Gmina Żnin, nabór, szkoły, wybór
Wybór szkoły jest wolny
Wprawdzie gmina Żnin jest podzielona na obwody szkolne, ale w żadnej mierze nie ogranicza to rodzicom możliwości wyboru dla swego dziecka dowolnej placówki oświatowej, nawet poza jego obwodem. Nie ma znaczenia, czy jest to szkoła publiczna, czy niepubliczna - zapisywać dzieci do każdej z nich można według własnego wyboru.
W ostatnich dniach do rodziców dzieci, które od września zaczną uczęszczać do pierwszych klas szkół podstawowych i gimnazjów, przychodzi korespondencja od dyrektorów placówek oświatowych zarządzanych przez gminę Żnin. Przypomnijmy, że od kilku lat na terenie gminy działają zarówno szkoły publiczne, których organem prowadzącym jest Urząd Miejski, jak i szkoły niepubliczne, dla których organem prowadzącym są stowarzyszenia. Szkoły publiczne to największe placówki oświatowe w gminie, zaś szkoły niepubliczne to te, które kiedyś organizacyjnie też podlegały pod ratusz, ale gmina zrezygnowała z ich prowadzenia.
Listy, które przychodzą do rodziców np. z Zespołu Publicznych Szkół nr 1 lub z Publicznego Gimnazjum nr 1 w Żninie, zawierają przypomnienia, że dany uczeń znajduje się w obwodzie szkolnym obsługiwanym przez te szkoły. W przeszłości dzieci i młodzież szkolna ze wschodniej części miasta - przede wszystkim ze żnińskiej Góry i okolicznych wsi - była w obwodzie, który obsługiwała Trójka. Obecnie ta szkoła jest niepubliczna.
W Polsce istnieje obowiązek szkolny. Gmina musi zadbać o to, ażeby każde dziecko miało możliwość uczęszczania do szkoły. Stąd placówki prowadzone przez gminę wysyłają do rodziców przyszłych pierwszoklasistów ze swego obwodu pisma z przypomnieniem, że dziecko znajduje się właśnie w ich obwodzie i zostanie w danej szkole przyjęte do grona uczniów.
To jednak nie oznacza - co przyznał w rozmowie z nami Wojciech Karabasz z wydziału oświaty w Urzędzie Miejskim w Żninie - że rodzice nie mają prawa wyboru szkoły dla ucznia. Wprawdzie w 2011 r. podjęta została uchwała Rady Miejskiej, która wskazuje, do których szkół przypisane są dzieci mieszkające na konkretnych ulicach i w konkretnych sołectwach, ale to nie oznacza, że ci uczniowie mogą pobierać naukę jedynie w tych placówkach. Jak podkreśla Wojciech Karabasz, każdy dyrektor szkoły publicznej ma obowiązek w pierwszej kolejności przyjąć w poczet uczniów dzieci ze swojego obwodu szkolnego, a jeśli są w szkole dalsze miejsca dla nowych uczniów, to może zapisywać dzieci spoza obwodu, jeśli tak wybiorą ich rodzice.
Dyrektor Zespołu Publicznych Szkół nr 1 Jacek Pietraszko potwierdził, że każda szkoła publiczna otrzymuje z Urzędu Miejskiego listę osób zamieszkałych w danym obwodzie szkolnym. Na podstawie tych list dyrektorzy weryfikują, czy każda młoda osoba, którą obejmuje ustawowy obowiązek szkolny, rzeczywiście została przez rodziców zapisana do szkoły. Jacek Pietraszko powiedział, że pisma z prośbą o wyjaśnienie, czy i do której szkoły dziecko zostało zapisane, wysyłane są tylko do tych rodziców, których dzieci nie znalazły się wśród zapisanych do jedynki, choć według ewidencji ludności mieszkają w jej obwodzie. Dotyczy to również dzieci z osiedla górskiego.
Część dzieci, które nie zostały zapisane do szkoły publicznej w swoim obwodzie, trafi do innych szkół, bo tak wybrali rodzice. Może być tak np., że dziecko ze Żnina uczy się w Gąsawie, bo tam jego rodzice jeżdżą do pracy i tak jest im wygodniej. Część dzieci, np. z osiedla górskiego trafia do ZSS Trójka, bo ta niepubliczna szkoła jest bliżej ich miejsc zamieszkania. Dyrektorzy publicznych szkół i Wojciech Karabasz zapewniają, że otrzymanie pisma od dyrektora z pytaniem, co się dzieje z danym uczniem, nie oznacza w żaden sposób, że to dziecko musi trafić do szkoły, z której takie pismo przyszło. Natomiast jest ono wysyłane, aby dyrektor w razie czego mógł wykazać, iż podejmował wszystkie kroki w celu ustalenia, co się dzieje z dziećmi, które podlegają obowiązkowi szkolnemu, a nie trafiły do jego szkoły.
Wojciech Lisiecki, prezes Stowarzyszenia My Ruch Społeczny, które prowadzi niepubliczną Trójkę, powiedział, że ich szkoła nie ma możliwości wysyłania pism do rodziców dzieci, które rozpocząć mają edukację. Szkoła niepubliczna bowiem nie otrzymuje listy takich osób z ewidencji ludności. - Nie otrzymamy takiej listy z uwagi na ochronę danych osobowych. Te listy otrzymują z Urzędu tylko szkoły publiczne. To powoduje, że nie możemy dotrzeć do wszystkich, którzy mieszkają w tej części miasta i gminy, którą zwyczajowo obsługiwała w przeszłości nasza szkoła. Chodzi o to, że w tej części miasta i gminy jest duża migracja ludności. Osiedlają się tutaj ludzie z zewnątrz, którzy w czasach swego dzieciństwa nie chodzili do naszej szkoły, więc niekoniecznie muszą wiedzieć, że ona prężnie działa i zaprasza każdego ucznia - zakończył Wojciech Lisiecki.
Karol Gapiński, 12 VI 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze