Reklama

Mleczarnia zalega, rolnicy wygrywają

Karnówko, Żnin, mleczarnia, proszkownia, Włodzimierz Ł, mleko
     Mleczarnia zalega, rolnicy wygrywają
     Rolnicy z powiatu żnińskiego od lipca nie otrzymali pieniędzy za dostawy mleka do Mleczarni Karnówko w Karnówku koło Nakła, której właścicielem jest Włodzimierz Ł. Część rolników, którzy od dłuższego czasu nie są dostawcami mleka, oddała sprawy do sądu i je wygrała. Właściciel mleczarni Włodzimierz Ł. tłumaczy: - Tak samo jak oni czekam na pieniądze od odbiorców. Jestem więc w takiej samej sytuacji jak rolnicy.

     MAGNES
     Włodzimierz Ł. pierwsze umowy z rolnikami z terenu powiatu żnińskiego podpisał przed 4 laty. Krąg rolników zainteresowanych tą mleczarnią zaczął się powiększać, gdyż - po upadku mleczarni w Żninie - nie mieli gdzie odstawiać mleka. Włodzimierz Ł. podziałał na rolników jak magnes. Tym magnesem była dość korzystna cena za litr dostarczonego mleka oraz piętnastodniowy tryb rozliczeń. Przedmiotem umów było mleko o naturalnym składzie chemicznym i klasie ekstra.
     Ocena jakości mleka następuje zgodnie z Polską Normą w miejscu i czasie przewidzianym przez odbiorcę. Strony uzgadniają cenę mleka w wysokości 0,75 zł za litr netto. W wypadku, kiedy średnia zawartość tłuszczu będzie wynosiła 4% lub więcej, cena wzrośnie o 5 gr za litr. Wymagana temperatura mleka to maksymalnie 7 stopni Celsjusza. Powyżej tej temperatury mleko nie będzie odbierane. Dostawca ponosi finansową odpowiedzialność za zniszczenie partii mleka w wypadku dostarczenia mleka z cechami dyskwalifikującymi tj. zawartość antybiotyków, środków hamujących, kwasowość powyżej 7,5SH. Zapłata za dostawy nastąpi w cyklu rozliczeniowym 15-dniowym w ciągu 30 dni na konto podane przez dostawcę (tzn. co 15 dni rolnik wystawia mleczarni dokument rozliczeniowy np. fakturę, a po trzydziestu dniach od wystawienia tego dokumentu przez rolnika nastąpić ma wpłata na konto - przyp. am) - czytamy w umowie zawartej 1 stycznia 2002 r.  
     NIE PŁACIŁ
     Tymczasem są rolnicy, którzy od ponad pół roku nie otrzymali należności za dostarczone mleko.
     - Szef mleczarni w Karnówku mleko bierze, ale pieniędzy nie dostajemy. Kazał nam porozmawiać z księgową. Księgowa tłumaczy się: - "Co ja panom poradzę, jeśli nie ma pieniędzy na koncie?". Stosuje różne wybiegi, żeby na pewien czas mieć z nami spokój. Kiedy dzwonimy, wiecznie go nie ma, ale samochód po mleko przysyła - mówi jeden z rolników.
     Drugi opowiada: - Pierwszy raz byliśmy u niego w październiku. Nie chciał nas przyjąć, jednak nie ustępowaliśmy i poprosił nas do gabinetu. Zbył nas wymówką, że zaległości ureguluje. Jednak do dziś słowa nie dotrzymał. Z kolei dziś (15 stycznia - am) nie chciał nas przyjąć. Chcieliśmy wejść na siłę, lecz zaczął straszyć nas policją. Nie chcieliśmy mieć funkcjonariuszy na karku, więc sobie odpuściliśmy. W ogóle nas nie przyjął. To nie jest jego pierwsze wytłumaczenie, że nas nie przyjmie. Każe nam dzwonić do Nakła, a gdy dzwonimy, to go wiecznie nie ma. Kiedyś dzwoniłem do niego do domu, to jego żona powiedziała nam, że jest zmęczony i nie podejmie rozmowy, a ja przecież dzwoniłem w sprawie odzyskania własnych pieniędzy. Nie uważam tego za nietakt.
     PŁACIŁ Z OPÓŹNIENIEM
     Z ust rolników pod adresem Włodzimierza Ł. padają słowa powszechnie uznawane za obraźliwe. Reagują emocjonalnie. Mimo że Włodzimierz Ł. - co wynika z umowy - zapewniał, że będzie płacił rolnikom - jak to odebrali - co dwa tygodnie, rolnikom, z którymi rozmawiamy nie zapłacił już od lipca ub.r. Wcześniej - choć z opóźnieniami - płacił.  
     - Opóźnienia były duże, bo płacił co 2-3 miesiące, ale płacił. A od lipca nic nie płaci - skarżą się rolnicy.  
     - Zbyt musi gdzieś mieć, bo mleko bierze - mówi rolnik, który odstawia mleko do mleczarni w Karnówku do dziś. Wyjaśnia, że cały czas łudzi się, że otrzyma zaległe pieniądze.
     - Mówił, że zapłaci wszystkie zaległości oraz będzie płacił na bieżąco za miesiąc z góry, gdyż klienci zaczęli mu uciekać. Byłem naiwny, że znowu mu uwierzyłem. Najprawdopodobniej przestanę to robić - mówi rolnik odstawiający mleko.
     Dwaj pozostali stracili cierpliwość pod koniec października ubiegłego roku.
     ZALEGŁOŚCI
     Rolnicy mówią, że Włodzimierz Ł. zalega im odpowiednio: 3.500 zł, około 7.000 zł oraz 5.000 zł. Są podobno rolnicy, którym Ł. zalega dużo więcej.
     Jeden z nich nie ukrywa emocji: - Spokojnie stąpa sobie po ziemi i jest wszystko w porządku. 55 lat żyję i jeszcze takiego przypadku nie spotkałem. A jaki piękny samochód za nasze pieniądze sobie kupił! Na początku starym polonezem jeździł.
     PROCESY
     Pałuki ustaliły, że cześć rolników z powiatu żnińskiego, którzy odstawiali mleko Włodzimierzowi Ł., wytoczyła właścicielowi Mleczarni Karnówko procesy domagając się wypłaty zaległych pieniędzy. Rolnik z Murczyna powiedział: - Była rozprawa i pieniędzy nie wypłaca. Rozprawę wygrałem. Zakończyła się w październiku. Wysłałem pieniądze na opłacenie komornika. Pozew złożyłem w lutym lub marcu ub.r. Umowę miałem podpisaną od 1999 lub 2000 r. Zalega mi 6.700 zł, lecz naliczyli odsetki i koszty sądowe. Wyjdzie może nawet 10.000 zł. Trzeba przyznać, że Ł. na początku płacił. Opóźnienia były 2-3 dniowe. Potem jednak zaczął płacić z trzymiesięcznym opóźnieniem i cały czas zwodził, że długi ureguluje. Teraz czekam na pieniądze, gdyż sprawą zajęła się firma z Bydgoszczy trudniąca się ściągalnością wierzytelności.
     Rolnik z powiatu żnińskiego: - Włodzimierz Ł. lekceważy swoich klientów. Ja już się wycofałem z robienia z nim interesów. Zrezygnowałem z dostaw mleka wiosną ubiegłego roku. Dostarczałem mu mleko od czasu jak mleczarnia w Żninie się rozleciała. On to wykorzystał i zaproponował korzystne warunki, więc przeszliśmy do niego. Zalegał mi 7.000 zł, więc wytoczyłem mu sprawę sądową. Spłacił wszystko w trzech ratach.  
     Rolnik z gminy Żnin: - Cena nie była zła, wymogi co do jakości mleka niezbyt wygórowane. Tylko ten jeden problem, ale najważniejszy, że nie było pieniędzy. Teraz odstawiam mleko do Inowrocławia.
Rolnik z gminy Gąsawa: - Sprawa jest taka, że mleko zabiera i z opóźnieniem wypłaca. Zapytany dlaczego nadal odstawia mleko, skoro właściciel mleczarni ma wobec niego zaległości, dodaje: - A ważne to? Pasuje, bo po drodze jest. Narzekać to dzisiaj wszyscy narzekają. Ale wszyscy z opóźnieniem płacą. Jest kryzys finansowy we wszystkich branżach.
     Rolnik z powiatu żnińskiego: - Zalega mi 6 lub 7.000 zł. Mleka już nie odstawiam od trzech lub czterech miesięcy. Odstawiałem je Ł. dwa lub trzy lata. Parę razy byłem wyjaśnić z nim tę sprawę. To co on robi, to jest picowanie. Wcześniej żnińska proszkownia nie zapłaciła mi 8.500 zł, a teraz jeszcze on. Nie bardzo wierzę, że mi te pieniądze spłaci. Z tymi płatnościami jest coraz gorzej, a problem dotyczy wielu rolników.
     NIEDZIELA DLA RODZINY
     Inny rolnik z gminy Żnin kilka miesięcy temu wygrał rozprawę z właścicielem mleczarni w Karnówku. Otrzymał już część należności od komornika. Ł. zalega mu prawie 6.000 zł. Umowę na dostawę mleka podpisał w maju 2000 roku, zerwał ją po roku.
     - Trudna współpraca to bardzo delikatne określenie pod adresem pana Ł. Na początku - trzeba przyznać - płacił. Przysyłał samochód po mleko co drugi dzień. Brał od 300 do 400 litrów. Dwa lub trzy razy zapłacił w terminie. Później zaczęło się to toczyć innym torem. Moja cierpliwość w końcu się skończyła. Ten pan się obraził, że zabieram mu czas dla rodziny, ponieważ jest niedziela. Dzwoniłem w niedzielę, gdyż wtedy była szansa go zastać. Tak w tygodniu, to wiecznie go nie było. A przecież dzwoniłem w sprawie odzyskania swoich pieniędzy. Ł. potrafi trzymać klienta w szachu. Ja również wahałem się, czy zerwać z nim umowę czy nie. Mówiłem sobie, a jeszcze poczekam, może wypłaci. I tak się to nawarstwiało. To cały mechanizm. Współpraca była bardzo chwiejna. Tym bardziej człowieka szlag trafia, że żnińską mleczarnię kupuje firma, którą zarządza taka osoba - mówi rolnik z gminy Żnin.
     MLECZARNIA W KARNÓWKU, PROSZKOWNIA W ŻNINIE
     30 września ub.r. spółka Pozmlecz z Przeźmierowa pod Poznaniem kupiła żnińską proszkownię mleka za 2,5 mln zł. Proszkownią kieruje dyrektor Włodzimierz Ł. - właściciel mleczarni w Karnówku.
     ŻNIŃSKA PROSZKOWNIA MLEKA JUŻ NIE PROSZKUJE. PROSZKOWANE SĄ PRODUKTY POCHODZENIA ROŚLINNEGO I ZWIERZĘCEGO
     Zadzwoniliśmy do siedziby firmy Pozmlecz w Przeźmierowie pod Poznaniem. Prezes Pozmleczu Janusz Orcholski na samym wstępie wyjaśnił, że pretensje rolników z powiatu żnińskiego wobec Włodzimierza Ł. nie mają żadnego związku z Pozmleczem. Z tego, co mówi wynika, że bardzo dobrze zna sprawę. - Pan Ł. jest dyrektorem generalnym "Pozmleczu". Nie jest pracownikiem firmy i nie bierze gratyfikacji za pracę na jej rzecz - wyjaśnia prezes Pozmleczu.
     MLECZARNIA CO INNEGO, PROSZKOWNIA CO INNEGO
     Po kilkunastu próbach udało nam się skontaktować z Włodzimierzem Ł. Wyjaśnił, iż problem, który nas intryguje nie dotyczy firmy Pozmlecz i dlatego nie umówi się z reporterem Pałuk na rozmowę w Żninie w siedzibie dawnej proszkowni. Dodał, że rzecz dotyczy mleczarni w Karnówku, której jest właścicielem i dlatego na rozmowę może się umówić pod warunkiem, że przyjedziemy do niego do biura mleczarni w Karnówku.
     - To nie dotyczy firmy "Pozmlecz" i nie mogę się w tej sprawie umawiać na rozmowę w firmie "Pozmlecz". Nie mogę załatwiać rzeczy prywatnych w miejscu pracy. Rolnicy zawsze mają jakieś pretensje, dlatego możemy umówić się w biurze mleczarni w Karnówku. Spotkanie w Żninie nie wchodzi w ogóle w rachubę. Nie mogę rozmawiać o mleczarni Karnówko w Żninie w "Pozmleczu" - wyjaśnia Włodzimierz Ł.
     BOLĄCZKA CAŁEJ POLSKI
     Dwa dni później Włodzimierz Ł. zgodził się odpowiedzieć na nasze pytania w rozmowie telefonicznej.
     - Firma "Pozmlecz" nie prowadzi interesów z żadnym rolnikiem z terenu powiatu żnińskiego. Jeżeli powiąże pan firmę "Pozmlecz" z firmą "Karnówko", to ludzie zaczną to kojarzyć z jedną firmą. Prosiłbym więc, ażeby w tym artykule o firmie "Pozmlecz" nie pisać. Zapewniam, że wszystko co robię jest absolutnie legalne. Teraz nie chciałbym tej sprawy wyjaśniać - mówił Włodzimierz Ł.
     - Mam poślizgi i ja tego nie ukrywam - przyznał. - Jako właściciel mleczarni w Karnówku mam wielkie problemy ze ściągalnością należności od kontrahentów. Wypłaty za mleko dla rolników uzależnione są od ściągalności pieniędzy od kontrahentów mleczarni w Karnówku. Taka sytuacja to bolączka całej Polski.
     Włodzimierz Ł., który podpisał umowy na dostawy mleka z 20 rolnikami z powiatu żnińskiego, dodaje, że mleczarnia Karnówko istnieje od 12 lat i nie ma rolnika, który nie otrzymałby od niej pieniędzy. Żali się, że sytuacja w kraju się pogarsza, zaczyna się ciężki okres dla mleczarstwa, co również - jako właściciel mleczarni - może odczuć na własnej skórze.
     TAKTYKA PŁACENIA
     Rolnicy, którzy odstawiają mleko, jak również rolnicy, którzy zerwali z Włodzimierzem Ł. umowę mówią, że na początku pieniądze otrzymywali dość regularnie. Sugerowali, że właściciel mleczarni stosuje następującą taktykę: płaci za dostawy przez pierwsze trzy miesiące, by zachęcić rolników korzystną ofertą, po czym zaczyna zalegać z płatnościami. Zapytaliśmy Włodzimierza Ł., dlaczego we wszystkich przypadkach, z jakimi mieliśmy do czynienia, pieniądze spływały regularnie jedynie przez pierwsze trzy miesiące.
     - To, że przez 3 miesiące, to nie jest prawda. Wszystko zależy od tego co, kto i jak. Ja nie uciekam i nie chowam się przed rolnikami. Rolnik, który zrezygnował z dostaw dla mnie, miał kiepskie mleko, nie wyposażył też swojej obory tak jak wymaga się teraz tego od rolników i jest obrażony na cały świat - odpowiada właściciel mleczarni.
     GRA RYNKOWA
     Włodzimierz Ł. uważa, iż nie uchyla się od płacenia należności rolnikom. Nie utrudnia im ponadto wygrania rozpraw w sądzie.
     - To, że wygrywają sprawy, wynika z mojej uczciwości. Podczas rozpraw przyznaję, że dany rolnik odstawiał dla mnie mleko. Nie wypieram się tego. Przecież nie będę mówić, iż zaprzeczam, że brałem mleko od tych rolników. Ich niecierpliwość była przepotężna - stąd te procesy. Rolnicy są bardzo niecierpliwi. Ja wyjaśniam im opóźnienia w płatnościach tak, jak jest rzeczywiście. Staram się jak mogę, by termin wypłat przyspieszyć. To jest gra rynkowa. Szukam kontrahentów, którzy regularnie będą się ze mną rozliczać. Takich jednak jest niewielu. Mam więc dwie możliwości: wykazać cierpliwość i czekać na częściowe spłaty od kontrahentów lub iść do sądu i domagać się spłaty należności. Jest to jednak długotrwałe i kosztowne. Spłaty zobowiązań wobec rolników uzależnione są tylko od tego, kiedy ja otrzymam swoje zaległe pieniądze. Do mleczarni w Karnówku spływają pieniądze codziennie. Czasem jest to 2.000 zł, 10.000 zł lub 15.000 zł. Co drugi dzień realizujemy jakieś tam przelewy na rzecz rolników. Ja na koncie pieniędzy nie przechowuję. Ja ich nie zdefraudowałem. Tak jak o sytuacji, która występuje w mleczarni w Karnówku, to mógłby pan napisać o bardzo wielu firmach w Polsce. Rolnicy mają żal i w ogóle im się nie dziwię. Odstawiali mleko, czekają na pieniądze, które im się należą i szlag ich trafia, że one nie spływają. Ale muszą zrozumieć, że odbieram od nich mleko, które później przetwarzam na produkty i własnym transportem odwożę odbiorcom. Tak samo jak oni czekam na pieniądze od odbiorców. Jestem więc w takiej samej sytuacji jak rolnicy - tłumaczy się Włodzimierz Ł.
     Włodzimierz Ł. nie chciał nam zdradzić, jaka jest ogólna kwota, jaką zalega rolnikom za dostawy mleka: - Nie jest to kwota, która by zagroziła bytowi mleczarni w Karnówku.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 571 (4/2003)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości