Zuzanna Celmer mówiła o tym jak radzić sobie z problemami w życiu fot. Barbara Filipiak
Żnin, biblioteka, Zuzanna Celmer, psycholog, psychoterapeuta
Uczyła jak sobie radzić w życiu
23 maja w żnińskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie z Zuzanną Celmer - psychologiem i licencjonowanym psychoterapeutą. Uczestniczyli w nim uczniowie Zespołu Szkół Ekonomiczno-Handlowych w Żninie, członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy bibliotece oraz członkowie Związku Niewidomych w Żninie.
Terapeutka współpracuje z wieloma czasopismami, w których radzi czytelnikom, jak mają rozwiązywać swoje problemy życiowe, współpracuje także z radiem i telewizją. Jest autorką książek o tematyce małżeńskiej, społecznej i rodzinnej, które zostały przetłumaczone na języki obce.
Na spotkaniu w żnińskiej bibliotece mówiła, jak sobie radzić z życiowymi wyzwaniami na każdym etapie życia. Uważa, że każde dziesięciolecie w życiu ma swoje motto, przy czym zaznaczyła, że współcześnie granica młodości i witalności przesunęła się w czasie. - Kobieta dzisiaj pięćdziesięcioletnia czy sześćdziesięcioletnia to jest młoda, fajna osoba, zadbana, ubierająca się fajnie, pełna życia - powiedziała Zuzanna Celmer. Jej zdaniem, bardzo ważne dla każdego człowieka są dwa filary. Pierwszy to praca zawodowa. - Trzeba znaleźć coś, co będzie nas cieszyło. Praca zawodowa musi być czymś, co chcemy robić, co angażuje nasze możliwości, nasze siły witalne, ale też nasze zdolności, coś co nas rozwija. Nie zawsze taką pracę od razu się dostaje, czasami trzeba robić różne rzeczy po kolei, żeby na to trafić. Trzeba tego szukać bo to jest ważne, bo to nas trzyma - usłyszano. Drugi filar to życie prywatne. - Nasze życie jest sinusoidą, i nasze życie indywidualne, i nasze życie jako społeczeństwa, idzie jakby góra-dół. Idzie sobie równo, potem mamy jakieś wzniesienia i jest cudownie, potem to spada i mamy jakieś trudne, ciężkie chwile. I wtedy coś się psuje w tej pracy zawodowej, ale wtedy mam ten filar życia prywatnego, mam wsparcie, mam przyjaciela w tym swoim współmałżonku, czy partnerze lub partnerce, jest ktoś kto jest ze mną i mówi: nie przejmuj się, przetrzymamy to. A z kolei gdy coś się psuje w tym życiu prywatnym, to wtedy mam pracę zawodową. Trzeba dbać o to, żeby te fundamenty, na których stoi jakby nasze życie, były trwałe - powiedziała terapeutka.
Młodzież uczestnicząca w spotkaniu dowiedziała się, że już od nastoletnich lat trzeba się zastanowić nad sobą, nad zdobytym doświadczeniem. - Człowiek jest jedyną istotą wśród wszystkich żyjących istot, cudownych, która potrafi ogarnąć refleksją własne życie, własne myśli. I powinniśmy z tego korzystać, bo po to mamy rozum, żeby myśleć. Zawsze jesteśmy w teraźniejszości, przeszłość to była teraźniejszość tylko jakiś czas wcześniej, przyszłość jest teraźniejszością tylko kawałek dalej. Dlatego bardzo ważne jest takie zastanowienie się, tu i teraz, trzymanie się tego - powiedziała psychoterapeutka. Stwierdziła przy tym, że problemy ludzi biorą się stąd, że zbyt mocno trzymają się przeszłości. Człowiek przez lata zbiera swoje problemy i w końcu z tym bagażem trafia do terapeuty. - Terapia polega na tym, że ludzie pozbywają się problemów poprzez zmianę sposobu myślenia.
Podczas spotkania usłyszano także o przekonaniu, nastawieniu do życia i postrzeganiu otaczającego nas świata, które wynosi się z rodziny, o naszych granicach wewnętrznych i zewnętrznych, a także od czego zależy to, że niektórzy wpadają w życiu w panikę, a inni nie. - To zależy od genów. Jeżeli matka czuje się szczęśliwa w tym momencie, w którym się ten akt seksualny dokonuje i dochodzi do zapłodnienia, to wtedy geny, które ona przekazuje swojemu dziecku mają te geny szczęścia. Wówczas to dziecko będzie dużo bardziej optymistyczne i będzie miało dużo bardziej pozytywne nastawienie do życia. Co nie znaczy, że jeśli jest inaczej, to jest skazane na pesymizm, bo się może nauczyć mieć nad nim kontrolę, ale będzie mu trudniej.
Psychoterapeutka uważa, że nie powinniśmy z góry nikogo oceniać, krytykować. - Jest takie ładne indiańskie powiedzenie, które mówi: Zanim powiesz, co ty byś zrobił na miejscu drugiego człowieka, przejdź dziesięć mil w jego mokasynach - powiedziała i dodała, że wszystkich kochać się nie da, ale jeśli będziemy okazywać innym ludziom życzliwość, uśmiechać się do innych, to będziemy szczęśliwsi. - Podstawową sprawą, która powoduje że my mamy takie głębokie zadowolenie z życia jest to, że mamy poczucie, że nasze życie jest sensowne, że ma sens, że też coś robimy dla innych - powiedziała na zakończenie spotkania Zuzanna Celmer.
Więcej zdjęć w galerii.
Barbara Filipiak, 24 V 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze