaki wycinać,
a z drugiej strony ma być park krajobrazowy? To sprzeczność. W wyniku głosowania, które odbyło się podczas wspólnego posiedzenia komisji, radni odrzucili koncepcję utworzenia krajobrazowego parku. Za odrzuceniem opowiedziało się osiem osób, trzech rajców wstrzymało się, tyleż samo opuściło salę obrad, a jeden radny był tego dnia nieobecny.
ZAPROSZENIA NIE BYŁO
W gminie Szubin na ten temat oficjalnie się nie mówi, ponieważ żadne zaproszenie do rozmów nie zostało przekazane. Jedno spotkanie odbyło się w miejscowości Małe Rudy, notabene w miejscu zamieszkania Ewy Krasickiej-Korczyńskiej, która promuje sprawę parków.
- Spotkaliśmy się 20 marca, ale grupa ludzi, między innymi ze Żnina czy Łabiszyna, nie zachowała się z klasą. Pani Ewa powiedziała, co miała do powiedzenia i na tym spotkanie się zakończyło. Jeżeli chodzi o moje zdanie w kwestii parków, to zawsze jestem za czymś dobrym dla ogółu. Sądzę, że o szczegółach dotyczących parków będziemy jeszcze rozmawiać - zapewnia sołtys Mariusz Buczkowski.
Zapytana o te szczegóły Iwona Kubiak, dyrektor wydziału ochrony środowiska i rolnictwa w szubińskim urzędzie miejskim powiedziała: - Nie zajmujemy się oficjalnie tym tematem, ponieważ żadnego pisma nie otrzymaliśmy. Podczas spotkania, które odbyło się w lutym, poruszono jedynie temat ewentualnych zakazów obowiązujących na terenie krajobrazowych parków. Jeżeli jakiekolwiek oficjalne pismo wpłynie, wtedy zajmiemy się tematem.
MAMY SWOJE PLANY
Łabiszyńscy samorządowcy mają konkretne plany i wydane decyzje związane z tym tematem. Poprosiliśmy o szczegóły szefową referatu rolnictwa, ochrony środowiska i gospodarki nieruchomościami. 18 lutego wzięła udział w spotkaniu, które odbyło się w Kujawsko-Pomorskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Minikowie. Wtedy przedstawiono koncepcję stworzenia parku krajobrazowego na terenie gminy. - Przeanalizowano wskazany obszar i ustalono, że realizacja utworzenia parku stoi w sprzeczności do funkcjonujących już w obrocie prawnym decyzji wydanych na działki objęte zaproponowaną koncepcją. Otóż, dla znacznej części wskazanego obszaru wydane zostały warunki zabudowy, między innymi dla zabudowy mieszkaniowej, ale również dla inwestycji Odnawialnych Źródeł Energii, w tym farm fotowoltaicznych i magazynów energii. Część z tych decyzji poprzedzona była oceną oddziaływania na środowisko i uzgodniona m.in. z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Ponadto, znaczna część wskazanych nieruchomości objęta jest miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, podjętym uchwałą nr XV/140/12 Rady Miejskiej w Łabiszynie z 6 czerwca 2012 r. Ogólne ustalenia planu zagospodarowania przewidują zabudowę mieszkaniową w północnej części miejscowości Nowe Dąbie - tłumaczy Lidia Dąbkowska. Gmina jest w trakcie procedowania przyjęcia planu zagospodarowania, a ten także nie przewiduje powstania parku krajobrazowego. Między innymi z tego powodu trudno teraz zmienić założenia w nim zawarte. Wydane wcześniej decyzje są przecież obowiązujące, a co ważniejsze funkcjonują.
KONTRARGUMENTY
Argumenty nakazowo-zakazowe nie pozwoliły kcyńskim radnym przekonać się do zaakceptowania na terenie kcyńskiej gminy utworzenia parku krajobrazowego. My postanowiliśmy wysłuchać kontrargumentów, dlatego skontaktowaliśmy się z dr Ewą Krasicką-Korczyńską, czyli ekspertką w tym temacie. To ona przecież stara się przekonywać samorządy i ludzi do tworzenia stref chroniących środowisko.
- Teren pod park w gminie Kcynia został tak zaproponowany, że obejmuje tylko grunty organiczne w Dolinie Noteci. W obszarze „Natura 2000” tzw. Lisi Kąt ma trochę gruntów mineralnych. Tak  czy inaczej takie grunty muszą być chronione pod kątem dyrektywy obszarów wodno-błotnych. Nie wolno tych gruntów przeorywać i zamieniać na inny sposób użytkowania. Jeżeli rolnik łąki chciałby zamienić na grunty orne, to i tak musi prosić o zgodę Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W Polsce procent łąk nie może się zmniejszać, więc jeżeli miałby się zmniejszyć, wtedy rolnik zgody nie otrzyma. Rolnicy chcą na gruntach organicznych stawiać farmy fotowoltaiczne. Przykładem jest gmina Łabiszyn, gdzie koło Śluzy Dębinek samorząd wydał zgodę na budowę 40-hektarowej farmy. Jeżeli chodzi o budowę nowych rowów melioracyjnych, to rzeczywiście nie wolno, ale istniejące można czyścić, odnowić zastawki i pilnować wody. Dolina Noteci w kontekście gminy Kcynia jest bardzo szeroka i często wzdłuż rowów są łozowiska wierzby. Rolnicy nie dbają o nie, a trzeba je przycinać, wchodzą przecież na łąki, dlatego agencja restrukturyzacji zmniejsza powierzchnie dopłatowe. Często wzdłuż rowów są drogi zarośnięte wierzbami wtedy ciężki sprzęt jeździ po łąkach i je niszczy. Takie miejsca są w Kowalewku [o tym wspominała kcyńska radna Alicja Woźniak - przyp. red.] i Ludwikowie. Zadrzewienia wolno wycinać, ale w celach pielęgnacyjnych - przekonuje Krasicka-Korczyńska.
Jeśli chodzi o żwirownie - żadna z istniejących na terenie planowanego parku krajobrazowego się nie znajduje. A gdyby były - tereny te zostałyby z parku wyłączone. Na tej zasadzie będzie można tworzyć nowe miejsca pozyskiwania piasku czy żwiru. Torfu - nie. Podlega on dyrektywie zakazującej wydobycia torfu - obojętnie, czy park krajobrazowy tam będzie czy nie.
A co z argumentem, że nie będzie można rozbudowywać np. ferm tuczu bądź trzody chlewnej? Na obszarach Natura 2000 i tak robić tego nie można. Tym bardziej, że mowa jest o gruntach organicznych. Krowy na łąkach mogą i nawet powinny się paść chociaż w Polsce rzadko się je spotyka na pastwiskach. W kwestii nawożenia, to ci którzy wejdą w dobrowolny program rolno-środowiskowy mają ograniczenie stosowania azotu do 60 kilogramów czystego składnika. Korczyńska twierdzi, że rolnicy rzadko to stosują, gdyż nawozy są drogie. Kto nie wejdzie w program, o którym mowa, jest ograniczony dyrektywą azotanową sterowaną przez ARiMR. Można nawozić ziemię u siebie wytworzonym obornikiem i nawozami mineralnymi. Ograniczeniem jest jedynie dyrektywa azotanowa, a nie park krajobrazowy. Jako przykład bezkonfliktowego funkcjonowania chronionego obszaru ekspertka podaje po sąsiedzku, za Notecią, położony jeden z największych w kraju Krajeński Park Krajobrazowy. Obejmuje 75.000 ha i całe wsie. - Są tam ograniczenia dotyczące planowania przestrzennego i budowy ferm drobiu lub trzody. Czy ktoś słyszał, aby rolnicy nie mogli tam orać, siać bądź nawozić? - pyta Krasicka-Korczyńska.

Cezary Kucharski

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/05/2025 07:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości