Kiedy zaczął wiać silny wiatr i padać deszcz, mieszkanka Starego Jarużyna w gminie Szubin, trzymała okna, by podmuch ich nie wypchnął. Ale w tym samym czasie wiatr zerwał dach na osiemdziesięcioletnim domu. Z sufitu zaczęła lać się woda. - Doszłam do wniosku, że tak szybko się nie poddam, że muszę zacząć działać.
Z domu nie zostało nic fot. Remigiusz Konieczka Dwa miesiące temu w Starym Jarużynie mieszkańcy uroczyście obchodzili 80-lecie tak zwanych poniatówek. Są to drewniane domki, które zostały postawione wraz z budynkami gospodarczymi w latach 30. ub. wieku dla mieszkańców Małopolski, którzy musieli opuścić rodzinne strony z powodu powodzi i przeludnienia. W Starym Jarużynie poniatówki stoją przy drodze do świetlicy wiejskiej. Jedna z nich po nawałnicy 11 sierpnia przestała istnieć. Była to pierwsza w szeregu poniatówek od strony drogi wojewódzkiej łączącej Szubin z Nakłem.
Dla Magdaleny Rogackiej poniatówka była domem, w którym jej rodzina mieszkała od trzech pokoleń. Najpierw dom był dziadków, później rodziców, przez jakiś czas należał do niej i jej siostry, a teraz do syna. Mieszkały w nim trzy osoby: pani Magdalena wraz z dziećmi - synem i córką. Dom miał dwa pokoje, kuchnię i korytarz. Łazienki w nim nie było.
Wieczorem 11 sierpnia Magdalena Rogacka była sama, bo dzieci pojechały do pracy. - O godzinie 21:30 zaczęło padać i wiać - relacjonuje. - Po chwili zaczął padać grad. Wiało coraz mocniej. Poszłam do kuchni, bo grad zaczął coraz mocniej w okna walić. Wiało tak mocno, że bałam się, że mi wyrwie okno. Poszłam je trzymać i tak jak je trzymałam, to zadzwoniłam do syna, bo tak się bałam, że mi to okno wypchnie. Jak z nim rozmawiałam, to usłyszałam huk i zorientowałam się, że chyba dach się zerwał. Wtedy się rozpłakałam.
Mieszkanka Starego Jarużyna zobaczyła, że w korytarzu leci woda. Było już jasne, że dach został przez wiatr zerwany. Z korytarza było widać, że się błyska. Dachu na poniatówce już nie było.
- Usiadłam w kuchni koło pieca. Chwilę posiedziałam, ale doszłam do wniosku, że tak szybko się nie poddam, że muszę zacząć działać. Zadzwoniła moja siostra i zapytała, jak tam u mnie. Odpowiedziałam, że nieciekawie, bo mam chyba dach zerwany - mówi Magdalena Rogacka.
Miał przyjechać do niej szwagier, ale nie dojechał, ponieważ drogi okazały się nieprzejezdne. Zatarasowały je drzewa. Dotarł po dwóch godzinach. W tym czasie mieszkanka Starego Jarużyna zadzwoniła po straż pożarną, aby przyjechali z plandekami zabezpieczyć dach. Zaczęła się pakować i przesuwać meble w te miejsca domu, w których nie ciekło. Była to syzyfowa praca, bo po kilku minutach ciekło już wszędzie. Jak jej szwagier dojechał, to zaczęli cały sprzęt domowy wynosić do sąsiadów. Dotarł syn z kolegami i plandekami. Wspólnie ze strażakami zaczęli pokrywać nimi dach. Woda przestała lecieć. Rano następnego dnia rodzina zaczęła wszystko pakować i wywozić, żeby nie uległo zniszczeniu. Podczas sprzątania dachu okazało się, że strop pęka, a dach się wali. Trzeba było zburzyć dom, bo mógł się zawalić. I w taki sposób Magdalena Rogacka została bez domu.
Magdalena Rogacka podczas sprzątania posesji fot. Remigiusz Konieczka Teraz mieszka u siostry. Co prawda pracownicy Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szubinie oferowali jej miejsce w hotelu, ale zrezygnowała. Woli przebywać w Wieszkach, blisko Starego Jarużyna, by w każdej chwili podjechać i swoją posesję posprzątać. Teraz po poniatówce nie ma już praktycznie śladu. Cały czas ktoś tam jest i porządkuje teren. Magdalena Rogacka chciałaby tam wrócić i zamieszkać w nowym domu. Jednak koszt postawienia domu w stanie surowym przekracza sumę stu tysięcy złotych. Do tego dochodzi koszt wyposażenia, ponieważ podczas nawałnicy duży procent sprzętu uległ zniszczeniu. Dom, jak powstanie, będzie musiał zostać wykończony. Tak dużymi środkami, na dziś mieszkanka Starego Jarużyna nie dysponuje.
Koleżanki z pracy, jak dowiedziały się o tragedii, jaka spotkała panią Magdalenę, postanowiły się skrzyknąć i pomóc jej organizując zbiórkę pieniędzy. Podały nawet jej numer konta. Każda darowizna powyżej kwoty wolnej od podatku jest opodatkowana. Pytaliśmy samą zainteresowaną, czy nie obawia się fiskusa, ale wyjaśniła, że słyszała jak premier Beata Szydło powiedziała, że osoby dotknięte klęską będą zwolnione od podatków.
Rozporządzenie Ministra Rozwoju i Finansów wydane 23 sierpnia 2017 r. dotyczyło zaniechania poboru podatku od spadków i darowizn od niektórych podatników. Minister zarządza zaniechanie poboru podatku od spadków i darowizn od podatników poszkodowanych w wyniku działania silnych wiatrów, intensywnych opadów atmosferycznych lub wyładowań atmosferycznych, które miały miejsce w sierpniu 2017 r. na terenie gmin określonych w załączniku do rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów. W rozporządzeniu tym jest wymieniona gmina Szubin, a także inne pałuckie gminy: Barcin, Gąsawa, Janowiec, Kcynia, Łabiszyn, Rogowo i Żnin.
Problem polega na tym, że pracownicy urzędów skarbowych nie wiedzą, jak ten przepis realizować, ponieważ darowizny są różne, jakie zatem podlegają zaniechaniu. Ponadto nie wiadomo, jakie formalności muszą spełnić podatnicy, by nie pobierano od nich podatku od darowizny. I jak dany pracownik fiskusa ma rozpoznać darowiznę z tytułu nawałnicy od normalnej. Przypomnijmy, że w przypadku darowizn opodatkowaniu podlegają te powyżej 9.637 zł i to przypadku najbliższej rodziny.
Dlatego najbezpieczniej będzie, jak pieniądze dla osób potrzebujących będą kierowane na konto Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szubinie o numerze 25 8164 0001 2001 0000 8934 0005 z dopiskiem Nawałnica 2017 w gminie Szubin.
Pomoc finansową przyjmuje gmina Szubin, która będzie ją przekazywać osobom najbardziej poszkodowanym. Dyrektor M-GOPS Renata Michalak poinformowała, że już pierwsze środki na konto wpływają. Zostaną one rozprowadzone wśród potrzebujących. O tym kto i ile otrzyma, zdecyduje komisja.
Na tę chwilę na 343 wnioski wypłacono środki 280 rodzinom. Te 280 rodzin to 748 mieszkańców gminy Szubin, w tym 42 dzieci w wieku od 0 do 5 lat, 150 dzieci w wieku szkolnym, 26 osób niepełnosprawnych (w tym 7 dzieci). Łącznie, według stanu na wczoraj, w ramach pomocy wypłacono 963.100 zł. Jest to pomoc do 6.000 zł na rodzinę. Do wojewody kierowane są też wnioski z prośbą o pomoc do 20.000 zł, 100.000 zł i 200.000 zł oraz o pomoc w związku ze stratami w gospodarstwach - 20.000 zł i 100.000 zł. Dyrektor dodała, że rodzina ze Starego Jarużyna czeka również na wsparcie od wojewody (to powyżej 6.000 zł). Być może udzielone jej zostanie także wsparcie materialne.
Dla osób, które poszukują porad prawnych, nie tylko w sprawie darowizn, a zostały poszkodowane 11 sierpnia, dzisiaj (w czwartek 7 września) gmina organizuje bezpłatną pomoc prawną. Będzie ona udzielana w sali 31 Urzędu Miejskiego w Szubinie (na piętrze).
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1334 (36/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze