Drodzy Czytelnicy! Redakcja naszego portalu nawiązała kontakt z Patrykiem Pietrkiem ze wsi Wilkowyje, który zgodził się pisać do nas raz w tygodniu felietony. Pomimo tego, że nie widzimy go na szklanym ekranie, Pietrek żyje, ma się dobrze, prowadzi życie towarzyskie. Namawiać go długo nie było trzeba na pisanie, gdyż nudzi się bez telewizji, a cały czas ma dużo do powiedzenia. Miłej lektury! (dk)
Nasze żony chcą wiedzieć o czym my tak gadamy na tej ławeczce. My mamy na to bardzo dobrą odpowiedź: Jak to o czym? O wszystkim. Jak wy! Po prawdzie nie jest to to samo. „O wszystkim jak u kobiet” jest dużo ciekawsze i mniej przewidywalne, ale co tam. Różnice być muszą – inaczej nie ma zabawy.
Tak w ogóle to bardzo długo nasze kobity myślały, że chodzi o piwo i Mamrota. Za alkoholików nas miały, nawet jeśli nie głośno i nie wszystkie, to po cichu i niektóre – na pewno. No ale co to za alkoholizm - picie raz w tygodniu? Więc musiały zrewidować poglądy, a tego nikt nie lubi. Więc teraz ciekawość je zżera i pewna taka zazdrość, no bo czwartkowa ławeczka święta jest, a one by chciały, żeby nie była. Ale jest. Próbowali my to im wytłumaczyć, że jak siedzisz i na świat patrzysz z ławeczki, to to inaczej niż gadanie w kolejce do sklepu, ale czy uwierzyły to już nie do końca wiadomo, bo w co wierzy kobieta, to święta tajemnica jest. I taka ma pozostać.
A że gadamy powodów jest wiele.
Po pierwsze gadamy ze sobą, a nie ma prawie nic lepszego od gadania z kimś kogo się lubi i poważa. Po drugie dlatego, by nie zwariować i nie przejmować się duperelami. Duperel przegadany, to duperel nieważny. Gadamy też o miłościach, choć nieśmiało, o wkurzeniach i o polityce. A jak! Jak rządzi nami Czerepach, to trudno o tym nie gadać.
Japycz mówi, że był kiedyś dawno temu taki profesur Rudzki, co mówił „tak zwana coraz ciaśniej otaczająca nas rzeczywistość”. Rząd Czerepacha to nie stalinizm i nawet nie Gomółka, ale też chciałby nas otoczyć i do snu ululać, cobyśmy się niepotrzebnym rzeczom nie przyglądali za bardzo. Ale jak se siądziemy we czterech i pogadamy, to takiego Czerepacha nie jest trudno rozkminić, bo wiadomo, że swołocz i chodzi mu o jedno, byle u koryta jak najdłużej. Czerepach taki charakter ma, że nawet jak sam nie kradnie, to innych do tego zachęca, bo wtedy haka na każdego ma i rządzi mu się lepiej. A to że nam się żyje gorzej, to ma w głębokim poważaniu, bo rządzenie to dla niego misja i przeznaczenie i święte prawo.
Więc owszem, gadamy o polityce, kto nie gada? Ale to wcale nie jest najważniejsze, bo ważniejsze są nasze żony i nasze dzieci, więc o nich też gadamy. I o tym jak zmieniły się Wilkowyje i dzięki czemu. Hadziuk na przykład uważa, ż to wszystko z powodu przyjazdu pani Lucy, a Japycz mówi, że pani Lucy nigdy by do Wilkowyj nie przyjechała, gdybyśmy nie weszli do Unii Europejskiej, więc tamto było ważniejsze. Nie musimy się zgadzać i nie musimy się śpieszyć. Bo w pośpiechu ginie gdzieś uroda świata i smak życia. Gadamy więc, żeby zwolnić. Nic nie jest nieważne i nic nas nie przeraża, bo taki Czerepach obgadany doimentnie, to nawet śmieszny jest. A my lubimy się śmiać. Człowiek jak się pośmieje, to wszystko mu lepsze, a pośmiać się można z wszystkiego, byle nie z ludzkiego nieszczęścia. No chyba że się Czerepach jak długi wyłoży z limuzyny wysiadając, ale wtedy to nie jest nieszczęście, tylko dziejowa sprawiedliwość.
Japycz mówi, że pośród świętych błogosławieństw powinno być jeszcze jedno: „Błogosławieni, którzy umieją śmiać się sami z siebie, albowiem będą mieli zabawę przez całe życie”.
Patryk Pietrek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze