Janowiec, Orange, sieć komórkowa, mieszkańcy
Utrudnienia potrwają do połowy października
W dobie telefonii komórkowej, kiedy nie rozstajemy się z telefonem, jesteśmy dostępni w domu, w ogrodzie, w podróży, na zakupach, nawet w czasie snu telefon leży na nocnej szafce, bo jest w nim budzik, nagły brak zasięgu trwający kilka dni, powoduje znaczne trudności, frustrację i oburzenie abonentów. W takiej sytuacji znaleźli się mieszkający w Janowcu klienci sieci Orange.
Ci, którzy mają zawarte umowy abonamentowe, wydzwaniali do biura reklamacji technicznej. - W tym samym czasie dzwoniło nas troje, ja usłyszałem, że awaria nadajnika potrwa jeszcze kilka godzin, kolega, że jeszcze kilka dni, a żona, że do kilku tygodni. Kompetencja osób w dziale technicznym do kontaktów z klientami jest zatrważająca - mówi jeden z mieszkańców.
Inna mieszkanka opowiada, że jako przedstawicielka handlowa branży spożywczej, która posiada firmowy telefon z Orange, odbierała od odbiorców zamówienia zwłaszcza popołudniami, kiedy była już w domu, a sprzedawcy znali swoje zapotrzebowanie po dziennej sprzedaży. Teraz z racji awarii naraziła się na nieprzyjemności, udostępniła swój prywatny numer, mimo to wieczorami wyjeżdżała na górkę do Zrazimia, by oddzwonić i obdzwonić swoich odbiorców. - Czułam się jak kilkanaście lat temu, kiedy biegało się z telefonem, by złapać zasięg, kiedy połączenia były zrywane, bo rwał się sygnał. Uważam, że „Orange” nie traktuje poważnie swoich klientów, co może obrócić się przeciwko tej firmie - mówi przedstawicielka handlowa.
- Oboje wyjeżdżamy do pracy po kilkadziesiąt kilometrów, w domu pozostaje chora teściowa, po to ma komórkę, by w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia dzwonić o pomoc. Teraz zmuszeni byliśmy kupić jej dodatkowy aparat i to identyczny jak poprzedni, do którego była już przyzwyczajona, i kartę w „Plusie”, by miała zasięg i możliwość wykonywania połączeń. Taką decyzję podjęliśmy po tym, jak usłyszałem, że jest to poważna i kosztowna awaria, która potrwać może nawet do listopada. Obecnie jesteśmy na etapie zrywania wszystkich trzech umów, jakie posiadamy z operatorem „Orange”, z winy operatora - zapewnia mieszkaniec Janowca.
Utrudnienia wynikające z winy operatora Orange potrwać mogą, według oficjalnych zapewnień rzecznika prasowego Orange na ten okręg Marii Piechockiej, do połowy października.
- Od 18 września na terenie gminy Janowiec prowadzona jest modernizacja i rozbudowa sieci „Orange”. Proces ten odbywa się na terenie całego kraju i potrwa do wiosny przyszłego roku. Wymieniane są stare elementy stacji bazowej na nowe, by poprawić jakość zasięgu i sprawić, by był osiągalny zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz budynków. Ten proces na terenie gminy Janowiec potrwa do połowy października, liczymy, że uda się nam usunąć utrudnienia wcześniej, tym bardziej, że we Włoszanowie w październiku uruchomiony zostanie nowy nadajnik - mówi Maria Piechocka.
Pani rzecznik informuje, że prawdopodobnym terminem ostatecznego zakończenia prac jest połowa października. Operator zapewnia, że zrobi wszystko, by przerwy w zasięgu były jak najkrótsze, a prace wykonywane były głównie w porze nocnej, jednak nowe elementy stacji muszą zostać zainstalowane i zestrojone. - Osobom, które nie mogą korzystać z naszej sieci, przysługuje odszkodowanie za ten czas, problem należy zgłosić do nas pisemnie na adres podany na rachunku telefonicznym lub poprzez infolinię. Każdy wniosek zostanie rozpatrzony indywidualnie - zapewnia Maria Piechocka.
Po wtorkowych porannych zapewnieniach rzecznik o zminimalizowaniu utrudnień, po południu powrócił zasięg, co prawda kilkakrotnie jeszcze zanikał, ale na krótki czas, i nie stanowiło to już tak znaczących utrudnień w łączności.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze