Kandydaci, wójt, burmistrz, inwestycje, podatki, wybory, pytania
O inwestycjach w gminach i lokalnych podatkach
W ostatniej części pytań do kandydatów na wójtów i burmistrzów mierzą się oni między innymi z pytaniem: czy obniżać, czy podwyższać podatki?
Koszty utrzymania infrastruktury miejskiej zależą od stopnia jej zagęszczenia. Tymczasem często jest tak: wydajemy zgodę na budowę domu w polu. Jednego, drugiego. Potem trzeba tam doprowadzić kanalizację, drogę, oświetlenie, ludzie się domagają (np. niektóre działki w Szkocji, Zamościu, Rynarzewie, Kołaczkowie). Jaką politykę w tej mierze gmina pod pana kierownictwem będzie prowadzić?
KANDYDACI Z SZUBINA
Artur Krajewski: Polska jest zabudowywana chaotycznie. Przez to obniżono jakość życia mieszkańców. Taka diagnoza wyłania się z raportu o miastach, który powstał na zlecenie Kancelarii Prezydenta. Uważam, że gmina przed uchwaleniem planu zagospodarowania przestrzennego powinna policzyć sobie koszty związane z wyznaczaniem zbyt dużych terenów pod budownictwo mieszkaniowe. Koszty te to przede wszystkim wydatki na budowę i utrzymanie dróg oraz koszty budowy infrastruktury technicznej. Warto przypomnieć, iż niekontrolowana zabudowa terenów podmiejskich i brak otwartych niezabudowanych terenów odstrasza inwestorów. Coraz częściej na Zachodzie mówi się o „compact city”, mieście zwartym, które rozwija się wewnątrz. Proszę zauważyć, że blisko centrum Szubina istnieją atrakcyjne tereny niezabudowane, które można wykorzystać na budownictwo mieszkaniowe. Tutaj powstaje pytanie, czy większość mieszkańców jest w stanie godzić się ze zwiększonymi wydatkami budżetowymi przeznaczonymi na utrzymanie infrastruktury przeznaczonej do wykorzystania dla nielicznej mniejszości. W mojej ocenie takiej zgody nie ma, dlatego opowiadam się na koncentracji budownictwa mieszkaniowego, w tym także na osiedlach wiejskich.
Artur Michalak: Przede wszystkim należy sukcesywnie tworzyć w naszej gminie plany zagospodarowania przestrzennego. W tej chwili niewielki procent obszaru gminy taki plan ma. Budować można tam, gdzie plan i prawo na to pozwala i burmistrz nie ma tu zbyt wielkich możliwości. Jeżeli ludzie będą chcieli budować się „w polu” lub na terenach zalewowych, to będę ich przestrzegał i odradzał. Muszą też liczyć się z tym, że w pierwszej kolejności kanalizacja i drogi muszą znaleźć się na 40-letnich osiedlach w Zamościu, Rynarzewie, Kowalewie czy Kołaczkowie. Występują tam już kilkudziesięcioletnie opóźnienia!
Mariusz Piotrkowski: Jest to bardzo złożony i skomplikowany obszar działalności gminy. Pozwolenie na budowę domu można uzyskać na podstawie uchwalonego na dany teren planu zagospodarowania przestrzennego lub decyzji o warunkach zabudowy, gdy planu brak. Oczywiście najlepiej jest, jeżeli jak największy obszar gminy objęty jest planami. Można w nich określić, jakie tereny przeznaczone są pod zabudowę, a jakie obszary są wyłączone z zabudowy. Istnieje jednak poważny problem, uniemożliwiający wykorzystanie tego instrumentu. Drogi określone w planie jako publiczne gmina ma obowiązek wykupić. Jeżeli będzie ich dużo, to mocno skomplikuje sytuację finansową gminy. Zatem plany należy uchwalać rozsądnie. Druga opcja to decyzja o warunkach zabudowy. W tym przypadku, jeżeli wnioskodawca spełnia wszystkie wymogi określone przepisami prawa, burmistrz musi wydać decyzję pozytywną. Jest to dobre rozwiązanie, bo takie decyzje nie powinny zależeć od widzimisię urzędnika. Reasumując, racjonalnie będę tworzyć plany zagospodarowania przestrzennego, wydawał decyzje o warunkach zabudowy zgodnie z prawem i postaram się inwestować jak najwięcej w infrastrukturę drogową, wodociągową itp.
Stanisław Wypych: Warto wyznaczyć miejsca pod zabudowę i zainwestować w infrastrukturę, poprzez uzbrojenie terenu (doprowadzenie wody, energii, kanalizacji, przygotowanie dróg), a następnie doprowadzić do jego zabudowy. Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem, trudno jest dzisiaj utrzymać infrastrukturę w jednym miejscu, ponieważ prawo zezwala inwestować w dowolnych miejscach.
KANDYDAT Z ŁABISZYNA
Jacek Idzi Kaczmarek: Gmina od lat prowadzi w zakresie osadnictwa politykę otwartą. W trakcie wydawania decyzji lokalizacyjnych zwracamy jednak uwagę na uzbrojenie terenu. Ponadto rokrocznie inwestujemy w sieci wodociągowe, drogi oraz oświetlenie. U nas nie stwierdzam ze strony nowych mieszkańców nadmiernych oczekiwań, więc politykę dotychczasową planuję kontynuować, bo oprócz wydatków mamy wzrost dochodów z PIT.
Jaką dotację powinien otrzymać LKS Rogowo?
KANDYDACI Z ROGOWA
Tomasz Michalczak: LKS Rogowo stanowi bardzo ważny element rozwoju fizycznego dzieci i młodzieży, tak bardzo dziś zaabsorbowanej nowoczesnymi formami spędzania czasu. Uważam, że dotacja powinna być sprawiedliwa i gwarantująca pomoc w funkcjonowaniu tego ważnego również dla promocji gminy klubu. Wysokość tej dotacji oczywiście uzależniona jest od środków budżetowych, ale jeśli one nie maleją w stosunku do roku ubiegłego, to też uważam, że nie powinna maleć dotacja tylko dla jednego klubu. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w tym roku. Trzeba brać pod uwagę zaangażowanie, ilość osób grających, ale też staranie się o pozyskiwanie innych zewnętrznych źródeł. Tutaj LKS wypada całkiem nieźle. Wydatkowanie środków musi być zgodne z przepisami uchwalonymi w tym zakresie.
Tomasz Rogacz: Dotacja dla LKS powinna sięgać poziomu 100 tys. zł. Klub hokejowy jest jedynym wyróżnikiem Rogowa na mapie Polski. Blisko 70-letnia historia, którą cechuje praca organiczna kilku pokoleń na czele z Klemensem Maciaszczykiem, nakłada na nas obowiązek kontynuacji dzieła. Stawiać musimy przede wszystkim na szkolenie dzieci i młodzieży, tu nie wolno oszczędzać. Myślę, że w połączeniu z gminnym systemem stypendialnym uda się przegotować kolejnych zawodników na miarę reprezentacji Polski. Niszowość hokeja na trawie otwiera naszej młodzieży drogę do kariery.
Marzy mi się również powrót do ogólnego entuzjazmu wokół sukcesów zawodników LKS, jaki panował w Rogowie choćby w 1975 r. Wówczas po raz pierwszy drużyna juniorów zdobyła mistrzostwo kraju.
Warto przypomnieć ten „złoty” skład, prowadzony przez śp. Tadeusza Kluczyńskiego: Grzegorz Nowak, Mirosław Mikina, Tomasz Danelski, Grzegorz Dembny, Wiesław Stanisławski, Jerzy Jóskowiak, Henryk Szkatulski, Tadeusz Wypijewski, Jarosław Adamczyk, Tadeusz Górny, Eugeniusz Kurek, Wojciech Stachowiak, Tadeusz Bocheński, Zbigniew Nowak, Piotr Walczewski.
Józef Sosnowski: LKS Rogowo powinien otrzymać dotację na bieżące funkcjonowanie.
Czy potrzebne są ronda na skrzyżowaniach Aliantów i Dworcowej z drogą krajową nr 5? Jeśli tak, w jaki sposób doprowadzi pan/pani do ich budowy?
KANDYDACI ZE ŻNINA
Robert Luchowski: Rondo w tym miejscu jest niezbędne. Jest to skrzyżowanie drogi krajowej, wojewódzkiej i gminnej, ale to burmistrz, jako gospodarz miasta i gminy, powinien być liderem działań w tej sprawie. Jest to bardzo niebezpieczny punkt w Żninie. Piesi, jak i kierowcy są narażeni na wypadki, a tych w tym miejscu było bardzo dużo. Rozwiązaniem wszelkich problemów byłaby budowa ronda. W momencie, gdy powstanie obwodnica, to natężenie ruchu w Żninie zapewne spadnie, a ulica Mickiewicza stanie się drogą gminną. Niemniej jednak rondo w tym punkcie z pewnością usprawni poruszanie się pojazdów wewnątrz miasta. Z nowym rokiem kalendarzowym rozpocznie się remont ulicy Dworcowej. Trzeba się więc spieszyć z działaniami, by zdążyć ze zdobyciem środków zewnętrznych na budowę ronda z zarządu dróg krajowych i wojewódzkich i zabezpieczeniem środków na współfinansowanie przedsięwzięcia w budżecie gminy. Należy doprowadzić do porozumienia, włączając w nie także powiat, do którego należy teren pobliskiej szkoły. Czasu zostało niewiele. Koncepcja budowy ronda powstała w Urzędzie Miejskim w Żninie w 2010 roku. Jak inne sprawy także ta czeka na gospodarza gminy, który wcieli ją w życie.
Aleksandra Nowakowska: Już w pierwszej dekadzie 2011 roku opracowaliśmy bez udziału GDDKiA oraz ZDW w Bydgoszczy koncepcję budowy małego ronda na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Dworcowej, którą przekazaliśmy do wykorzystania przy projektowaniu przebudowy ostatniego odcinka drogi wojewódzkiej nr 251 Kaliska - Inowrocław. Sugestia decydentów była taka, że rondo będzie realizowane oddzielnym opracowaniem. Bezpieczne przekierowanie ruchu tranzytowego północ - południe z miasta Żnin (w. Jaroszewo - w. Biskupin) oraz wyprowadzenie ruchu tranzytowego relacji wschód - zachód z centrum miasta uważamy od samego początku za rozwiązanie optymalne. Rondo swoją konstrukcją ogranicza prędkość jazdy oraz zapewnia kierującym lepszą widoczność innych uczestników ruchu oraz płynność, dzięki czemu wydatnie podnosi poziom bezpieczeństwa. Jeżeli chodzi o skrzyżowanie drogi krajowej z ulicą Aliantów, rondo jest zbyteczne, wystarczy sygnalizacja świetlna. Argumentem przemawiającym za tym rozwiązaniem są, jak zwykle, koszty. Z uwagi na zwartą zabudowę nie da się bez wyburzenia budynków mieszkalnych usytuować kolejnego ronda.
Włodzimierz Nowicki: Ronda to najbardziej bezpieczne skrzyżowania drogowe. Ich zaletą jest mniejsza liczba punktów kolizji oraz upłynnienie ruchu. Eksperci ustalili też, że kierowcy wjeżdżając na rondo są bardziej skoncentrowani i ostrożni. Codziennie przejeżdżam kilka rond i uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie na skrzyżowaniach w newralgicznych punktach naszego miasta. Problemem jest status - drogi krajowe i powiatowe, które nie są we władzy miasta. Ale skoro są na naszym terenie i ich działanie utrudnia nam życie, będę energicznie domagał się ich przebudowy. Zrobimy ekspertyzy, będziemy naciskać. Ostatecznie sam poproszę, żebyście dołączyli do protestu na drodze, tak jak już to czyniliśmy, by wymusić, ale już skutecznie, na właścicielach drogi potrzebne i sensowne dla nas funkcjonalne ronda.
Jacek Pietraszko: Uważam, że przy ul. Dworcowej można zbudować małe rondo ze środków gminy, ponieważ po wybudowaniu obwodnicy drogi S-5 (ok. 2020 r.) ta droga (od Jaroszewa) stanie się drogą gminną zgodnie z przepisami prawa. W takiej sytuacji nie ma co czekać na fundusze krajowe, tylko przygotować dokumentację, co trwa ok. 2 lat, aby w odpowiednim momencie zrealizować projekt. Dopiero po sprawdzeniu natężenia ruchu drogowego można myśleć o budowie dalszych rond przy ulicy Aliantów czy Szpitalnej.
Robert Szafrański: Nawet jeżeli powstanie obwodnica Żnina, to takie rozwiązanie usprawni ruch w naszym mieście. Perspektywa budowy obwodnicy to lata 2017-2019. Do tego czasu przydałyby się wyżej wymienione ronda. Warunek jest jeden: środki na te zadania muszą pochodzić z GDDKiA i z ZDW. Jak zamierzam doprowadzić do ich budowy? Chcę włączyć w to naszych posłów: Tomasza Latosa, Bartosza Kownackiego i Piotra Króla oraz radnych sejmiku wojewódzkiego, by wspólnie tworzyć dobry klimat dla tych inwestycji.
Maciej Wysocki: Ronda mają korzystny wpływ na płynność ruchu. Powstanie ronda na skrzyżowaniu ul. Aliantów i Dworcowej na pewno poprawi sytuację włączających się kierowców przecinających trasę nr 5. Ale za to wydłuży kolejki, do czasu powstania trasy S-5, pojazdów jadących ze strony Poznania w kierunku Bydgoszczy i odwrotnie w godzinach szczytu. Szczególnie ważne jest rondo przy Dworcowej, które byłoby na trasie drogi wojewódzkiej z Inowrocławia do Wągrowca. Doprowadzenie do realizacji tak ważnych inwestycji poprzedzone być musi bardzo intensywnym lobbingiem. I to nie po przedstawieniu planów budowy, jak w przypadku węzła na S-5, ale długo wcześniej. Żebyśmy nie byli zaskakiwani w ostatniej chwili informacjami, że węzła Żnin nie ma być w pierwszym etapie lub w ogóle. Takie strategie powinny być stałym elementem pracy zespołu odpowiedzialnego za tak ważny aspekt naszego regionu, jakim jest komunikacja. Mądrze tworzona staje się motorem napędowym, a zaniechania i złe rozwiązania powodują straty na wiele lat. W obecnym stanie powinniśmy planować rozwiązania z wiedzą posiadaną przez nas dotyczącą strategicznej dla nas trasy S-5.
Czy straż miejska w pana/pani gminie jest potrzebna czy niepotrzebna? Dlaczego? Ile powinna kosztować?
KANDYDACI Z BARCINA
Krzysztof Harenda: Ze strażą miejską w Barcinie można zrobić tylko jedno - LIKWIDACJA! Formacja ta nigdy nie była potrzebna. Koszty, jakie generuje straż miejska, są niewspółmierne do jej efektywności. Pieniądze, jakie przeznaczamy na ten cel, wolałbym przekierować na funkcjonowanie Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Barcinie, na barcińską policję oraz zmniejszenie zadłużenia gminnego budżetu. Ukrywanie się za krzakami z fotoradarem oraz patrole strażników w ciągu dnia nie powodują, że czuję się bezpieczniej w moim mieście. Mandaty nakładane przez strażników traktuję bardziej jako dodatkowy podatek dla mieszkańców. Zamiast karać niewłaściwe zachowania w gminie przy pomocy straży miejskiej edukujmy, jak kulturalnie żyć w lokalnej społeczności z wzajemnym poszanowaniem.
Michał Pęziak: Straż miejska w gminie Barcin jest potrzebna, gdyż zadania, które realizuje, uzupełniają działalność policji. Działalność miejscowej straży skoncentrowana jest głównie na: reagowaniu na wszelkiego rodzaju wykroczenia związane z utrzymaniem czystości i porządku w gminie, reagowaniu na dopuszczanie się nieobyczajnych wybryków, niszczenie mienia komunalnego oraz na realizacji zadań związanych z bezdomnością zwierząt. Realizacja zadań o charakterze porządkowym (drobne, ale uciążliwe) przez straż miejską pozwala policji zająć się zdarzeniami o charakterze kryminalnym, czyli zdarzeniami bardziej niebezpiecznymi, wymagającymi zaangażowania znacznych sił i środków przez policję. Z każdym rokiem rośnie również liczba interwencji podejmowanych przez straż miejską, a zgłaszanych przez instytucje lub mieszkańców gminy Barcin. Powyższe wskazuje na wzrost zaufania społecznego do tej formacji. Realizacja zadań przez straż miejską oraz działania miejscowej policji znacznie podniosły poziom bezpieczeństwa na terenie gminy Barcin. Informacje te potwierdzili również Komendant Powiatowy Policji ze Żnina oraz Komendant Komisariatu w Barcinie podczas analizy stanu bezpieczeństwa.
KANDYDACI Z KCYNI
Anna Borkowska: Uważam, że w naszej gminie nie ma potrzeby tworzenia jednostki straży miejskiej. Według mnie sposób zapewnienia bezpieczeństwa jest w zupełności wystarczający. Ponadto, powołanie jej generowałoby dodatkowe koszty.
Ryszard Hanioszyn: W chwili obecnej koszty utrzymania straży miejskiej są ponad możliwościami gminy.
Piotr Hemmerling: Na początku upływającej 4-letniej kadencji czyniłem rozpoznanie możliwości lokowania straży miejskiej. Nie jest to jednak zadanie, na które przy dzisiejszym stanie finansów publicznych nas stać. Poza tym jestem zdania, że większą rolę i znaczenie ma edukowanie społeczeństwa w zakresie chociażby realizacji zapisów ustawy śmieciowej, niż ich karanie i straszenie mundurowym przedstawicielem urzędu.
Józef Marosz: Straż miejska nie jest potrzebna. Wystarczy operatywna praca policji.
Marek Szaruga: Nie uważam, żeby w Kcyni była potrzebna straż miejska, wiele miast w Polsce chce je likwidować, to dlaczego u nas ma powstać. Pieniądze są nam potrzebne na wiele bardziej palące problemy. Może należałoby wzmóc odpowiedzialność społeczną i sąsiedzką.
Tomasz Szczepaniak: Straż miejska w gminie Kcynia nie jest potrzebna. Te zadania należą w całości do policji, którą należy wspierać.
Czy będzie pan budować stadion w Rogowie? Jakie środki powinna w to zaangażować gmina?
KANDYDACI Z ROGOWA
Tomasz Michalczak: Jestem za budową boiska do hokeja na trawie, oczywiście przy udziale środków zewnętrznych. Jest to inwestycja duża i kosztowna, ale bardzo potrzebna w celu rozwoju i kultywowania hokejowych tradycji Rogowa i nie tylko dla zawodników i działaczy, ale również całej rzeszy sympatyków tej dyscypliny. W mojej ocenie gmina mogłaby sobie pozwolić na wkład 30-40% w tę inwestycję. Nie może oczywiście ona odbyć się kosztem innych, ważnych dla gminy strategicznych zadań. Trzeba robić wszystko co możliwe, aby uzyskać maksymalne dofinansowanie zewnętrzne, byśmy mogli wreszcie cieszyć się z pięknego sportowego obiektu.
Tomasz Rogacz: Potrzeba budowy płyty ze sztuczną nawierzchnią dla LKS jest bezdyskusyjna. To warunek sine qua non rozwoju klubu. Uczciwość i rozsądek nakazuje jednak ponowne rozważenie możliwości realizacji tej inwestycji bez przewidywanego obecnie w planach budynku socjalnego. Szeroki zakres przedsięwzięcia wymusza na gminie przygotowanie montażu finansowego opartego na wielu źródłach.
Historia ostatnich lat pokazuje, że nie jest prostą sprawą zgranie w jednym czasie kilku strumieni środków zewnętrznych. Oczywiście przy odpowiedniej determinacji jest to problem do przeskoczenia. Pytanie, czy będziemy w stanie utrzymać wszystkie obiekty. Mamy przecież w bezpośredniej bliskości halę sportowo-widowiskową. Uważam, że można czasowo wykorzystać jej potencjał na potrzeby klubu. Wątpliwe są również perspektywy zarobkowe stadionu. Często zwraca się uwagę na gminę Gąsawa, która obiekt z prawdziwego zdarzenia ma i czerpie zyski z jego wynajmu. Sytuacja zmieniłaby się diametralnie, gdyby podobnym zapleczem dysponował nasz LKS. Przy ostrej konkurencji obu klubów o dostęp do lekkiej sakiewki polskiego hokeja nie można liczyć na wysokie wpływy.
Józef Sosnowski: Mam nadzieję, że nowo wybrana Rada Gminy zajmie w sprawie boiska ze sztuczną nawierzchnią w Rogowie przemyślane i odpowiedzialne stanowisko, a mnie jako organowi wykonawczemu pozostanie wykonanie woli Rady. Mając na względzie ogromne potrzeby inwestycyjne wszystkich 20 sołectw, w tym nade wszystko budowę i modernizację dróg, uważam, że z budżetu gminy powinny być wydatkowane minimalne środki finansowe.
Jak rozwiąże pan/pani problem organizacji ruchu na żnińskim rynku i w jego okolicach?
KANDYDACI ZE ŻNINA
Robert Luchowski: Dziś mamy dziwną sytuację. Władze Żnina chwalą się nominacją do Złotej Kielni za modernizację dróg w obszarze starówki miasta Żnina, a redakcja Pałuk zadaje pytanie, jak rozwiązać problemy organizacji ruchu. Jest zatem dobrze czy źle? Wiem, jak rozwiązać ten dylemat. Trzeba koniecznie ożywić centrum, po to by nie bankrutowały kolejne sklepy. Czy naprawdę zaszkodzi kilka miejsc parkingowych z czasowym postojem, żeby klient mógł wejść do apteki czy sklepu? Parking przy sądzie jest praktycznie zawsze pełen pojazdów, znalezienie miejsca na samochód, żeby swobodnie zrobić zakupy, graniczy z cudem. Należy przeprowadzić rzetelną ocenę skutków przeprowadzonej rewitalizacji i otwarcie porozmawiać o tym co się udało, a co nie. Przed kolejnymi działaniami i inwestycjami związanymi z odnową centrum te dotychczasowe muszą zostać skrupulatnie przeanalizowane i podsumowane. Nie stać nas na to, by w przyszłości po raz kolejny realizować eksperymenty za 13 milionów, na zasadzie wyjdzie albo nie. Musimy z przeprowadzonej rewitalizacji wyciągnąć jak najwięcej wniosków, by piękne centrum Żnina rzeczywiście stało się miejscem tętniącym życiem.
Aleksandra Nowakowska: Organizacja ruchu na starówce była analizowana i poprawiana przez wszystkie zainteresowane osoby i instytucje bardzo skrupulatnie i na dzień dzisiejszy uważam, że spełnia swoje zadanie. Istnieje możliwość przejazdu przez plac Wolności z dojazdem do miejsc postojowych przy ul. Rychlewskiego oraz na plac Działowy, dowozu samochodami dostawczymi towarów do sklepów oraz dojazdu mieszkańców. W celu zwiększenia rotacji pojazdów chciałabym wrócić do ponownego wprowadzenia płatnych miejsc parkingowych na ulicach otaczających centralną część miasta za symboliczną złotówkę. Jeśli powrócą płatne parkingi, to na pewno wprowadzimy niską opłatę za postój do 30 minut, co spowoduje, że miejsca te będą lepiej wykorzystane.
Włodzimierz Nowicki: Rewitalizacja to nie zawsze pełnia szczęścia. Trzeba umieć pozyskiwać pieniądze unijne, ale też sensownie je wydawać, a nie tylko... wydawać. Wielu z nas jest niezadowolonych z tego, że nie ma gdzie parkować, a potrzebujemy auta w dostępie do centrum miasta. Zamierzam zwiększyć ilość miejsc parkingowych, bo centrum bez ludzi umiera, a nie rozwija się...
Jacek Pietraszko: Charakter żnińskiego rynku po przebudowaniu zmienił się na bardziej rekreacyjno-turystyczny. Baszta jest wizytówką Żnina i tam można usiąść i odpocząć. Jeśli chodzi o ruch samochodów, to obecnie nie jest to miejsce do intensywnego jego użytkowania, ponieważ znaczna ilość spalin nie sprzyja wypoczynkowi. Spaliny niekorzystnie wpływają również na zabudowę rynku. Kamienice są pod ochroną konserwatora zabytków i obecnie są systematycznie odnawiane. Wokół rynku powstało więcej miejsc parkingowych i odległość do centrum nie jest uciążliwa. Wokół rynku i na ulicach przyległych powstają miejsca, gdzie można usiąść wypić kawę, zjeść lody i odpocząć. To również miejsce spotkań rodzin z dziećmi. Dzieci bawiące się na rynku są bezpieczne właśnie dlatego, że nie ma intensywnego ruchu drogowego. Rewitalizacja pochłonęła dużo pieniędzy i nie widzę potrzeby jakichkolwiek zmian w organizacji ruchu.
Robert Szafrański: Problem jest niezwykle delikatny. Należy podjąć dyskusję z użytkownikami, czyli mieszkańcami Żnina. Tymczasem już widać, że w obrębie starego miasta brakuje miejsc parkingowych, przez co tracą klientów nasi przedsiębiorcy prowadzący w tym rejonie działalność gospodarczą. Ten problem zamierzam rozwiązać w pierwszej kolejności. Myślę o dodatkowych miejscach na rynku i przed kościołem Najświętszej Maryi Panny. Wiadomo też, że istnieje całkiem spory parking nad Gąsawką, w bezpośrednim pobliżu starego miasta. Pomógłby on rozwiązać ten problem, gdyby był odpowiednio oznakowany czy wręcz reklamowany, o co interpelowałem jako radny. Żniniacy się jeszcze do niego nie przyzwyczaili, a kierowcy z zewnątrz po prostu nie wiedzą, jak na ten parking dojechać. Gdybyśmy z niego korzystali, to Żnin tworzy „galerię na wolnym powietrzu”. Wychodzimy na ul. 700-lecia, idziemy na rynek, w prawo ul. Śniadeckich, przez plac Działowy na Lewandowskiego i kładką na parking. Po drodze kupujemy wszystko i zachodzimy na kawę i ciastko. Wtedy nie trzeba jechać do Focusa do Bydgoszczy.
Maciej Wysocki: Mówiąc o organizacji ruchu na rynku mam na myśli ożywienie rynku. Związany z tym ruch samochodów i sytuacja, która powstała po rewitalizacji rynku, jest bardzo skomplikowana. Zamieranie ruchu na rynku związane z brakiem możliwości parkowania i zmianą stylu życia nas samych (zakupy w marketach) doprowadziły do zaniku życia na rynku. Według mnie należy przywrócić możliwość parkowania czasowego wzdłuż obecnej drogi biegnącej przez rynek. Trzeba poszukiwać najemców i firmy związane ze specyfiką tego miejsca, czyli biura, instytucje usługowe, kancelarie, biura projektowe, doradztwa finansowe, banki. Chodzi o zmianę funkcji, która ożywi tę bardzo ważną część miasta. Do tego powinna dojść aktywna promocja skierowana na tego typu instytucje. Sam początek w porozumieniu z właścicielami lokali musi być wsparty bardzo mocno przez urząd. Gdy zarządzałem firmą Rolnik, także był problem z zagospodarowaniem pomieszczeń, które zostały po zmianie profilu firmy. Wówczas udało się ściągnąć inwestora ARiMR. Za tym przyszły firmy współpracujące, które razem ożywiły ten teren. Na rynku też będzie potrzebna podobna inwestycja, która przyciągnie inne firmy i ożywi serca miasta.
Czy widzi pan/pani możliwość wybudowania dodatkowego przystanku autobusowego na osi ulic Kcyńska, pl. Wolności, 3 Maja? O przystanek ten zabiegają mieszkańcy i radni od dnia likwidacji przystanku przy ul. Dąbrowskiego.
KANDYDACI Z SZUBINA
Artur Krajewski: Filozofią rządzenia burmistrza musi być zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty. Jeśli mieszkańcy Szubina uważają, że istnieje potrzeba wybudowania kolejnego przystanku autobusowego, to należy ten postulat poważnie rozważyć. Jeśli nie sprzeciwiają się temu przepisy prawne i układ urbanistyczny zezwala na taką lokalizację przystanku, należy dążyć do wdrożenia tego projektu. Jeszcze raz pragnę zauważyć, że sposób w jaki dotychczas kontaktowano się z mieszkańcami gminy w przedmiocie rozwiązywania problemów społecznych zasługuje na dezaprobatę. Dla wielu osób miejsce lokalizacji przystanku nie ma jakiegokolwiek znaczenia. Jednak ci, co korzystają na co dzień z transportu zbiorowego, mają wiele do powiedzenia. Będąc osobiście na przystanku na ulicy Kcyńskiej i Paderewskiego wysłuchałem wiele gorzkich słów i krytycznych uwag związanych z bezczynnością władz Szubina dot. lokalizacji przystanków. Niestety nikt tych uwag nie raczył wcześniej wysłuchać. To źródło wiedzy pozwala mi realnie ocenić, iż problem lokalizacji przystanków istnieje w części świadomości obywateli Szubina i należy się z nim zmierzyć.
Artur Michalak: Oczywiście. Tak. To pomysł, który powstał zresztą w grupie radnych, do których też należę. Wspólnie mierzyliśmy i sprawdzaliśmy tę możliwość, konsultując takie rozwiązanie z dyrektorem PZD. Pomiędzy bankiem PKO BP a kościołem pw. św. Andrzeja musi powstać przystanek i parking miejski z prawdziwego zdarzenia. Sprzeciwiam się jednocześnie pomysłowi zbudowania tam galerii handlowej. Moim marzeniem byłaby budowa w tym miejscu parkingu dwupoziomowego służącego i przyjezdnym, i mieszkańcom, ale zdaję sobie sprawę z ogromnych kosztów.
Mariusz Piotrkowski: Tak, widzę możliwość wybudowania przystanku autobusowego przy parkingu na placu Wolności. Wstępna koncepcja tego przystanku już jest (trzeba było sprawdzić, czy zachowane zostaną wszystkie parametry budowlane). Jednocześnie gmina odkupiła od PZU S.A. działkę położoną w tej lokalizacji, między innymi po to, aby była możliwość wykonania tego przedsięwzięcia. Myślę, że po jego realizacji ostatecznie zostanie rozwiązana kwestia przystanków autobusowych w Szubinie. Co do finansowania, to oczywiście przedmiotowe zadanie nie będzie należało do tanich, dlatego wpisane zostało do propozycji inwestycji w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych BTOF (środki unijne). W nowej perspektywie 2014-2020 duży nacisk ma być położony na budowę infrastruktury typu: „STOP AND RIDE”, tzn. parkingów, stanowisk rowerowych przy przystankach jako miejsc przesiadki do komunikacji zbiorowej. A zatem jest szansa na uzyskanie dofinansowania i realizacji tej inwestycji.
Stanisław Wypych: Jest to ważna decyzja dla mieszkańców Szubina i z czasem będzie doprowadzona do realizacji.
Czy wybuduje pan/pani obwodnicę Kcyni? W jaki sposób i za jakie pieniądze?
KANDYDACI Z KCYNI
Anna Borkowska: Obwodnica Kcyni jest bardzo potrzebna w celu odciążenia centrum miasta od ciężkiego transportu. Jest to również wielkie wyzwanie, ponieważ do tej pory nie udało się pozyskać środków na rozpoczęcie prac przygotowawczych. Zadanie to należy do kompetencji Zarządu Dróg Wojewódzkich. Gmina może tylko w nim współuczestniczyć.
Ryszard Hanioszyn: Gmina Kcynia jest w stanie ponieść koszty opracowania dokumentacji obwodnicy oraz pozyskania terenów pod obwodnicę. Koszty budowy obwodnicy Kcyni powinien ponieść Zarząd Dróg Wojewódzkich i Urząd Marszałkowski.
Piotr Hemmerling: Od momentu sprawowania przeze mnie funkcji burmistrza Kcyni budowa obwodnicy miasta była i jest jedną z najważniejszych. Nie jest to jednak zadanie proste z uwagi na fakt, że planując tę inwestycję i posiadając zdolności kredytowe i inwestycyjne w poprzednich latach, moi poprzednicy nie dokonali wykupu gruntów pod trasę jej planowanego przebiegu. Dopiero moim staraniem część działek została wykupiona lub wymieniona na inne grunty. Dodatkowym problemem staje się finansowanie zarówno opracowania dokumentacyjnego (ponad 1 mln zł), jak i fizycznego tej inwestycji. Wydatek ponad 40 mln zł jest na dzień dzisiejszy nie do udźwignięcia dla naszych mieszkańców. Bo nie czarujmy się, to z podatków od naszych mieszkańców trzeba będzie w dużej mierze realizować tę inwestycję.
Józef Marosz: Tak, obwodnica dla Kcyni jest konieczna, priorytetowa. Pieniądze z różnych źródeł (unijne, marszałkowskie, powiatowe, gminne, od inwestorów).
Marek Szaruga: Polecam lekturę /Kcynia.bip.net.pl/ pod nazwą „Strategia zrównoważonego rozwoju miasta i gminy Kcynia na lata 2008-2015” - str. 87 z dnia 25.03.2008 r./ nawiasem mówiąc warto byłoby pokusić się o analizę tego dokumentu, co się udało, a co nie i stworzyć nową na lata 2016-2024/: tam poruszony jest temat obwodnicy, która w tamtym czasie miałaby kosztować 100 mln złotych, w związku z czym odpowiedź nasuwa się sama, ale to wcale nie oznacza, że nie zająłbym się tym tematem, że nie starałbym się o sposób rozwiązania tego problemu, np. rozmawiając z GDDKiA, Urzędem Marszałkowskim czy w poszukiwaniu partnerstwa publiczno-prywatnego.
Tomasz Szczepaniak: Spójrzmy na temat obwodnicy rzetelnie. Na pewno nie da się jej pobudować w 2 lub 4 lata. Z drugiej strony jest ona bardzo oczekiwana przez mieszkańców. Wielkość tej inwestycji będzie wymagała ze strony samorządu i mieszkańców wielu wyrzeczeń. Zrobię wszystko, aby zadanie to było finansowane ze środków zewnętrznych. Szkoda, że przez ostatnie 4 lata o obwodnicy tylko się mówiło.
Podwyżka podatków to więcej pieniędzy, którymi gmina może dysponować i dzięki nim sprawować władzę - zatrudniać ludzi, prowadzić inwestycje. Obniżka podatków lokalnych - to więcej pieniędzy, którymi dysponują przedsiębiorcy tworzący miejsca pracy. Czy będzie pan/pani proponować Radzie obniżkę, czy podwyżkę podatków lokalnych?
KANDYDACI ZE ŻNINA
Robert Luchowski: Gospodarka jest pierwszym punktem mojego programu i nieprzypadkowo ogłosiłem start na burmistrza wśród handlowców na żnińskim targowisku. Finanse gminy w dużej mierze zależą od kondycji lokalnej gospodarki. Od początku podkreślam, że będę wspierał lokalne firmy. Odbyłem wiele spotkań z przedsiębiorcami i wiem jak to zrobić. W moim programie przedstawiam 9 gotowych rozwiązań, w tym 7 które można wprowadzić od zaraz, praktycznie bez kosztów. Reszta rozwiązań czeka w szufladzie. Nie zawsze podwyżki podatków przynoszą więcej pieniędzy do budżetu. Częściej jest odwrotnie - zbyt duży ciężar obciążeń podatkowych powoduje spadek wpływów a nawet bankructwa firm. U nas podatki lokalne są bardzo wysokie, a w ostatnich latach tylko rosły. Według mnie nie ma już absolutnie przestrzeni na kolejne podwyżki. Dla przedsiębiorców bardzo ważna jest stabilność podatkowa. Mamy w naszej gminie świetnie prosperujące lokalne firmy, które przy wsparciu samorządu, ale też burmistrza bezpośrednio, jako promotora działającego na rzecz lokalnej przedsiębiorczości, stworzą dziesiątki miejsc pracy w naszej gminie. Dzięki temu spadnie bezrobocie a ludzie poczują rzeczywistą poprawę życia.
Aleksandra Nowakowska: Moim zdaniem poziom podatków w gminie Żnin jest w tej chwili optymalny i należy go co najwyżej podnosić o poziom inflacji. Obecne przychody budżetu gminy Żnin z tytułu podatków pozwalają na realizację zadań statutowych gminy, a także na realizowanie zaplanowanych inwestycji. Myślę, że pieniądze powinniśmy w pierwszej kolejności pozyskiwać ze źródeł zewnętrznych, takich jak fundusze unijne. Przecież na lata 2014-2020 mamy nową perspektywę finansową. Obecne wpływy budżetu pozwalają nam na zabezpieczenie wkładu własnego, który jest wymagany przy inwestycjach realizowanych ze środków unijnych. Z kolei drastyczne obniżki także nie byłyby dla budżetu gminy Żnin korzystne. Wpływy z podatków stanowią około 1/3 naszych dochodów, ciężko byłoby więc nam inwestować na taką skalę, jak miało to miejsce w poprzednich latach. Bez odpowiednich wpływów, w tym także tych z podatków, remontowalibyśmy mniej dróg, wybudowalibyśmy mniej chodników, czyli ogólnie mniej inwestycji, a także dużo mniej wydarzeń kulturalnych niż miało to miejsce dotychczas.
Włodzimierz Nowicki: Nikt nie lubi podatków, ale to, że musimy je płacić, jest tak samo pewne jak to, że umrzemy. Tylko że ich sens i wartość nie zależą od wysokości, ale celu. Władza to nie wysokość podatków, ale to, co się z nimi dzieje, czemu służą i jak są wydawane nasze pieniądze. Podkreślam - nasze, dla nas i na nasze potrzeby - na szkoły, drogi, place zabaw, dla ludzi starszych - tak często o nich zapominamy... Potrzebne są na wkład własny gminy, by uzyskać pieniądze unijne, które zostaną przecież u nas, dadzą miejsca pracy i możliwości rozwoju. Najważniejsze dla mnie jest kompetentne, celowe i czytelne gospodarowanie pieniędzmi, które jako podatnicy oddajemy Urzędowi. Podatki to wrażliwy element strategii finansów gminy - musi służyć zachętom inwestycyjnym i wspólnocie mieszkańców. Chcę i będę dążył do obniżania podatków, ale nigdy kosztem wspólnoty.
Jacek Pietraszko: Można przewidywać, że obniżenie podatków lokalnych spowoduje między innymi wzrost zatrudnienia w lokalnych przedsiębiorstwach. Większa liczba podatników płacąca niższe podatki wygeneruje zapewne wyższe kwoty dochodu gminy Żnin. Uważam, że obniżenie podatków spowoduje podwyższenie atrakcyjności terenu dla inwestorów zewnętrznych, spowoduje to również obniżenie poziomu bezrobocia na terenie gminy.
Robert Szafrański: Nie ma mowy o podwyżce. Jeżeli ma się coś zmienić na naszym rynku pracy, to zaproponuję obniżkę podatków dla tych przedsiębiorców, którzy będą tworzyć nowe miejsca pracy. Początkowy ewentualny spadek dochodów w późniejszym czasie przyniesie wzrost zatrudnienia, a co za tym idzie, większe wpływy do miejskiej kasy. Jestem optymistą i zakładam, że sytuacja ekonomiczna kraju ulegnie poprawie. W nowej perspektywie unijnej zaplanowane są znaczące środki, które będziemy mogli wykorzystać dla rozwoju gospodarczego naszej gminy.
Maciej Wysocki: Podatkami można stymulować rozwój, zahamować go, a także nadmiernie rozpędzić gospodarkę. Najlepszy jest zrównoważony rozwój. Podatki powinny być dopasowane do możliwości danego regionu, a nie być tylko funkcją bilansowania budżetu. Jestem za przyzwoitymi podatkami i za programem ulg promujących rozwój zaplanowanej strategii. Dziś brakuje czytelnego programu ulg, które wspierają rozwój gminy, bo gmina nie ma realnej strategii rozwoju. Obecna strategia jest tylko dokumentem napisanym pod potrzeby wniosków o dotacje. Brak konsekwentnie realizowanej strategii powoduje, że takie obniżki są jednorazowe, akcyjne i nie tworzą długotrwałego wzrostu. Sama obniżka podatku nic nie da, jeżeli nie jest to element pewnej całości wspierającej rozwój. Jeśli gmina ma w swej strategii rozwój przetwórstwa, to w planie przestrzennym wskazuje tereny, poszukuje inwestorów, przyznaje ulgę podatkową, zachęca szkoły do kształcenia kadr na potrzeby danej branży. Efekt: powstają nowe miejsca pracy, rolnicy mają zbyt na produkty rolne a dodatkowo korzysta otoczenie rolnictwa. Pracownicy wydają pieniądze w sklepach, miasto się rozwija i zyskuje podatki od zatrudnionych w nowych miejscach pracy.
KANDYDACI Z SZUBINA
Artur Krajewski: Wypada zauważyć, że w gminie Szubin nie ma dużych zakładów przemysłowych ani wielkich firm usługowych. Budżet oparty jest na dotacjach, subwencjach i podatkach pochodzących od mieszkańców. Można to zmienić tylko w jeden sposób, tj. ściągając inwestorów. Musimy być konkurencyjni, także podatkowo wobec innych gmin. Duży inwestor, to w perspektywie wzrost podatków płaconych nie tylko przez niego, ale to także wzrost części podatku dochodowego od osób fizycznych przekazywanych do samorządu oraz większy obrót kapitału napędzający koniunkturę w gminie. Nie słyniemy też z bogactwa rolników, ażeby ustalać dla nich maksymalne wartości podatków. Ogólnie, pauperyzację społeczeństwa widać. Bolące w tym stanie jest to, że dotychczas zbyt łatwo i bez przekonującego uzasadnienia umarzano w stosunku do wybranych należne gminie podatki, burząc w ten sposób konkurencyjność podmiotów oraz budząc wśród ludzi poczucie niesprawiedliwości. Z tym zapewne trzeba skończyć. W tym stanie rodzi się pytanie, kto może udźwignąć koszt podnoszenia podatków. Sądzę, iż tylko nowi inwestorzy. Szansa ich ściągnięcia rysuje się w perspektywie budowy drogi S-5 i stworzenia strefy przemysłowej.
Artur Michalak: Podatki lokalne chciałbym pozostawić na tym samym poziomie. Ich podwyższanie lub obniżanie to broń obosieczna. Dokładnie przeanalizuję jednak zasadność umarzania podatków. W 2013 roku dokonano umorzeń na kwotę 353.947 zł. Tutaj szukałbym dodatkowych dochodów. Wprowadzając „opcję zerową” (zero umorzeń) na początku urzędowania, chciałbym zdjąć ten garb przeszłości i zasilić budżet gminy, bo naszą gminę czekają ogromne wydatki na kontynuowanie kanalizacji i drogi. Po roku zobaczymy, czy rzeczywiście umorzenia wcześniejsze były zasadne.
Mariusz Piotrkowski: Nikt rozumiejący zasady działania mechanizmów gospodarczych nie może dzisiaj stwierdzić, czy za rok, dwa lub trzy lata zaproponuje obniżkę czy podwyżkę podatków. Zależy to od bardzo wielu elementów makro i mikroekonomicznych, których nie znamy na dzień dzisiejszy. Nie wiemy chociażby, czy nastąpi inflacja czy deflacja oraz jaką osiągnie wartość, czy i ewentualnie jaki będzie wzrost cen energii elektrycznej, gazu, usług itp. Mogę natomiast zapewnić, że w zakresie ustalenia podatków nie będzie żadnych gwałtownych skoków. Dzisiejsza sytuacja gminy Szubin jest stabilna - dochody i koszty są odpowiednio zbilansowane i nie jest potrzebny żaden „skok na kasę”. Zatem radykalnych podwyżek nie przewiduję. Podatki lokalne spokojnie będą ewaluować, zgodnie z sytuacją gospodarczą kraju. Uważam, że mieszkańcy i przedsiębiorcy mogą spokojnie i bez obaw planować swoje przedsięwzięcia.
Stanisław Wypych: Sprawa podatków zawsze wzbudza duże kontrowersje, dlatego należy traktować to z rozwagą i odpowiedzialnością.
KANDYDACI Z BARCINA
Krzysztof Harenda: Patrząc realnie na nasz budżet nie wygląda on dobrze. Jesteśmy zadłużeni, a będziemy jeszcze bardziej. Pieniądze jakie wpływają z podatków przedsiębiorców są bardzo potrzebne. Z drugiej strony jednak jestem zwolennikiem polityki wspierania lokalnych firm i obniżania ich podatków. Nie mogę zagwarantować, że od razu zmniejszę takie obciążenia podatkowe, ale ze wszystkich sił będę do tego dążył, a w najgorszym wypadku zostaną one na dotychczasowym poziomie przez pewien okres. Mój pomysł na pogodzenie tych dwóch sfer upatruję w sprowadzeniu do Barcina nowych firm i inwestorów, w czym mam pewne doświadczenie. Chciałbym doprowadzić do sytuacji, że pojedyncza firma ma mniej podatków do zapłacenia, ale budżet jest „zaspokojony” wpływami podatków od większej ilości firm. Gmina musi współpracować z przedsiębiorcami, gdyż to z ich podatków może się rozwijać. Nie tylko Rada, ale i wszyscy mieszkańcy gminy Barcin muszą zrozumieć, że lokalne firmy są podstawą naszego budżetu i walki z bezrobociem. W ostatnich latach wielokrotnie były „karane” zwiększającymi się podatkami. Czas to zmienić. Czas na wspólne działanie i rozmowy z właścicielami firm.
Michał Pęziak: Podatki, niestety, mają to do siebie, że nie można ich różnicować. Duże i małe firmy muszą mieć jednakową stawkę i koniec. W gminie Barcin mamy taką sytuację, w której obniżając stawkę podatkową pozwolimy zaoszczędzić rocznie np. 1.000 zł małej, ale 1 mln zł dużej firmie. To nie spowoduje wzrostu zatrudnienia w żadnej z nich w naszej gminie. Potwierdzają to dane dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej oraz informacje o poziomie bezrobocia w gminie Barcin. O wzroście zatrudnienia w przedsiębiorstwach decydują przede wszystkim sytuacja na rynku, koszty produkcji (energia, paliwo, VAT) oraz koszty pracy (składka ZUS, PIT). Pragnę przypomnieć, że w gminie Barcin są najniższe w regionie stawki podatków, np. rolnego, podatku od budynków mieszkalnych. Ponadto na ostatniej sesji radni obniżyli podatek od budynków mieszkalnych do 0 zł. Dzięki właściwej gospodarce finansami mogliśmy mieszkańcom zaproponować np. kartę wielodzietnej rodziny, darmowe szczepienia dla dzieci, darmowe przedszkola, dodatkowe bezpłatne poradnie i usługi medyczne, stypendia dla zdolnych uczniów, granty oświatowe. Gminny majątek wzrósł z 48,8 mln zł w 2007 r. do 124,5 mln zł w 2014.
KANDYDAT Z ŁABISZYNA
Jacek Idzi Kaczmarek: Manipulacja podatkami nie do końca wpływa na przedsiębiorczość. Myślę, że właściciele firm wolą stabilizację podatkową, która pozwala racjonalnie planować rozwój. Okazyjne obniżki tego nie gwarantują, więc ja będę kierował się zasadą małych, stopniowych podwyżek zgodnie ze wskaźnikiem ministerialnym na dany rok. Pragnę zwrócić uwagę, że podatki w naszej gminie to 60%-70% stawki ministerialnej - co jest znaczącą obniżką.
KANDYDACI Z JANOWCA
Leszek Grzeczka: Na początek starałbym się nie podnosić podatków lokalnych, a w dalszej perspektywie chciałbym je obniżyć. Ludzie w jak najszerszym zakresie sami powinni decydować na co wydają swoje pieniądze, a gmina powinna być bogata bogactwem swoich mieszkańców, a nie pieniędzmi im zabranymi. Nie można w nieskończoność sięgać podatnikom do kieszeni, nawet po dodatkowe dwa lub trzy procent podwyżki. Z tym zagadnieniem wiąże się też model funkcjonowania społeczeństwa wyrażony w słowach „tyle władzy, na ile to konieczne, tyle wolności, na ile to możliwe” oraz „tyle państwa, na ile to konieczne, tyle społeczeństwa, na ile to możliwe”.
Maciej Sobczak: Jestem za wyważoną wysokością podatków, taką, która jest możliwa do ponoszenia przez naszych mieszkańców. W tym miejscu należy zauważyć, że od wielu lat poziom podatków obowiązujący na terenie naszej gminy jest najniższy w porównaniu z gminami sąsiednimi.
KANDYDACI Z KCYNI
Anna Borkowska: Zawsze byłam za obniżaniem podatków - oczywiście w rozsądnych granicach. Moje stanowisko było odzwierciedleniem oczekiwań mieszkańców naszej gminy.
Ryszard Hanioszyn: Nadmierne podnoszenie podatków nie może być jedynym sposobem na podwyższenie dochodów gminy. Należy podjąć działania, by zwiększyć liczbę podatników, firm działających i zarejestrowanych na terenie gminy Kcynia oraz osób fizycznych płacących podatki oraz zlikwidować bezrobocie. Takie działania przyniosą wzrost dochodów mieszkańcom, przedsiębiorcom i gminie. Wzrost dochodów wyzwoli rozwój rynku handlu i usług oraz inwestycji realizowanych w naszej gminie. Stworzenie warunków do rozwoju przedsiębiorczości uczyni gminę Kcynia bogatszą, zasobniejszą i atrakcyjniejszą do życia i mieszkania.
Piotr Hemmerling: Tak stawiana teza jest zbyt dużym uproszczeniem instytucji podatków lokalnych. Jakakolwiek regulacja podatków nigdy nie była przeznaczona na dodatkowe zatrudnianie ludzi, tylko na realizację zadań inwestycyjnych gminy i utrzymanie szkół, na które państwo polskie nie przeznacza wystarczających środków. Same podatki i opłaty lokalne nie stanowią o możliwościach rozwojowych miejscowych firm, bo są one na takim samym poziomie, jak w większości gmin naszego powiatu, a nawet gmin o podobnym potencjale w Polsce. To nadmierna fiskalizacja państwa i nakładanie na pracodawców obciążeń podatkowych i pracowniczych świadczy o ich kondycji i możliwościach rozwojowych.
Józef Marosz: Podwyżka podatków to rujnowanie sytuacji materialnej mieszkańców gminy, także przedsiębiorstw. Należy utrzymać zrównoważoną politykę podatkową.
Marek Szaruga: Jestem zwolennikiem nieobciążania mieszkańców naszej gminy i tak już wysokimi podatkami, jakie mamy w gminie. Będę z przedsiębiorcami na ten temat rozmawiał, będę proponował opracowanie pakietu dla przedsiębiorców w porozumieniu z przedsiębiorcami, osobami, które zajmują się ekonomią i przedsiębiorczością, jak i praktyków nad stworzeniem takich warunków, aby były możliwości do tworzenia miejsc pracy, nie tylko przez rodzimych przedsiębiorców, ale również dla firm z zewnątrz, aby mogły i chciały inwestować na terenie naszej gminy - czyli prosto mówiąc „gminne forum gospodarcze”, które pozwoli na wypracowanie takich mechanizmów rynkowych, aby nasza gmina mogła się rozwijać a mieszkańcy nie musieli wyjeżdżać za chlebem za granicę.
Tomasz Szczepaniak: Ostatnie mocne podwyżki podatków skłaniają mnie do refleksji nad ich zasadnością. Moje przemyślenia w tej kwestii chciałbym uczynić przedmiotem debaty z przyszłą Radą Miejską w Kcyni.
KANDYDACI Z ROGOWA
Tomasz Michalczak: Jest to problem złożony i obszerny. Nie jestem zwolennikiem podwyższania podatków i opłat lokalnych. Dochodu należy szukać poprzez perspektywiczny rozwój gospodarczy gminy. To dodatkowe inwestycje i przedsiębiorcy przynoszą gminie dochód i zwiększa się tym samym możliwość inwestycyjna gminy. Biorąc pod uwagę potrzeby finansowe gminy, dziś nie stać nas na obniżanie podatków, lecz w przyszłości można się zastanowić nad ulgami dla nowo inwestujących, jak i tych, którzy chcą rozwijać już istniejące firmy. Stanowić by to mogło zachętę dla przedsiębiorców.
Tomasz Rogacz: Od czterech lat postuluję na Radzie Gminy zachowanie podatków na dotychczasowym poziomie. Nie jest to przejaw populizmu, tylko głębokie przekonanie, że podwyżka podatków w obecnej sytuacji gospodarczej jest niedopuszczalna. Zawsze powtarzam, że samorząd nie jest przedsiębiorstwem, którego celem jest zysk. W nakładaniu danin trzeba się kiedyś zatrzymać. Mamy w budżecie gminy rezerwy do cięć wydatków. Z punktu widzenia mieszkańców też przeżyjemy wszyscy, czekając rok dłużej na chodnik. Z opłat jednak się nie wywiniemy, a te zebrane łącznie są obecnie horrendalne. Jestem ponadto zwolennikiem wprowadzenia zasady umorzeń części podatków firmom, które znalazły się w kryzysie albo prowadzą inwestycje czy też zwiększają zatrudnienie. Pomoc gminy będzie wyrazem docenienia wysiłków przedsiębiorców, co summa summarum opłaca się wszystkim. Zabrzmi to nieco banalnie, ale dobry klimat współpracy jest podstawą rozwoju gminy w każdej dziedzinie. Ludzie widzą wtedy sens działania. Dziękując Państwu za przeczytanie tej wypowiedzi, dodam, że wszelkie decyzje jako włodarz gminy, radny bądź obywatel Tomasz Rogacz będę podejmował wyłącznie z perspektywy człowieka i dla człowieka.
Józef Sosnowski: Górne stawki podatkowe ustala corocznie minister finansów, jednakże Rada Gminy na mój wniosek stawki te co roku znacząco obniża. Przyjęte rozwiązania nie obciążają zbytnio podatników. Należy także podkreślić, że od szeregu już lat podatek rolny w naszej gminie jest na poziomie bardzo umiarkowanym i taki kierunek będę nadal proponował.
KANDYDACI Z GĄSAWY
Zdzisław Kuczma: Pieniądze i podatki to temat, który zawsze budzi spore emocje. Potrzebne jest tutaj rozsądne i wyważone podejście. Sami widzimy, że z pozoru odległe zawirowania międzynarodowe, w epoce powiązania rynków, mają przełożenie również na nasze lokalne realia odbijając się na kieszeni lokalnych przedsiębiorców czy rolników. Pragnę jednak podkreślić, że z Radą będzie merytoryczna dyskusja co do wysokości stawek podatków. Spojrzeć trzeba na to w dwojaki sposób. Z jednej strony, by ta uciążliwość dla mieszkańców gminy nie była aż tak wielka. Z drugiej zaś pamiętać trzeba o płynności finansowej i budżecie gminy, który jak wiemy obarczony jest wieloma zadaniami, których co roku przybywa.
Błażej Łabędzki: Zbyt wysokie podatki ograniczają działalność i rozwój przedsiębiorstw. Dlatego też sensownym rozwiązaniem jest obniżać podatki, po to, aby zachęcać przedsiębiorców do inwestowania, a co za tym idzie tworzenia nowych miejsc pracy. Może to pozwoli obniżyć olbrzymie bezrobocie panujące na naszym terenie. Mamy przecież deflację.
Maria Warda: Od wielu lat podatki w gminie Gąsawa są podnoszone jedynie o stopień inflacji. Jest to zgodne z wymaganiami ministra finansów. Zauważyłam, że wysokość podatków lokalnych nie ma wpływu na tworzenie nowych miejsc pracy. Pracodawców dobijają te opłaty, które należy płacić na rzecz Skarbu Państwa i ZUS-u. Myślę o tworzeniu warunków do rozwoju nowych, niekonwencjonalnych miejsc pracy, na przykład w powoływaniu do życia instytucji pracujących na rzecz dzieci i osób starszych, np. rodzinnych domów starców, tak popularnych w krajach cywilizowanych.
Czy prawdziwa jest teza: „inwestycje w Barcinie (4 orliki, stadion, basen, biblioteka) są za duże na możliwości i potrzeby naszego miasta”?
KANDYDACI Z BARCINA
Krzysztof Harenda: Teza jest jak najbardziej prawdziwa. Biorąc pod uwagę ilość mieszkańców naszej gminy uważam, że jest zbyt dużo obiektów sportowych, które generują koszty. Ostatnia inwestycja budowy stadionu jest dla mnie fatalnym pomysłem, którego skutki odczujemy wszyscy. Stadion kosztuje nas około 12 mln, których w całości nie mamy i które musimy skredytować (drukując obligacje). A wystarczyło część tej kwoty przeznaczyć na odrestaurowanie stadionu w Barcińskiej Wsi. Wiadomo również, że w Polsce jest mało basenów, które się same utrzymują. Decydując się na basen wiedzieliśmy, że będzie generował koszty, które w tym roku się zwiększyły, gdyż utraciliśmy gwarancję. Do tego dorzućmy 4 orliki, halę i nową bibliotekę i mamy koszty, które wyhamowały inne ważne inwestycje w gminie. Barcin jest uważany za bogatą gminę, ale niestety ostatnie inwestycje spowodowały, że mamy spory dług. Mogliśmy środki te przeznaczyć na inwestycje, które zarabiałyby na siebie, np. modernizacja oświetlenia. Nowa biblioteka daje nowe możliwości. Jest to duży i nowoczesny obiekt, który powinien realizować więcej zadań kulturalnych. Obecnie jest doskonale zarządzana, o czym świadczy tytuł najlepszej w Polsce.
Michał Pęziak: Budżet oraz Wieloletnia Prognoza Finansowa (WPF) gminy są analizowane i oceniane przez Regionalną Izbę Obrachunkową, instytucję nadzorującą finanse samorządu. Gmina nie działa dla zysku. Wszystko to, co zdziałaliśmy w ostatnich latach, podnosi poziom życia i atrakcyjność gminy. Ma to spowodować zatrzymanie odpływu mieszkańców do większych miast oraz zachęcić ludzi spoza gminy do osiedlania się u nas. W zakresie finansów mocno stąpamy po ziemi. Nasza prognoza finansowa, która oparta jest o dane makroekonomiczne Ministerstwa Finansów, sięga roku 2025. Dokument ten mówi, że ponosząc koszty utrzymania gminnych instytucji, obiektów (4 orlików, basenu, stadionu, biblioteki także), oświetlenia, wynagrodzeń oraz spłacając zobowiązania (pożyczki i obligacje) do 2025 roku na wydatki majątkowe, czyli na nowe inwestycje będziemy mogli przeznaczyć 80 mln zł! Jeśli dodatkowo uwzględnimy to, o czym wiemy, a nie można tego ująć w WPF-ie: nowe dochody, np. Lafarge musi zainwestować do 2016 ponad 150 mln zł - co da wzrost wpływów do budżetu o 2-3 mln zł corocznie od 2017 oraz pozyskane w następnych latach środki unijne, to nasze możliwości rozwojowe znacząco rosną.
Czy jest pan za wykupem gruntów i budową ronda na ul. Śniadeckich w Janowcu?
KANDYDACI Z JANOWCA
Leszek Grzeczka: Niekoniecznie ronda, ale skomunikowanie w tym miejscu ul. Śniadeckich z ulicami przy torach byłoby dobrym rozwiązaniem, zmniejszającym ruch w centrum miasta. Jeśli pojawiłyby się środki na zrealizowanie tego zadania, to należałoby się go podjąć.
Maciej Sobczak: Jestem za wykupem gruntów przy ulicy Śniadeckich. Od kilku lat prowadzone są w tym temacie rozmowy. Do chwili obecnej nie ma woli właścicieli ich zbycia. Natomiast dyskusyjna jest kwestia budowy tam ronda. Uważam, że korzystniejsze byłoby usprawnienie ruchu poprzez wykonanie dogodnego rozjazdu pozwalającego na swobodny przejazd z kierunku Damasławek, ulicą Nową do Gniezna i odwrotnie. Pozwoliłoby to na odciążenie centrum Janowca od ruchu samochodowego. Istotne z tego samego względu jest również wybudowanie nowej mocnej nawierzchni drogi, z dobrą podbudową pomiędzy Włoszanowem a Zrazimiem, co również odciążyłoby centrum Janowca.
Czy uważa pan, że Urząd Miejski powinien zaangażować się mocniej w rozwój nowej plaży w Laskowie? Ile pieniędzy? Na co? Kosztem jakich wydatków?
KANDYDACI Z JANOWCA
Leszek Grzeczka: Myślę, że tak, ponieważ mieszkańcy zasługują na porządne miejsce wypoczynku. Trudno bez dokładnego rozeznania tematu podać kwotę i jej przeznaczenie, ale myślę, że tych pieniędzy można poszukać w obecnie istniejących wydatkach, z których można zrezygnować, np. nie powołując zastępcy burmistrza.
Maciej Sobczak: Uważam za zasadne rozbudowę infrastruktury na plaży w Laskowie. Wielkość środków, które pochłonęłaby ta inwestycja, może być określona po wykonaniu projektu i kosztorysu. Myślę jednak, że gdyby to miało być porządnie wykonane z zapleczem socjalnym, ładną plażą, wypożyczalnią sprzętu itp., to byłaby to kwota sięgająca kilkuset tysięcy złotych. W ramach inwestycji realizowanych wraz z Lokalną Grupą Działania Stowarzyszenia Dolina Wełny będzie wybudowana altana rekreacyjna z miejscem na ognisko.
Jaką politykę będzie pan/pani prowadzić w sprawie gospodarki wodno-ściekowej gminy? Czy będą zmiany w przepompowni w Godawach?
KANDYDACI Z GĄSAWY
Zdzisław Kuczma: Polityka w sprawie gospodarki wodno-ściekowej to działania związane z obsługą urządzeń technicznych. Owa obsługa zawsze polegała i polega na permanentnych czynnościach dotyczących konserwacji, przeglądów i monitoringu naszej infrastruktury kanalizacyjnej. Przepompownia w Godawach nie jest samotną, bezludną wyspą na oceanie i zapewniam, że tam również prace są i będą wykonywane. Podkreślam z całą mocą, że zarówno Godawy, jak i inne miejscowości mogą liczyć na obecność pracowników, którzy czuwają nad właściwą eksploatacją urządzeń.
Błażej Łabędzki: Należy zapewnić obsługę, która będzie dyspozycyjna i będzie reagować natychmiast na wszelkie awarie instalacji wodno-kanalizacyjnej. Trzeba ustalić plan remontów i konserwacji tych urządzeń. Niezbędny jest zakup urządzeń monitorujących awarie w przepompowni. Należy kadrowo i sprzętowo dofinansować Zakład Robót Publicznych, koniecznie należy zakupić urządzenia WUKO do udrażniania kanalizacji.
Maria Warda: Tego problemu nie da się rozwiązać bez poważnej rozmowy ze żnińską firmą wodociągowo-kanalizacyjną, która jest odpowiedzialna za odbiór gąsawskich ścieków. Takie rozmowy mam zamiar przeprowadzić. Prawdę powiedziawszy już się trochę do tego tematu przygotowałam, ale nie chcę zdradzać szczegółów. Jak to się mówi: „tajemnica gospodarcza”. Problem po prostu musi być rozwiązany błyskawicznie, jako jeden z pierwszych w nadchodzącej kadencji. Szczera, twarda rozmowa ze wszystkimi pracownikami Zakładu Robót Publicznych - od najwyższego do najniższego szczebla - jest po prostu koniecznością.
Czy zamierza pan/pani chronić otulinę rezerwatu archeologicznego w Biskupinie przed inwestycjami, które naruszałyby charakter tego terenu?
KANDYDACI Z GĄSAWY
Zdzisław Kuczma: Wszystko, co stałoby w sprzeczności z literą prawa, nie będzie miało zielonego światła od gminy Gąsawa na to, by poprzez realizację inwestycji naruszyć charakter tego terenu. Jednakże jeśli prawo będzie dopuszczało określone działania, to gmina Gąsawa nie będzie blokowała takich inicjatyw.
Błażej Łabędzki: Rezerwat archeologiczny w Biskupinie jest unikatowym dobrem na skalę europejską. Dlatego konieczne jest zachowanie jego dotychczasowego charakteru. Aby tak się stało, niezbędna jest bezwarunkowa ochrona otuliny rezerwatu.
Maria Warda: Cóż, nie położę się niczym mityczny Cerber na granicy rezerwatu muzeum archeologicznego w Biskupinie z granicą otuliny. Uważam, że do rozwiązania problemu należałoby zaangażować wybitnych prawników i z pewnością tak zrobię. Dla dobra prowadzonej sprawy, od udziału w rozmowach należałoby odciąć osoby zainteresowane i skonfliktowane. Operacja pod kryptonimem „otulina” musi dokonać się na badaniu istniejących dokumentów, ustaw i kodeksów prawnych.
Jakie ma pan plany dotyczące zmian na starym rynku i budowy tam kanalizacji? Jeśli są jakieś plany - jakie kwoty chce pan na to wydać i skąd wziąć pieniądze?
KANDYDAT Z ŁABISZYNA
Jacek Idzi Kaczmarek: W nowej kadencji planuję przeprowadzić rewitalizację starego miasta. Jest to nasze podstawowe hasło zgłoszone do programu ZIT. Oprócz strony wizualnej, zostanie przeprowadzona modernizacja sieci wodociągowej oraz budowa kanalizacji. Kanalizacja miałaby powstać wzdłuż ulic: Sienkiewicza, Parkowej i Szubińskiej, co pozwoli zebrać ścieki ze wszystkich kamienic w obszarze starówki. Dokumentację dotyczącą ciągu ul. Sienkiewicza już posiadamy i ona będzie w pierwszej kolejności realizowana.
(am, kg, rk, mk, sw)
Pałuki nr 11687 (46/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze