Reklama

Łupić niemiłosiernie tych, którzy płacą uczciwie

Barcin, Henryk Popławski, ustawa śmieciowa, posłowie, pismo
     Łupić niemiłosiernie tych, którzy płacą uczciwie
      - To już nie jest strzyżenie owiec, to jest obdzieranie ich ze skóry - mówi obrazowo Henryk Popławski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie odnosząc się do zapisów ustawy śmieciowej obowiązującej od 1 lipca 2013 roku. Korzysta z dyżurów posłów w Barcinie i apeluje o zmiany w ustawie, która w jego mniemaniu powoduje, że ci, którzy za swoje odpady przykładnie płacą, będą musieli ponosić koszty za tych, którzy z tego obowiązku się nie wywiązują.

     W ostatnich dniach w Urzędzie Miejskim w Barcinie dyżury poselskie pełnili posłowie Krzysztof Brejza i Eugeniusz Kłopotek. To właśnie do nich zwrócił się Henryk Popławski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy z prośbą, aby sprawdzili zgodność ustawy o gospodarowaniu odpadami komunalnymi z Konstytucją RP. Każdy z nich otrzymał pismo z wyjaśnieniem, na czym polega problem zarządu spółdzielni z wymienioną ustawą. W piśmie Henryk Popławski prosi parlamentarzystów o podjęcie działań zmierzających do wyjaśnienia zgodności z Konstytucją RP ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą nazywa niespójną i wprowadzającą odpowiedzialność zbiorową spółdzielców za zobowiązania niezrealizowane przez poszczególnych mieszkańców.
     Wątpliwości prezesa Henryka Popławskiego związane z ustawą dotyczą m.in. składania deklaracji. W przypadku zbiórki odpadów w budynkach wielolokalowych deklarację zobowiązana jest złożyć spółdzielnia, która jednak nie ma możliwości pozyskać informacji dotyczącej tego, ile osób zamieszkuje dany lokal, jeśli ktoś takiej informacji nie będzie chciał udzielić. Według prezesa nie istnieją uregulowania pozwalające skutecznie takie informacje pozyskać. Podobnie jest z informacją dotyczącą segregowania, bądź nie, odpadów.
     - Z administratorów zrobiono pośrednika, na którego nakłada się obowiązek składania deklaracji za swoich lokatorów - mówi Henryk Popławski. - Zrobiłem regulamin wewnętrzny i zbieram oświadczenia, ale są tacy, którzy oświadczeń nie składają, a jaką ja mam możliwość dochodzenia swoich praw, jeśli ktoś oświadczy, że będzie segregował odpady, a nie robi tego?
     Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy doskonale wie, kto za śmieci płaci, a kto nie. Pieniądze z tytułu opłat śmieciowych gromadzone są na odrębnym rachunku bankowym.      Spółdzielnia wszystkie środki zgromadzone na tym koncie przekazuje gminie, jednak w przypadku, kiedy nie wszyscy lokatorzy uiszczą opłatę, kwota jaką spółdzielnia wpłaca gminie jest niewystarczająca.
     - Ja wiem, kto zapłacił, to dlaczego uczciwy Kowalski, który zapłacił za swoje śmieci, ma zapłacić za Nowaka, który nie zapłacił? - pytał prezes SM Kujawy. - Gmina ma prawo decyzją administracyjną egzekwować od spółdzielni uiszczenie opłaty za odpady tak samo jak w przypadku podatku, nie musi nawet do sądu iść. Ja nie mam takiego prawa. Mogę jedynie iść do sądu, zasypać go pozwami po 10-15 zł, ale koszty sądowe muszę wyłożyć, zanim mi się uda je ściągnąć, o ile to się w ogóle uda.
     Henryk Popławski w piśmie do posłów zwracał uwagę, że nie wiadomo, kto i w jakim zakresie w przypadku społeczności w budynkach wielolokalowych powinien pokryć niedobory, skoro teoretycznie odpowiedzialność karno-skarbową ponosi odpowiedzialny za złożenie deklaracji zarząd, podczas kiedy nie ma on pola działania, bo nie jest w stanie skłonić wszystkich do tego, żeby płacili za odpady i nie wolno mu też przeznaczać na opłatę za odpady środków finansowych na przykład z funduszu eksploatacyjnego. Zaznacza jednocześnie, że spółdzielnia spełnia tu rolę jedynie inkasenta wykonującego na rzecz gminy czynności w zakresie naliczania, poboru i przekazywania zgromadzonych środków, a przy takiej roli spółdzielni jest prawnie i logicznie nieuzasadnione żądanie dokonywania dodatkowych wpłat przez uczciwie wywiązujących się z obowiązku opłat mieszkańców za osoby niepłacące.
     - Cała moja walka sprowadza się do tego, żeby rządzący jasno określili, że można łupić niemiłosiernie tych, którzy płacą uczciwie, albo niech stworzą taką ustawę, która zabezpieczy interesy tych, którzy płacą. Gdyby spółdzielcy uświadomili sobie, że są wszyscy w rogi waleni, to protesty górników przy tym, co mogliby zrobić, to byłby pikuś.
W piśmie skierowanym do posłów Krzysztofa Brejzy i Eugeniusza Kłopotka prezes spółdzielni informuje, że w gminie Barcin istnieje możliwość korzystania z ulgi w podatku od nieruchomości przeznaczonych na cele mieszkaniowe dla tych, którzy nie zalegają z opłatami lokalnymi.
     Należy założyć, że co najmniej kilka osób posiadających prawo odrębnej własności do lokalu mieszkalnego nie wniesie opłat za gospodarowanie odpadami - czytamy w piśmie. Ponieważ w ich imieniu do złożenia deklaracji zobowiązany jest zarząd, to osoby te nie wystąpią jako dłużnik w stosunku do gminy z racji tego, że płatnikiem w rozumieniu ustawy jest składający deklarację. Oznacza to, że osoby takie, ponieważ podatek od nieruchomości uiszczają, same będą mogły skorzystać z ulgi, jednocześnie pozbawiając takiej możliwości innych mieszkańców. Czyli dochodzimy do sytuacji „kowal zawinił, Cygana powiesili”.
     Henryk Popławski podejrzewa, że dla spółdzielni i gminy Barcin cała sprawa może zakończyć się z czasem w sądzie, ale w takim rozstrzygnięciu sprawy widzi też szansę na skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego pytania, czy przepisy są zgodne z Konstytucją i zmuszenie rządzących do odpowiedzi na pytania, na które sam uzyskać takich odpowiedzi nie może. Przyznaje, że wielokrotnie kierował zapytania o interpretację przepisów do Ministerstwa Rolnictwa i Ochrony Środowiska, z którego albo w ogóle nie dostawał odpowiedzi, albo dostawał odpowiedź w formie cytowanego fragmentu ustawy. Jako radny Rady Miejskiej w Barcinie niejednokrotnie wskazywał na niejasności nowej ustawy śmieciowej podkreślając, że jest to bubel prawny. Zapytany o to, dlaczego kieruje teraz swe kroki do posłów odpowiada, że korzysta z okazji, że akurat oni są dostępni w barcińskim środowisku, a sam nie chce pozostawać bezczynny wobec nowych przepisów regulujących gospodarowanie odpadami.
     - Wkurza mnie to, że urzędnicy beztrosko grzebią w naszych kieszeniach bez żadnej odpowiedzialności, a spółdzielnię w tym wszystkim stawia się w roli łobuza, który zabiera ludziom pieniądze. To już nie jest strzyżenie owiec, to jest obdzieranie ze skóry - zakończył Henryk Popławski.
     Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy z tytułu opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi uiszcza do gminy co kwartał około 80.000 zł. Od przeszło półtora roku z kwartału na kwartał powstaje jednak niedobór wynikający z tego, że nie wszyscy opłatę uiszczają. Prezes spółdzielni przyznaje, że niedobór na początku nie był rażący, ale teraz się kumuluje i na koniec 2014 roku wyniósł około 22.000 zł.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1199 (5/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości