Wkrótce minie dwa lata od rozpoczęcia procesu przeciwko Annie N. o oszustwa pod szyldem Banku Santander Bank Polska, które miały miejsce w ówczesnej placówce partnerskiej tego banku w Żninie. Poszkodowanych w tej sprawie jest kilkudziesięciu. Większość z nich to mieszkańcy Pałuk. Gdy spotykamy się z tymi osobami na ulicach Żnina pytają, jak proces się potoczył i przede wszystkim, czy zapadł już wyrok? na to ostatnie pytanie odpowiedź jest przecząca. Co więcej, przebieg procesu wskazuje, że tak szybko nie zapadnie. Mecenas oskarżonej złożył kolejny wniosek dowodowy na 52 stronach. Wskazuje różnice między zeznaniami świadków na różnych etapach postępowania. Linia obrony opiera się na próbie wykazania, że Anna N. nie powinna być obwiniona jako jedyna odpowiedzialna za cały proceder.
W Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy 2 września wznowiony został proces dotyczący oszustw pod szyldem Santander Bank Polska. Proceder, który był dokonywany w placówce partnerskiej tego banku w Żninie, ujawniliśmy latem 2023 r. Poszkodowani to w większości mieszkańcy Żnina i innych miejscowości na Pałukach. Status poszkodowanego ma też Santander Bank Polska. Jedyną oskarżoną przez Prokuraturę Rejonową w Szubinie Oddział Zamiejscowy w Żninie jest Anna N., była pracownicą placówki partnerskiej Santander Bank, która działa od wielu lat w stolicy Pałuk. Po ujawnieniu oszustw została zwolniona z pracy.
Proces trwa od jesieni 2024 r. W akcie oskarżenia postawionych zostało 88 zarzutów, a łączną sumę szkód wynikających z oszustw śledczy wyliczyli na 2.170.000 zł. Poszkodowani są nie tylko z gminy Żnin. Spłaty kredytów i pożyczek, które zostały zaciągnięte bez ich wiedzy, zostały przez bank zawieszone, choć nie w każdym przypadku, a tylko w tych, w których centrala banku uznała zasadność reklamacji. Natomiast zarzuty, które usłyszała Anna N., są nie tylko z artykułu 286 kodeksu karnego za oszustwo, ale również za przestępstwa przeciwko dokumentom. Według aktu oskarżenia były podrabiane podpisy oraz fałszowane zaświadczenia o dochodach, by podwyższyć zdolność kredytową oszukiwanych.
2 września sędzia Jarosław Całbecki planował wysłuchać jednego świadka. W międzyczasie jednak wpłynęło od tego świadka pismo do sądu, iż przebywa on w Wielkiej Brytanii i tam jest związany pod względem życiowym i zawodowym. W związku z tym prosił sąd o możliwość złożenia zeznań on-line. Sędzia wyjaśnił, że nie będzie to możliwe z innej lokalizacji, jak stosowny sąd brytyjski lub konsulat, co wiązałoby się z dużymi trudnościami organizacyjno - proceduralnymi.. W związku z tym sąd wystosuje zapytanie do świadka, czy nie planuje on jakiegoś przyjazdu do Polski w najbliższym czasie, a wówczas można by pokusić się o wyznaczenie posiedzenia terminu sądu na wysłuchanie tegoż świadka w momencie, gdy będzie on w kraju.
Jednocześnie sędzia poinformował panią prokurator i pełnomocniczki oskarżycieli posiłkowych, że dzień wcześniej wpłynął 52-stronicowy wniosek od adwokata oskarżonej wniosek dowodowy, z którym jednak sędzia nie zdążył się jeszcze zapoznać, poza tym roześle go również pełnomocnikom oskarżenia. Prokurator Agnieszka Tyszkiewicz powiedziała, że ona nawet też mailowo ten wniosek od obrońcy oskarżonej otrzymała, ale też nie zdążyła się z nim zapoznać. Sam mecenas, Wojciech Mazur oznajmił natomiast, że musiał pokusić się o skonstruowanie tego wniosku na podstawie rozbieżności zeznań świadków na różnych etapach postępowania: przed policją i prokuraturą oraz przed sądem. Mecenas wskazuje konkretne zdania w zaprotokołowanych zeznaniach świadków, które powinny zostać zbadane.
W tej sytuacji sędzia Jarosław Całbecki wyznaczył kolejny termin rozprawy na 14 października.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze