W 1917 r. przypadała 100. rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki. Wśród patriotycznie nastawionych obywateli miasta powstała myśl, aby uczcić tę rocznicę wystawieniem w Żninie widowiska scenicznego pt. "Kościuszko pod Racławicami". Pomysł, jak na ówczesne czasy, dość śmiały, bo pamiętajmy: trwał czwarty rok I wojny światowej, a ponadto ziemie nasze znajdowały się pod zaborem pruskim.
Nie zrażając się tymi niesprzyjającymi okolicznościami, grono inicjatorów wystąpiło do władz o zezwolenie na urządzenie przedstawienia. Niestety odpowiedź nadeszła odmowna. Odwołano się więc do komendy głównej wojsk niemieckich w Szczecinie. I o dziwo - tamci pozwolili, czyniąc jedynie organizatorów odpowiedzialnymi za spokój, ład i porządek w mieście. Wystawienie widowiska scenicznego przygotowano starannie, rozdzielono role miejscowym aktorom-amatorom, z Teatru Polskiego w Poznaniu wypożyczono stroje i niektóre akcesoria sceniczne. Tamże też poproszono o bliższe wskazówki i pouczenia.

Rynek w Żninie w trakcie inscenizacji (zwraca uwagę jeszcze jednopiętrowy budynek liceum). Rysunek Marcina Różańskiego na podstawie archiwalnej, bardzo niewyraźnej, fotografii z domowego archiwum państwa Balskich.
Przedstawienie "Kościuszko pod Racławicami" odbyło się w niedzielę, 14 X 1917 r. przy bardzo licznym udziale miejscowego społeczeństwa. Rolę Kościuszki grał mój ojciec, Władysław Balski, zaś rolę Bartosza Głowackiego grał miejscowy cieśla i kołodziej, Józef Grajewski. Należy dodać, że wystawienie "Kościuszki pod Racławicami" było w Żninie prawdziwym świętem narodowym. W niektórych witrynach sklepowych Polaków pojawiły się portrety naczelnika Kościuszki, iluminowane palącymi się świecami. Jeśli zaś chodzi o spokój i porządek w mieście, to nie doszło do żadnych wrogich wystąpień wobec władz, ani do zakłócenia spokoju i porządku na terenie całego miasta. Cała uroczystość rocznicowa przebiegała w atmosferze powagi i poczucia odpowiedzialności. Sztuka odniosła olbrzymi sukces, powtarzano ją 3 dni z rzędu, zawsze przy pełnej widowni.
Ale oberwało się od Niemców odtwórcy roli Kościuszki. Władysław Balski nie musiał długo czekać na wezwanie do wojska i rozkaz wyjazdu na front. Sekretarz starosty, Niemiec, nazwiskiem Artur Perlick, u którego interweniował, zasłaniając się wiekiem i swoją piekarnią, załatwił go krótko: "konnen Sie Koschuschko spielen, konnen Sie auch zu Militar gehen (może pan grać Kościuszkę, to może pan też iść do wojska)". Riposta ze strony mojego ojca była natychmiastowa, a wyrażała się stwierdzeniem, że on jako prawdziwy Niemiec, w dodatku zawodowy sierżant, powinien się wstydzić siedzieć tutaj w biurze, prowadząc przy tym hulaszcze życie, podczas gdy jego ojczyzna znajduje się w niebezpieczeństwie. No, ale pomimo takiej wymiany zdań powołanie do wojska pozostało aktualne i Władysław Balski zmuszony był odsłużyć swoje w Belgii, w biurze szkoły obserwatorów lotniczych.
Wszystko, co powyżej napisałem na temat wystawionej w Żninie w 1917 r., pomimo trwającej wojny, sztuki "Kościuszko pod Racławicami" zapamiętałem z opowieści mego nieżyjącego dziś ojca, Władysława Balskiego. Sam byłem wówczas zbyt mały, aby cokolwiek zapamiętać.
Historia "Racławic" w Żninie na tym się bynajmniej nie kończy. Ma ona w Żninie swój dalszy bieg. Przechodzę więc do wspomnień własnych, do czasów i wydarzeń, które sam pamiętam. Nadszedł rok 1924 - 130. rocznica Insurekcji Kościuszkowskiej, obchodzona już w wolnej Polsce. Wysoce patriotyczny nastrój, jaki się wytworzył wokół tej nowej rocznicy, skłaniał do podjęcia myśli, aby tym samym zespołem miejscowych aktorów-amatorów powtórzyć przedstawienie "Kościuszko pod Racławicami" z 1917 r., tak serdecznie i z takim aplauzem przyjęte wówczas przez miejscowe społeczeństwo.
I tak też się stało. Szybko sklecono na rynku drewnianą scenę, ponownie wypożyczono z Poznania stroje i akcesoria, aktorzy znali już swoje role sprzed lat 7, kilka odbytych prób i przedstawienie gotowe. "Kościuszko pod Racławicami" wystawiony został w Żninie po raz drugi 3 V 1924 r. Spektakl trzeba było powtarzać, bo oprócz miejscowej ludności chciała je obejrzeć ludność z wiosek.
Ktoś wpadł wówczas na szczęśliwy pomysł zrobienia uczestnikom przedstawienia zbiorowej fotografii - na pamiątkę. Zdjęcie wykonane zostało przed premierą 3 V 1924 r. I tak oto mamy przed sobą pamiątkowe zdjęcie. W centralnej części zdjęcia z szablą, stoi odtwórca roli Kościuszki, Władysław Balski. Po obu jego stronach - aktorzy krzyżujący szable: z lewej Feliks Szambelan, z prawej pracownik cukrowni Feldmajer (z rulonem). Po lewej stronie Feliksa Szambelana - w sukmanie i z kosą odtwórca roli Bartosza Głowackiego - Grajewski.
Po lewej stronie Balskiego i powyżej dwie siostry Pawlickie. Nad Szambelanem, w żydowskim przebraniu - Czesław Gutorski. Po lewej jego stronie w baraniej czapce Alfons Małachowski. Na tej samej wysokości pierwszy z lewej - burmistrz Żnina Józef Bukowski. Po prawej stronie burmistrza Czesław Małachowski (późniejszy sekretarz Magistratu) i Roman Nowak (fryzjer). Nad Nowakiem kupiec Franciszek Murek. Po prawej stronie zdjęcia w czapce z gwiazdą Edward Cyganek, po jego prawej stronie w czapce i z wąsami pracownik Banku Kredytowego Michał Goc. Nad nimi kupiec Kazimierz Rychłowski. Zdjęcie wykonano na tle obecnego Domu Kultury przy ul. Pocztowej 15.
Bogdan Balski
Pałuki nr 115 (17/1994)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze