Reklama

Orkiestra z Kcyni przez lata w eleganckim stylu

Orkiestra Dęta przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Kcyni działa już od ponad 50 lat. Nic dziwnego, że stała się dumą gminy, skoro jej członków cechuje zaangażowanie w to co robią. To wyjątkowa grupa ambitnych osób w różnym wieku, która posiada serce pełne pasji oraz chęci do grania na różnych instrumentach.

Dokładnie 10 września 1969 r. dzięki decyzji podjętej przez ówczesny Zarząd OSP w Kcyni została powołana Orkiestra Dęta przy Ochotniczej Straży Pożarnej. Po raz pierwszy publicznie wystąpiła 1 maja 1970 r. Przez lata gromadziła wokół siebie uzdolnionione muzycznie osoby. - Pierwszym kapelmistrzem, jeśli się nie mylę, był Franciszek Lawrenz, potem Józef Kruszczyński i wtedy Tadeusz Gościniak. Grupę prowadził także syn współzałożyciela, Michał Lawrenz, następnie Jan Skripka, Roman Brodnicki. On w operze śpiewał. Przez 19 lat kapelmistrzem był Orlin Bebenow z Bułgarii. Skończył wyższą szkołę muzyczną w Bydgoszczy - wspominał prezes orkiestry Krzysztof Schmidt.

Orkiestra stała się niemal rodzinną tradycją. Artur Lawrenz od 2014 roku pełnił obowiązki kapelmistrza. Absolwent Liceum Muzycznego w Bydgoszczy i Szkoły Muzycznej II stopnia w Warszawie poszedł w ślady swojego dziadka Franciszka oraz ojca Michała. Aktualnie kapelmistrzem jest Mariusz Skotnicki. Rodzina Schmidtów również dba o rozwój orkiestry, a pasja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. - Grał mój dziadek, do tej pory gra mój ojciec, Krzysztof, ja również jestem częścią orkiestry, a mój syn zaczyna się uczyć - oznajmił Łukasz Schmidt.

Reklama

Na dzień dzisiejszy skład orkiestry obejmuje: 7 osób, które grają na saksofonie altowym, 3 na saksofonie tenorowym, 6 na trąbkach, 5 na puzonie, 3 na tubie, 3 na zestawie perkusyjnym oraz jedna osoba grająca na sakshornie tenorowym. Jeżeli chodzi o adeptów, to 3 przygotowuje się do gry na saksofonie altowym, w tej samej liczbie na trąbce i po jednej osobie do gry na saksofonie tenorowym, puzonie oraz perkusji. Wśród uczniów znajdują się dzieci, a także osoby starsze. W orkiestrze wiek nie ma znaczenia, ponieważ najważniejszą rzeczą jest chęć rozwijania się. - Mój najmłodszy syn zdecydował się na grę na perkusji. Musiałem z nim jeździć na próby. Wtedy odeszło wiele osób z orkiestry z powodu innych obowiązków związanych z nauką czy z pracą. Sekcja tenorowa została bardzo osłabiona. Instruktorzy i inni członkowie orkiestry nakłaniali mnie, żebym dołączył. W końcu i tak bywałem na próbach. Nie wierzyłem, że w wieku 43 lat mi się uda, więc podjąłem decyzję, że jeśli przekonam starszego syna, to ja wtedy też nauczę się grać na instrumencie. Zacząłem grę na puzonie, ponieważ zafascynował mnie sposób wydobywania dźwięków na tym instrumencie. Po upływie 2-3 miesięcy mogłem występować z podstawowymi utworami. - oznajmił Robert Napierała, prezes OSP w Kcyni.

 

Reklama
fot. Łukasz Schmidt

 

Trening czyni mistrza, dlatego członkowie orkiestry spotykają się na próbach, by razem szlifować swoje zdolności. Niestety COVID-19 utrudnia członkom orkiestry w pełni realizować swoje plany. Gdy w zeszłym roku w marcu ogłoszono pandemię koronawirusa, orkiestranci byli zmuszeni do przerwy. Długi odstęp w graniu negatywnie wpływa na poziom umiejętności. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji było wprowadzenie prób zdalnych. Instruktorzy dzielili się swoją wiedzą w multimedialny sposób. - Nagrywaliśmy szczegółowo nowe utwory, które były do zrobienia i wysyłaliśmy filmiki do orkiestrantów. Na podstawie tych nagrań, oni sobie ćwiczyli w domach. Po wyćwiczonym kawałku, musieli przesłać filmik do kapelmistrza - powiedział Łukasz Schmidt.

Reklama

Orkiestra ćwiczyła tak przez dwa miesiące. Gdy tylko sytuacja troszkę się poprawiła, to wtedy instruktorzy spotykali się indywidualnie albo w małych grupach do pięciu osób. Grupy zostały podzielone według sekcji instrumentów. Dopóki sytuacja nie zmieni się na lepsze, będzie obowiązywał ten system prób. Jednak zanim pojawiły się obostrzenia wtorki i czwartki były przeznaczone na naukę. Natomiast w piątki odbywała się próba całej orkiestry, która trwała 2,5 godziny.

 

fot. Łukasz Schmidt

 

Nauka gry na instrumencie dętym nie jest łatwa. Przeszkodą do tego mogą być nawet czynniki atmosferyczne takie jak: ciśnienie, temperatura powietrza czy wilgoć. Wtedy melodia nie brzmi zbyt przyjemnie dla ucha. Do tego ich wielkość oraz waga dość często wskazywały na to, czy może grać na nim płeć piękna. Jednak czasy się zmieniają. - Teraz nie ma takiego czegoś, żeby dziewczyny grały tylko na instrumentach dętych takich jak saksofony czy klarnety, teraz grają na trąbkach czy nawet na puzonie. Puzon ma ogromny gabryt, poza tym do gry nie używamy żadnych klawiszy, ale są pozycje i suwak, dlatego jest trudniej wygenerować dzwięki.- powiedział Łukasz Schmidt.

Reklama

Przykładem kobiety, która podjęła się wyzwania jakim jest nauka na tym wielkim instrumecie w orkiestrze w Kcyni, jest Zosia Strzyżewska. - Od maleńkości podobał mi się puzon. Ze względu na to, że nauka gry jest dla dziewczyny niemal niemożliwa, dlatego to wybrałam. Mogłam grać na saksofonie albo trąbce, ale wtedy to byłoby za proste.

W zeszłym roku orkiestranci starali się uczestniczyć w różnych występach w miarę możliwości. Do najważniejszych z nich należy Wielki Festyn Charytatywny dla Celinki Andrzejewskiej w Szubinie, który odbył się 28 września. Zorganizowali Świąteczny Koncert Kolęd on-line 27 grudnia w parafii pw. Św. Michała Archanioła w Kcyni, który był streamowany na Facebooku. Najczęściej występują w szkołach w okresie świąt Bożego Narodzenia, uroczystościach okolicznościowych oraz państwowych, piknikach, a także w trakcie świąt kościelnych. Repertuar orkiestry obejmuje utwory klasyczne, nowoczesne, filmowe czy dla dzieci. Jednym z najnowszych utworów wprowadzonych przez kapelmistrza to “Gonna fly now” z filmu “Rocky” z 1976, gdzie główną rolę gra Sylvester Stallone.

Reklama

 

Orkiestra chętnie angażuje się w najróżniejsze wydarzenie, aby swoim brzemieniem umilić czas innym. fot. Łukasz Schmidt.

 

Orkiestra posiada nowe instrumenty, dzięki którym granie jest nie tylko łatwiejsze, ale dźwięk lepiej brzmi. W 2019 i 2020 roku zarząd orkiestry złożył wniosek do Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, aby uzyskać środki na zakup instrumentów. Przez dwa lata zakupiono 15 instrumentów, której wartość szacuje się na ok. 75 tys. złotych. Najdroższymi instrumentami jakie nabyła orkiestra są tuby, jedna z nich kosztowała 9 tysięcy a druga aż 15 tysięcy. - Nie każda amatorska orkiestra, pochodząca z tak małej gminy, może pochwalić się kosztownym oraz profesjonalnym instrumentarium. Zwłaszcza, że instrumenty nie należą do najtańszych. Ogólnie cena saksofonów altowych z średniej półki wynosi ok. 4 tysięcy, trąbki w granicach od 2,5-3 tysięcy, aczkolwiek z wyżej półki może kosztować nawet 5 tysięcy, natomiast puzonów 2-5 tysięcy - stwierdził Łukasz Schmidt

Reklama

Ogromnym wsparciem finansowym jest gmina Kcynia, która co roku przyznaje dotację w wysokości ok. 30 tysięcy złotych. Muzykanci chętnie uczestniczą w różnych koncertach, piknikach, podczas których mogą zdobywać pieniądze na swoje potrzeby.

Orkiestra nie skupia się wyłącznie wokół prób. Wspólne wyjazdy czy spotkania budują więzi pomiędzy członkami, co podnosi morale grupy. Na przełomie lipca i sierpnia uczestniczą w ognisku połączonym z grillem. W latach od 2015-2019 roku orkiestra wyjeżdżała do Warszawy, gdzie oprócz uczestniczenia w występach, mogła zwiedzać stolicę. - Co roku w listopadzie spotykamy się wraz ze swoimi rodzinami oraz znajomymi, by obchodzić święto patronki muzyków Świętej Cecylii z Rzymu - oznajmił Łukasz Schmidt. - Wspólne zabawy jednoczą grupę, co także sprawia, że wszyscy członkowie czują się jak jedna wielka rodzina.

Reklama

Angelika Uścińska, 3 IV 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości