Matki dzieci ze Szkoły Podstawowej w Laskownicy domagają się wyjaśnienia spraw, które doprowadziły do konfliktu na płaszczyźnie dyrekcja - rodzice
fot. Sylwia Wysocka
Laskownica - jedna szkoła, dwie rady
Śladami listu księdza
Burmistrz proponuje, by rodzice uczniów Szkoły Podstawowej w Laskownicy porozmawiali jeszcze raz - do skutku, do zgody - z dyrekcją szkoły. Dotychczasowe spotkania nic nie dają, rodzice chcą złożyć skargę w sądzie o zniesławienie, a kuratorium niedługo sprawdzi, czy dyrekcja szkoły wykonała wydane podczas ostatniej kontroli zalecenia.
19 maja w kcyńskim ratuszu odbyło się spotkanie burmistrza Tomasza Szczepaniaka z rodzicami z rad rodziców Szkoły Podstawowej w Laskownicy - bo w szkole tej działają dwie rady rodziców: jedna wybrana we wrześniu, którą odwołała dyrektor Teresa Stańczyk, i druga powołana przez nią.
SKĄD DWIE RADY
O radach rodziców w szkole w Laskownicy pisaliśmy w 19 numerze Pałuk. Część rodziców zaczęła głośno mówić o tym, że nie podoba się im zachowanie księdza katechety - proboszcza Stanisława Karabasza. W styczniu rada rodziców zaprosiła księdza na spotkanie do szkoły. Ksiądz z zaproszenia nie skorzystał, przesłał list, którego treść inaczej jest dzisiaj przedstawiana przez rodziców, inaczej zaś przez księdza. Sam list - jak ostatecznie stwierdziła dyrektor szkoły - zaginął. List odczytała zresztą rodzicom zastępca dyrektor szkoły, pani dyrektor nie było na tym spotkaniu z rodzicami. Rodzice byli oburzeni tym, że ksiądz nie przyszedł, zarzucali pani dyrektor, że stoi po stronie księdza. W lutym, na wniosek około stu rodziców, który dotarł do pani dyrektor, na zebraniu rodziców została odwołana działająca od września rada rodziców i powołana nowa.
Kuratorium zapewniało, że działająca od września rada nie może zostać odwołana zarządzeniem dyrektora, bo nie posiada on nad nią zwierzchnictwa i jest prawnie funkcjonującą w tej szkole. Dyrektor szkoły tłumaczy, że działała na wniosek ponad setki rodziców, którzy domagali się odwołania przewodniczącego rady.
PROTOKOŁU NIE BYŁO
- TAK JAK ZAWSZE
Na zebraniu w kcyńskim ratuszu, dyrektor szkoły Teresa Stańczyk wspólnie z dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty Jadwigą Winiaszewską zapewniły, że wybory wrześniowe nie odbyły się zgodnie z prawem; nie ma z tych wyborów protokołu i nie były one przeprowadzone w sposób tajny. Rodzice przypominają, że wybory odbyły się tak jak zawsze. A to, że nie we wszystkich klasach wybory do trójek były tajne, rodzice uważają za brak właściwej informacji ze strony dyrektor o tym, jak powinny przebiegać wybory. - Nikt nam nie powiedział, że musi być tajnie. Od lat wybieramy jawnie i legalności rady rodziców w poprzednich latach nikt nie negował, a teraz - by się nas pozbyć - mówi się o błędach proceduralnych - mówi rodzic z pierwszej rady.
Burmistrz Tomasz Szczepaniak podał trzecią możliwość - powołanie w tym roku trzeciej rady: - Biorąc pod uwagę dwie rady uważam, że dla ozdrowienia sytuacji należałoby zarządzić nowe wybory, jednak do końca roku szkolnego został miesiąc, więc może obie rady spróbują wspólnie funkcjonować, a we wrześniu i tak będą nowe wybory, taka moja sugestia - mówił Tomasz Szczepaniak. Przewodniczący pierwszej rady Robert Napierała zarzucił pani dyrektor, że nie ma ona prawa interweniować w skład rady rodziców. Mówił też, że nikt mu nie przedstawił, jakie zarzuty wobec jego osoby zostały wystosowane, a to na ich podstawie dyrektor postanowiła odwołać radę.
ŚLADAMI LISTU KSIĘDZA
Rodzice zapewnili burmistrza, że konflikt powstał, kiedy na prośbę rodziców rada rodziców wystąpiła do księdza z prośbą o przybycie na zebranie szkolne. - Ksiądz się tłumaczy w „Pałukach”, że przeprosił za swoją nieobecność na zebraniu, a my na zebraniu usłyszeliśmy obelgi pod adresem Roberta i Marioli oraz nas przed nimi przestrzegano. List odczytała zastępca dyrektora Bożena Kowalska, a jego autorem miał być ksiądz Stanisław Karabasz. Mimo licznych prób listu do wglądu nie dostaliśmy, mimo że został odczytany na forum przed rodzicami - tłumaczy jedna z matek. Rodzice uważają pismo księdza za kość niezgody, bo kiedy je odczytano, społeczeństwo się podzieliło. Jak mówią, dostają anonimy z pogróżkami, telefony, pracownik szkoły zastraszał jednego z rodziców. Burmistrz przyznał, że ksiądz Karabasz nie ma łatwego charakteru, a rodzice z Kowalewka nie są przyzwyczajeni do takiego postępowania. Mariola Tafelska, zastępca przewodniczącego pierwszej rady rodziców, zapewniła, że wielokrotnie zwracała się do dyrektor szkoły o wydanie pisma odczytanego na zebraniu, jednak dyrektor tłumaczyła, że jest to pismo wewnętrzne szkoły. Na pytanie burmistrza, czy to pismo w szkole jest, dyrektor Teresa Stańczyk odpowiedziała, że takiego pisma nie ma, że zostało ono odczytane publicznie i wszyscy zostali z jego treścią zapoznani. Burmistrz pytał, czy dyrektor szkoły zna treść pisma odczytanego na zebraniu. - Wpłynęło pismo od księdza. Wiedząc, że nie będzie mnie na zebraniu przekazałam pismo zastępcy, który prowadził zebranie i nie wczytywałam się w treść listu - mówiła Teresa Stańczyk.
Rodzice domagają się wydania pisma, bo stanowić ono ma dowód w dochodzeniu praw za zniesławienie przez księdza. Prawnik, do którego zwrócili się rodzice o pomoc, stwierdził, że powinni mieć pismo od księdza, by można było ostatecznie stwierdzić, czy zawierało oszczerstwa, pomówienia lub groźby. - By złożyć doniesienie na policję i określić czyn, pod który można zakwalifikować list, muszę go posiadać. Jeśli jednak nie zostanie on wydany, powołam za świadków osoby, które go słyszały - mówi Mariola Tafelska.
Ostatecznie pani dyrektor stwierdziła, że pisma w szkole nie ma. Na pytanie rodziców, czy takie pismo może w szkole zginąć, obecny na spotkaniu radca prawny Kazimierz Kolander, reprezentujący Gminny Zespół Oświaty, stwierdził, że nawet w sądzie giną dokumenty.
Rodzice wspomnieli też, że byli u biskupa Jana Tyrawy porozmawiać o sprawie księdza Karabasza. Jak nam powiedział rzecznik diecezji bydgoskiej ks. dr Sylwester Warzyński, ksiądz Karabasz będzie uczył w szkole w Laskownicy tylko do końca czerwca, bo i tak uczy tu religii tymczasowo - na zastępstwie.
NOTATKI ZE SPOTKANIA
Rodzice domagają się wyjaśnienia niezakończonych spraw, jak np. skontrolowania przez burmistrza listy nazwisk podpisanych pod wnioskiem za odwołaniem przewodniczącego pierwszej rady rodziców, bo prawdopodobnie pod listą podpisywały się całe rodziny. Jadwiga Winiaszewska proponowała, by odciąć wszystko grubą linią i zacząć od nowa bez rozpamiętywania. Burmistrz opowiedział się po stronie rodziców i uznał, że niezałatwione sprawy należy wyjaśnić i podkreślił, że na takie rozwiązanie liczy. Tomasz Szczepaniak zasugerował rodzicom i dyrektor szkoły, by jeszcze raz się spotkali i porozmawiali. Pomimo że na początku spotkania Jadwiga Winiaszewska poprosiła do protokołu o nazwiska rodziców, a na końcu zebrania miał on być odczytany i podpisany przez obecnych, do tego nie doszło. Jak wyjaśniła Jadwiga Winiaszewska, do odczytania protokołu nie doszło, gdyż wypowiedzi były lakoniczne, nakładały się na siebie i protokolantka miała problemy z ułożeniem ich w całość. Do tego uczestnicy spotkania nagle się rozeszli. Jak dodała Jadwiga Winiaszewska, notatki ze spotkania są do wglądu w Gminnym Zespole Oświaty.
WKRÓTCE KONTROLA
Niebawem w szkole w Laskownicy odbędzie się kontrola kuratorium, podczas której zostanie sprawdzone wykonanie zaleceń wydanych przez kuratorium dyrekcji szkoły. Jednym z zaleceń było unieważnienie zarządzenia dyrektor szkoły w sprawie odwołania pierwszej rady i powołania nowej.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 902 (21/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze