Reklama

Mieszkają bez prądu, gazu i z groźbą odcięcia wody

- Chciałbym dostać pracę i nie prosić się w opiece o kilka złotych, chciałbym mieć pieniądze na podstawowe rzeczy, jak prąd, gaz, jedzenie, a nie mam, za to mam 58 lat i nikt mnie już nie chce zatrudnić - mówi Tadeusz Płontka.

     Tadeusz Płontka mieszka w Bielawach wraz z małoletnią córką i dwoma synami. - Niedawno wrócił drugi syn, bo pracodawca, u którego pracował, przestał płacić - mówi Tadeusz Płontka.
     Obecnie są bez prądu, ponieważ mają przedpłatowy licznik, a nie mają środków na wykup energii. Skończył się im też gaz, rośnie zadłużenie za wodę i pracownicy Zakładu Usług Miejskich straszą jej odcięciem. Teraz jedzenie kupuje starszy syn, który wrócił do rodzinnego domu z tym, co pozostało mu po nieuczciwym pracodawcy.
     Jak mówi, dużą barierą jest wiek - skończył 58 lat, a zapotrzebowania na pracę ludzi w tym wieku już nie ma. Pracy nie może też znaleźć jego syn. Córka musi stawić się na podpisanie umowy z pracodawcą na praktyki do Żnina, a nie ma na autobus, nadzieję ma jeszcze, że dostanie praktykę w Janowcu.

Reklama

Tadeusz Płontka fot. Sylwia Wysocka


     Opowiada, że w Urzędzie Pracy słyszy, że pracy nie ma i ma pójść po pomoc do opieki. Uważa, że na prace interwencyjne czy publiczne kierowane są wciąż te same osoby, które w ten sposób wypracowują sobie zasiłek dla bezrobotnych, a jego mimo apeli nie angażują. - Przepracowałem 4 miesiące w Domu Pomocy Społecznej na stażu i na dalsze zatrudnienie nie było szans, bo nie było na to pieniędzy, kiedyś pracowałem też na pracach publicznych w Spółce Wodnej, mimo że mało godzin, to zawsze były dodatkowe pieniądze - opowiada. Jeździł z synem też do Wenecji, jednak stawka za godzinę była tak niska, że często nie amortyzowało się nawet paliwo.
     - Pożyczać nie chcę, bo od kogo i z czego oddam. Nie ma pracy, szukam, pytam, chodzę, mam nadzieję, że ten rolnik weźmie nas do pracy i podratujemy tę ciężką sytuację. Teraz nawet przy żniwach coraz mniej pracy, wkracza technika i usprzętowienie, a człowiek staje się coraz mnie potrzebny - stwierdza ojciec rodziny.
     Elżbieta Górska z M-GOPS, zajmująca się tą rodziną, potwierdza, że Tadeusz Płontka jest klientem opieki społecznej od lat, dostaje zasiłek celowy i okresowy oraz pomoce celowe. Pracownik opieki podkreśla też, że systematycznie domaga się wcześniejszych wypłat świadczeń, na co nie zawsze są środki.
     Kierownik M-GOPS w Janowcu Joanna Malak zapewnia, że rodzina ta dostaje wszelką możliwą pomoc na miarę możliwości ośrodka, a takich rodzin w gminie jest wiele. Zapewnia też, że czynią starania, by skierować go do prac publicznych, dodaje, że za pośrednictwem ośrodka pomocy został skierowany na staż do DPS w Tonowie.
     Tadeusz Płontka każdego miesiąca występuje do opieki z wnioskiem o zapomogę i dostaje 330 zł. Na córkę dostaje rodzinne w wysokości 91 zł i 200 zł alimentów. - Miesięczne opłaty to ponad 200 zł, więc nie trudno wyliczyć, ile zostaje nam na życie. Przykro mi, że z pieniędzy córki żyjemy, że nie mogę jej nic kupić, czy że nie może nigdzie wyjechać, bo na to nie ma - mówi ojciec rodziny.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1068 (31/2012)

Film można zobaczyć w zakładce Filmy na stronie www.palukitv.pl

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/06/2025 13:09
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości