Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni Ziemi, człowiekowi pozostaną już tylko cztery lata życia. Skoro nie będzie pszczół, nie będzie też zapylania. Zabraknie więc roślin, potem zwierząt, wreszcie przyjdzie kolej na człowieka... - Karol Darwin.
Pszczoły to mądre i pożyteczne owady. Żyją w świetnie zorganizowanym społeczeństwie, które rządzi się swoimi prawami. Mają swoje reguły i określone schematy, posiadają własny system porozumiewania się. Są ważnym zapylaczem roślin kwiatowych. Prowadzenie własnej pasieki to zajęcie, które może nie jest zbyt dochodowe, ale za to bardzo satysfakcjonujące. Pszczoły trzeba kochać i rozumieć. Owady te istniały i dobrze sobie radziły zanim pojawił się człowiek. Musimy pamiętać, że to nie my jesteśmy potrzebni im do przetrwania, tylko one nam.
Niestety, w obecnych czasach pszczelarstwu przyszło zmagać się z wieloma przeciwnościami. Największym problemem jest zbyt miodu, a to przez sprowadzanie taniego produktu z Chin i Ukrainy. Jego cena wynosi od 4 do 8 zł. Koszty wyprodukowania miodu w Polsce są dużo wyższe, ale jego jakość także. - Po co punkty skupu mają przyjmować nasz produkt, jeśli mogą w nieograniczonej ilości sprowadzać go z zagranicy. Tak naprawdę to powinniśmy wraz z rolnikami strajkować - tak o sytuacji w pszczelarstwie wypowiedział się Stanisław Prus - prezes żnińskiego koła Pomorsko-Kujawskiego Związku Pszczelarzy.
- Wczesna wiosna spowodowała, że pszczoły zabrały się do pracy. Przez ostatnie znaczne ochłodzenie przestały latać, zostały w ulach, zjadając przy okazji to, co do tej pory przyniosły. Już można powiedzieć, że miodu pochodzącego w głównej mierze z rzepaku będzie znacznie mniej - ocenia Stanisław Prus.
Kolejnym problemem spędzającym sen z powiek pszczelarzom są choroby, takie jak powodowana przez roztocza warroza czy nosemoza - zaraźliwa choroba układu pokarmowego wywoływana przez grzyba sporowca. Pasożyty atakują jelito środkowe pszczół dorosłych, co skutkuje osłabieniem oraz niedożywieniem chorych osobników. Choroba może wywoływać biegunkę, a nawet prowadzić do masowego wymierania pszczół.
O pasiekę trzeba nieustannie się troszczyć i bacznie obserwować, tym bardziej szkoda, jeśli dochodzi do przypadków zatrucia pszczół środkami ochrony roślin. W tym miejscu apel do rolników: - Wykonujcie opryski swoich plantacji zgodnie z wytycznymi producenta i po oblocie pszczół. To bardzo ważne. Chodzi o to, aby ich nie zatruć. To przecież zapylacze waszych roślin! Pszczoły trafiają do swojego ula po zapachu. Opryski zazwyczaj intensywnie pachną. Wystarczy, że pszczoła przeniesie na sobie ten zapach, a już nie zostanie wpuszczona do ula i zakończy swój pracowity żywot pod nim - alarmuje prezes żnińskiego koła.
Pszczelarzy skupia Polski Związek Pszczelarski. Jego celem jest reprezentowanie interesów tej grupy przed organami centralnymi, integrowanie środowisk pszczelarskich i podnoszenie kwalifikacji osób zajmujących się lub chcących rozpocząć przygodę z pszczelarstwem. Związek podejmuje także działania w zakresie ochrony pszczół przed chorobami i zatruciami, dbając jednocześnie o wysoką jakość handlową miodu. Pszczelarzy z naszego regionu skupia Pomorsko-Kujawski Związek Pszczelarzy w Bydgoszczy, z kołami m.in. w Żninie, Barcinie, Mogilnie, Rogowie, Strzelnie i Szubinie.
Każdy właściciel pasieki obowiązany jest zarejestrować ją u powiatowego lekarza weterynarii oraz wystąpić do ARiMR o nadanie numeru identyfikacyjnego EP (Ewidencja Producentów).
Tylko zarejestrowane pasieki mogą starać się o różne dotacje, jak np. częściową refundację kosztów zakupu sprzętu pszczelarskiego, rasowych odmian pszczół czy leków.
Powiatowy lekarz weterynarii w Żninie - Andrzej Domagalski - informuje, że w inspektoracie, którym kieruje, zarejestrowało swoją działalność prawie 300 pszczelarzy. - Bywało różnie, czasami ilość pszczelarzy się zwiększała, czasami zmniejszała. Obecnie obserwujemy wzrost zainteresowania tym rodzajem działalności. Ostatnio wydajemy zaświadczenia o wpisaniu do rejestru i o liczbie pni pszczelich, które są potrzebne hodowcom do złożenia wniosków o dopłaty z ARiMR - powiedział Andrzej Domagalski.
Dobrą informacją dla pszczelarzy jest to, że do 31 maja 2024 r. można składać wnioski, w ramach pomocy de minimis w rolnictwie, o dofinansowanie do przezimowanych rodzin pszczelich. Nabór prowadzą biura powiatowe Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dotychczas zarejestrowały one 11,3 tys. wniosków. Dokumenty można składać osobiście lub przez pełnomocnika, wysyłać poleconą przesyłką rejestrowaną nadaną w placówce Poczty Polskiej lub za pośrednictwem platformy ePUAP.
Środki finansowe z budżetu państwa, podobnie jak w latach ubiegłych, są przeznaczone dla hodowców pszczół, którzy prowadzą działalność nadzorowaną w zakresie utrzymywania tych owadów, są wpisani do rejestru prowadzonego przez powiatowego lekarza weterynarii i mają nadany przez ARiMR numer EP. Stawka dofinansowania to 50 zł do każdej przezimowanej rodziny pszczelej, a pula środków zarezerwowanych na tę pomoc wynosi 80 mln zł. O środki na utrzymanie pszczół w okresie bezpożytkowym można się ubiegać w Agencji już po raz czwarty. W 2021 roku pszczelarze otrzymali z tego tytułu blisko 20 mln zł, w 2022 ponad 23 mln zł, a w 2023 niemal 77 mln zł.
Do wniosku beneficjent musi dołączyć wydane w 2024 roku zaświadczenie powiatowego lekarza weterynarii, właściwego ze względu na miejsce prowadzenia pasieki, o wpisaniu pszczelarza do rejestru oraz o liczbie pni pszczelich, a także wypełnić oświadczenie lub dołączyć zaświadczenia o otrzymanej pomocy de minimis. W przypadku gdy pszczelarz nie posiada jeszcze numeru EP, należy do wniosku dołączyć wypełniony i podpisany wniosek o wpis do ewidencji producentów. Agnieszka Nowicka, ze żnińskiego biura ARiMR, poinformowała: - W ubiegłym roku nasze biuro wydało 104 decyzje o dopłacie do przezimowanych rodzin pszczelich. Obecnie [stan na
24 kwietnia - przyp. red.] złożone zostały 43 wnioski.
Dorota Kapłońska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze