Gmina Gąsawa wypłaciła blisko 40.000 złotych poprzedniej sekretarz gminy Danucie Tomaszewskiej. Wypłata wspomnianej kwoty to efekt zawartej przed sądem ugody.
Przypomnijmy, że 1 kwietnia ubiegłego roku wójt Błażej Łabędzki wypowiedział umowę o pracę ówczesnej sekretarz gminy Danucie Tomaszewskiej. Wcześniej od 5 października 2015 roku do 31 marca 2016 roku Danuta Tomaszewska przebywała na zwolnieniu lekarskim. Jednym z powodów wypowiedzenia umowy o pracę z sekretarz gminy była utrata zaufania. Rozwiązanie umowy o pracę odbyło się z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Była sekretarz odwołała się od decyzji wójta do Sądu Pracy w Bydgoszczy, domagając się przywrócenia jej do pracy na dotychczasowych warunkach.
16 maja ubiegłego roku do żnińskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie dotyczące poświadczenia nieprawdy w dokumentach w Urzędzie Gminy w Gąsawie. Wójt zwrócił się do radców prawnych o analizę dokumentu, który dotyczył realizacji przez gminę Gąsawa budowy kanalizacji sanitarnej wraz z przyłączami na trasie Szelejewo - Oćwieka - Komratowo - Łysinin, pod kątem jego zgodności z prawem. Po uzyskaniu opinii prawnej została podjęta decyzja o powiadomieniu prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa oraz o rozwiązaniu umowy o pracę z byłą sekretarz bez zachowania okresu wypowiedzenia. Danuta Tomaszewska odwołała się do Sądu Pracy w Bydgoszczy od złożonego oświadczenia o rozwiązaniu umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia i wniosła o przywrócenie jej do pracy na poprzednich warunkach, na poprzednie stanowisko pracy.
Jesienią zeszłego roku postępowanie w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa zostało umorzone.
Gąsawscy radni musieli dokonać zmian w tegorocznym budżecie gminy i zabezpieczyć blisko 40.000 zł. Jak się okazało, pieniądze te zostały zarezerwowane na wypłatę roszczenia dla byłej sekretarz. Wójt Błażej Łabędzki wyjaśnia, że kwota trafiła już na konto Danuty Tomaszewskiej.
- Przed sądem zostało zawarte porozumienie, że gmina wypłaci pani Tomaszewskiej około 40.000 złotych - powiedział Błażej Łabędzki.
Danuta Tomaszewska w rozmowie z Pałukami zaznaczyła, że zwolnienie dyscyplinarne, które otrzymała od wójta, było odwetem za to, że złożyła sprawę do sądu, po tym jak otrzymała wypowiedzenie. I dodaje, że to była jej decyzja o zawarciu z gminą porozumienia, bo gdyby nie wyraziła na to zgody, to sprawa mogłaby się jeszcze długo toczyć. Była sekretarz powiedziała, że domagała się przywrócenia do pracy, ale zdawała sobie sprawę, że po ewentualnym wygraniu sprawy w sądzie gmina musiałaby wypłacić jej znacznie większe odszkodowanie niż w zawartym porozumieniu. Nie chcąc narażać gminy na większy uszczerbek finansowy, zgodziła się na proponowane porozumienie.
- Skoro jestem w tym środowisku, a nie innym, to podjęłam taką decyzję - podkreśliła Danuta Tomaszewska.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1317 (19/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze