Bracia Leszek i Dariusz Wilandowie podkreślają, że na gminnym lesie w Kierzkowie nie zależy im ze względu na drewno, które stamtąd będzie można pozyskać, tylko ze względu na teren, który będzie można zagospodarować dla rozbudowy firmy
fot. Karol Gapiński
Gminny las, Kierzkowo, tartak, przetarg, cena
Tartak chce przestrzeni, drewna ma dość
Radni Żnina pozwolili burmistrzowi na sprzedaż fragmentu gminnego lasu w Kierzkowie. Kupi go ten, kto w przetargu da najlepszą cenę. Niemal pewne jest, że nabywcą będą ci, którzy wnioskowali o wystawienie tego lasu przez gminę Żnin na sprzedaż. Jest to spółka braci Wilandów, która prowadzi w Kierzkowie tartak i potrzebuje przestrzeni dla rozwoju firmy.
Jeśli chodzi o prywatne firmy w gminie Żnin, które dają najwięcej miejsc pracy, spółka jawna braci Leszka i Dariusza Wilandów jest w czołówce. Firma ma siedzibę w Kierzkowie. Zakład produkuje domy mieszkalne z bali, domki letniskowe, więźby dachowe, tarcicę konstrukcyjną, boazerie, deski obiciowe i podłogowe, elementy strugane oraz elementy małej architektury ogrodowej.
W Kierzkowie firma braci Wilandów prowadzi produkcję od 2008 r. Wcześniej ich tartak działał w Krotoszynie pod Barcinem. Ze względu na to, że pierwotna lokalizacja zakładu nie rokowała jego rozwoju, przedsiębiorcy szukali innego, dogodnego miejsca, w którym mogliby uruchomić tartak. Udało im się nabyć nieruchomości po dawnej Spółdzielni Kółek Rolniczych w Kierzkowie. Poczynili tutaj dalsze inwestycje i otworzyli produkcję.
Załoga, która kiedyś pracowała w tartaku w Krotoszynie przeniosła się do zakładu w Kierzkowie. Ponieważ nowy zakład miał większe możliwości produkcyjne, właściciele zwiększyli zatrudnienie. Obecnie w firmie pracuje 50 do 60 osób, z tego ponad 30 osób to mieszkańcy gminy Żnin, a pozostali to przeważnie mieszkańcy sąsiedniej gminy Barcin. Wybudowane zostały nowe hale, wyposażono je w maszyny. Zakład dysponuje jedną suszarnią, ale - jak mówią bracia Wilandowie - przydałaby się kolejna. Poza tym przedsiębiorcy myślą o dalszym rozwoju zakładu. Żeby utrzymać się na rynku, trzeba zwiększać asortyment i podążać za popytem, a w branży drzewnej mody również się zmieniają. Stary tartak w Krotoszynie przekształcił się w magazyn produktów firmy.
Nauczeni doświadczeniem sprzed kilku lat Leszek i Dariusz Wilandowie zawczasu chcieliby zabezpieczyć sobie teren pod rozbudowę zakładu w Kierzkowie, ażeby nie trzeba było ponownie szukać całkiem innej lokalizacji. Jedyną możliwość daje im tutaj gminny las w Kierzkowie, który z tartakiem graniczy od północy. W pozostałych kierunkach znajdują się prywatne pola rolników. Dlatego przedsiębiorcy zwrócili się do burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego z prośbą o wystawienie na sprzedaż przez gminę części lasu położonej najbliżej tartaku.
Chodzi tutaj o 2 hektary 40-letniego lasu. Jest to tylko fragment gminnego kompleksu leśnego w Kierzkowie. Cały las gminny rośnie na około 8 hektarach. Burmistrz uważa, że fragment lasu, o który zabiegają bracia Wilandowie, należy wystawić na sprzedaż. Włodarz podkreśla, że gmina nie ma instrumentów i ludzi do pilnowania lasu przed złodziejami oraz do właściwego gospodarowania takimi kompleksami. Żeby lasy prawidłowo się rozwijały, potrzebne są zabiegi pielęgnacyjne i przecinki. Gmina na to nie ma pieniędzy. Natomiast przy założeniu, że właściciele tartaku kupią wystawiony fragment lasu, to będą mogli rozwijać zakład i zwiększą zatrudnienie, co będzie z korzyścią dla rynku pracy w gminie Żnin.
Radny Bolesław Cieniawa, gdy usłyszał o pomyśle sprzedaży lasu na jednym z posiedzeń komisji Rady Miejskiej, wyraził negatywną opinię dla tego projektu. Uważa on, że z lasu można pozyskać i zbyć drewno, a tak, to ten materiał zostanie wykorzystany przez nabywców działki.
Leszek i Dariusz Wilandowie wyjaśniają, że to nie jest tak, iż jest im potrzebne drewno z gminnego lasu. Im chodzi jedynie o teren pod rozwój zakładu. W prowadzonej przez siebie produkcji przedsiębiorcy wykorzystują wyselekcjonowane, starsze - około 80-letnie - drewno kupowane od Lasów Państwowych (nie tylko z najbliższych nadleśnictw w Gołąbkach i w Szubinie). Drewno z lasu w Kierzkowie i tak nie nadaje się teraz do wykorzystania w prowadzonej w tamtejszym tartaku produkcji.
Decyzja o tym, czy burmistrz może wystawić na sprzedaż działkę nr 92/7 w Kierzkowie, na której znajduje się las, należała do całej Rady Miejskiej. W głosowaniu wzięło udział 19 radnych, z których 13 było za sprzedażą, a Bolesław Cieniawa i jego koledzy z opozycyjnego klubu Niezależni, czyli Andrzej Wieczorek i Maciej Grabowski, głosowali przeciw. W związku z takim wynikiem głosowania blisko 2 hektary lasu zostaną wystawione na sprzedaż w otwartym przetargu.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1142 (1/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze