Reklama

PGM opuszcza barak

Grażyna Bauza - zastępca księgowej i Anna Duraś - księgowa PGM są zadowolone z przenosin firmy, bo w biurze mają więcej miejsca do pracy

       fot. Karol Gapiński

Żnin, PGM, plany remontowe, Bożejewiczki, Konopnickiej, Tysiąclecia, budynek, PUK, pracownik
     PGM opuszcza barak
    PGM przenosi się do budynku dawnego PUK. Zwolniony pracownik poznaje smak kuroniówki.

     RESTRUKTURYZACJA
     W połowie zeszłego roku przyszłość Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie stanęła pod znakiem zapytania. Burmistrz gminy Leszek Jakubowski planował likwidację tej spółki komunalnej i powierzenie zarządzania zasobami mieszkaniowymi bezpośrednio urzędnikom ratusza. Ostatecznie do tego nie doszło, ale między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem 2014 dwaj pracownicy fizyczni PGM otrzymali od prezesa Stanisława Wicińskiego hiobową informację: Panowie, tracicie od 1 stycznia pracę w ramach niezbędnej restrukturyzacji w firmie.

Prezes Stanisław Wiciński konsultuje z sekretarką Moniką Woźniak najpilniejsze sprawy w firmie

Reklama

        fot. Karol Gapiński

     Zwolnienie 2 z 4 dotychczasowych pracowników brygady remontowej miało obniżyć koszty prowadzenia przedsiębiorstwa. Jednocześnie zarówno zwolnionym pracownikom, jak i nam w rozmowie w styczniu prezes Stanisław Wiciński powiedział, że zwolnieni z etatów będą otrzymywali od PGM zlecenia na niektóre prace gospodarcze. Oczywiście pod warunkiem, że będą oni konkurencyjni na rynku usług remontowych.
     Od stycznia do końca marca br. ci dwaj zwolnieni pracownicy pozostawali jeszcze w pracy, gdyż trwał okres ich wypowiedzenia. Od 1 kwietnia zaś mogli zarejestrować się już jako bezrobotni w Powiatowym Urzędzie Pracy.
     ZAMIANA
     Także blisko rok temu pod znakiem zapytania stanęło istnienie innej spółki komunalnej Żnina, a mianowicie Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych PUK. W tym przypadku firma przegrała. W związku z reformą gospodarki śmieciowej rynek odpadów komunalnych w gminie Żnin przejął Zakład Oczyszczania Miasta w Świdnicy. Dotychczas usługi odprowadzania odpadów stałych stanowiły podstawę działalności PUK. Gdy ich zabrakło, spółka została zlikwidowana.
     W poprzedniej sytuacji PUK dysponował lepszym budynkiem biurowym, niż PGM - przestronnym budynkiem, wykorzystywanym wcześniej przez nieistniejący już PGKiM (z którego obie omawiane firmy powstały). Z kolei PGM korzystał z bardzo skromnego baraku w sąsiedztwie innej spółki komunalnej WiK (patrz ramka). W momencie likwidacji PUK burmistrz wydał zgodę na przeprowadzkę mieszkaniówki do opuszczonego (ładniejszego) biurowca. Ten budynek jednak wymagał niewielkiego remontu, odświeżenia, adaptacji niektórych pomieszczeń, wymiany okien itp. Nie jest to zbyt kosztowny - jak zaznacza prezes - remont, gdyż na wielkie wydatki spółki nie stać. Poza tym wykorzystane zostaną elementy infrastruktury z dawnego biura w baraku, w tym okna.
     Prace adaptacyjne zostały podjęte już kilka tygodni temu. Jakkolwiek nadal one trwają, to siedziba przedsiębiorstwa już została przeniesiona. Teraz wspomniany barak przy WiK już jest pusty, a siedmiu pracowników biurowych spośród dziewięcioosobowej kadry PGM (wliczając w to prezesa), urzęduje już pod nowym adresem, czyli w dawnym PUK (przy tym samym wjeździe od ul. Mickiewicza, który wiedzie też do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych PSZOK).
     W nowej siedzibie działa też kasa, a numery telefonów nie ulegają żadnej zmianie w związku z tą przeprowadzką. Trwa też adaptacja dawnej świetlicy PGKiM - w tym pomieszczeniu już wkrótce będą organizowane zebrania wspólnot mieszkaniowych, którymi - obok budynków komunalnych - zarządza PGM. Dotychczas te wspólnoty zbierały się na takich spotkaniach najczęściej w dawnym biurze w baraku, gdzie było zbyt ciasno dla większej liczby osób. Dzięki przeprowadzce wygospodarowano też miejsce na archiwum. Dotychczas dokumenty archiwalne były przechowywane przez PGM w jednej z piwnicy bloku mieszkalnego na ul. 1000-lecia, co często rodziło komplikacje w pracy. Teraz pracownicy umysłowi mają już to archiwum w tym samym budynku, w którym znajdują się biura. Co ważne, są to również biura o wiele przestronniejsze, aniżeli w dawnym baraku.
     Burmistrz Leszek Jakubowski potwierdził nasze informacje o tym, że zarówno barak dotychczas używany przez PGM, jak i drugi barak - drewniany przy wjeździe do dawnego PUK, w sąsiedztwie energetyki, będą rozebrane. Podobnie jeszcze jeden obiekt gospodarczy wykorzystywany wcześniej przez PUK. Włodarz miasta oznajmił, że rozbiórka jest zasadna, bo te baraki są z drewna, nieestetyczne i łatwo może dojść w nich do pożaru. Leszek Jakubowski poinformował, że teren po rozebraniu baraku wykorzystywanego ostatnio przez PGM zostanie przeznaczony do przygotowania kilku dodatkowych miejsc parkingowych na potrzeby WiK-u.
     ETAT - ZLECENIE - DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA
     Oczywiście większe zadania PGM i tak zleca w trybie przetargów większym firmom. Jednak pozostają zawsze mniejsze prace, które zleca się ludziom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą. Tutaj swojej szansy muszą - zdaniem prezesa - upatrywać byli pracownicy przedsiębiorstwa. Stanisław Wiciński wyjaśnia, że koszty zamawiania prac są niższe, niż koszty utrzymywania dwóch etatowych pracowników. Różnica polega na tym, że odpadają koszty niektórych ubezpieczeń, urlopów, czy obowiązku zapewnienia środków czystości.
     Dotarliśmy do jednego ze zwolnionych z PGM. Jest nim Krzysztof Napierała, dawny pracownik gospodarczy w tym przedsiębiorstwie. Przyznał, że w firmie wykonywał wszelkie prace remontowe i renowacyjne. Taką adaptację biur, jaka jest czyniona w związku z przeprowadzką firmy, też mógłby wykonać. Ma nadzieję, że będzie dostawał w przyszłości zlecenia od swojego dawnego pracodawcy. W PGM był zatrudniony przez 11 lat. Od 1 kwietnia br., podobnie, jak jeszcze jeden kolega jest zarejestrowany jako bezrobotny.
     A prace, które PGM być może będzie zlecał pracownikom zewnętrznym, zależą od kwoty na remonty, którą przydzielą władze gminy Żnin. Te zaś - wszystko na to wskazuje - mogą być sporo większe w tym roku, aniżeli w ubiegłym. W 2013 r., jak informuje prezes PGM, było to około 450.000 zł, a teraz zapowiadane jest około 700.000 zł. Te pieniądze pójdą na remonty i naprawy bieżące, częściowo na prace zduńskie, wodno-kanalizacyjne, czy też wymianę stolarki okiennej i drzwiowej.

Reklama
Po wyzwoleniu Żnina pojawił się w grodzie Śniadeckich barak, który prawdopodobnie przyjechał do nas z któregoś z niemieckich obozów koncentracyjnych - tak przynajmniej wtedy mówiono w Żninie. Został on ustawiony na terenie żnińskiego gimnazjum i liceum i prowadzone w nim były lekcje. Uczył się tam m.in. Zbigniew Zwierzykowski, od którego tę historię znamy. Na terenie liceum barak stał do końca lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, a przez kilka następnych lat, do 1963 r. stał na terenie parku, naprzeciwko obecnej stacji Orlen i był wykorzystywany jako przedszkole (co pamięta z kolei dobrze redaktor naczelny Pałuk, bo do niego chodził). Następnie barak został przeniesiony w miejsce, w którym stoi do dziś i przeznaczony dla gospodarki komunalnej (kg)

     Gdy odwiedziliśmy nową siedzibę PGM okazało się, że prace adaptacyjne wykonuje pan, który nie jest jednym z tych dwóch, którzy ostatnio usłyszeli decyzję o zwolnieniu z pracy i jednocześnie słowa otuchy, iż będą otrzymywali zlecenia od PGM. - Pracuję tutaj na zlecenie - powiedział nam Paweł Górecki.
     Prezes przedsiębiorstwa wyjaśnił, że ze względu na inne sprawy bieżące, prac adaptacyjnych nie mogli wykonywać pozostali na etatach dwaj pracownicy brygady remontowej PGM. Zapytaliśmy Stanisława Wicińskiego, czemu zatem nie zatrudnił do tej adaptacji któregoś ze zwolnionych wcześniej pracowników? Powodem zwolnienia nie były przecież żadne zastrzeżenia do ich fachowości, tylko konieczność zmniejszenia kosztów przedsiębiorstwa. - Dopóki nie założą własnych działalności gospodarczych, nie możemy im dawać zleceń - oznajmił prezes.
     Zapytaliśmy Stanisława Wicińskiego, dlaczego w takim razie złożył propozycję Pawłowi Góreckiemu, który nie ma własnej działalności gospodarczej, a nie złożył jej któremuś z dwóch zwolnionych z etatów panom? Prezes odpowiedział nam, że złożył obydwu zwolnionym propozycje pracy przy adaptacjach w związku z przeprowadzką firmy. - Oni twierdzili, że nie chcą na razie zlecenia, bo idą na „kuroniówkę” - powiedział prezes.
     Inaczej tę sytuacje pamięta Krzysztof Napierała. - Mniej więcej w połowie marca luźno prezes z nami rozmawiał, że możemy robić te remonty przy przeprowadzce, ale też twierdził, że jak został tydzień do upływu etatów, to i tak nie zdążymy wykonać tego wszystkiego, co jest w planie. Jeszcze w marcu został zatrudniony tamten pan z zewnątrz. Gdyby padła oficjalna, konkretna propozycja od prezesa: „zacznijcie te roboty teraz, w marcu, a od 1 kwietnia dokończycie je już na umowę zlecenie”, to dla mnie byłaby jasna oferta i z niej chętnie bym skorzystał, ale takiej oferty nie było - oznajmił Krzysztof Napierała.
     PLANY REMONTOWE
     W zarządzaniu PGM jest około 120 budynków mieszkalnych w całej gminie Żnin. Około połowa z nich to budynki wchodzące w skład zasobów gminnych a połowa to wspólnoty mieszkaniowe, często również z udziałem jeszcze gminy, jako członka. Prezes powiedział, że po zeszłorocznych zawirowaniach, jeśli chodzi o zarządzanie wspólnotami, od nowego roku, w świetle nowych przepisów może już nimi zarządzać prezes PGM. Dzięki temu przedsiębiorstwo już nie ponosi dodatkowych kosztów za usługi zarządzania.
     Prezes zdradził nam również wstępne plany remontowe. Zaznacza, że nie można ich traktować ze stuprocentową pewnością, gdyż wszystko i tak zależy od tego, ile pieniędzy ostatecznie przekaże na remonty w zasobach mieszkaniowych gmina Żnin. Jeśli zaś chodzi o wspólnoty, to w tym przypadku decyzje o braniu kredytów bankowych na konkretną inwestycję w swym budynku podejmuje na zebraniu konkretna wspólnota mieszkaniowa.
     Stanisław Wiciński poinformował na koniec, że w tym roku PGM planuje zlecić wymianę dachów w budynkach na ul. Dębowej 10 i  ul. Rolnej 38 w Bożejewiczkach, a także dachów w barakach mieszkaniowych przy ul. Szpitalnej 42 a i b w Żninie. Wykonawcy będą wyłonieni w przetargach. Ponadto planowane są remonty na rzecz wspólnot mieszkaniowych, np. wymiana stolarki okiennej i drzwiowej na podstawie decyzji kredytowych. W budynkach wspólnot mieszkaniowych przy ul. Konopnickiej 1, 3, 4 planowane są prace przy centralnym ogrzewaniu, w tym podłączenia do istniejącego kotła. W budynku przy ul. Śniadeckich 26 dla wspólnoty mieszkaniowej zrealizowana będzie wymiana instalacji gazowych. W blokach należących do wspólnot mieszkaniowych przy ul. Tysiąclecia w Żninie będą dokańczane, w niektórych przypadkach realizowane w całości a w innych rozpoczynane, kolejne prace związane z dociepleniami elewacji.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1159 (18/2014)

Reklama

 

 

Komentarz

     Zmiany w PGM

     Jak to się mówi - nie ma lekko. Ktoś, kto był pracownikiem remontowym i dostaje wypowiedzenie - nie założy tak od razu firmy. Trzeba mieć narzędzia, wolę walki (która jest czym innym, niż wola wykonywania poleceń szefa), no a przede wszystkim - w każdym miesiącu zarobić najpierw 900 zł na ZUS.
     Ale to nieprawda, że MUSI założyć własną firmę, jeśli chce zrobić zlecenie dla przedsiębiorstwa, które go zwolniło. To przedsiębiorstwo może z nim zawrzeć umowę-zlecenie. Trzeba jedynie płacić od tej umowy pełne składki i podatki.
     Co ma wybrać zwolniony pracownik, który ma do wyboru kuroniówkę i niepewny los wolnego najmity na rynku? Święty spokój? Wolę walki? Wybierając jedną drogę - zamykasz sobie drugą. Bo na kuroniówce dorobić nie wolno (i słusznie).
     Prezes PGM trochę w tej sprawie ściemnia. Jakby chciał dać robotę byłemu pracownikowi - dałby mu ją. Przecież sprawa polega na dogadaniu się, wymianie informacji, rozmowie.
     Artykuł wywołał we mnie jeszcze jedną refleksję. Przecież PGM w ogóle nie powinien mieć żadnych zatrudnionych etatowo pracowników remontowych. Jest w tej chwili tyle firm specjalizujących się we wszystkich rodzajach prac, że o wiele prostszym i tańszym sposobem jest ustalanie, co ma być zrobione, kiedy ma być zrobione i wybieranie na rynku kontrahentów oferujących usługę najlepszej jakości. Nie trzeba utrzymywać warsztatu, kupować narzędzi, wyznaczać zastępstw w przypadku choroby pracownika i tak dalej.
     Tak więc moim zdaniem PGM powinien mieć tylko logistyka, który będzie wyznaczał prace i je kontrolował. Ten musi być na etacie. A własna ekipa ekipa remontowa to przeżytek. Nie ma lekko.

Reklama

Dominik Księski
Pałuki nr 1159 (18/2014)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości