W związku z ostatnią publikacją tekstu Karola Gapińskiego z ostatniego (47) wydania tygodnika Pałuki pt. „Ocena: pieniądze wydano źle”, redakcja zwróciła się do mnie z prośbą o wyjaśnienie różnicy pomiędzy premią a nagrodą. Pojęcia te są często używane w przestrzeni prawa pracy, a moja praktyka wskazuje niestety na powszechną znikomą znajomość ich znaczenia.
Nie ma ustawowej definicji ani premii, ani nagrody. Źródłem prawa do premii najczęściej są regulaminy wynagradzania, bądź regulaminy pracy. Prawo do premii może również wynikać z umowy o pracę. Interpretacją tych pojęć zajęło się głównie orzecznictwo sądowe oraz doktryna prawa pracy. Przeglądając orzecznictwo, które również bazuje na doktrynie prawa, można raczej bez trudu znaleźć wyraźne i istotne różnice pomiędzy tymi pojęciami. Przykładowo, w wyroku (I PK 3/07) z 21 czerwca 2007 roku Sąd Najwyższy w dwóch punktach zauważył, że:
1. Różnica między nagrodą a premią polega na tym, że nagroda nie jest uzależniona od dopełnienia przez pracownika konkretnych warunków, a jej przyznanie zależy od uznania pracodawcy. Decydujące jest to, czy odpowiednie akty prawne (umowa o pracę) przewidują z góry skonkretyzowane i zobiektywizowane (podlegające weryfikacji) przesłanki nabycia prawa do świadczenia lub przesłanki prowadzące do jego pozbawienia albo obniżenia (tak zwane reduktory). Jeżeli warunki (kryteria) przyznawania świadczenia są określone w sposób na tyle konkretny, aby mogły podlegać kontroli, to świadczenie ma charakter premii, a ich spełnienie jest źródłem praw pracownika do premii.
2. Do charakterystycznych cech premii należy również to, że nabycie prawa do tego świadczenia może być uzależnione nie tylko od warunków, których spełnienie zależy bezpośrednio od pracownika, lecz również od warunków zależnych od zespołu pracowników, jednostki zakładu pracy lub całego przedsiębiorstwa. Do takich warunków może należeć między innymi osiągnięcie zysku lub zachowanie płynności finansowej spółki.
I oto cała odpowiedź na postawiony problem. Pełna uznaniowość świadczenia właściwa jest wyłącznie dla nagrody, a nie premii.
Czytelnicy tu od razu zwrócą mi uwagę, że przecież często można spotkać się ze zwrotem „premia uznaniowa”. Jest to zlepek pojęciowy zupełnie bez sensu. Albo premia, albo uznaniowa.
Premia ma operować wyżej wymienionymi reduktorami, które wyznaczają nieuznaniowe, lecz zobiektywizowane kryteria nabycia, bądź pozbawienia pracownika prawa do premii. W przeciwieństwie do nagrody, premia ma charakter roszczeniowy. Jeśli pracownik zgodnie z ustalonymi wcześniej zasadami nabył prawo do premii, a premii nie otrzymał, może dochodzi tego prawa przed sądem.
Nie ma natomiast roszczenia o wypłatę nagrody, ponieważ jest ona w pełni uznaniowa. Choć i tu można dopatrzeć się małego ale. Sąd Najwyższy w jednym ze swoich wyroków zauważył, że nagroda może być również oceniana z punktu widzenia równego traktowania w zatrudnieniu. Ale to już temat na inną pogadankę o prawie pracy.
Wracając do pojęciowego koszmarku o nazwie „premia uznaniowa”, w praktyce orzeczniczej sądy przyjmują, iż jest to nagroda, więc jeśli nie ma czytelnych kryteriów nabycia prawa do świadczenia, pracownicy przegrywają sprawy w sądach. Dowiadują się wtedy, że przez 20 lat pracy otrzymywali nagrody, a nie premie. Szkoda tylko, że dopiero przed sądem. Trzeba również zauważyć, iż o charakterze prawnym świadczenia nie przesądza jego nazwa. Jeśli pracodawca wprowadza w regulaminie świadczenie o nazwie „premia uznaniowa” i idą za tym konkretne kryteria (reduktory), to mamy do czynienia z premią. Jeśli natomiast, przesłanką decydującą o przyznaniu świadczenia jest uznanie - świadczenie przybiera wtedy postać nagrody.
Aby sprawa nie była tak prosta i oczywista na koniec postanowiłem nieco zamieszać. Na gruncie tzw. pragmatyk służbowych - są to akty prawne, regulujące w sposób szczególny prawa niektórych grup pracowniczych: np. Karta Nauczyciela, ustawa o pracownikach samorządowych, ustawa o urzędnikach państwowych, ustawa o policji, itd. (jest tego całkiem sporo) - ustawodawca posługuje się pojęciem „nagrody jubileuszowej”. Przesłanki nabycia prawa do nagrody jubileuszowej zostały w tych przypadkach bardzo szczegółowo opisane i zdefiniowane. Krótko mówiąc, jeśli pracownicy w tych szczególnych grupach pracowniczych spełnili przesłanki nabycia prawa do nagrody jubileuszowej, to muszą nagrodę jubileuszową otrzymać. Nie ma tu ani krzty uznania, przy czym świadczenie, które pracownicy otrzymują, nazywa się nagrodą, a nie premią.
Uważny czytelnik w tym momencie może całkiem słusznie zauważyć, iż coś tu nie gra - czyżby wręcz z autorem tego tekstu, który co chwilę przeczy sam sobie? Nie gra - być może, aczkolwiek autor, póki co, jest w granicach normy. Natomiast z prawem jest tak, iż o charakterze konkretnego świadczenia nie decyduje jego nazwa. Decyduje wiele innych kryteriów, przesłanek, które dopiero wyznaczają jego charakter prawny. Tak samo jest z premią i nagrodą.
Nadinspektor
Krzysztof Krzemień
Pałuki nr 1294 (48/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze