Reklama

Działają prewencyjnie, zabiegają o adopcje

Barcin, Straż Miejska
    Działają prewencyjnie, zabiegają o adopcje
     O liczbie strażników, monitoringu miejskim, kamerze przenośnej i odławianiu psów dyskutowano z komendantem Straży Miejskiej w Barcinie na posiedzeniu komisji budżetu.

     Dyskusja na temat działalności straży miejskiej na posiedzeniu komisji budżetu toczyła się długo. Poruszono między innymi kwestię liczby strażników. Radny Krzysztof Harenda zwracał uwagę na proporcjonalność liczby strażników do liczby mieszkańców: - Jesteśmy gminą piętnastotysięczną, w Żninie jest 21.000 mieszkańców i tam jest strażników troszeczkę mniej - zauważył radny.

    - Tam jest mniej o jednego, a to bierze się z tego tytułu, że jedna osoba została zwolniona z pracy jako strażnik - mówił komendant Waldemar Polanowski. - Po zwolnieniu tej osoby pan burmistrz podjął decyzję, że nie będzie obsadzał tego stanowiska.

Reklama

    Liczba strażników miejskich w Barcinie w opinii komendanta Waldemara Polanowskiego jest wystarczająca na obecne obowiązki, jakie mają oni do spełnienia. Zaznaczył jednocześnie, że gdyby były większe oczekiwania ze strony społeczeństwa, jak choćby oczekiwanie, żeby strażnicy pracowali także cały weekend, a także pełnili służbę w nocy, to zatrudnionych musiałoby być od 10 do 12 strażników.

    Komendant Waldemar Polanowski poruszył również kwestię odławiania bezpańskich psów i poinformował, że dla 60% odłowionych przez strażników miejskich psów udaje się zorganizować adopcję. Dzięki temu nie trafiają one do schroniska. W ten sposób z budżetu gminy na utrzymanie psów w schronisku wypływa mniej pieniędzy.

Reklama

    - Wcześniej, jeśli pies był duży, to policjanci otrzymywali zgłoszenie - mówił komendant Straży Miejskiej. - Oni nie mieli środków do jego odłowienia. Odbywało się to poprzez wykonywanie kilkunastu telefonów, ustalenie osoby, która odpowiada w gminie za zgłoszenie takiego faktu firmie, z którą gmina miała podpisaną umowę. Ale nikt tego psa nie mógł wtedy złapać. Przyjeżdżały te firmy o różnych porach dnia. Koszty przejazdu gmina musiała pokryć, a jeśli firmie udawało się złapać psa, to zabierała go i był koszt za jego pobyt w w schronisku. Teraz my to wykonujemy, nie ma pustych przebiegów. I nie ma już kosztów utrzymania w schronisku psów, które udaje się zaadoptować.

    Radny Jakub Jurek pytał, jak odbywa się takie odławianie psów przez strażników miejskich. Pytał, czy strażnicy obserwują psa, zanim go odłowią i zwracał uwagę, że nieraz ktoś zgłosi, że pies się błąka, a są miesiące, w których pieski sobie wychodzą i grasują, ale mają właściciela. Komendant Waldemar Polanowski informował, że strażnicy obserwują jakiś czas psa, zwłaszcza jeśli pies ma obrożę i próbują ustalić, do kogo pobiegnie, natomiast jeśli zwierzę dłuższy czas biega po drogach czy po polach, to w końcu następuje jego odłowienie. Komendant dodał, że na tym jednak się nie kończy, bo strażnicy rozpytują mieszkańców, czy znają właściciela psa, rozmawiają z sołtysami pytając, czy są w stanie wskazać, skąd pies pochodzi.

Reklama

    Podczas posiedzenia komisji budżetu poruszono też kwestię monitoringu. O to, w jakim stopniu spełnia on swoją funkcję, pytał radny Witold Antosik. Pytał o to, kto za niego odpowiada. Komendant wyjaśniał, że nadzór nad monitoringiem ma straż pożarna i w tej chwili nie ma dozoru stałego, natomiast jest pomysł, aby w nowej remizie strażackiej stworzyć studio monitoringu, w którym będzie stały dozór. Teraz straż miejska ma wgląd w nagrania z monitoringu, ale nie śledzi ich na bieżąco, tylko w momencie, kiedy ktoś zgłasza zdarzenie.

    - Trzeba też mieć świadomość, że te kamery nie stoją w miejscu i czasem ona jakieś 10-20% zdarzenia nagrywa, a w pozostałym czasie kamera w nieodpowiednim momencie się obraca - powiedział Waldemar Polanowski.

Reklama

    - Chlubimy się tym, że mamy monitoring w mieście, ale jeżeli on nie spełnia swojej funkcji, to po co w niego pakować pieniądze? - pytał radny Witold Antosik. - Kamery prawie wszystkie są obrotowe i aż się prosi, żeby przynajmniej raz dziennie te miejsca newralgiczne sprawdzić. Ze sprawozdania nie wynika, ile dzięki temu monitoringowi panowie żeście spraw ujawnili.

    - Miejsca montowania kamer nie były na pałę typowane - powiedział komendant straży miejskiej i informował, że 90% miejsc, w których są kamery, to miejsca newralgiczne. Dodał, że monitoring spełnia rolę prewencyjną.

Reklama

    Radny Krzysztof Harenda pytał, czy straż miejska dysponuje kamerą przenośną. Okazało się, że ma kamerę, z której korzysta podczas zgłoszeń pewnych zjawisk negatywnych, jak choćby uszkodzenia pomnika na Górze św. Wojciecha czy tworzenia dzikich wysypisk śmieci. Miejsca przez nią nagrywane muszą być jednak dobrze oświetlone, żeby ewentualne nagranie pozwoliło na identyfikację nagranych osób.

    - Główny cel zakupu tego urządzenia był taki, żeby trochę zaoszczędzić kosztów gminie - tłumaczył komendant straży miejskiej. - To się sprawdza, bo w wielu miejscach ono nam pomaga, udaje się pewne rzeczy rozwiązać. Naszym celem głównym nie jest ukaranie kogoś, ale na przykład zmuszenie, żeby posprzątał dzikie wysypisko, które stworzył i żeby więcej tego nie robił.

Reklama

Magdalena Kruszka, 31 I 2015

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości