Ulica nie ma nawet 100 metrów długości. Chodnik jest tylko wzdłuż jednej pierzei. W bloku przy tej ulicy mieszkają dwie osoby niepełnosprawne, ale obecny stan chodnika staje się barierą architektoniczną już nie tylko dla nich, ale dla wszystkich mieszkańców. Ludzie ci nie pamiętają, żeby w ostatnich przynajmniej 30 latach, jeśli nie dłużej, chodników był przynajmniej remontowany. Czują się zaniedbani i zapomniani w mieście, patrząc na wielomilionowe inwestycje realizowane na innych ulicach, które zyskały nowe nawierzchnie i chodniki.
Z prośbą o interwencję zwrócił się do nas Arkadiusz Walczak. On wprawdzie nie mieszka przy ul. Staszica w Żninie, ale ma tam bliskich. W budynku komunalnym mieszka jego ciocia, Bernadeta. W tym samym mieszkaniu żyje również pani Margareta. Obydwie z powodu niepełnosprawności poruszają się na wózkach. Problem jednak, który zgłasza pan Arkadiusz dotyczy nie tylko niepełnosprawnych, ale wszystkich mieszkańców bloku komunalnego i kilku domów jednorodzinnych przy ul. Staszica.
Jest owym problemem stan techniczny chodnika oraz przylegającej do niego drogi. Stan jest katastrofalny, a patrząc z perspektywy naprawdę dużych, także pod względem finansowym, inwestycji gminnych, wydaje się, że byłby dość łatwy do rozwiązania. Chodzi bowiem o zaledwie kilkadziesiąt metrów chodnika, po jednej stronie ulicy (wzdłuż pierzei wschodniej). Obecnie nawierzchnia chodnika składa się z połamanych, zapadniętych płyt betonowych, głębokich ubytków i wystających krawężników. Dla zdrowego człowieka przejście tamtędy grozi skręceniem nogi, jednak dla dwóch mieszkanek budynku – osób z niepełnosprawnościami poruszających się na wózkach inwalidzkich – ten odcinek to bariera nie do pokonania.
Arkadiusz Walczak podkreśla, że problemem jest nie tylko zniesienie wózków po schodach na klatce, ale także brak zjazdu na wejściu do owej klatki schodowej. Problemem jest także podjechanie samochodem pod sam chodnik. Oddzielają go od brukowanej drogi wysokie krawężniki, tym bardziej jeszcze wystające ponad poziom chodnika z powodu zapadnięcia się płytek.
Jak dodaje pani Renata, jedna z mieszkanek tej ulicy, która w związku z niepełnosprawnością i de facto uwięzieniem swej sąsiadki Bernadety w mieszkaniu (może ona opuścić budynek tylko wtedy, gdy syn lub siostrzeniec przyjadą po nią samochodem i zniosą po schodach), robi jej codzienne zakupy, ten chodnik jest bez remontu, odkąd tylko tutaj mieszka, a więc ponad 30 lat. Po opadach deszczu tworzą się w chodniku kałuże i jeszcze łatwiej o potknięcie się o nierówności. O pchaniu wózka z osobą niepełnosprawną nie ma mowy. Pani Renata opowiada, że już kilka lat temu, gdy spotkała poprzedniego burmistrza rozmawiała z nim na temat konieczności remontu chodnika. Burmistrz obiecał jej, że się przyjrzy tematowi, ale nadal nic się nie zadziało, a w fotelu włodarza miasta teraz zasiada już nowy burmistrz.
Arkadiusz Walczak w imieniu swojej cioci i innych mieszkańców złożył 7 września wniosek do burmistrza o zapewnienie dostępności architektonicznej do miejsc zamieszkania. Pisma w tej sprawie wysłał też do starosty żnińskiego i do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie.
- Dlaczego ten krótki odcinek przy budynku komunalnym jest traktowany jak strefa zapomniana przez Boga i urzędników? Czy w XXI wieku podstawowa dostępność architektoniczna dla osób niepełnosprawnych to luksus, na który Żnina nie stać? - dziwi się Arkadiusz Walczak.
Ulica Staszica jednakże jest drogą gminną i tematem powinien zająć się Urząd Miejski w Żninie. Skontaktowaliśmy się z burmistrzem Żnina, Łukaszem Kwiatkowskim. Czy gmina zleci remont chodnika w ramach napraw bieżących jeszcze w tym roku, bez konieczności ujmowania zadania w budżecie na 2026 r.? A może właśnie budowa nowego chodnika zostanie wpisana do inwestycji w projektowanym budżecie na 2027 r.? Czy może przeciwnie, burmistrz nie zamierza obecnie realizować takiego zadania, jak naprawa chodnika przy ul. Staszica?
Włodarz odpowiedział, że w tym roku inwestycja może nie zostać zrealizowana. Większe szanse są na to, że stanie się to w roku kolejnym. Do końca września br. są składane wnioski inwestycyjne do budżetu gminy na 2027 r. Pismo od Arkadiusza Walczaka może zostać potraktowane jako formalny wniosek do budżetu. Burmistrz obiecuje, że w najbliższych dniach wybierze się na ulicę Staszica z kierowniczką wydziału inwestycji i infrastruktury, aby rozeznać się temacie. Trzeba określić, czy będzie można wykonać jakiś doraźny remont, czy raczej należy przygotować projekt przebudowy chodnika, a może też jezdni a także infrastruktury podziemnej. Wtedy coś, co na pierwszy rzut oka - jak się wydaje - można rozwiązać przez remont chodnika, trzeba będzie ująć jako konkretną inwestycję zapisaną w planie budżetowym gminy.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze