Reklama

Idziemy po kosztach, jesteśmy dla mieszkańców

Gospodarka odpadami, śmieci, gmina, Barcin
     Idziemy po kosztach, jesteśmy dla mieszkańców
     - Nie ma żadnej zmowy cenowej, tylko firmy zachłysnęły się i udławiły rynkiem - mówił dyrektor Wodbaru Stefan Firszt o rynku związanym z gospodarowaniem odpadami. Mieszkańcy gminy Barcin do końca tego roku mają zagwarantowaną stawkę 5 zł miesięcznie od osoby za odpady segregowane.

     Dyrektor Wodbaru Stefan Firszt był gościem na posiedzeniu komisji rozwoju i gospodarki przestrzennej w Barcinie. Radni pytali go między innymi o strukturę spółki i kapitał zakładowy oraz zatrudnienie. Dyrektor opowiadał też o zadaniach, jakie realizuje Wodbar. Wyjaśniał, że 100% kapitału zakładowego spółki jest własnością gminy, a ten kapitał zakładowy wynosi przeszło 13.000.000 zł. Spółka zajmuje się produkcją i dostarczaniem ciepła, produkcją i dostarczaniem wody pitnej, oczyszczaniem ścieków, zbiórką odpadów komunalnych, a także świadczeniem usług użyteczności publicznej. Wodbar zatrudnia prawie 114 osób na 111,2 etatach. W okresie letnim, w czasie prac sezonowych, tych etatów jest o kilka więcej.
     Radnego Witolda Antosika interesowało, czy spółka planuje zakup nowego wozu asenizacyjnego. Zwrócił uwagę na to, że sprzęt, którym posługuje się Wodbar, nie spełnia oczekiwań mieszkańców gminy.
     - Ja korzystam niestety już z obcych wozów asenizacyjnych, bo to, co ma „Wodbar“ to nijak się ma do rzeczywistości dzisiejszej - mówił Witold Antosik. - Rzadko ten samochód jest sprawny. Często przyjeżdżał do mnie ciągnik. Czy przewiduje pan zakup nowego samochodu tak, żeby to „Wodbar“ zarabiał, a nie prywatni przedsiębiorcy?
     Dyrektor Stefan Firszt poinformował, że spółka nie prowadzi działalności w zakresie wywozu szamba, bo to nie jest zadanie własne gminy, więc nowego sprzętu, który mógłby temu służyć, nie będzie. Zajmuje się tym jedynie w sposób komercyjny, bo był czas, że na terenie gminy Barcin nikt nie chciał podjąć się wywozu szamba. Wóz asenizacyjny i beczka ciągnikowa, którymi dysponuje Wodbar, nie są sprzętem zakupionym do wywozu szamb, tylko służą na przykład podczas usuwania awarii w sieciach kanalizacyjnych.
     - Ten samochód to już jest staroć taka, ale on nam jest potrzebny raz po raz na awarię, więc go trzymamy - powiedział dyrektor Wodbaru.
     Przewodniczący komisji rozwoju i gospodarki przestrzennej Paweł Ratajczak zwrócił uwagę, że pojemniki typu KP7 są bardzo zniszczone. Pytał, czy dyrektor planuje zakup lub modernizacje tych pojemników, na co Stefan Firszt stwierdził, że zaopatrzenie się w pojemniki należy do obowiązków właściciela posesji. Wodbar może jedynie wydzierżawić właścicielowi pojemnik i jeżeli taki właściciel, na przykład Spółdzielnia Mieszkaniowa czy cementownia, nawiąże w tym zakresie ze spółką współpracę i zadeklaruje się wydzierżawić taki pojemnik, to Wodbar może wtedy nowy pojemnik zakupić.
     - W zeszłym roku kupiliśmy cztery czy pięć nowych, na ten rok też mamy zaplanowany taki zakup, ale musimy mieć wybitnie pewną ofertę, bo koszty pojemników KP7 nie są małe, kosztują one w granicach 4-5 tys. zł - wyjaśnił Stefan Firszt.
     Radny Janusz Wojtkowiak poruszył temat cen za odpady, jakie obowiązują w gminie Barcin, ale także, jakie ustalane są właśnie w gminach ościennych. Zwrócił uwagę, że sąsiednie gminy podnoszą stawki za odpady.
     - Cenę, którą płacą mieszkańcy, ustala Rada Miejska - mówił dyrektor Stefan Firszt. - W Barcinie podstaw do niepokoju nie ma, bo przetarg został ogłoszony na 2,5 roku i w tym czasie cena pozostaje niezmieniona. Więc skoro starczyło w pierwszym roku tych pieniędzy, to musi starczyć i w drugim.
     Dyrektor tłumaczył, że Wodbar za pierwsze pół roku działalności na rynku odpadowym odnotował stratę, drugi rok zamknął się w okolicach zera, a w trzecim, czyli w 2015 roku, spodziewa się znów straty, bo paliwo zaczęło drożeć.
     - Gros przedsiębiorców w pierwszych przetargach poszło po minimalnych kosztach, bo wszyscy chcieli złapać rynek - wyjaśniał Stefan Firszt wyliczając, że w Barcinie w pierwszym przetargu wzięły udział trzy firmy, a w innych zdarzało się, że do przetargu przystąpiło pięć czy sześć firm. - Dzisiaj wbrew temu, co w prasie piszą o zmowie cenowej, żadnej zmowy cenowej nie ma. Jest to konkurencja i ceny rosną nie dlatego, że się firmy dogadują, tylko połapali tych gmin sporo w pierwszych przetargach, a nie każdy ma takie możliwości przerobowe. Zachłysnęli się i się udławili. Teraz firmy niektóre gminy w ogóle odpuszczają. My idziemy po kosztach, bo jesteśmy dla mieszkańców - stwierdził dyrektor Wodbaru. Gospodarką odpadami w Wodbarze zajmuje się przeszło sześć osób. Dyrektor wyjaśniał, że opłata 5 zł za odpady segregowane, jaką uiszczają mieszkańcy gminy, starcza na paliwo, amortyzację i zatrudnienie grupki ludzi, która gospodarką odpadami się zajmuje.
     - Oni na siebie mają zarobić i to wystarczy, a firmy prywatne muszą zarobić jeszcze na utrzymanie swojej rodziny, więc nie sądzę, żeby taniej jak „Wodbar“ ktoś to robił - powiedział Stefan Firszt.
     Dyrektor Wodbaru zapewnił, że do końca roku cena za odpady dla mieszkańców gminy Barcin na pewno się nie zmieni, natomiast w nowym przetargu ustalone zostaną nowe ceny i prędzej czy później będzie trzeba liczyć się z tym, że opłaty będą większe.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1202 (8/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości