Reklama

Matka z dzieckiem sforsowała drzwi opuszczonego mieszkania

Mieszkania socjalne w Mamliczu
     Matka z dzieckiem sforsowała drzwi opuszczonego mieszkania
     Agnieszka Rutkowska wtargnęła do mieszkania socjalnego forsując drzwi. Później zaś wymieniła w nich zamek. Przez kilka dni tam mieszkała, choć nie miała na nie przydziału. Burmistrz Barcina ocenia, że przydzielenie mieszkania osobie, która bezprawnie je zajęła, byłoby niesprawiedliwe wobec innych rodzin, które żyją w trudnych warunkach i też czekają na mieszkanie.

Mirosław Rutkowski jest osobą niepełnosprawną. Potrzebuje stałej opieki (na zdjęciu pana Mirosława goli syn Marcin), a rodzina z kolei większej przestrzeni życiowej. Gdyby jego córka z wnuczką mogły zamieszkać w sąsiednim mieszkaniu, to rodzina uzyskałaby przestrzeń do życia, a córka w razie potrzeby zaopiekowałaby się ojcem.
             fot. Karol Gapiński Agnieszka Rutkowska bardzo chciałaby zamieszkać z często chorującą córeczką Oliwią w osobnym mieszkaniu, ale w pobliżu rodziców, ażeby w razie potrzeby móc liczyć na pomoc mamy albo brata i jednocześnie, gdy ich nie ma w domu, zaopiekować się ojcem.
             fot. Karol Gapiński

     Elżbieta Rutkowska od 34 lat pracuje w kolejnictwie. Podobnie z tą branżą długo był związany również jej małżonek Mirosław Rutkowski. Dlatego też rodzina korzystała przez lata z wynajmu mieszkania w bloku kolejowym przy ul. Artylerzystów w Barcinie. Rodzina miała jednak problemy z opłatami za mieszkanie. Powstało zadłużenie, które stało się przyczyną eksmisji z mieszkania kolejowego.
     Obowiązek zapewnienia dachu nad głową spoczął w takiej sytuacji na gminie. Elżbiecie Rutkowskiej jako głównemu najemcy udało się podpisać umowę na mieszkanie socjalne w Mamliczu, mimo iż trudno jej stąd dostać się do pracy w Wapiennie, bo pomiędzy tymi miejscowościami nie ma bezpośredniego połączenia komunikacyjnego. Rodzina pani Elżbiety, ani też ona sama, nie dysponują samochodem. Teraz Elżbieta Rutkowska chodzi pieszo do Barcina, skąd już może się zabrać dalej do Wapienna autobusem i później pieszo przemierza jeszcze jakieś 2 km od przystanku autobusowego na drodze wojewódzkiej do stacji kolejowej, gdzie na co dzień zajmuje się sprawdzaniem zgodności składów towarowych z listami przewozowymi i wydaje zgody na odstawianie składów na bocznicę.
     30 METRÓW DLA PIĘCIU OSÓB
     W Mamliczu gmina Barcin dysponuje mieszkaniami w budynku dawniej należącym do Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Barcinie. Przed laty mieścił się tam sklep oraz bar piwny Zagłoba. Obecnie jest tu tylko sklep, a resztę obiektu gmina zaadaptowała na mieszkania socjalne.
     Pod koniec 2009 r. pani Elżbieta z mężem Mirosławem, synem Marcinem oraz córkami Agnieszką i Moniką, mężem tej drugiej oraz dwojgiem wnucząt otrzymała umowę trzyletnią na wynajem jednego z tych mieszkań od burmistrza Barcina Michała Pęziaka. Dodajmy, że gminne mieszkanie socjalne zostało wynajęte tej wielopokoleniowej rodzinie na 3 lata. Jednak nie musieli zamieszkać na przydzielonych im 36,91 m2 w Mamliczu w 8 osób, gdyż zanim do tego doszło, jedna z córek głównej najemczyni wraz z mężem i dzieckiem przeprowadziła się do Mogilna. Zatem ostatecznie państwo Rutkowscy zamieszkali w przydzielonym im mieszkaniu w piątkę. W ub.r. inne, nieco mniejsze mieszkanie socjalne w Mamliczu, w tym samym budynku po dawnej pijalni Zagłoba, zajęła też inna rodzina, dotychczas ulokowana w mieszkaniu socjalnym na ul. Zaleskiej w Piechcinie. Przypomnijmy, że budynek z mieszkaniami socjalnymi wymagał w ub.r. remontu dachu, groził bowiem katastrofą budowlaną. Na czas tego remontu lokatorzy mieszkań w budynku na ul. Zaleskiej w Piechcinie zostali przeniesieni. Jedna z rodzin trafiła właśnie do Mamlicza.

Elżbieta Rutkowska otrzymała przydział na mieszkanie o powierzchni 36,91 m2 wraz z 7 innymi członkami rodziny. Teraz wprawdzie mieszkają już tylko w pięcioro, bo jedna z córek ze swą rodziną przeniosła się do Mogilna, ale to i tak nie zmienia faktu, że jest im bardzo ciasno. Musieli tak zorganizować sobie życie, żeby się pomieścić. W efekcie kuchnia, łazienka i toaleta znajdują się w jednym pomieszczeniu.
              fot. Karol Gapiński

     - Kiedy skończyli ten remont w Piechcinie, lokatorzy mieszkający dotychczas po sąsiedzku z nami, zdaje się wrócili do swojego poprzedniego mieszkania w Piechcinie,. To było jakoś miesiąc temu - mówi Elżbieta Rutkowska.
     Elżbieta Rutkowska narzeka na to, że w obecnie zajmowanym mieszkaniu jest mało miejsca. W poprzednich miesiącach pogorszył się znacznie stan zdrowia jej męża, który jest po dwu udarach. Jest w efekcie częściowo sparaliżowany i jedną ręką w ogóle nie może poruszać, a drugą z problemami. Dodatkowo musiał mieć amputowaną w ub.r. nogę. Dlatego potrzebuje stałej opieki. Podobnie, jak jego 16-miesięczna wnuczka, córka Agnieszki Rutkowskiej. Dziewczynka prawdopodobnie - jak sądzi jej mama i babcia - choruje na astmę, ale jest jeszcze zbyt mała, ażeby ostatecznie tę przewlekłą chorobę zdiagnozować.
     OPUSZCZONE LOKUM
     Babcia i matka Oliwii obawiają się, że w ciasnocie panującej w mieszkaniu może się coś złego stać dziewczynce. - Niedawno na przykład w ostatniej chwili zauważyliśmy, że Oliwia wzięła w rączkę tabletkę, którą przed momentem trzymał w swojej ręce mój tata, aby ją zażyć, tylko że ten lek wypadł mu nagle z ręki i z podłogi szybko go wzięła córeczka. Na szczęście, jak mówię, zauważyliśmy to, ale w przyszłości boję się takich sytuacji. Jak wiadomo, mieszkanie kilku osób w jednej izbie, gdzie wśród nich jest chorujące często dziecko, jest trudne dla nas wszystkich. Dlatego ja w listopadzie złożyłam w sekretariacie burmistrza wniosek o przyznanie osobnego mieszkania. Kiedy jednak rozmawiałam z panem burmistrzem, to on twierdził, że kolejka oczekujących na lokale socjalne jest duża i muszę czekać. W grudniu jednak zaczęło mnie to wszystko dziwić. Otóż z początkiem ostatniego miesiąca w roku sąsiedzi z mieszkania socjalnego, którzy zajmowali je w trakcie remontu budynku w Piechcinie, gdzie przedtem mieszkali, wyprowadzili się z Mamlicza. Lokal socjalny, który zajmowali obok nas, został zamknięty i przez kolejne tygodnie nikt tam nie zamieszkał. Bardzo nas to w domu dziwiło, bo skoro burmistrz tłumaczy, że jest kolejka za mieszkaniami, to dlaczego przez tak długi czas nikogo nie zasiedla w opuszczonym lokum? A mnie to mieszkanie w naszej sytuacji bardzo by odpowiadało. Otóż, czasami dorabiam sobie, jeśli jest okazja, jako kelnerka.  Wtedy moją córką może się zająć moja mama czy nawet brat. Z kolei w innych sytuacjach, gdy moja mama albo brat są poza domem, to ja mogę zająć się tatą. Dlatego takie rozwiązanie, gdybyśmy mieli dwa mieszkania za ścianą, byłoby dla nas najlepsze - powiedziała nam Agnieszka Rutkowska.
     WTARGNIĘCIE
     Młoda matka opowiedziała nam, że w ostatni dzień roku jej frustracja przybrała na sile. Córeczka była chora, nie można było jej zapewnić spokoju w mieszkaniu, a tymczasem sąsiedni lokal socjalny wciąż stał pusty. Dlatego Agnieszka Rutkowska wtargnęła do tego mieszkania, forsując drzwi. Później zaś wymieniła w nich zamek. Przez kilka dni tam mieszkała. Przyznaje, że zajęła mieszkanie, choć nie miała na nie przydziału. Po prostu ona i jej rodzina nie radzili sobie w jednej izbie. Śpią tam wszyscy razem, a druga izba została urządzona jako kuchnia, łazienka i toaleta.
     Agnieszkę Rutkowską dręczyły wyrzuty sumienia. Wiedziała, że w każdej chwili może przecież przyjechać do Mamlicza rodzina, która dostanie od gminy oficjalny przydział na lokal, który ona zajęła. Agnieszka Rutkowska miała nadzieję, że jeśli teraz pójdzie do burmistrza i przedstawi mu, co zrobiła, to włodarz usankcjonuje to zajęcie mieszkania przez młodą matkę i jej córeczkę.
     - Burmistrz nie chciał o niczym takim słyszeć. Nakazał mi oddać klucze do drzwi mieszkania, które zajęłam, pod groźbą, że wezwie policję. Jednak okazało się, że musiał wezwać tę policję, kiedy tylko wyszłam z jego gabinetu. Zanim bowiem wróciłam do Mamlicza, była już tutaj policja - mówi Agnieszka Rutkowska.
     - W czasie, kiedy zjawiła się tutaj policja, nikogo poza chorym mężem nie było w domu, mimo to oni weszli, bo drzwi były otwarte. Mąż, jak widać, jest niepełnosprawny, więc nie mógł nawet podejść do drzwi, ale oni weszli. Nie wiem, czy tak można? - dziwiła się Elżbieta Rutkowska.
     - Policjanci pytali tylko, ile osób i kto tutaj jest zameldowany - mówi nam Mirosław Rutkowski. Z kolei oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński oznajmił: - Jak się dowiedziałem od pana komendanta komisariatu w Barcinie, policjanci rzeczywiście pojechali w tej sprawie do Mamlicza na wezwanie Urzędu Miejskiego w Barcinie. Pojechali zresztą do tego mieszkania w Mamliczu wspólnie z przedstawicielami Urzędu Miejskiego, czyli reprezentantami właściciela mieszkania, którym jest gmina. Mogę powiedzieć jedynie krótko, że podczas tej wizyty nie doszło do stwierdzenia, że naruszony został jakiś przepis kodeksu karnego.
     Ponieważ ostatnio poważniej zachorowała Oliwia, czyli 16-miesięczna córka kobiety, która zajęła nielegalnie mieszkanie socjalne, obydwie pojechały do szpitala w Inowrocławiu, gdzie dziecko ma być leczone, a mama będzie z nim w tym czasie.
     ZABLOKOWANIE MIEJSCA INNYM OCZEKUJĄCYM
     Do sprawy odniósł się burmistrz Barcina. Zlecił w tym celu opracowanie odpowiedzi na nasze pytania pracownikowi referatu gospodarki komunalnej, przestrzennej i ochrony środowiska w Urzędzie Miejskim.
     - Urząd Miejski w Barcinie nie posiada upoważnienia osoby wymienionej w pańskim pytaniu do udzielania informacji dotyczących zabiegów tej osoby zmierzających do uzyskania mieszkania z gminnego zasobu mieszkaniowego. Podobnie ma się sprawa rozmów wymienionej przez pana osoby z burmistrzem i urzędnikami UM w Barcinie. Podstawa: przepisy ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (tj. Dz.U. z 2002 Nr 101, poz. 926 z późn. zm.) - przekazał nam burmistrz.
     Jeśli chodzi o opóźnienia związane z przydziałem wolnego mieszkania socjalnego, które bez zgody gminy zajęła samotna matka z dzieckiem, Urząd Miejski odpowiada, że w czasie odbioru mieszkania socjalnego w Mamliczu komisja przejmująca mieszkanie od ówczesnego najemcy stwierdziła, że lokal jest zagrzybiony, a wykryta wada lokalu (zagrzybienie) została odnotowana w protokole zdawczo-odbiorczym mieszkania. - Dlatego zarządca gminnego zasobu mieszkaniowego zmuszony był do podjęcia niezbędnych działań mających na celu  zlikwidowanie usterek technicznych. Likwidacja usterek polegać miała między innymi  na zastosowaniu środków chemicznych. Zatem nie było wskazane, żeby w okresie ich stosowania zasiedlać mieszkanie lokatorami. Dopiero po usunięciu usterek technicznych i stwierdzeniu przydatności lokalu do użytkowania gmina Barcin mogłaby wszcząć procedurę przydziału wolnego mieszkania jednej z rodzin umieszczonej na liście.  Bezprawne zajęcie mieszkania uniemożliwiło przeprowadzenie wyżej wymienionych opisanych prac. Biorąc pod uwagę powyższe należy stwierdzić, że osoba nielegalnie zajmująca mieszkanie, będąc nieobecną na miejscu, zablokowała odzyskanie mieszkania, a tym samym przydzielenie go osobom, które oczekują na przydział zgodnie z listą - przekazał nam ustalenia urzędnika zastępca burmistrza Sławomir Różański.
     Ponadto burmistrz stoi na stanowisku, że osoba, która zajęła bezprawnie lokal, nie może liczyć na przydział zajętego nielegalnie mieszkania. - Przydzielenie mieszkania osobie, która nie dopełniła formalności dotyczących przydziału mieszkania z zasobu gminnego i bezprawnie zajmuje mieszkanie, byłoby postępowaniem niesprawiedliwym wobec rodzin oczekujących na liście, które żyją w trudnych warunkach mieszkaniowych. W przypadku braku porozumienia w kwestii zwrotu nielegalnie zajętego mieszkania w Mamliczu podejmiemy kroki przewidziane prawem - przekazał zastępca włodarza.
     Wynika z tego, że mimo iż w tej chwili policja nie dostrzegła w działaniach Agnieszki Rutkowskiej złamania kodeksu karnego, to jednak jeśli kobieta nie opuści mieszkania, które zajęła - zostanie przeciwko niej wszczęte postępowanie.
     KLUCZ
     Klucz do nowego zamka w drzwiach, wcześniej zajętego nielegalnie mieszkania, nadal znajduje się w rękach zdesperowanej mieszkanki Mamlicza.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 987 (2/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości