Mimo licznych apeli policji i akcji informacyjnych wciąż dochodzi do oszustw metodą na policjanta. 70-letnia barcinianka uwierzyła, że mężczyzna, który do niej zadzwonił i kazał jej wybrać pieniądze z lokaty bankowej, bo umieścili je tam jakoby przestępcy z grupy hakerskiej, straciła 32.000 zł. Mężczyzna został złapany przez prawdziwych policjantów i usłyszał dwa zrzuty. Nie tylko w sprawie oszustwa, ale i narkotyków, bo okazało się, że miał ich znaczne ilości w mieszkaniu.
Od stycznia br., jak informuje sierż sztab. Katarzyna Leszczyńska-Krawczyk z Komendy Powiatowej Policji w Żninie trwało dochodzenie policjantów z Barcina po zgłoszeniu, które otrzymali od jednej z mieszkanek tego miasta.
Otóż jakiś czas wcześniej mieszkanka ta odebrała telefon. dzwoniono na numer stacjonarny. W słuchawce usłyszała głos mężczyzny, który przedstawił się jako Marcin Mazur i powiedział, że jest z policji. Rzekomy funkcjonariusz oznajmił, że rozpracowuje grupę przestępczą okradającą konta bankowe. Ostrzegł ją, że i jej konto jest zagrożone. Zaniepokojona barcinianka udała się więc do swego banku i zgodnie z zaleceniem rzekomego funkcjonariusza wypłaciła ponad 30.000 zł oszczędności. Wcześniej przez telefon ustaliła z rzekomym policjantem, że ma przyjść pod jeden z marketów w mieście. Hasłem rozpoznawczym miało być słowo mazur.
Dlatego, gdy mężczyzna, który pojawił się pod marketem i wyrzekł w kierunku kobiety mazur, ona przekazała mu pieniądze, święcie przekonana, że jest to policjant. Uczyniła tak, mimo prowadzonej od wielu lat kampanii informacyjnej przez policjantów, że tego typu oszustwa są bardzo częste i trzeba uważać. Prawdziwi policjanci nie dzwonią na telefon, nie każą podejmować pieniędzy i przekazywać ich sobie. W przypadku otrzymywania tego typu telefonów od osób przedstawiających się jako policjanci, trzeba skontaktować się z prawdziwą jednostką policji, by ta mogla podjąć działania.
W tym przypadku barcinianka dopiero po pewnym czasie zwróciła się do miejscowych policjantów i ci podjęli działania.
- Do sprawy namierzenia oszusta włączyli się kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Ustalono, że z tym oszustwem może mieć związek mieszkaniec Wrocławia. Na początku tego tygodnia, a konkretnie 12 kwietnia mężczyzna został zatrzymany. Policjanci ustalili, że w grupie oszustów pełnił rolę „odbieraka”, czyli kogoś kto odbiera pieniądze od pokrzywdzonego. W jego mieszkaniu niestety nie było już żadnych pieniędzy. Policjanci zabezpieczyli w mieszkaniu podejrzanego ponad 100 g amfetaminy i niewielką ilość marihuany. Wrocławianin trafił do komisariatu w Barcinie, a następnie do prokuratury w Szubinie gdzie usłyszał zarzuty oszustwa. Na wniosek prokuratora, skierowany do sądu, został aresztowany na 3 miesiące. Teraz trwa praca nad ustalaniem jego wspólników - poinformowała Katarzyna Leszczyńska-Krawczyk
Informacje przekazane przez policję uzupełniliśmy w Prokuraturze Rejonowej w Szubinie. Jej szefowa Grażyna Pawlaczyk przekazała, że oprócz zatrzymanego jeszcze co najmniej jedna osoba, która wciąż jest poszukiwana, ma związek z tym przestępstwem. Niewykluczone też, że przestępstw w wykonaniu tej szajki oszustów było więcej i poszkodowanych też jest więcej. To wykaże dalsze śledztwo. Poszkodowana barcinianka Anna C. ma 70 lat. Mężczyzna, który zadzwonił do niej po raz pierwszy i przedstawił się jako policjant, wmówił jej, że grupa hakerska ulokowała na jej koncie pieniądze pochodzące z przestępstwa i to właśnie dlatego kobieta ma je wypłacić i oddać policjantowi na hasło mazur. Niestety barcinianka uwierzyła w tę historię i przekazała wybrane ze swych lokat pieniądze przed sklepem Biedronka. Było to 32.000 zł
Zatrzymany "odbierak" z Wrocławia to urodzony w 1982 r. Marcin W. Pobrano próbki ze znalezionych w jego mieszkaniu substancji i ich badanie wykazało, że to amfetamina i marihuana. Jednak teraz zbadać trzeba cały zapas znaleziony u podejrzanego. Było to dokładnie 114 g substancji w bryłkach, która prawdopodobnie jest amfetaminą oraz biały proszek w mniejszej ilości i marihuana. Grażyna Pawlaczyk powiedziała nam, że amfetamina bywa sprzedawana nawet w minimalnej wielkości działkach dilerskich, mierzonych w miligramach.
Podejrzany usłyszał zarzuty z art. 286 kodeksu karnego w sprawie działania wspólnego i w porozumieniu z inną osobą lub osobami w celu doprowadzenia barcinianki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Za to grozi mu kara pozbawienia wolności do 8 lat. Drugi zarzut dotyczy art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i dotyczy posiadania znacznej ilości substancji odurzających za co grozi mu kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat
Podejrzany jest już w areszcie śledczym za kratkami, ale pieniędzy barcinianki nie udało się policjantom odzyskać. Śledztwo trwa.
Karol Gapiński, 15 IV 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze