Żnin, cukier, KSC, cukrownia, likwidacja
Kto zarobi za 13,5 tys. ton cukru?
W poniedziałek żnińscy radni powiatowi uznali, iż w świetle założeń przedstawionych przez Krajową Spółkę Cukrową oraz wyników ekonomiczno-organizacyjnych osiąganych przez cukrownię w Żninie, nie ma podstaw do jej likwidacji. Jednak - zdaniem dyrektor wydziału controllingu i analiz ekonomicznych w KSC Anny Zarzyckiej-Tomyśla - można przyjąć, iż po ostatecznym rozliczeniu br. strata cukrowni zamknie się w przedziale od 5 do 6 mln zł, z ujemną rentownością sprzedaży.
O sytuacji w żnińskiej cukrowni mówili od lewej: główny księgowy Waldemar Wajgelt, przewodniczący Związku Zawodowego Cukrowników cukrowni Żnin Marek Wojciechowski oraz dyrektor Tadeusz Stolarek 18 listopada starosta Zbigniew Jaszczuk wysłał do Krajowej Spółki Cukrowej "Polski Cukier" pismo, do którego dołączył publikacje z "Rzeczpospolitej" i "Pałuk". Przedruk z "Rzeczpospolitej" opublikowaliśmy w numerze 44. z 6 listopada. Z opublikowanych danych wynika, iż spośród 26 spółek koncernu KSC - żnińska cukrownia w ostatnich dwóch latach wypracowała najwyższy zysk - ponad 1 mln zł.
- "Zwróciłem się do prezesa zarządu spółki czy dane zawarte w "Rzeczpospolitej" są prawdziwe. I to ich bardzo zdenerwowało, bo z tych publikacji wynika, że żnińska cukrownia dobrze stoi" - powiedział starosta.
Zbigniew Jaszczuk dodał, iż w KSC zaczęto się zastanawiać, jak osłabić żnińską cukrownię oraz zaczęto robić operacje na papierze, żeby coś wykazać.
DUŻY BŁĄD?
9 grudnia starosta otrzymał odpowiedź podpisaną przez dyrektor wydziału controllingu i analiz ekonomicznych Annę Zarzycką-Tomyślak. Pani dyrektor wyjaśnia, że opublikowane w "Rzeczpospolitej" dane ekonomiczno-finansowe prezentują sporządzone przez cukrownie prognozy wyniku na koniec roku obrotowego. Omawiane szacunki zostały przedłożone KSC w sierpniu w celu zaprezentowania przez poszczególne zarządy cukrowni planowaną sytuację na koniec okresu sprawozdawczego.
- "Na przykładzie cukrowni Żnin, która w sierpniu 2003 r. planowała swój wynik na poziomie zysku w wysokości 1.070.000 zł widać, iż mimo sporządzania prognozy miesiąc przed końcem roku obrotowego wynik został oszacowany z bardzo dużym błędem. Cukrownia Żnin, tak jak pozostałe cukrownie jest w trakcie zamykania roku obrotowego i na dzień 30 września 2003 r. wstępnie oszacowała swój wynik finansowy netto z działalności za cały rok obrotowy 2002/2003 już na poziomie straty w wysokości 6.867.000 zł. Analizując dane finansowe, można przyjąć, iż po ostatecznym rozliczeniu minionego roku strata cukrowni Żnin zamknie się w przedziale od 5 mln do 6 mln zł, z ujemną rentownością sprzedaży. Powyższy wynik niestety nie zapewni cukrowni miejsca w czołówce cukrowni najsprawniej działających" - wyjaśnia Anna Zarzycka-Tomyślak.
ŚWIATŁO DLA MIASTA
Problem cukrowni omawiany był na sesji Rady Powiatu 29 grudnia. Dyrektor żnińskiej cukrowni Tadeusz Stolarek powiedział, że tegoroczna kampania, pomimo suszy, była rekordowa. Cukru w burakach było bardzo dużo.
- "Chyba takiego wydatku cukru dawno nie było w Unii Europejskiej" - dodał dyrektor.
Zdaniem dyrektora koszt techniczny produkcji będzie bardzo niski, co powoduje, że żnińska cukrownia jest efektywna.
- "Na 26 cukrowni jest to drugi wydatek cukru. Cukrownia jest dość nowoczesna i dość dobrze zorganizowana. Na dzień dzisiejszy nie mamy żadnych informacji, która cukrownia zostanie zamknięta. Nie mamy też żadnych informacji, jakie kryteria będą o tym decydować. Zamknięcie takiej cukrowni to jest odłączenie od olbrzymich pieniędzy dla rolników, płac dla pracowników, podatku od nieruchomości, składek zusowskich. Myślę, że duże światło dla miasta cukrownia dawała. Miasto powinno zrobić wszystko, żeby ten zakład funkcjonował. Leżymy bowiem w regionie, gdzie rolnicy potrafią uprawiać buraki" - powiedział Tadeusz Stolarek.
Przewodniczący Rady Powiatu Bolesław Cieniawa zauważył, że z materiałów opracowanych przez KSC wynika, że w pierwszym etapie zostanie wyłączonych 11 cukrowni, a w drugim 5 lub 8. Do 31 grudnia miały być podjęte decyzje dotyczące cukrowni wiodących w regionie. Do 21 stycznia 2004 r. zostanie wytypowanych 5 cukrowni, w których nie zostanie wznowiona produkcja już w br.
- "My teraz nie wiemy, które cukrownie znajdą się w tej piątce. Oby oczywiście te działania nie dotyczyły żnińskiej cukrowni" - dodał przewodniczący.
NACISKI POLITYCZNE
Przewodniczący Związku Zawodowego Cukrowników cukrowni w Żninie Marek Wojciechowski jest przekonany, że działania mające na celu likwidacje cukrowni na pewno nastąpią. Dodał, że są one bardzo spóźnione, gdyż kiedyś nie było decyzji politycznych. Cukrownie działały w kompleksie na zasadzie, iż te dobrze prosperujące pomagały zakładom nierentownym. Poprzez takie działania teraz wystąpiła nadprodukcja.
- "KSC w tej chwili odeszła od wstępnego projektu "Pro-Invest", gdzie te informacje były dla nas nieprzychylne. W materiałach, które nam przysłali zmieniono kryteria i nie ma wyszczególnionych tam cukrowni. Jednakże ten program nie przewiduje alternatywy i związki zawodowe go odrzucają" - dodał Marek Wojciechowski.
Przewodniczący związku zawodowego uważa, że na jeden powiat powinna przypadać jedna cukrownia.
- "Taka koncepcja powinna być rozpowszechniana. Powiat żniński bez cukrowni to degradacja zakładu, pracowników, rolników, miasta oraz samego powiatu. Może pójść w kierunku dodatkowej produkcji na bazie cukru. W tej chwili KSC to jest potencjalny bankrut. I źle się stało, że jesteśmy członkiem KSC. Obawiam się, że mogą tutaj być różne działania. Mam informacje, że były wywierane naciski polityczne i inne. Mam też informacje, które osoby tym się zajmowały w momencie opracowywania projektu przez "Pro-Invest" - powiedział Marek Wojciechowski.
Tadeusz Stolarek: - "Dlaczego tego projektu nie opracowywał Instytut Przemysłu Cukrowego tylko "Pro-Invest", który był nawet przez zagraniczne firmy krytykowany? Należy ten projekt odrzucić, gdyż jest niejasny".
CUKIER JAK WODA SODOWA
Bolesław Cieniawa stwierdził, iż z treścią pisma Anny Zarzyckiej-Tomyślak zapoznał się z wielkim niedowierzaniem. Zaniepokoił go fakt, iż żniński zakład osiągnie w 2003 r. stratę w granicach 5 do 6 mln zł.
- "Przecież zawsze były zyski. Skąd wyszła ta strata?" - zastanawiał się przewodniczący Rady Powiatu.
Tadeusz Stolarek wyjaśnił, że żnińska cukrownia do momentu włączenia jej w skład struktur KSC była zakładem rentownym. Od momentu, kiedy została włączona w struktury KSC można to zrozumieć na dwojaki sposób. Dyrektor dodał, iż zakład musiał płacić fiskusowi podatek od tego, czego cukrownia nie wypracowała. Zdaniem dyrektora fiskus uznał, że cukrownia posiada nieuzasadnione koszty i naliczył kilka milionów podatku dochodowego.
Tadeusz Stolarek zwrócił też uwagę na fakt, iż cenę cukru ustala rząd. Ta wynosi 1,30 zł za kg cukru. Według dyrektora nikt nie wyprodukuje i nie sprzeda cukru za 1,30 zł.
- "Już mówi się, że cena cukru spadnie do 1,25 zł. Wszyscy - jako wszystkie cukrownie - ponosimy stratę 800.000.000 zł. Dzisiaj nie ma cukrowni, która nie ma straty, a ma tylko zysk. Mamy bowiem nieduży wpływ na to co dzieje się w cukrowni od 25 sierpnia 2002 r. Czy jest zatem ta strata, czy nie? Prawdziwy rachunek jest taki, że przy przejmowaniu "Polski Cukier" wziął od nas 13.500 ton cukru. Ten cukier leży i czeka aż wzrośnie jego cena. Po wejściu do UE jego wartość może wynieść 40.000.000 zł. Kto te pieniądze zarobi? Ktoś ten cukier przecież sprzeda. Jeśli nawet ktoś to sprzeda po 2,50 zł zamiast 3 zł za 1 kg, to też będzie miał z tego duże pieniądze. A nam się zarzuca, że mamy długi. Taka jest prawda. Gdyby cukrownia Żnin nie była dobrą to wynik wzrósłby do 20 mln zł a nie 6 mln zł. Cukier nie może kosztować tyle co woda sodowa. Gdyby została nawet jedna cukrownia, to przy cenie cukru 1,25 zł się nie utrzyma. Jest to celowa zagrywa" - dodał Tadeusz Stolarek.
Główny księgowy cukrowni Waldemar Wajgelt powiedział, że strata cukrowni wynosi 4.400.000 zł.
GŁOS ROZPACZY
Przedstawiciel Związku Zawodowego Cukrowników Waldemar Przybył przedstawił intencje pracowników cukrowni.
- "Co zrobił powiat dla ratowania cukrowni i co zamierza zrobić? Czy powiat miał źle i czy miasto miało źle, począwszy od pomocy dla szkół i przedszkoli? Wybudowaliśmy własną oczyszczalnię. Wszyscy na cukrowni korzystali. Gdyby 190 pracowników poszło na bruk, to nie jest to prawda, bo wszyscy mają dzieci i rodziny. A do tego dochodzi jeszcze spora rzesza rolników. Gdy cukrownia się podniosła, wszyscy zaczęli nas doić. A w Żninie została już tylko cukrownia. Ja widziałem te wszystkie papiery. W pierwotnej wersji żnińska cukrownia nie była do wygaszenia. W cukrowni jest gros ludzi, którzy zostaną z dwójką małych dzieci, bo w wielu przypadkach dwie osoby pracują w zakładzie" - powiedział Waldemar Przybył.
Radna Hanna Czajkowska stwierdziła, iż trzeba pisać, jak potrafimy przy pomocy kilku pociągnięć likwidować dobre firmy, by wejść do Unii Europejskiej.
Tadeusz Stolarek dodał: - "Będziemy musieli zaostrzyć swoje stanowisko. Jeżeli "Polski Cukier" nas nie lubi, niech powie: nie chcemy was. Chętnie zwrócimy się do Pepsi, która potrzebuje dużo cukru, by nas wspomogła i wsparła".
Radni powiatowi w świetle założeń przedstawionych przez KSC oraz wyników ekonomiczno-organizacyjnych osiąganych przez cukrownię w Żninie zajęli stanowisko, że nie ma podstaw do likwidacji zakładu.
Uchwała zostanie przekazana ministrowi skarbu państwa, ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi, przewodniczącemu sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi, marszałkowi województwa kujawsko-pomorskiego, wojewodzie kujawsko-pomorskiemu oraz prezesowi krajowej spółki cukrowej.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 620 (1/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze