Reklama

Pałuki zamknięte w fotografii instant - niezwykła wystawa Piotra Koralewskiego

Ponad 100 odwiedzonych miejscowości na Pałukach, ponad 1000 zdjęć zrobionych aparatami Polaroid oraz Fuji Instax, zwanych fotografią natychmiastową. Fotografia natychmiastowa to rodzaj fotografii analogowej, gdzie zdjęcie jest wywoływane i dostępne w ciągu kilkunastu minut od naciśnięcia migawki. 430 pałuckich ujęć można było obejrzeć na ścianach uścikowskiej galerii.

„Pałuki. Instant” taki tytuł nosi powstający przez okres dwóch lat projekt fotografii natychmiastowej autorstwa Piotra Koralewskiego, żnińskiego fotografa. Fotografa znanego mieszkańcom Pałuk z tego, że uwiecznia miejsca autentyczne, prawdziwe, surowe. Pokazuje rzeczywistość taką jaką jest, bez koloryzowania, upiększania, zwykłą codzienność często niezauważalną przez nas samych. Do tego, jak podkreśla sam autor stara się uchwycić momenty przemijania, budynków, samochodów, podwórek, które za „chwilę” się zmienią, albo przestaną istnieć. - Nie znajdziecie tu tylko pocztówkowych, idealnych zabytków. To opowieść o pałacach i dworach, ale też o zwykłych podwórkach, opuszczonych budynkach, starych elewacjach i znikającej codzienności. Każde zdjęcie powstało na miejscu i jest jednym, niepowtarzalnym fizycznym obiektem -  tak wystawę opisał Piotr Koralewski  zapraszając na sobotni wernisaż. Słowa te zmobilizowały mieszkańców Pałuk, frekwencja przerosła oczekiwania. Już przed 17:00 hol i sale Pałacu Julia w Uścikowie wypełnili licznie przybyli goście. Miejscowi na widok sznurów samochodów przed pałacem żartowali, że takich tłumów nie było tu od czasu zjazdów związkowych PGR, kiedy pałac był na ten cel udostępniany.   

Wernisaż rozpoczął się na parterze budynku w sali gościnnej, gdzie i sąsiednie pomieszczenia wypełnili uczestnicy wydarzenia.  Przybyłych powitał gospodarz Zbigniew Borówka, artysta malarz, który nie krył zadowolenia z faktu, że może gościć tak licznie przybyłych na wystawę Piotra Koralewskiego, który zaprezentował swoje prace w jego galerii „Czarny Magiel”. Właściciel skierował też słowa uznania co do twórczości żnińskiego fotografa, autora tego spotkania i jego autentycznych prac. Rozmowę z Piotrem Koralewskim w pałacowych, stylowych fotelach, komponujących się z wnętrzem, poprowadziła Anna Wilczyńska-Kubiak, która jako fotograf towarzyszyła Piotrowi Koralewskiemu w poprzednim projekcie „Bydgoskie Śródmieście” jak i w „Pałuki. Instant”.  Rozmowa dotyczyła wystaw, miejsc i charakteru uwiecznianych ekspozycji, tego co powstało i znalazło się w bydgoskim albumie po zakończonym projekcie, oraz pałuckiego przedsięwzięcia zaprezentowanego na ścianach piwnicy w Uścikowie. Tu, jak wynikło z rozmowy, marzeniem autora jest także wydanie albumu, ale jest on bardziej kosztowny niż sama, nietania, fotografia natychmiastowa i dlatego liczy on na wsparcie miłośników regionu, kultury, samorządowców czy osób ceniących sobie ten rodzaj budowania historii regionu. Podczas rozmowy wspominali reakcje ludzi na ich obecność: „won mi stąd”, czy „ale na co to wam”, „po co to fotografujecie”. Wspomniano inspirujące miejsca do których fotograf powróci, a jednym z nich jest poewangelicki kościół w Zrazimiu, gdzie pierwszy raz Piotra Koralewskiego zabrał ojciec, a później wracał on tam wiele razy i za każdym razem dostrzegał kolejne procesy degradacji, o czym świadczą też jego fotograficzne archiwa. Na koniec pierwszej części wieczoru, Piotr Koralewski podziękował rodzicom za inspirację i wiarę w jego pasję, za wsparcie i pomoc Annie Wilczyńskiej-Kubiak, która sama fotografuje techniką natychmiastową, a jej głównymi obiektami są przystanki autobusowe i wieże ciśnień. Upominek w postaci portretu zrobionego podczas wcześniejszej wystawy w Uścikowie otrzymał jej autor i gospodarz pałacu Zbigniew Borówka,  jako wyraz podziękowania za możliwość organizacji wystawy i pomoc przy jej montażu. Wydarzenie to uświetnił muzycznie utalentowany saksofonista Paweł Kujawa.

Reklama

Po wprowadzeniu do wystawy, opowieściach o tym jak powstawała, jak rodziły się kolejne fotografie i wyrazach wdzięczności, Zbigniew Borówka zaprosił wszystkich na spacer po parku i do galerii. Tam na ścianach czekało 430 zdjęć uwieczniających migawki z Pałuk, zarówno Kujawsko-Pomorskie jak i Wielkopolskie. Na ścianach zamontowano ramki z podpisami miejscowości, gdzie oglądający odszukiwali w pamięci miejsca, zdarzenia, to na co często patrzyli z zupełnie innej perspektywy. W oddzielnej sali były też ukazane prace, które nie zadowoliły fotografa, nie uwidoczniły tego co miał w zamiarze. Były tam też wyjątkowe, kolekcjonerskie ramki do tego typu fotografii.

Na wernisaż przybyli artyści, samorządowcy, przyjaciele Piotra, osoby związane z prezentowanymi obiektami, oraz ci, którzy chcieli dostrzec piękno naszego regionu zamknięte w kilkucentymetrowej klatce.

Reklama

Artystka malarka wydziału Sztuk Pięknych w Toruniu, fotografka, nauczycielka sztuki Justyna Jułga, z  Piotrem Koralewskim zna się z jego wystawy w jej prywatnej galerii, nie była to jednak fotografia natychmiastowa, a robiona aparatem analogowym gdzie bohaterem była przyroda. Odwiedziła też wystawę dotyczącą Bydgoskiego Śródmieścia. – Kilka aparatów do fotografii natychmiastowej, z których Piotr korzystał i które możemy tu zobaczyć i mamy zupełnie inny kontrast, ostrość, inną kolorystykę i dla mnie dzięki temu ta wystawa jest bardzo interesująca. Świetna wystawa, świetne miejsce na nią znalazł, wspaniale się to wszystko komponuje i to, że jest to największa wystawa tego rodzaju w Polsce, jeśli chodzi o ilość zdjęć, też robi wrażenie. Fajnie, że ma on wytrwałość w tej pracy, bo jest to taka loteria czasami, czy zdjęcie się uda, czy też nie, a jest duży nakład pracy i koszt. On się nie zraził wydatkami, trudnościami, tym, że te zdjęcia często też się nie udają, jest wytrwały w tym co robi i dlatego ma taki super efekt – oceniła Justyna Jułga.

Leszek Kałużny absolwent Bydgoskiego Liceum Sztuk Plastycznych zajmuje się fotografią amatorsko, gdzie jako prowadzący stadninę koni upatrzył sobie modele i zrodziła się pasja fotograficzna z uwzględnieniem specjalistycznej, starymi obiektywami nawet z okresu wojennego, czy przerabianymi obiektami projektowymi,   które, jak zapewnia, dają niepowtarzalny efekt. Piotra Koralewskiego poznał przypadkowo, pojawił się on u niego w celu zakupu obiektywu i nawiązał się kontakt. - Piotr ma bardzo specyficzne spojrzenie, robi rzeczy jednorazowe, niepowtarzalne. Ja mogę moje zdjęcie obrobić, poprawić, coś dodać, coś ująć, natomiast tu jest szczera prawda, jest jak jest. Aparaty, którymi pracuje są już mało używane, wszyscy przeszli na inny styl fotografowania, wszyscy mamy aparaty w telefonach. Instant jest bardzo specyficzny, nigdy nie wiemy co na tej fotografii wyjdzie, dlatego trzeba mieć dużą wiedzę, jak do tego podejść żeby uzyskać to co się chce. Jest to klimat niepowtarzalny. Znam tylko jego, który takimi rzeczami się para, nikt inny z moich znajomych bliższych czy dalszych z zakresu fotografii tego nie robi. Należy go za to chwalić i głaskać, niech robi to jak najdłużej, znalazł niszę, której nikt nie ogarnął, to co robi jest niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju i stąd te tłumy.  Jestem na wielu wernisażach i bywa różnie tu mamy ludzi, którzy interesują się tym co on robi – ocenił Leszek Kałużny.

Reklama

Na wystawie był też burmistrz Żnina Łukasz Kwiatkowski, jak samorządowiec, włodarz gminy, której zdjęcia zajęły ponad połowę wystawy, ale też jako kolega z podwórka autora tych zdjęć. – Jest to moja trzecia wystawa, której organizatorem jest Piotr Koralewski. Zacząłem od Wieży ciśnień w Bydgoszczy,  później był Żnin, dziś jest to wyjątkowe miejsce w Pałacu Julia w Uścikowie.  Jestem zafascynowany twórczością Piotra, tym co robi, ta jego twórczość ma u mnie taki wydźwięk trochę osobisty, bo wychowywaliśmy się na tym samym podwórku, widzę jak on się rozwija, rozwija skrzydła, bardzo się cieszę, że pokazuje nam najpiękniejsze miejsce na świecie  - Pałuki – podsumował Łukasz Kwiatkowski.

Sam autor wystawy nie kryje wzruszenia, zadowolenia: - Jestem pod ogromnym wrażeniem tego co wydarzyło się 5 września w Pałacu w Uścikowie. Wernisaż wystawy „Pałuki. Instant” jest dla mnie najlepszym zwieńczeniem tych dwóch lat pracy  jaki mogłem sobie wyobrazić. Galeria „Czarny magiel” wypełniła się po brzegi, a frekwencja, atmosfera i przede wszystkim odbiór wystawy przez publiczność przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Na ścianach galerii zaprezentowałem 430 fotografii natychmiastowych, ponad 200 z nich przedstawiało mój rodzinny Żnin, a pozostała część ekspozycji była fotograficzną podróżą  przez Pałuki. Od dobrze mi znanych miejsc, po te najbardziej odległe od stolicy regionu. Na wystawie znalazły się między innymi fotografie z Szamocina, Margonina, Gołańczy, Wągrowca – czyli wielkopolskiej części projektu. Sam wernisaż miał wyjątkową i mam wrażenie bardzo atrakcyjną formułę podzieloną na dwie części. W salonie Anna Wilczyńska-Kubiak przeprowadziła ze mną rozmowę o kulisach realizacji projektu, występ saksofonisty Pawła Kujawy, który nadał wystawie wyjątkowego nastroju i rozmowy już przy samej wystawie w piwnicach pałacu  - relacjonuje Piotr Koralewski tuż po wernisażu. Właśnie podczas tych rozmów nastąpiło coś, co go najbardziej zaskoczyło. Pytania, komentarze, rozmowy, których było mnóstwo, kontakt z publicznością i zainteresowanie jego fotografiami to coś, co jak zapewnia, przerosło jego najśmielsze oczekiwania. – Ogromną radość sprawiło mi też to, że na wernisażu pojawili się goście nie tylko z Pałuk. Dotarli ludzie z  Bydgoszczy, Złotnik, Swarzędza, Gniezna. Wśród odwiedzających byli artyści reprezentujący różne dziedziny – malarze, fotograficy, pisarze. To dla mnie niezwykle budujące, że projekt tak mocno związany z lokalnym regionem zainteresował również osoby spoza Pałuk – mówił autor wystawy. Cieszy go też to, że wystawa nie ograniczyła się wyłącznie do oglądania zdjęć, ale pozwoliła gościom wejść głębiej w świat całego projektu i samą specyfikę fotografii instant. Wspomniał też o Fyrtlu – Pałuckiej Manufakturze Wnętrz, który zadbał o catering. – Dziękuję za wsparcie, zaangażowanie i pomoc w stworzeniu tak wyjątkowej atmosfery, jestem ogromnie zaszczycony, że mogłem pokazać swoje fotografie właśnie w Pałacu Julia w Uścikowie – miejscu absolutnie wyjątkowym, pięknym i pełnym charakteru. Myślę, że trudno byłoby znaleźć lepszą przestrzeń dla tej wystawy. Ten wieczór był dla mnie czymś więcej niż tylko otwarciem wystawy, był spotkaniem ludzi, którzy przyszli obejrzeć fotografie, porozmawiać, powspominać, zapytać i wspólnie spędzić czas. Po dwóch latach jeżdżenia po Pałukach, fotografowania, szukania miejsc i budowania tej opowieści zobaczenie 430 zdjęć i tak wielu zainteresowanych w jednym miejscu, było naprawdę niezwykłym doświadczeniem. Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami, za obecność, rozmowy, dobre słowo i niesamowity odbiór „Pałuki. Instant”.  Jestem zachwycony i jeszcze przez długi czas będę  wracał myślami do tego wieczoru – zdradził Pałukom Piotr Koralewski.

Reklama

Wystawę będzie można ponownie zwiedzić w uścikowskim pałacu, planowane są nawet weekendowe spotkania autorskie w tym miejscu. Ich harmonogram po ustaleniu z właścicielami galerii pojawi się na profilu facebookowym Piotra Koralewskiego, gdzie śledzić można jego fotografie, w tym te do nowego projektu.

Piotr Wysocki

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości