Reklama

Gdy kobieta naprawia samochód. Dominika Walczewska o miłości do aut

Z błyskiem w oku zagląda pod maskę samochodu, by naprawić usterki. Nie przejmuje się, że pobrudzi sobie dłonie smarami. Sama wymieniała już filtry, olej, opony, klocki hamulcowe i tarcze. Dziś, gdy wielu z nas myśli już o zbliżającej się zmianie opon na zimowe i przeglądzie aut przed sezonem, przypominamy wywiad z Dominiką Walczewską, żninianką, która chce zostać mechanikiem samochodowym. Jak mówi wszystko zaczęło się od komentowania, czy model auta jest ładny, a potem od poznawania, jak wszystko działa w środku.

Przypominamy wywiad przeprowadzony w 2021 roku.

 

Angelika Uścińska: - Kiedy zaczęłaś interesować się samochodami?

Dominika Walczewska: - Ogólnie na początku miałam iść za dekarza i robić dachy. W gimnazjum bardziej zaczęły mnie interesować samochody. Miałam podobne zamiłowanie jak brat. To z nim naprawiałam różne rzeczy w Fiacie. Zabawne jest to, że ja na początku nawet nie wiedziałam, jaki to model samochodu, bo dopiero wszystkiego się uczyłam. Stwierdziłam, że ja na serio lubię grzebać w samochodach. Uznałam, że to będzie ciekawe wyzwanie. Zostanę mechanikiem, nauczę się tego jak naprawia się samochody. Złożyłam papiery do Pałuckiego Centrum Motoryzacyjnego Czesławy i Krzysztofa Kurek. Zaczęłam tutaj praktyki. Na początku troszkę się bałam, czy sobie poradzę. Z czasem pomału wychodziła mi naprawa poszczególnych elementów w samochodach.

Reklama

- Jak wyglądały na początku twoje prace przy samochodach?

- Na początku uczyłam się w sklepie wszystkich profesjonalnych nazw części do samochodu. Potem przeszłam na warsztat, gdzie uczyli mnie tam podstawowych rzeczy, czyli wymiana oleju czy filtrów. Gdy nabrałam wprawy, mogłam uczestniczyć w naprawie trudniejszych rzeczy, jak na przykład naprawa sprzęgła albo silnika. Wszystko robiłam pod okiem majstra.

- Czy zdarzały się momenty, gdy nie mogłaś sobie z czymś poradzić?

- Niestety tak. To znaczy próbowałam, ale jak widziałam, że nie daję rady, to wtedy pomagał mi majster. Dość często nie mogłam czegoś odkręcić. Jednak pozostałe rzeczy robiłam już sama. Pamiętam, jak nie radziłam sobie z wymianą wahaczy, ponieważ nie mogłam odkręcić śruby. Na szczęście majster to zrobił. Pod jego okiem na spokojnie wymieniłam wahacze.

Reklama

- Jaką pierwszą rzecz zrobiłaś w samochodzie?

- Byłam z siebie dumna, gdy sama wymieniłam filtry, olej, opony, klocki hamulcowe, a nawet tarcze. Potem nauczyłam się wymieniać akumulator. Tylko trzeba uważać, bo modele samochodów się różnią, więc jest dużo nauki. Do tej pory zadziwia mnie wymiana całego silnika, ponieważ składa się z wielu elementów.

- W jaki sposób uczysz się o samochodach?

- Czytam ciekawostki w internecie. Mam dwie czy trzy książki, ale jakoś niespecjalnie lubię się z nich uczyć. Są tam obrazki oraz opisy, jednak to nie to samo, co praktyka. Czasem mam problem ze zrozumieniem tego, co autor miał na myśli. Lepiej jak widzę i próbuję wszystkiego w warsztacie, w sklepie czy na stacji kontroli. Do tego zawsze mogę liczyć na pomoc od doświadczonych mechaników, którzy nawet najdrobniejsze szczegóły mi tłumaczą. Muszę zobaczyć daną czynność dwa razy albo trzy i wtedy próbuję, aż będę pewna, że to potrafię. Z trudniejszymi bywa różnie.

Reklama

- Czy zdarzyło się, że zwątpiłaś w swoje umiejętności do takiego stopnia, że chciałaś po prostu zrezygnować?

- Czasem były. Próbowałam coś naprawić i wiele razy mi się nie udawało. W pewnym momencie powiedziałam sobie, że nie chcę tego robić, bo się do tego nie nadaję. Może z trzy razy byłam całkowicie zrezygnowana. W takich sytuacjach mogłam liczyć na mamę. To ona wciąż powtarzała, że dam radę. Cieszę się, że mam obok siebie kogoś tak wyjątkowego jak mama.

- Jak reagują ludzie, gdy widzą cię w warsztacie w roboczym stroju?

Reklama

- Była taka sytuacja, że robiłam z majstrem samochód. Pojawił się w biurze klient, który zobaczył, jak naprawiam. Podszedł taki zdziwiony i nie mógł uwierzyć, że dziewczyna pracuje w warsztacie. Nawet zapytał się, czy to prawda. Odpowiedziałam mu, że uczę się za mechanika. Zadawał mi pełno pytań o naprawę. To akurat było miłe! Jednak spotkałam się z takimi klientami, którzy stwierdzili, że dziewczyna nie powinna być mechanikiem. Lepiej, gdybym uczyła się za fryzjerkę czy makijażystkę. To jednak mnie nie zasmuciło. Wręcz przeciwnie! Powiedziałam sobie, że dam radę. Dziewczyna może pracować w męskim zawodzie.

- Jak zareagowała twoja rodzina?

Reklama

- Mama jak dowiedziała się, że chce iść na mechanika, to była zaskoczona, bo myślała, że pójdę na gastronomię jak moje siostry. Akurat nie lubię gotować. Jakoś się z tym pogodziła. Uwierzyła, że dam sobie radę. Duże wsparcie mam w szefie, który pozwolił mi robić praktyki w swoim warsztacie. Ogólnie rodzina czasami mi docina, ale to bardziej w żartobliwy sposób. Jednak mogę liczyć na ich wsparcie. Na razie jakoś mi nie ufają, abym cokolwiek naprawiała w ich samochodzie. W sumie to im się nie dziwię, ale wkrótce to się zmieni!

- Jak wygląda sprawa z makijażem w warsztacie?

Reklama

- Codziennie się maluję, bo to lubię. Robię to nawet na praktykach. Zdarza się, że jak pobrudzę sobie ręce i się zapomnę, to przetrę sobie twarz. Najgorsze jest to, że niektóre smary ciężko schodzą, więc muszę szorować. Wtedy schodzi wszystko, nawet makijaż, ale przynajmniej jestem czysta. Bywa i tak, że czasem się zranię, przetrę gdzieś na dłoniach. Jednak to nic wielkiego. Do tego jest problem z paznokciami. W długich bardzo ciężko się pracuje. Można to jakoś pogodzić, ale nie jest wygodnie złapać klucz.

- Jak objawia się twoje zamiłowanie do samochodów poza warsztatem?

Reklama

- W domu mam taki fajny tłoczek, na którego długo czekałam, bo mój szwagier naprawiał samochód. Dostałam go od niego. Przylepiłam tłoczek do kawałka deski i odmalowałam. To takie moje trofeum. Po prostu dałam sobie nagrodę, za to, że dążę do celu jakim jest zostanie mechanikiem. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że uwielbiam oglądać filmy z serii “Szybcy i wściekli”, bo jest o sportowych samochodach.

- Jaki jest twój ulubiony samochód?

- Kocham Audi! Podoba mi się tak bardzo! Uwielbiam RS7, A3 czy A6. I oczywiście musi być czarny metalik. Z tych sportowych to Porsche oraz Jaguar. Niestety nie miałam okazji przejechać się takim szybkim samochodem, ale może kiedyś w przyszłości. Wolałabym być pasażerem. Nie wiem, czy przez adrenalinę byłabym w stanie kierować.

Reklama

- Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość?

- Nie wybiegam tak daleko w przyszłość, ale chciałabym dalej uczyć się na warsztacie. Jestem głodna wiedzy, więc chcę próbować wszystkiego po trochu, żeby nie tkwić w jednym miejscu. Moim celem jest nauka diagnostyki, mechaniki, elektromechaniki. Najtrudniejsza według mnie jest elektromechanika. Myślę też nad własnym warsztatem. Nie wiem, co będzie dalej, ale ta opcja jest dalekim marzeniem.

- Czy masz ulubione narzędzie?

- Tak! Grzechotka. Czasem, gdy nie mam co robić, to biorę ją i się nią bawię. Grzechotka służy do odkręcania różnych rzeczy i wydaje śmieszny dźwięk. Można ją wykorzystać zamiast klucza.

Reklama

Angelika Uścińska, 5 XI 2022

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości