Szubin, gazeta samorządowa, Elżbieta Dittrich, biuletyn
Radna chce gazety samorządowej
Radna Elżbieta Dittrich nakłaniała burmistrza do wydawania biuletynu. - Nie będziemy wydawać gazety. Od informowania społeczeństwa są oni - odpowiedział zastępca burmistrza wskazując na obecnego na posiedzeniu komisji reportera Pałuk.
Na posiedzeniu komisji gospodarki komunalnej, mieszkaniowej, ładu i porządku publicznego Rady Miejskiej w Szubinie radna Elżbieta Dittrich zaproponowała, by gmina na bieżąco informowała mieszkańców o tym, co robi i jak wydawane są publiczne pieniądze. Pokazała materiały, jakie przyniosła z sobą, a jakie wydaje gmina Tarnowo Podgórne. Na kredowym papierze zaprezentowane tam były informacje, jak wydano budżet w roku ubiegłym, jakie są planowane inwestycje, wizualizacje i informacje. Radna dodała, że gmina powinna takich informacji udzielać cyklicznie np. co miesiąc Jej zdaniem, mieszkańcy gminy i miasta Szubin zasługują na to, by wiedzieć, co się dzieje.
Obecni na posiedzeniu komisji burmistrz Ignacy Pogodziński i zastępca burmistrza Mariusz Piotrkowski ostro zaoponowali wobec pomysłu wydawania gazety samorządowej. - Jestem przeciwny wydawaniu gazety samorządowej przez gminę - powiedział burmistrz, a zastępca dodał, że od informowania społeczeństwa jest prasa i wskazał na obecnego na zebraniu reportera Pałuk. Włodarze podkreślili, że prasa lokalna spełnia zadania związane z informowaniem mieszkańców. - Osobiście też jesteśmy dostępni i udzielamy informacji, jeśli tylko zostaniemy o to poproszeni - stwierdził Mariusz Piotrkowski. Zdaniem burmistrzów, rolę informacyjną spełniają urzędowe strony internetowe.
Radna Elżbieta Dittrich nie dała się przekonać. Po komisji podtrzymała swoje stanowisko, iż gmina powinna wydawać materiały drukowane, ponieważ nie wszyscy mieszkańcy mają dostęp do Internetu.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1151 (10/2014)
Komentarz
NIE dla gazety samorządowej w Szubinie i innych gminach
Jako dziennikarz doceniam u społeczeństwa głód informacji. Dlatego rozumiem radną z Szubina Elżbietę Dittrich, że apeluje do władz o to, by informowały mieszkańców o tym, co się dzieje w urzędzie z publicznymi pieniędzmi. Tylko, że nie tyle informacja informacji nie jest równa, co forma jej przekazywania.
Podczas mojej rozmowy z Elżbietą Dittrich próbowałem wyjaśnić, że są to dwie różne sprawy. Wydanie jednorazowego folderu jest do przyjęcia, ale wydawanie przez gminę miesięcznika, tygodnika czy kwartalnika już nie. Wydaje mi się, że nie udało mi się pani radnej rozjaśnić tego tematu, wiec postanowiłem to zrobić jeszcze raz.
Są miasta i gminy w Polsce, które wydają prasę samorządową. Prasa ta dostępna jest za darmo, więc każdy może iść do urzędu i sobie ją wziąć. Z tym, że najczęściej prasa taka jest tubą propagandową władz. Znajdą się w niej artykuły informacyjne o tym co zostało zrobione, ale przy okazji promuje się władza. Nie wiem, czy radna w takiej gazecie chciałaby, żeby na każdej stronie było zdjęcie burmistrza z informacjami typu: burmistrz na targach turystycznych, burmistrz na apelu szkolnym, burmistrz przecina wstęgę. W takiej gazecie nie przeczytałaby pani, ile wydano na drogę gminną, która akurat prowadzi np. do domku letniskowego burmistrza, nie przeczytałaby pani o radnych, którzy są w opozycji (jeśli w ogóle by taka opozycja była), nie dowiedziałaby się pani o tym, dlaczego dyrektorem został Kowalski, mimo że nie spełniał kryteriów naboru itp. rzeczy. Z reguły władze, które czują potrzebę wydawania biuletynów, nie mają czystych rąk, próbują się wybielić w swoich periodykach, a niezależnej prasie utrudniają życie jak się da. A zespoły redakcyjne stanowią pracownicy urzędu lub nauczyciele, którzy zmuszani są do przygotowywania artykułów.
Prasa w rozumieniu prawa prasowego, to nie tylko gazety, to także radio, telewizja, a obecnie Internet. Znamy jednostki samorządu terytorialnego (i to wcale nieodległe), które w doskonały sposób wykorzystują te nośniki do tego, by trąbić o swoich sukcesach, a przy okazji krytykują prasę niezależną. Burmistrzowie wydają publiczne pieniądze na kształtowanie własnego PR, a w konsekwencji na zdominowanie sceny politycznej. Potem się okazuje, że opozycji nie ma, a włodarz rządzi 20 lat. W samorządach również kwitnie kremlowska propaganda. Reasumując. Rozumiem intencje radnej, które są dobre i jestem o tym przekonany, ale przytaczając pewne przysłowie wiadomo, co jest dobrymi chęciami wybrukowane.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1151 (10/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze