Kolej odwraca się od Żnina
Dwa lata temu zlikwidowana została komunikacja kolejowa ze Żnina do Szubina. 2 września 1993 r. pociąg roboczy zerwał ostatnie podkłady kolejowe. To samo grozi linii przebiegającej ze Żnina do Damasławka.
Na żnińskiej stacji zatrudnionych jest 18 osób i dwie w Jadownikach i Podobowicach. Na razie nie grożą im zwolnienia z pracy, jednak wszyscy z niepokojem oczekują, co przyniesie najbliższa przyszłość.
Z wypowiedzi zawiadowcy stacji Żnin Jana Motyki wynika, że sytuacja kolei nie wygląda najlepiej. W październiku na żnińskiej stacji sprzedano tylko 2.250 biletów jednorazowych i około 90 miesięcznych - nieporównywalnie mniej, niż jeszcze 6 lat temu. Ruch towarowy również jest mniejszy.
Szlak Damasławek - Wągrowiec uznano za nierentowny i w lutym br. zamknięto, prawdopodobnie w nowym rozkładzie jazdy (od maja 95) zostanie wstrzymany także ruch pasażerski ze Żnina do Damasławka. Przyczyną jest mała liczba osób korzystających z przejazdu koleją na tym odcinku.
Możliwe jest jednakże zwiększenie liczby przejazdów na trasie Żnin - Inowrocław. Zawiadowca wspólnie z dyrektorami żnińskich szkół ponadpodstawowych od dłuższego już czasu zabiega o wprowadzenie do ruchu nowego pociągu tej relacji. Odjazd około godz. 15.00 pozwoliłby dużej grupie młodzieży uczącej się w żnińskich szkołach wrócić koleją do Barcina. Będzie to realne w przypadku zamknięcia ruchu pasażerskiego do Damasławka.
Po tym, jak Żnin przestał być węzłem kolejowym, grozi mu spadek do ligi końcowych stacyjek jak Zwardoń czy Stronie Śląskie. A może też przyjść czas, kiedy z koleją w Żninie będziemy się musieli pożegnać na zawsze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze