W procesie przeciwko Annie N. o oszustwa pod szyldem Santander Bank zeznawała również matka oskarżonej. Przyznała, że nie miała pojęcia o tym, że córka zaciągnęła kredyt i na nią. Matka jednak nie chce, aby córkę ścigano za oszustwo na jej szkodę.
W Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy trwa proces przeciwko Annie N., mieszkance jednej z miejscowości pod Barcinem o oszustwa bankowe pod szyldem Santandera. Oskarżona to była pracownica placówki partnerskiej Santander Bank w Żninie, która w połowie 2023 r. została z niej zwolniona dyscyplinarnie, gdy afera ujrzała światło dzienne. Annie N. zarzuca się oszustwa na szkodę banku i kilkudziesięciu osób na kwotę łącznie 2.170.000 zł.
We wtorek 25 marca odbyło się kolejne posiedzenie w tej sprawie. Sędzia Jarosław Całbecki wysłuchał zeznań dwojga świadków. Pierwszy z nich posiadał kredyt, który według jego wiedzy powinien był zostać zamknięty. - Pani Ania poprosiła mnie, bym wziął kredyt. Tłumaczyła, że ona w ten sposób wyrobi normę, a ja żadnych kłopotów nie będę miał. Ja chciałem pomóc i się zgodziłem - opowiadał świadek.
Więcej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki, 27 marca.
Karol Gapiński
Czytaj także:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze