Gmina Żnin czyni starania w kierunku przejęcia, należącego obecnie do KOWR-u, parku w Jadownikach Bielskich, w którym jeszcze kilkadziesiąt lat temu istniał pałac. Teren - o powierzchni ok. 1,5 ha - znajduje się kilkaset metrów na północ od skrzyżowania dróg przy którym znajduje się 100-letnia figura Jezusa, posadowiona tam zresztą przez ostatnich właścicieli pałacu.
Obecnie park jest nieużytkowany, zaniedbany i zarośnięty. Jeśli gmina Żnin stanie się właścicielem tego terenu, otworzy to możliwość pozyskania różnego rodzaju dofinansowań na jego odnowienie i przywrócenie dawnej świetności, chociażby w takim stopniu, by mógł on służyć mieszkańcom, czy w przyszłości nawet turystom, do wypoczynku. Teren jest przyrodniczo cenny, ze względu na obecność wielu drzew, które śmiało mogłyby pretendować do miana pomników przyrody. Jest także cenny historycznie, ze względu na istnienie śladów po pałacu, resztek prowadzącej do niego kamiennej drogi czy murowanej bramy wjazdowej.
POMYSŁ
Tymczasem podjęto kroki zmierzające do zinwentaryzowania zasobów tego terenu w celu podjęcia decyzji dotyczących jego potencjalnego, przyszłego kształtu i przeznaczenia. W tym celu nawiązano kontakt ze związaną z tymi terenami dr hab. prof. UJK Marią Górską-Zabielską z Instytutu Geografii i Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Profesor jest m.in. autorką rozdziału wydanej kilka lat temu przez Muzeum Archeologiczne w Biskupinie książki dotyczącej megalitycznego grobowca, tzw. kurhanu w Kierzkowie.
Prof. Maria Górska-Zabielska przybyła do parku w Jadownikach wraz z 7-osobową grupą studentów II roku studiów licencjackich Geoinformacja z gospodarką przestrzenną Wydziału Nauk Ścisłych i Przyrodniczych kieleckiego uniwersytetu, celem wykonania ćwiczeń terenowych. Od 12 do 16 maja grupa prowadziła na terenie podworskiego parku badania, których celem było wykonanie tzw. opracowania ekofizjograficznego, obejmującego inwentaryzację, ocenę stanu oraz prognozę możliwych działań, biorąc oczywiście pod uwagę uwarunkowania historyczne.
Grupa badaczy z Kielc została podjęta przez panią sołtys Jadownik Bielskich - Agnieszkę Lidmann i Radę Sołecką, reprezentowaną przez jej członkinię Annę Krakowiak - na spotkaniu zorganizowanym w świetlicy w Jadownikach Rycerskich. W jego przygotowanie włączyły się niezawodne panie z KGW Jadowniczanki RAZEM, które przygotowały i podały obiad oraz kawę. Członkinie wystąpiły w strojach ludowych, a dania, które przygotowały były charakterystyczne dla kuchni pałuckiej. W ten sposób promowały nasz region, co zostało bardzo mile przyjęte przez grupę z Kielc. Profesor wielokrotnie zwracała uwagę na bardzo życzliwe podejście władz, jak i wielką gościnność jaka spotkała ich na Pałukach. Poza tym na spotkaniu obecni byli także przedstawiciele gminy Żnin: Bogumił Wesołowski - kierownik Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Nieruchomości oraz Paweł Sikora - kierownik Wydziału Środowiska i Obszarów Wiejskich.
JADOWNIKI - HISTORIA
Na spotkaniu prezentację dotyczącą nieistniejącego pałacu w Jadownikach Bielskich przedstawił Marek Kujawa ze Złotnik Kuj., od 15 lat redaktor strony internetowej Polskie Zabytki - największego katalogu polskich dworów, pałaców i zamków. Informacje o historii dworu i wsi zbierał posiłkując się materiałami źródłowymi, badaniami terenowymi oraz rozmowami z mieszkańcami, od których udało mu się pozyskać cenne fotografie.
Według badań Marka Kujawy historia wsi liczy 185 lat, gdyż powstała ona dokładnie w 1840 roku. Najstarsze ślady osadnictwa na tych terenach pochodzą z epoki kamienia, późniejsze dopiero z okresu wczesnego i późnego średniowiecza. Po powstaniu wsi szlacheckiej Jadowniki w XIV w., tereny obecnych Jadownik Bielskich były jej częścią, tzw. działem, a później - zapewne dopiero na pocz. XIX w - stały się oddzielną osadą o nazwie Bielawki. Nazwa ta prawdopodobnie pochodzi od miejsca, gdzie bielono płótno. Jako część Jadownik Bielawki należały do kolejnych posiadaczy tej wsi, czyli rodzin, które przybyły w te strony z okolic Mogilna, Kcyni albo Szubina. Przez ponad 400 lat byli to m.in. Janowscy, Włoszanowscy, Rynarzewscy i Tomiccy. Po III rozbiorze Polski Jadowniki wraz z Bielawkami znalazły się pod panowaniem pruskim. W 1. połowie XIX w. rząd pruski sprzedał jadownickie dobra z przyległościami - Gustawowi Eustachemu Dąmbskiemu h. Godziemba (1799-1863). Za czasów Dąmbskich w Jadownikach uwłaszczono chłopów, a majątek został podzielony. Miało to miejsce w 1840 roku. Jadowniki otrzymały zniemczoną nazwę Jadownik, zaś Bielawki - Wartenberg. W owym czasie przez osadę prowadził trakt między Młodocinem a Murczynem, a na południe odchodziła od niego dróżka łącząca Bielawki z Jadownikami, przez które prowadziła droga z Kierzkowa do Góry arcybiskupiej. Przy drodze do Młodocina znajdował się cmentarzyk, a przecinały ją dwa strumienie, nad którymi znajdowały się mostki.
Po Dąmbskich właścicielem majątku została niemiecka rodzina von Colbe. W 1913 r. liczył on 329 ha. W gospodarstwie hodowano konie, bydło i owce. Uprawiano zboże, ale też buraki cukrowe, które dostarczano do cukrowni w Żninie kolejką polną, tzw. rolkami, które w tamtym czasie były rewolucją w transporcie rolnym. Stacja załadunkowa w Wartenbergu znajdowała się naprzeciwko figury Jezusa, po drugiej stronie drogi. Kolejka prowadziła z majątku Młodocin i dochodziła do bocznicy normalnotorowej w Jadownikach.
Majątek ziemski około 1922 roku został przejęty przez państwo polskie, a jego dzierżawcą w latach 1924-1937 był Stefan Hauser, gospodarz, ale także aktywny działacz społeczny. W 1924 roku z inicjatywy Hausera i jego żony, na rozstaju dróg wybudowana została figura Jezusa. Odnowiona i poświęcona z okazji 100-lecia istnienia w 2024 roku.
Dwór wzniesiony był na planie prostokąta, fasadą skierowany na wschód. Wyjście od strony zachodniej otwierało się na owalną parkową aleję obiegającą boskiety drzew. Od strony północnej do dworu dobudowana była oficyna, łącząca się z kolejnymi zabudowaniami podwórza, rozciągającego się w kierunku wschodnim od dworu. Ciekawostką jest, że dwór miał własną instalację wodociągową. Woda spływała z dużego zbiornika umieszczonego na dachu chlewni, a do góry wtłaczana była pompą, napędzaną za pomocą maneżu. Po II wojnie światowej majątek został znacjonalizowany, a w budynku dworu znajdowały się mieszkania. Dwór niestety uległ całkowitemu zniszczeniu.
PARK PODWORSKI
Częściowo zachował się park dworski, obecnie o pow. ok. 1,58 ha. Nadal rosną w nim okazałe drzewa - lipy, jesiony wyniosłe, kasztany, akacje i dęby szypułkowe. Park przed 1945 r. obejmował obszar około 2,165 ha (w tym działki nr 19/2 i 19/3). - Ciekawa była jego kompozycja przestrzenna. Na mapie z 1890 roku widzimy, że w jego północnej części drzewa tworzyły dwa niewielkie rzędy (obecnie jest tam pole uprawne), od których alejka dochodziła do alei obwodowej. Wewnątrz części środkowej i południowej drzewa tworzyły kilka kwater otoczonych alejami. Po wschodniej stronie dworu obok podjazdu rósł dodatkowy pas drzew, który zasłaniał widok z wejścia na podwórze gospodarcze. Wraz z budynkami, czyli chlewnią, oborą, stodołą podwórze zajmowało prostokąt o pow. 1 ha - powiedział Marek Kujawa.
Po spotkaniu w świetlicy pani profesor wraz ze studentami i panią sołtys udała się na wizję terenową do parku. Na miejscu badacze zapoznali się z parkiem, pozyskując od sołtys różnego rodzaju informacje niezbędne do dalszych działań. - Do tego parku mam duży sentyment. Dworu niestety już nie ma, ale może chociaż park udałoby się uratować. Jeszcze około 25 lat temu widoczne były parkowe alejki. Teraz wszystko jest zarośnięte, praktycznie nie można wejść w głąb. Duże ziszczenia poczyniła też wielka nawałnica w 2017 r. Chciałabym, aby park nie zatracił swoich historycznych walorów i pozostał jak najbardziej naturalny, ale żeby był miejscem służącym mieszkańcom i nie tylko - powiedziała Agnieszka Lidmann.
Kolejny dzień pobytu grupy z Kielc rozpoczął się od spotkania z włodarzami Żnina w Urzędzie Miejskim. Studenci otrzymali zestaw gadżetów promujących Pałuki, a pani profesor zdeklarowała się przekazać efekty pracy, czyli wykonane opracowanie badawcze, do urzędu, celem jego ewentualnego wykorzystania w przyszłości.
BADANIA TERENOWE
Odwiedzając grupę w czasie badań terenowych zauważyliśmy, że każdy student miał przydzielone zadanie. Działając w grupie wyznaczono, zmierzono, opisano i sfotografowano ze skalą około 60 punktów przyrody ożywionej (pokaźne dęby, akacje i jesiony) i nieożywionej. Znaleziono narzutniaki (materiał kamienny przywleczony przez lądolód ze Skandynawii około 18,5 tys. lat temu) pochodzące prawdopodobnie z okolicznych pól oraz kilka dużych głazów narzutowych (okazy o wym. najkrótszej osi co najmniej 50 cm). Również pozostałości zabytkowej drogi, prowadzącej do pałacu, są wybrukowane takimi narzutniakami, ułożonymi przypadkowo i chaotycznie. W trakcie badań znaleziono w dwóch lokalizacjach stare cegły. W północnej części parku - wskazujące na lokalizację dworu i oranżerii, a być może także budynku administracyjnego i wozowni oraz w południowej części - pochodzące z murowanej bramy wjazdowej. Odkryto także dziurę w osadach podłoża ze znajdującą się w niej rurą o średnicy ok. 10 cm. Na tym etapie prac i po rozmowie z okolicznymi mieszkańcami pojawiły się wśród studentów pierwsze pomysły, co można byłoby w tym parku zrobić.
PLANY
Kolejny, niespełna dwudniowy etap badań, polegał na pracach kameralnych, będących komplementarną częścią opracowania ekofizjograficznego. Znalazły się w tej części analizy, przeliczenia i zwizualizowania własnych badań i wiarygodnych, czyli zrecenzowanych przez naukowców, źródeł internetowych. Efekty pracy przed zaproszonymi gośćmi - przedstawicielem UM w Żninie Pawłem Sikorą, władzami sołectwa, członkiniami KGW i Markiem Kujawą - przedstawione zostały podczas kolacji w agroturystycznym Ranczu Tomaszówka w Czewujewie, gdzie grupa zakwaterowana była w czasie pobytu na Pałukach.
Studenci, pod merytorycznym kierownictwem profesor, wykonali i przedstawili szczegółową analizę parku i budowę geologiczną terenu na którym się on znajduje. W formie bardzo ciekawej prezentacji przedstawiony został także plan możliwego wyglądu parku w przyszłości.
Park, o wym. 120x170 m, położony jest na Pojezierzu Żnińsko-Mogileńskim. Znajduje się w obrębie piasków i żwirów lodowcowych na glinie pochodzącej z lądolodu, który znajdował się na naszych terenach ok. 18 tys. lat temu. W trakcie prezentacji zdjęć zebrani przyglądali się, jak park zmieniał się na przestrzeni lat. Studenci przeanalizowali teren pod względem atrakcyjności turystycznej, wynikającej m.in. z położenia blisko Żnina, Biskupina czy Gniezna.
Pierwszym i najpilniejszym działaniem, wg uniwersyteckich badaczy, powinno być przede wszystkim oczyszczenie zarośniętego terenu. Ich prezentacja ukazała wizję pięknego i klimatycznego parku, z miejscami w których można by odpocząć wśród szumu drzew i zapachu kwitnących, różnokolorowych lilaków (znajdujących się tam notabene obecnie). W celach historyczno-edukacyjnych wskazane byłoby odsłonięcie i wyeksponowanie ruin dworku, bramy i drogi wjazdowej oraz stworzenie ścieżek edukacyjnych z historycznymi tablicami informacyjnymi (ewentualne prowadzenie lekcji terenowych). Propozycji zagospodarowania parku było wiele, a każda wzbudzała zachwyty zgromadzonych. Wśród nich znalazły się: tężnia, lapidarium z głazów narzutowych, romantyczna altanka, ławeczki, amfiteatr czy nawet wieża widokowa umożliwiająca podziwianie z góry parku i okolicznych pól. Poza tym warto by odnowić ścieżki wewnątrz parku, wykorzystując do tego narzutniaki, czy odtworzyć dawny żywopłot, a nawet oranżerię. Spore zainteresowanie wzbudziła wizja zamontowanych na stelażach drewnianych hamaków. Propozycje szły w różnym kierunku, pojawiły się w nich nawet paśniki dla odwiedzającej te tereny dzikiej zwierzyny czy karmniki dla ptaków.
Po zakończonej prezentacji kierownik Wydziału Środowiska i Obszarów Wiejskich Paweł Sikora podziękował profesor i studentom za poświęcony naszej gminie czas. - Wasze wytyczne dotyczące rewitalizacji były trafione, cieszę się, że uwzględniliście w nich dziedzictwo historyczne. Jestem przekonany, że praca którą wykonaliście nie pójdzie do szuflady, ale będzie stanowiła podstawę do tego, aby wykonać kolejne kroki w celu przywrócenia tego terenu mieszkańcom. Mamy narzędzia w postaci różnego rodzaju dofinansowań, które będzie można przeznaczyć na realizacje niektórych z tych pomysłów. Myślę, że w niedalekiej przyszłości prace związane w pierwszej kolejności z uprzątnięciem terenu zostaną wykonane, a potem - znając determinację pani sołtys - krok po kroku, my jako samorząd wraz z lokalną społecznością, będziemy dbać aby park cieszył mieszkańców i nie tylko.
O dalszym rozwoju tej ciekawej sprawy będziemy informować na bieżąco.
Dorota Kapłońska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze