Jesienią w polskich lasach rozgrywa się jeden z najwspanialszych i najbardziej fascynujących spektakli ze zwierzętami w roli głównej, który funduje natura - rykowisko. Od ponad 20 lat jelenie obserwuje Jurek Napierała, mieszkaniec Zabłocia w gminie Kcynia. - Zazdroszczę im tej wolności, bo one się nigdzie nie śpieszą. Są dla mnie symbolem wolności i piękna, które w obecnym człowieku zwyczajnie umiera, zanika - podkreśla.
Jurek Napierała jest rodowitym kcynianinem. Uczęszczał tam do szkoły średniej i spędził młodość, zanim przeprowadził się do Zabłocia i zamieszkał pod lasem. Ukończył studia wychowania fizycznego, resocjalizację, oligofrenopedagogikę, pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą oraz technologię żywności i żywienia. Pracował jako nauczyciel w Zespole Szkół w Mycielewie, był wychowawcą w Zakładzie Poprawczym w Kcyni, a obecnie jest pedagogiem w miejscowej Szkole Specjalnej. Miał też epizod związany z pracą w Stanach Zjednoczonych oraz zarobkową jazdą tirami po Europie. Przypominamy rozmowę, którą przeprowadziliśmy z panem Jurkiem w 2021 roku.
Justyna Kulpińska: - Jak to się stało, że zaczął się Pan interesować jednym z najbardziej fascynujących spektakli przyrody, jakim jest jesienne rykowisko?
Jurek Napierała: - Odkąd sięgam pamięcią zawsze jeździłem do lasu z rodzicami na grzyby, więc kontakt z lasem jakiś tam był, ale prawie nigdy nie widziałem tam zwierząt, zwłaszcza jeleni. Dopiero kiedy wróciłem z Ameryki i pracowałem w Zakładzie Poprawczym w Kcyni, a był to 2002 rok, zacząłem się interesować lasem bardziej niż dotychczas. Zaczęły się wędrówki po lesie, biwaki, spanie w lesie z wychowankami Zakładu Poprawczego. Nawet na potrzeby biwakowania w lesie napisałem jakiś program autorski, taki prosty o przetrwaniu w lesie opierając się na profesjonalnym survivalu. Na początku te wędrówki były tylko z lornetką, ale już wtedy, chyba był to 2004 roku, trafiłem na pierwsze rykowisko i się zakochałem. Na początku tej miłości czerpałem wiedzę od myśliwych, ponieważ wtedy wydawało mi się, że to oni są najlepszymi specjalistami. Generalnie, że mają fajną pasję, bo są w lesie, mimo że zabijają zwierzęta. Było to wtedy dla mnie naturalne. Nawet kupiłem sobie mnóstwo książek i poradników myśliwskich, żeby poznać las, a zwłaszcza życie dzikich zwierząt. Niestety im dłużej obserwowałem życie dzikich zwierząt i to co z nimi wyprawiali myśliwi, ukształtowało we mnie negatywne nastawienie do ludzi, którzy realizują swoją pasję kosztem życia innych istot.
![]() |
| fot. Jurek Napierała |
- Od ilu lat podgląda Pan jelenie właśnie w tym okresie i na jakim terenie?
- Jelenie obserwuję od blisko 20 lat, a fotografuję od ponad 15. Głównym terenem moich obserwacji są tereny Nadleśnictwa Szubin, a dokładnie lasy w gminie Kcynia i nadnoteckie tereny, gdzie rykowisko się odbywa co roku.
- Jak długo trwają jesienne obserwacje i jak wygląda Pana dzień spędzony w lesie od kuchni?
- Rykowisko zaczyna się pod koniec sierpnia i już wtedy można usłyszeć pierwsze porykiwania jeleni. Trwa nawet do drugiej połowy października, choć najbardziej intensywne jest w połowie września. Zazwyczaj w tym czasie staram się spać jak najczęściej w lesie. Śpiąc na hamaku, słyszę piękny koncert jelenich ryków, a rano ułatwia mi to obserwację, bo mniej hałasuję będąc już w centrum rykowiska. Mój dzień podczas rykowiska wygląda następująco. Jestem w lesie już około godziny 16 i znajduje sobie miejsce na nocleg. Następnie znając teren i miejsca gdzie jelenie prawdopodobnie odpoczywają w dzień, udaje się tam sprawdzając kierunek wiatru. Siadam lub stoję, maskuje się i czekam na aktywność jeleni. Często jest tak, że w danym miejscu jelenie nie wyjdą, mimo że ryczą. Później wracam zazwyczaj po ciemku do miejsca noclegu, kolacja, toaleta i słuchanie koncertu jelenich ryków. Rano jeszcze po ciemku wstaję i udaję się tam, skąd było słychać najczęściej powtarzające się ryki. Prawdopodobnie jest tam jeleń, który ma łanie i które chcą mu odbić inne byki. W zależności od tego, o której tego dnia rozpoczynam pracę, wracam do domu około godziny 7-8, prysznic i do pracy. No i tak w koło przez większość rykowiska.
![]() |
| fot. Jurek Napierała |
- Domyślam się, że poświęca Pan na to bardzo dużo czasu. Dlaczego warto? Co Pana zachwyca? Czym zaskakują zwierzęta i las?
- Po pierwsze las jest takim miejscem, który w obecnych czasach daje możliwość wytchnienia. Jest jedynym miejscem, w którym czas się zatrzymuje. Dzieją się tam rzeczy, które mimo wszystko, nie poddają się tak intensywnie procesom obecnie przygniatającej nas cywilizacji. Kiedy jestem w lesie, to jakbym cofał się w czasie o kilkaset lat. To jest cudowne uczucie. Po drugie możliwość podglądania istot, które są istotami niezależnymi, których życiem kieruje głównie głęboki instynkt przetrwania, a nie posiadania, jak u ludzi. Zazdroszczę im tej wolności, bo one się nigdzie nie śpieszą. Są dla mnie symbolem wolności i piękna, które w obecnym człowieku zwyczajnie umiera, zanika. My staliśmy się więźniami własnego rozwoju, który z jednej strony pozwala nam łatwiej żyć, ale z drugiej powoduje, że żyjemy coraz szybciej, a na końcu i tak zawsze jest śmierć. Po trzeci każdy człowiek z racji pochodzenia, miejsca zamieszkania, kontaktów z różnymi ludźmi, również wykształcenia, czymś się zazwyczaj interesuje. Mnie w przeszłości zaintrygował las, a że z natury jestem typem samotnika, to w lesie czuję się bardzo dobrze i swobodnie. Do tego przez lata obserwacji zwierząt, stałem się bardziej empatyczny w stosunku do nich i dziś trudno mi przejść obojętnie obok krzywdy, jaką człowiek im ciągle sprawia. Dlatego pokazuję życie dzikich zwierząt z bliska, żeby jak najwięcej ludzi uświadomić i uwrażliwić na krzywdę, jaką im człowiek wyrządza, realizując swój własny interes.
- Jak liczna grupa jeleni zamieszkuje kcyńskie lasy?
- Na to pytanie dokładnie Pani nie odpowiem, i chyba nikt nie jest w stanie tego stwierdzić dokładnie, mimo, że takie liczenia się przeprowadza. Nie jest ich mało…
![]() |
| fot. Jurek Napierała |
- Jakimi osiągnięciami w dziedzinie obserwacji może się Pan nam pochwalić?
- Nie wiem, czy jest się tutaj czym chwalić. Jestem bardziej dokumentalistą życia dzikich zwierząt, niż fotografem artystą. Mam oczywiście kilka ciekawych filmów, które można zobaczyć w sieci, mam kilka ujęć, których nigdzie jeszcze nie widziałem, które w przyrodzie zdarzają się rzadko, a mi udało się je zarejestrować. Mam mnóstwo ciekawych spotkań z dziko żyjącymi zwierzętami, których 95% ludzi na świecie nie przeżyło i pewnie nigdy ich nie doświadczy.
- Dziękuję za rozmowę.
Justyna Kulpińska, 22 X 2022
kli_przyr
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze