Reklama

Niech pan te bączki sobie wsadzi gdzieś

Wiesław Zajączkowski, Leszek Kuchciński, mieszkańcy, Gmina Gąsawa
     Niech pan te bączki sobie wsadzi gdzieś
     Mieszkańcy gminy Gąsawa skarżą się, że nie mogą spać z powodu hałasujących urządzeń sygnalizujących awarię na przepompowniach ścieków. Awarii tak de facto nie ma, a sygnalizatory sygnalizują jedynie okresowe podniesienie się poziomu ścieków. Mieszkańcy o swoich problemach powiadomili radnego Wiesława Zajączkowskiego, który sprawę zgłosił na sesji Rady Gminy.

     Gąsawscy radni obradowali w minioną środę. Radny Wiesław Zajączkowski po wcześniejszych sygnałach od mieszkańców gminy poruszył problem dotyczący przepompowni ścieków. Radny chciał się dowiedzieć, dlaczego pracownicy Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie nie mają wyznaczonych dyżurów związanych z funkcjonowaniem przepompowni. Zamiast dyżurów na przepompowniach - zdaniem radnego - włączono wszystkie możliwe alarmy.
     - Wyje cały czas, a nie można się dodzwonić i nikt nie przyjeżdża. System awaryjny pomp się włącza i nie ma osób, które by się tym zajęły. Gdzie te obiecane dyżury? Mają na to reagować ludzie, którzy zostali nam przyobiecani - zaznaczył Wiesław Zajączkowski. Radny wielokrotnie zgłaszał problemy, do jakich dochodzi na przepompowniach, na posiedzeniach komisji i sesji. Ostatecznie według zapewnień kierownika Zakładu Robót Publicznych Leszka Kuchcińskiego, problem miał zostać rozwiązany poprzez wprowadzenie dyżurów pracowników, którzy będą cały czas dyspozycyjni pod telefonem i zareagują, kiedy dojdzie do awarii przepompowni.
     Obecny na sesji Leszek Kuchciński wyjaśnił, że na przepompowni ścieków przy muzeum w Biskupinie jest zamontowany sygnalizator nowej generacji, którego celem jest sygnalizacja awarii. Kierownik dodał, iż to nie jest tak, że jeśli włączy się sygnalizator, to jest to karetka jadąca do wypadku. Tłumaczył, iż kiedy włączy się sygnalizator, to sugeruje stan podwyższonego stanu ścieków. Leszek Kuchciński nie widzi potrzeby, by na przepompownię miał jechać człowiek, gdyż - jego zdaniem - szkoda na to paliwa.
     - Po prostu tak to będzie. Albo włączamy sygnalizatory i dają ten dźwięk, albo będą tylko sygnały świetlne. Te dyżury będą wprowadzone w okresie letnim. Okresu letniego jeszcze nie mamy. Dopiero co skończyła się zima - odpowiedział Leszek Kuchciński.
     Wiesław Zajączkowski ripostował: - A skąd pan sobie wymyślił, że to będzie od lata? A może od następnego lata? To powinno być wprowadzone od marca. Pan androny tutaj opowiada.
     Radny Adam Adamczyk apelował do kierownika, by wyłączył sygnały dźwiękowe i zaproponował, by zostały włączone tylko sygnały świetlne.
     - To wyje, wyje i wyje. Po co zatem tylko denerwować mieszkańców? - przekonywał radny.
     Wiesław Zajączkowski zwrócił uwagę, że alarmy powinny sygnalizować tylko zagrożenie uszkodzenia pomp na przepompowni, a nie lekkie podniesienie się poziomu ścieków.
     - Te alarmy wyją ludziom 24 godziny na dobę. To są kpiny. Robicie sobie kpiny z radnych, którym obiecaliście wprowadzenie dyżurów od stycznia - przypomniał radny.
     Leszek Kuchciński zwrócił z kolei uwagę, że urządzenia zostały włączone na wniosek Wiesława Zajączkowskiego. I dodał: - Trzeba mieć dowody, żeby mówić, że przez 24 godziny to buczy.
     Na odpowiedź Wiesława Zajączkowskiego nie musiał długo czekać.
     - Jeśli pan nie ma dyżurów, to niech pan te bączki sobie wsadzi gdzieś - stwierdził radny.
     Wójt Zdzisław Kuczma podkreślił, że na przepompowniach dochodzi do zawyżonego stanu ścieków. Dodał, że w ostatnim czasie awarii było sporo. Zdaniem wójta nic nie zmieniło się w kulturze odprowadzania ścieków. Pracownicy ZRP nadal znajdują uszkodzone pompy poowijane szmatami, mopami i pampersami.
     - Ludzie wrzucają wiele różnych rzeczy, które nie powinny się tam znaleźć. Mopy czy pampersy przez pompę nie przejdą. Pełno takich przedmiotów jest owiniętych na pompach. Pompy nie są w stanie tego przepompować i te stany się podwyższają - wyjaśnił wójt. I poinformował, że Leszek Kuchciński przyjął do pracy 4 osoby.
     - Myślę, że od maja będziemy mogli te dyżury wprowadzić - stwierdził wójt. Zaznaczył również, że należy zastanowić się, czy nie podnieść wyżej czujników, które decydują o tym, że na przepompowniach włącza się alarm. Niewykluczone, że obecnie są one zamontowane za nisko i niepotrzebnie się włączają, kiedy poziom na przepompowni lekko się podniesie.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1107 (18/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości