Na terenie powiatu żnińskiego jest grupa ludzi, którzy zamierzają doprowadzić do utworzenia spółdzielni socjalnej. Celem jest chęć działania przeciw zagrożeniu związanym z wykluczeniem społecznym oraz stworzenia miejsc pracy dla siebie.
Grupa osób ze Żnina, Łabiszyna i Barcina spotkała się dwa lata temu i w ubiegłym roku na szkoleniach organizowanych przez LGD Pałuki - Wspólna Sprawa. Tam powstała idea stworzenia spółdzielni socjalnej, która skupiałaby osoby bezrobotne. W grudniu 2011 roku był pomysł stworzenia baru mlecznego w Żninie, ale upadł, bo - jak tłumaczy Renata Majewska, sołtys Podgórzyna i koordynatorka działań na rzecz powstania spółdzielni - spółdzielnia mogłaby nie udźwignąć finansowo przedsięwzięcia. Dlatego grupa podjęła współpracę m.in. z Powiatowym Urzędem Pracy i Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie czy Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Żninie.

Sołtys Podgórzyna Renata Majewska aktywnie działa na rzecz powołania spółdzielni socjalnej fot. Remigiusz Konieczka
- Pomysł powołania do życia spółdzielni socjalnej to wspaniała inicjatywa - mówi Maria Zwolenkiewicz, dyrektor PCPR w Żninie. - Pomoc społeczna nie jest dziś w stanie udzielić wsparcia wszystkim. Nie jest w stanie dać tyle wędek. A tutaj, jeśli ludzie chcą wziąć sprawy we własne ręce, to nie ma opcji, żeby im nie pomóc.
Spółdzielnia socjalna podlega takiemu samemu procesowi rejestracji jak np. stowarzyszenie, a więc musi mieć statut, władze i być zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym. Spółdzielnię na terenie powiatu żnińskiego chce tworzyć 10 osób (spółdzielnia może liczyć od 5 do 50 członków). Połowa z członków takiej spółdzielni powinna być zagrożona wykluczeniem społecznym (np. bezrobotni). Działalność spółdzielni może być różna, w zależności od potrzeb lokalnego rynku.
Stąd pomysł Renaty Majewskiej, aby zaprosić wójtów i burmistrzów do jednej z istniejących na terenie kraju spółdzielni socjalnych działających w środowisku lokalnym, podobnym do żnińskiego. Wyjazd zorganizować ma fundacja Barka. Renata Majewska wyjaśniła, że liczy na to, iż włodarze skorzystają z zaproszeń i na to, że powiedzą członkom przyszłej spółdzielni, na jakie usługi jest zapotrzebowanie na terenie ich gmin.
- Najważniejszy jest temat - podkreśla Maria Zwolenkiewicz.
Chodzi o to, że spółdzielnia socjalna może wejść w niszę rynkową, w którą nie wszedł żaden przedsiębiorca. Spółdzielnia może świadczyć usługi związane ze sprzątaniem mieszkań, opieką nad osobami samotnymi, działalnością rzemieślniczą itp.
- Wszystko zależy od potrzeb, ale również od tego, kogo i jakich fachowców skupia spółdzielnia - mówi Renata Majewska.
Zadanie wójtów i burmistrzów polegałoby na wskazaniu, w którą z tych branż mieliby spółdzielcy wejść. Do wizytacji jednej ze spółdzielni socjalnych ma dojść jeszcze w kwietniu. Potem założyciele chcą zwrócić się raz jeszcze do burmistrzów i wójtów z ofertą. Następnie chcą zarejestrować spółdzielnię, opracować biznesplan działalności i wystąpić z wnioskami o dofinansowanie z PUP i z Urzędu Marszałkowskiego.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1051 (14/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze