Mieczysław Stasiak z synem Jakubem dbają o to, aby rolnicy mieli jak wydoić swoje pokazowe krowy
fot. Magdalena Kruszka
XVII Pałuckie Targi Rolne, czempionki, krowa
Najpierw wystawa, potem udój
Na wystawę przyjeżdża się z krową niewydojoną. Jej wymię musi nabrać kształtów i pięknie się prezentować, bo to ono w dużej mierze decyduje o ocenie zwierzęcia. Potem jednak następuje dojenie, a sprzęt do tego potrzebny dostarcza od samego początku wystaw bydła Mieczysław Stasiak, przedstawiciel firmy DeLaval z Inowrocławia.
Jak mówi Mieczysław Stasiak, krowy dojone są zaraz po wystawie, kiedy ich wymiona są nabrzmiałe od mleka. Te, które uzyskują dużą wydajność, dojone są jeszcze wieczorem. Następny udój odbywa się kolejnego dnia rano, a potem już wieczorem u każdego rolnika w gospodarstwie. Każdy rolnik zna swoje zwierzę, więc w czasie trwania wystawy doi je osobiście lub robi to pracownik zajmujący się na co dzień stadem. Mleko udojone w czasie targów rozdawane jest chętnym, którzy przychodzą oglądać zwierzęta.
- Czasem po to mleko ustawiają się kolejki - mówi Mieczysław Stasiak, który na targach jest z synem Jakubem. Reprezentuje firmę DeLaval, która w 80% obsługuje tych, którzy na wystawę swoje zwierzęta przywożą.
Jako stały bywalec wystaw Mieczysław Stasiak zauważa, że niemal dwukrotnie zwiększyła się wydajność i jeśli kiedyś wynosiła 4 tys. litrów, tak teraz rolnicy osiągają nawet 7,5 tys. do 8 tys. litrów od sztuki.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1124 (35/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze