W całej historii festiwali SzuFLA i przeglądu kabaretów KORKI razem wziętych, nie było tak słabego występu jaki zaprezentował Kuba Wu. Przekleństwa przeplatane kloacznym humorem, to nie ta droga, kolego. Na szczęście wieczór uratował Darek Gadowski.
Gwiazdą drugiego wieczoru był stand-up"er Darek Gadowski z Koszalina lecz zanim wyszedł na scenę, publiczność miał rozgrzać Kuba Wu. Popularny obecnie gatunek kabaretowy jakim jest stand-up cechuje się bezpośredniością przekazu, bez owijania w bawełnę, niedomówień czy ukrytego znaczenia w dodatku podlany przekleństwami. Stand-up"erzy walą z pięści prosto w oczy. Publiczność to lubi i kupuje, wypełniając sale po brzegi. Jednak stand-up, jak piłka nożna. Jest ekstraklasa i A klasa. Tę drugi poziom rozgrywek zaprezentował wspomniany Kuba Wu.
Szubiński występ Kuby Wu raczej do zapomnienia fot. Remigiusz Konieczka
Nie powiem, żeby nikt się nie śmiał. Śmiali się ludzie, a jakże. Tyle tylko, że częściej na sali czuć było konsternację, bo ciężki pan Wu ma dowcip. jak zaczął mówić o zabiciu bezdomnego cegłą, o lizaniu du... przepraszam - pupy, o seksie piętnastolatków, o ru... znowu przepraszam - kopulowaniu w basenie z trenerem, a co drugi wyraz, to przekleństwo na literę Q. Ze sceny padały określenia tragedia i dramat. Rzeczywiście ten występ, to w ocenie piszącego tragedia i dramat. Na domiar złego występujący, widząc reakcję publiki, a w zasadzie jej brak, tłumaczył się, że to tylko żart: Mówili mi, by nie nazywać publiczności w Szubinie poj***mi.
Kabaret, a w szczególności stand-up polega na bezpośredniości przekazu, przekleństwa w tym gatunku są na porządku dziennym, ale do tego potrzebne jest poczucie humoru, wybadanie nastrojów publiczności. Konwencja sceniczna jest na miejscu, ale nie brak jakiegokolwiek smaku. Wydaje się, że Kuba Wu powinien zacząć od podstaw i zapoznać się z klasyką gatunku, by na tym budować resztę programu - poczynając od kabaretu Starszych Panów, Dudka, Elitę, kabaretu Tey, obejrzeć filmy Barei, komedie Machulskiego i Lubaszenki, bo to co słyszałem zalatywało Vegą.
Kuba Wu zrobił jedną ważną rzecz. Rozminował przedpole dla Darka Gadowskiego, który wiedział już jak daleko nie może się posunąć. Jego monolog był przede wszystkim sprawniej poprowadzony. czuć było, że komik czuje się lepiej na scenie i przede wszystkim ten stand-up nie męczył, mimo tego, że nie był pozbawiony wspomnianych cech. ostrych wyrazów i bezpośredniości. I najważniejsze - śmieszył, bo po to przychodzi się na stand-up. Darek Gadowski poruszał o wyśmiewał standardowe rzeczy, mianowicie: relacje między małżonkami, obostrzenia covidowe, diety, zwyczaje weselne, posiadanie dzieci. Było ostro, ale było śmiesznie. Można? Można.
Kuba Wu i Darek Gadowski wystąpili w SDK 1 maja w ramach Szubińskiego Festiwalu Lekkiego Absurdu. Jednym z patronów medialnych festiwalu był tygodnik Pałuki.
Darek Gadowski zaprezentował stand-up w solidnym wydaniu fot. Remigiusz Konieczka
Remigiusz Konieczka