Reklama

Radny chce kierowania druhów ochotników do zdarzeń z owadami błonkoskrzydłymi. Dyżurni mają zakaz.

- Przepisy zmieniły się w ubiegłym roku. Wyjazdów było bardzo dużo, a nie zawsze zasadne – tłumaczy st. kpt. Bartosz Walkowiak z komendy powiatowej w Nakle nad Notecią.

Ochotnicze straże pożarne często wyjeżdżały do zdarzeń z udziałem owadów błonkoskrzydłych. Są to m.in. pszczoły, osy, mrówki, szerszenie, trzmiele, gąsieniczniki. Strażacy są wyposażeni w odpowiedni sprzęt zakupiony z pieniędzy publicznych. Druhowie ochotnicy dawali sobie radę i likwidowali zagrożenia. Daje się zauważyć, że w państwowej straży pożarnej jest obecnie przeświadczenie zmieniające diametralnie sytuację. Widzi to jeden z radnych powiatu nakielskiego. – Teraz nie jesteśmy dysponowani do tego typu zdarzeń. Jeżeli jest zgłoszenie z publicznej instytucji to strażacy są wysyłani do tego typu zagrożeń. Zwykli mieszkańcy, których bardzo często nie stać na wynajęcie firm zewnętrznych są niestety odsyłani z kwitkiem. Placówki publiczne mają budżety, więc poradzą sobie. Przez ostatnie trzy tygodnie miałem dziewięć sytuacji kiedy ludzie przyjeżdżają do nas [jednostka w Kowalewku – przyp. red] nawet z mojej wsi gdzie są dzieci, osoby niepełnosprawne i proszą o usunięcie tych owadów. Oni to zgłaszają na numery alarmowe bądź bezpośrednio do powiatowej komendy straży pożarnej, ale przykro stwierdzać, że bez skutku. Były przypadki pokąszeń. Apeluje do pana starosty o rozmowę z komendantem powiatowym lub z kimś wyżej. Potrzebna jest pomoc szczególnie dzieciom i osobom starszym, niepełnosprawnym. Można dysponować  strażaków do tych rodzin. Jednostki Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego mają przecież odpowiedni sprzęt – prosi radny Krzysztof Napieralski komendant Jednostki Ratownictwa Specjalnego w Kowalewku gmina Kcynia.

Poszukaliśmy uzasadnienia dla postępowania oficerów dyżurnych komend Państwowej Straży Pożarnej. Zalecenia wydała komenda główna. Nazwa procedury to „Zasady postępowania podczas interwencji prowadzonych w związku ze zgłoszeniem wystąpienia zagrożeń od rojów lub gniazd owadów błonkoskrzydłych”. Właściciele prywatnych posesji lub zarządcy muszą radzić sobie sami zgodnie z art. 61 ustawy Prawo budowlane. Muszą zapłacić za usługę wyspecjalizowanej firmie. Dyżurny strażak ma obowiązek kierowania jednostek tylko kiedy bezpośrednio zagrożone jest życie lub zdrowie, ale głównie do szkół, przedszkoli, placówek służby zdrowia, domów pomocy społecznej. Mówiąc prościej gdy zagrożeni nie mogą sami uciec.

Reklama

 - Przepisy zmieniły się w ubiegłym roku. Wyjazdów było bardzo dużo, a nie zawsze zasadne. Jeżeli nie zaistniało zagrożenie życia, zdrowia i tak miejsce zdarzenia było tylko zabezpieczone. Pozostałe działania podejmowali właściciele – informuje st. kpt. Bartosz Walkowiak rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nakle nad Notecią. Stąd komenda główna wydała rygorystyczny przepis. W jego myśl jeżeli dyżurny uzna wezwanie za nieuzasadnione, czyli zagrożenia życia bądź zdrowia nie było wtedy strażacy tylko ewakuują i odpowiednio oznaczają teren. Gniazdo musi usunąć właściciel posesji.

Przepis mówi również o kosztach, ponieważ ekwiwalent za wyjazdy  dla strażaków ochotników nie może dotyczyć komercyjnych działań takich jak między innymi dezynsekcja, zabezpieczenie przeciwpożarowe imprez, wypompowywanie wody, czy prowadzenie szkoleń. Chyba, że rada gminy podjęła uchwałę w myśl art. 15 a ustawy o OSP. Poza tym blokada wozu bojowego na taką akcję uniemożliwia interwencję w razie pożaru lub drogowego wypadku.

Reklama

Starosta nakielski obiecał wyjaśnić sytuację. Na rozmowę zostanie zaproszony radny Napieralski.

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/09/2026 20:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama