Reklama

Freta, Gaik, Młyńska w Barcinie. Kto mieszkał tam przed wiekami i z kim miał spór, że znalazł się w miejskiej księdze ławniczej? (wideo)

Barcin jest jednym z nielicznych małych miast wielkopolskich, które posiadają zachowane księgi  ławnicze z okresu staropolskiego. To, że takie bezcenne źródło wiedzy o Barcinie znaleźć można w Archiwum Państwowym, to jeszcze nie jest furtka do poznawczego nieba. Jeśliby bowiem współczesny mieszkaniec otrzymał nawet taki dokument do ręki, to niewiele będzie potrafił przeczytać, a jeszcze mniej zrozumie. Dlatego publikacja Księga ławnicza miasta Barcina 1564-1668 (-1758) autorstwa Wiesława Nowosada i Marcina Frąsia jest tak ważna i cenna, że aż żartobliwie musiał jej pozazdrościć barcinianom pewien profesor UAM w Poznaniu, który pochodzi z Łabiszyna.

Tak wygląda okładka publikacji wydanej przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych fot. Karol Gapiński

Unikatowego opracowania - biorąc pod uwagę wielkość miasteczka - doczekał się Barcin. To pięknie wydana Księga ławnicza miasta Barcina 1564-1668 (-1758).

Publikacja powstała dzięki współpracy Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych i Archiwum Państwowego w Bydgoszczy. Jak można przeczytać w opisie bibliograficznym, jest to niezwykle starannie opracowana edycja źródłowa księgi miasta położonego na pograniczu Kujaw i Wielkopolski, lokowanego w dolinie Noteci. Księga jest kopalnią wiedzy o topografii Barcina i rozmaitych obiektach miejskich. Służyć może również do badań nad społecznością małego miasteczka i jego rodzin mieszczańskich, szlacheckich, żydowskich oraz kolonii Szkotów (Szotów). Jest to jedno z niewielu podobnych źródeł tego regionu, które przetrwały do naszych czasów.

Praca historyków nad takim źródłem nie polega jedynie na jego przepisaniu. Najpierw trzeba to źródło odczytać i na podstawie pełnego skrótów i niezrozumiałych dla współczesnego laika staropolskiego oryginału  stworzyć opis, który dzisiejszy czytelnik może zrozumieć. I tego dzieła dokonali wspólnie prof. Wiesław Nowosad, specjalista historii nowożytnej i archiwistyki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz dr Marcin Frąś. Ten drugi pracuje w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy, ale studia magisterskie i doktoranckie odbywał w Toruniu, więc obydwaj naukowcy znali się już wcześniej.

Prof. UAM w Poznaniu Przemysław Wiatrowski pochodzi z Łabiszyna. Stwierdził pół żartem pół serio, że tak wyjątkowa publikacja, jak "Księga ławnicza miasta Barcina" będzie kolejnym przyczynkiem do zazdrości łabiszynian, bo ich miasto takiego dzieła nie posiada. fot. Karol Gapiński

STAROPOLSKI BARCIN

Marcin Frąś w ramach pracy doktorskiej napisał Studia z dziejów Barcina w okresie staropolskim. Zostały one wydane przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy w Barcinie w 2018 r. Książka ta nie była w komercyjnej sprzedaży, można ją było pozyskać jedynie podczas spotkania promującego z autorem oraz jako upominek, czy nagrodę w ramach konkursów organizowanych przez bibliotekę.

Inaczej jest z Księgą ławniczą miasta Barcina 1564-1668 (-1758). To wydawnictwo jest do nabycia, ale wyłącznie w dystrybucji internetowej przez stronę Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych.

Do takiego zakupu niewątpliwie mogli zostać zachęceni uczestnicy spotkania, które odbyło się 31 maja w barcińskiej książnicy. Uczestniczyli w nim autorzy wspomnianej publikacji oraz Krzysztof Klapka, kierownik oddziału popularyzacji zasobu archiwalnego w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. Ten drugi opowiedział o specyfice archiwum, o tym, co można tam znaleźć oraz o przeprowadzce, w trakcie której znajduje się ta instytucja w Bydgoszczy.

Natomiast prof. Wiesław Nowosad i dr Marcin Frąś opowiedzieli o samej księdze ławniczej Barcina. Co ciekawe, są to chyba pierwsi autorzy, z którymi mieli do czynienia stali bywalcy spotkań autorskich, którzy wcale nie zachęcali do czytania swojej pracy od deski do deski. Profesor mówił wprost, że to byłoby zbyt nudne i wystarczy już, że oni to przeczytali i przełożyli na język współcześnie zrozumiały. Natomiast sama publikacja jest bardzo ciekawa dla współczesnych barcinian i osób znających to miasto. Księgi ławnicze powstawały w miejscowościach, które uzyskały lokację miejską. Znajdują się w nich nazwy dawnych ulic, zawody, nazwiska, czy częściej tylko imiona obywateli, informacje o sporach między mieszkańcami, testamentach, posagach, transakcjach kupna nieruchomości. Tymi sprawami zajmowały się sądy ławnicze i te informacje w księgach ławniczych można znaleźć. O ile takie księgi się zachowały. Barcin miał to szczęście.

Zestawienie nazw topograficznych w mieście i przekrój społeczny barcinian żyjących niemalże pół tysiąca do 300 lat temu, które powstało dzięki rozszyfrowaniu księgi ławniczej. Z wymienionych ulic we współczesnym Barcinie istnieje tylko ul. Krotoszyńska, ale niekoniecznie wytyczona dokładnie tam, gdzie była kilka wieków temu. fot. Karol Gapiński

NA FRETA W BARCINIE

Odnajdujemy bowiem w księdze ławniczej z XVI-XVII i XVIII w. topograficzne nazwy, których dzisiaj ślady są widoczne czasami wyłącznie w ustnej tradycji lub całkowicie już zniknęły ze świadomości. Niestety, nie istnieją aż tak stare plany miasta Barcina, więc tylko hipotetycznie, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa, można próbować umiejscowić sobie lokalizację niektórych miejsc. Np. ulica Gnieźnieńska to zapewne obszar w okolicach dzisiejszej ul. 4 Stycznia, bo przecież Gnieźnieńskiej we współczesnym Barcinie już nie ma.

Odczytane zostały przez naukowców także takie nazwy topograficzne w księdze ławniczej, jak Freta, czyli obszar podmokły, poza miastem. Taka była geneza tej nazwy ulic w innych miastach w Polsce, w tym najsłynniejszej z nich, czyli ul. Freta w stolicy naszego kraju, konkretnie na warszawskim Nowym Mieście.

W ogóle jest sporo w księdze informacji o zawodach mieszkańców, ich nazwiskach oraz nazwach potwierdzających, że topograficznie Barcin od zarania swoich dziejów wpisany był w Noteć i nadnoteckie łąki oraz bagna. Można też znaleźć zapiski sygnalizujące, że Barcin - a było to w okresie staropolskim miasto prywatne - posiadał też elementy architektury i infrastruktury miejskiej.  Była to np. brama miejska, choć nie wiadomo, w którym kierunku, czy wybrukowana parcela - najpewniej jako miejsce targów, które w Barcinie odbywały się już przed 1472 r.  To właśnie tę datę, a precyzyjniej - przed 1472 r. przyjmuje się we współczesnej historiografii jako początek lokacji Barcina jako miasta. Oczywiście historia osady jest jeszcze starsza, ale o mieście Barcinie możemy mówić dopiero właśnie od drugiej połowy XV w.

[video width="854" height="480" mp4="https://palukitv.pl/wp-content/uploads/2023/06/ksiazkalawnicza_f.mp4"][/video]

JĘZYKOZNAWCA Z ŁABISZYNA GRATULUJE I ZAZDROŚCI

Opowieść historyków zainteresowała przybyłych na to spotkanie  na tyle, że nie zabrakło pytań i własnych refleksji. Ciekawą przedstawił zwłaszcza Przemysław Wiatrowski, który jest polonistą, językoznawcą, doktorem habilitowanym nauk humanistycznych i profesorem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pochodzi zaś z Łabiszyna. Zresztą jakiś czas temu w tamtejszej książnicy Przemysław Wiatrowski też miał bardzo zajmujące spotkanie z miłośnikami swego rodzinnego miasta. Otóż opowiadał wtedy o zamiarze stworzenia książki „Dzieje Łabiszyna nazwami ulic i placów pisane”. Teraz na spotkaniu w Barcinie w pięknych słowach pogratulował autorom opracowania Księgi ławniczej Barcina i wyraził pozytywną zazdrość w kontekście Łabiszyna, że Barcin doczekał się takiego opracowania, a jego rodzinne miasto jeszcze nie. Inna sprawa to rzecz jasna dostępność źródeł dotyczących danej miejscowości, bo wiadomo, że to determinuje możliwości historiografów.

Tak, czy inaczej prof. Przemysław Wiatrowski otrzymał solidną porcję oklasków od przybyłych na spotkanie - nie tylko za ciekawą myśl, ale również za to, w jak piękną polszczyznę ją odział.

Prelegenci na spotkaniu z okazji wydania "Księgi ławniczej miasta Barcina". Od lewej prof. Wiesław Nowosad, Krzysztof Klapka i dr Marcin Frąś. fot. Karol Gapiński

 

Reklama

Karol Gapiński

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości