Reklama

- W domu pieniędzy nie było - mówi mąż oskarżonej

11/04/2025 13:00

Anna N. według zeznań męża nie miała wielkich pieniędzy w domu. Wręcz przeciwnie - czasami brakowało jej na zakupy żywnościowe dla rodziny, choć organizując sobie obowiązki i wydatki domowe umówili się, że ona ma odpowiadać tylko za to, by w lodówce było jedzenie. Inne koszty ponosił on. Szukanie informacji w telefonie żony, co się mogło stać z pieniędzmi, też nie przyniosło mężowi żadnej odpowiedzi.

W procesie przeciwko mieszkance jednej z podbarcińskich miejscowości Annie N. o oszustwa pod szyldem Santander Bank nadal zeznania składają świadkowie  będący pokrzywdzonymi w tej sprawie. Przypomnijmy, proces toczy się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy, sprawie przewodniczy sędzia Jarosław Całbecki.
Poszkodowani to w większości mieszkańcy Żnina i innych miejscowości na Pałukach. Status poszkodowanego ma też Santander Bank Polska. Anna N. była pracownicą placówki partnerskiej Santander Bank w Żninie. Po ujawnieniu oszustw została zwolniona z pracy.
POSZKODOWANI
Niektóre, pojedyncze osoby poniosły straty liczone nawet nie w dziesiątkach, ale w setkach tysięcy złotych. Natomiast łączna suma strat banku i osób prywatnych, która została przedstawiona w akcie oskarżenia, to około 2.170.000 zł. W owym akcie prokuratorka Agnieszka Tyszkiewicz z ramienia Prokuratury Rejonowej w Szubinie Ośrodek Zamiejscowy w Żninie łącznie przedstawiła 88 zarzutów.
Nie tylko z artykułu 286 kodeksu karnego za oszustwo, ale również za przestępstwa przeciwko dokumentom. Według aktu oskarżenia były podrabiane podpisy oraz fałszowane zaświadczenia o dochodach, by podwyższyć zdolność kredytową oszukiwanych.
MĄŻ
Wśród poszkodowanych są też członkowie rodziny Anny N.: córka, mąż, rodzice, brat. Na kolejnym posiedzeniu sąd wysłuchał m.in. męża oskarżonej. Karol N. zeznał, że o tym, że i na jego osobę został zaciągnięty kredyt dowiedział się dopiero po 2, albo
3 dniach po wizycie w prokuraturze w Bydgoszczy. Było już wiadomo, że jego żona ma problemy prawne. Po powrocie do domu, jakoś następnego dnia starał się trochę rozładować smutną atmosferę w związku z problemami żony i zażartował, że przynajmniej on nie ma konta ani kredytu w Santander Bank, bo i on by mógł mieć nieprzyjemności. Wygłaszając wtedy te słowa nie przypuszczał, że jest zupełnie inaczej. Kolejnego dnia odebrał telefon od córki, która  powiedziała, że rozmawiała z mamą, a ta przyznała się, że kredyty wzięła i na nią i na tatę, czyli Karola N. również.

Więcej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki, 10 kwietnia - dostępny cały czas w sklepach spożywczych i punktach sprzedaży prasy.

Reklama

Karol Gapiński














Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/04/2025 09:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości